wtorek, 19 lipca 2016

Daria Urban, Wojciech Kostyk - "Via Francigena. Z Canterbury do Rzymu. Piechotą przez Europę"

Tytuł: Via francigena. Z Canterbury do Rzymu. Piechotą przez Europę
Autor: Daria Urban, Wojciech Kostyk

Stron: 384
Gatunek: podróżnicza, literatura polska
Wydawnictwo: Bernardinum
ISBN: 978-83-782-3754-9

Literatura podróżnicza wkroczyła w moje życie nagle i zagościła tam na dobre. Fascynacja opisów przyrody, krajobrazów, ale też emocje i przeżycia związane ze zwiedzaniem pochłonęły mnie doszczętnie. I choć trafić można na naprawdę różne książki z tego gatunku - jedne powierzchowne i ukierunkowane typowo na opisy, drugie, które przenoszą nas wraz z podróżnikami w inny świat. Każda z nich ma w sobie coś co powoduje, że po nie sięgamy - a na pewno ja. I choć czasami przeczytanie takiej pozycji zajmuje kilkanaście minut to innym razem siadam i rozkoszuję się godzinami, dniami, tygodniami... Byle tylko jak najdłużej podróżować z bohaterami.

Daria i Wojtek to nie tylko autorzy książki "Via Francigena...". Ale też odważni młodzi ludzie, którzy tytułową Drogą Frankijską czyli ponad 2100 km pokonali pieszo. Postanowili przejść ją od samego początku czyli Canterbury do miejsca docelowego czyli Placu Świętego Piotra w Rzymie. Z Angli, przez Francję, Szwajcarię i wreszcie Włochy. 

Omnes viae Romam ducunt*

Dzień za dniem, tydzień za tygodniem, które wreszcie zmieniły się w przeszło dwa miesiące, w deszczu i zimnie, w słońcu i upale szli do przodu. Niejednokrotnie zmarznięci i głodni z nosem spuszczonym na kwintę, humorem jeszcze bardziej ponurym niż pogoda. Innym razem bez sił od upału, spragnieni wody i cienia. Jednak nie poddali się i za każdym razem krok po kroku i to dosłownie dążyli do celu. Spotkali ludzi, którzy za uśmiech dawali schronienie, posiłek i dobre słowo, ale po wielu kilometrach brudnych, nie pachnących zbyt ładnie i wyglądajacych nieraz jak bezdomni niektórzy omijali i udawali, że ich nie widzą. Na własnej skórze odczuli wiele dobrego i złego, ale przede wszystkim dotarli tam gdzie chcieli i pragnęli. Po drodze przeżyli niejedną wspaniałą przygodę, widzieli cudowne widoki, krajobrazy, ale nie wszystkom takie było. Zapewne spędzili też swoją najgorszą (jak do tej pory) noc, prowadzili monochromatyczną dietę, starali się oszczędzaćgdzie się dało. Ale dzięki tej wyprawie zyskali coś więcej - niezapomniane przeżycia, zmiany w nastawieniu, umiejętność docenienie ciepłego bądź chłodnego domu, miękkiego łóżka i przyjemniej pościeli. Zwiedzili nie tylko drogę, ale i wiele zabytków, poznali ludzi , których w pozytywnym znaczeniu nigdy nie zapomną, z którymi rozmawiali, ale też dzielili się swoimi radościami i obawami. Z ich opowieści (swoją drogą podzielonych na dwie części - Anglia, Francja i Szwajcaria opisywana przez Wojtka oraz Włochy z perspektywy Darii) dowiemy się jakie uczucia i przygody towarzyszyły im przez około siedemdziesiąt dni podróży, w jakich nastrojach dotarli do celu czyli Rzymu i co poczuli będą już na miejscu, u celu. 

Książkę czyta się z zapartym, tchem, momentami czując ból nóg jaki towarzyszył autorom, czasami poczujemy ciepło grzejacego słońca na karku, a innym razem chlupoczącą w butach wodę. Będziemy się razem z nimi cieszyć, ale też poczujemy rezygnację i smutek, a przede wszystkim wyczerpanie fizyczne. Na prawdę fajnym zabiegiem wykorzystanym przez Urban i Kostyka to umieszczenie cytatów z własnych pamiętników, które powodują, że książka jest jeszcze bardziej emocjonująca.

* - sentencja łacińska, tłum. Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu.

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum

Jeszcze kawałeczek...
Daria i Wojtek u celu

2 komentarze:

  1. Bardzo lubię literaturę podróżniczą, więc powyższa propozycja szalenie zainteresowała :)

    OdpowiedzUsuń