piątek, 22 września 2017

Nathanael Johnson - "Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli"

Tytuł: Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli
Autor: Nathanael Johnson
Stron: 312
Gatunek: nauki przyrodnicze
Wydawnictwo: Vivante
ISBN: 978-83-654-4276-6

Bardzo modne i powszechne ostatnimi czasy stały się na rynku książkowym pozycje przyrodniczo-naturalistyczne. Nathanael Johnson postanowił pójść właśnie w tym kierunku i książka, którą wydał jak sam tytuł wskazuje jest o roślinach i zwierzętach. Dla odmiany skierowana jest ona jednak na faunę i florę typowo miejskiej dżungli. Jednak jestem pewna, że niejedna osoba będzie zaskoczona ile gatunków nas otacza i to w mocno zabudowanym centrum.

Owszem jestem z miasta, ale swoje dzieciństwo w każdym możliwym momencie spędzałam na wsi. Moim wyborem było obcowanie tak z roślinnością jak i zwierzętami. Z tymi domowymi byłam za pan brat. Te dzikie kochałam obserwować i nadal kocham to robić. Ludzie niejednokrotnie przekonani są, że aby obcować z naturą trzeba wyjechać gdzieś do głuszy, do lasu na wieś. Nieprawda. Wystarczy szeroko otworzyć oczy i uczy by dojrzeć to samo na gęsto zaludnionym i zabudowanym osiedlu wielkiego miasta. Świetnym tego dowodem jestem nie tylko ja, ale sam autor niniejszej pozycji. Choć mieszka właśnie w miejskiej dżungli nie tylko zauważał to co w okół niego, ale nawet odważył się napisać o tym książkę. Co ciekawe Nathanael postawił na te najpospolitsze zwierzaki jak gołębie, wiewiórki czy ślimaki oraz tak nielubiane przez nas,a w szczególności prze ogrodników i działkowców... chwasty! 

Jeśli chodzi o przyrodę zawsze ciągnęło mnie w jej stronę. Jeśli zaś chodzi o Johnsona sprawa wyglądała zgoła inaczej. Choć natura nigdy nie była mu obca to tak naprawdę córka zaszczepiła w nim przyrodniczą ciekawość. Zaczęło się od jej dociekliwych pytań i nagle drzewo to nie było tylko drzewo. Pojawiły się: pień, gałęzie, owoce czy liście. A potem okazało się, że drzewa to już nie zwykłe drzewo, a np. Aesculus, Quercus, Betula czy Gingko biloba. Obje zaczęli zgłębiać swą wiedzę za pomocą książek i internetu. Ojciec przekazywał zdobyte informacje córce, a później postanowił podzielić się także z nami - czytelnikami.

Nathanael pokazuje nam, że nie trzeba wiele by zacząć widzieć to co mijamy codziennie. Że wystarczy chwilę przystanąć przymknąć oczy i już słyszymy głosy natury. Podział książki na rozdziały daje nam możliwość czytania na wyrywki od rozdziałów, które nas najbardziej interesują po te mniej ciekawe.

Ciężko mi jednak ocenić tę pozycję z perspektywy wiedzy gdyż jako miłośnik fauny i flory wiem o niej na prawdę dużo. I choć liczyłam się z tym, że ta książka nie dostarczy mi ogromu wiedzy, bo impulsem do jej napisania była trzylatka to jednak gdzieś w głębi serca wierzyłam, że może jednak będzie coś czego nie wiem. Niestety nie. Mało tego język był dla mnie zbyt "łatwy". Jednak dla laików i początkujących zainteresowanych pozycja będzie idealna, bo przyjemna w odbiorze i nie nazbyt naukowa.

<Ocena: 6/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Illuminatio

sobota, 16 września 2017

Chris Carter - "Geniusz zbrodni"

Tytuł: Geniusz zbrodni
Cykl: Detektyw Robert Hunter ( Tom 6)
Seria: Kryminał
Autor: Chris Carter

Stron: 388
Gatunek: kryminał, thriller, thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 978-83-799-9899-9

Chris Carter i jego kolejna książka. Detektyw Robert Hunter i jego kolejne śledztwo. Tym dwóm panom - autorowi i jego bohaterowi - chyba nigdy nie powiem dość. Miałam okazję przeczytać wiele dobrych książek, a jednak mam wrażenie, że to z nimi znalazłam cel, którego szukałam. Od pierwszej pozycji, którą przeczytałam oraz każdą kolejną, która była za mną liczyłam i czekałam na następną. Jak na razie nie musiałam robić długich przerw...

Robert Hunter tym razem musi zmierzyć się nie tylko z seryjnym mordercą z tak zwanej wyższej półki, ale i z własną przeszłością. Musi wrócić do tego co ma za sobą by przechytrzyć najbardziej perfidnego zabójcę z jakim do tej pory miał do czynienia. 

Nie wiem czy wy wierzycie w zbieg okoliczności czy nie. Ja sama mam problem z odniesieniem się do tego czy istnieje czy nie. Załóżmy jednak, że tak. A przynajmniej w tym jednym przypadku na miliony...

W niewielkim miasteczku w stanie Wyoming dochodzi do wypadku. Za kierownicą ciężarówki zasłabł kierowca. Wjechał on do przydrożnego baru taranując po drodze tylko jedno auto. Niestety samochód ten skrywał koszmarną tajemnicę, a wypadek sam w sobie okazał się dużo bardziej tragiczny. Dlaczego? Bo w bagażniku zniszczonego auta znajdują się dwie głowy. Ludzkie głowy. Szeryf miasteczka dokonuje aresztowania podejrzanego o podwójne morderstwo mężczyzny i dopiero w tedy rozpętuje się piekło.

Chociaż sprawę przejmuje FBI to tym razem oni muszę poprosić o pomoc. Sam oskarżony chce by jego sprawę prowadził nie kto inny jak sam Robert Hunter. Aktualnie inspektor policji w Los Angeles. W wydziale specjalizującym się w wyjątkowo brutalnych morderstwach. Okazuje się, że ta prośba nie jest bezpodstawna. Podejrzany okazuje się być bliskim przyjacielem Huntera sprzed lat. Jak się okazuje każdy z nich ma coś do ukrycia. Oboje znają się zbyt dobrze by móc ukryć przed sobą tajemnice. Gra, do której zaczyna między nimi dochodzić toczy się o coraz większą stawkę.

Kim tak na prawdę jest stary przyjaciel inspektora Huntera? Co ukrywa sam Robert? Czy oskarżony faktycznie jest mordercą? Kto kogo wciągnie w zabójczą grę? 

Carter jako psycholog kryminalny na prawdę świetnie przedstawia nam punkt widzenia zarówno mordercy jak i policji. To co wyróżnia akurat tę pozycję od pozostałych to fakt, że autor oparł powieść na prawdziwych wydarzeniach. Tym razem mamy do czynienia z czymś więcej niż czysta fikcja i wyobraźnia autora. I to chyba przeraża jeszcze bardziej, że są ludzie zdolni do czegoś takiego i nie są oni wymyśleni, a chodzą między nami. Książka rewelacyjna i tylko jeden mały minus - strasznie brakowało mi partnera Huntera czyli Carlosa Garcii. Polubiłam go bez mała na równi z Robertem i 100% zadowolenia czuję tylko gdy pracują w duecie. Jako, że Carter uwielbia opisy okrucieństwa  to pozycja zdecydowanie nie nadaje się dla wszystkich. Ludzie o mocnych nerwach i żądni wrażeń będą zachwyceni i to im dedykuję serię Chrisa. Polecam, ale proponuję czytać wszystkie i po kolei.

Ocena: 10/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

czwartek, 14 września 2017

John Freely - "Prywatne życie sułtanów. Sekrety władców Imperium Osmańskiego"

Tytuł: Prywatne życie sułtanów. Sekrety władców Imperium Osmańskiego
Autor: John Freely
Stron: 368
Gatunek: historia, literatura faktu,
Wydawnictwo: Znak Literanova
ISBN: 978-83-240-3724-7


Skąd u mnie zainteresowanie tego typu tematyką? Zaczęło się od serialu "Wspaniałe stulecie", którego tak na prawdę do dziś nie obejrzałam - nawet jednego odcinka. Opisy, które mnie zachęciły w jego przypadku przerzuciłam na książki. Tak zaczęło się poszukiwanie wszystkiego co ma związek z sułtanatem i Imperium Osmańskim. Pierwsza pozycja była zapoznaniem się z tematyką, druga to już ciekawość by zgłębić go bardziej, a każda kolejna to już po prostu chętka by wręcz przenieść się do tego świata, którego do tej pory nie znałam. Część pozycji to fikcja, część to dokument, a jeszcze inna część to fabularyzowane fakty. Tu do czynienia miałam akurat czystymi faktami, których potrzebowałam by poukładać sobie parę spraw.

John Freely tą książką podzielił się z czytelnikiem wieloma ciekawostkami i faktami. Podzielona na ciekawe rozdziały, które do siebie nawiązują daje nam możliwość szybkiego czytania, ale i wracania do konkretnych i interesujących nas aspektów. Co autor nam podaje na tacy? 
Kto i kiedy wybudował Pałac Topkapi; czy istniała, a jeśli tak to czym była Klatka dla Książąt; który z sułtanów miał najwięcej dzieci, a który nie miał ich wcale; który kochał polowanie, a który wolał seks; który sułtan został zamordowany; którzy z nich byli szaleni; czy któryś był w stanie poświęcić się dla syna i dla niego abdykował oraz wiele, wiele innych.

I choć jest tego wiele to jednak kilku rzeczy mi brak jako, że zaciekawiona tematem zaczęłam go zgłębiać za pomocą internetu i nie tylko. Ale jak to mówią im mniej rzeczy w jednej pozycji tym więcej się ich przeczyta by dopiąć swego. Więc wychodzę z założenia, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Jestem w stanie na te ubytki przymknąć oko z kilku powodów. Jednym z nich jest wiarygodność opisów, które funduje nam autor. Do tego słowniczek wyrazów oraz pisowni i wymowy, który przyznaję dość szybko zignorowałam, bo nie potrafiłam zapamiętać co i jak wypowiadać, więc czytałam tak jak mi było wygodnie i nie wybijać się z rytmu wracaniem i poprawianiem samej siebie. No i oczywiście drzewo genealogiczne - Sułtani z dynastii Osmanów, genealogia sułtanów oraz ich matki z oznaczeniem, które z nich były Valide Sultan. 
Gdy dodamy do tego kilka przepięknych zdjęć Pałacu Topkapi, rycin oraz obrazów dostajemy na prawdę godną uwagi i poświęcenia czasu pozycję. Warto ją przeczytać nie tylko jeśli polubiliśmy "Wspaniałe stulecie". Jeśli kultura wschodnia oraz sułtanat są ci bliskie albo chcesz zacząć je poznawać to myślę, że to dobra pozycja by z nią taką przygodą zacząć. Już samo ukazanie różnic między naszą kulturą, a ich jest świetnym pretekstem by zajrzeć na strony "Prywatnego życia sułtanów. ..."

<Ocena 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

niedziela, 10 września 2017

Marc Raabe - "Kamerzysta"

Tytuł: Kamerztysta
Autor: Marc Raabe
Stron: 430
Gatunek: Thriller, kryminał, thriller psychologiczny, 
Wydawnictwo: Amber
ISBN: 978-83-241-6176-8

Kryminały i thrillery z wydawnictwa Amber przykuły moją uwagę głównie okładkami. Minimalistyczna kolorystyka szarości z pojedynczymi elementami mocnych kolorów - głównie czerwieni. Wiele mam ich za sobą. Tak serii jak i pojedynczych powieści. Marc Raabe nie był mi do tej pory znany, nie wiedziałam jaki ma styl i czy będzie w moim guście. Raczej stawiałam stricte na gatunek, który uwielbiam niż na samego autora. 

Gabriel do dziś musi zmagać się z traumą jaką przeżył prawie trzydzieści lat temu. Mając zaledwie jedenaście lat był świadkiem wydarzeń jakich nie powinien przeżywać nawet dorosły, a co dopiero dziecko. Dziś jako czterdziestoletni mężczyzna po terapii prowadzi w miarę normalne życie. Wszystko jednak się zmienia w dniu, w którym włącza się alarm w pewnym domu. Jako, że pracuje on jako ochroniarz jedzie na miejsce dowiedzieć się o co chodzi. Mimo, że szef prosi by jechał ktoś inny Gabriel decyduje sprawdzić osobiście co jest grane. Będąc na miejscu dostaje telefon od swojej dziewczyny, że potrzebuje pomocy. Gdy okazuje się, że spodziewająca się dziecka kobieta zostaje porwana mężczyzna bez wahania postanawia jej pomóc. Nie spodziewa się, że wpadnie w poważne tarapaty, a koszmar z dzieciństwa powróci. I to ze zdwojoną siłą. A najgorsze, że nikt mu w nic nie wierzy. Nawet rodzony brat...

Zaleta książki to szybka akcja już od pierwszych stron. Pozycja z tych, które się czyta z zapałem i determinacją. By dowiedzieć się co będzie dalej i dalej. Intuicja by sięgnąć po tą powieść ze wzgląd na okładkę oraz zamiłowanie do thrillerów z Amber mnie nie zawiodły. Myślę, że zostanę miłośniczką niemieckich autorów tego gatunku, bo jak na razie żaden mnie nie rozczarował. Chciała bym by Raabe napisał coś jeszcze, bo bez większego zastanowienia przeczytała bym jego kolejną powieść szczególnie w podobnym klimacie. Polecam!

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Amber

Max Bilski - "Sezon na śmierć"

Tytuł: Sezon na śmierć
Cykl: Łukasz Magiera (Tom 2)
Autor:Max Bilski
Stron: 296
Gatunek: groza, literatura polska, thriller
Wydawnictwo: Videograf
ISBN: 978-83-783-5510-6

Maxa Bilskiego poznałam za sprawą wydanego przez niego cyklu "Podróże ze śmiercią". Spodobało mi się to, że potrafił morderstwa i kryminalne sprawy połączyć z dużą dawką humoru i ironii. Stąd też bez większego zastanowienia zabrałam się za "Złą krew" czyli pierwszy tom przygód emerytowanego policjanta. Napisana w jakże innym stylu miała coś co spowodowało, że po jej ciąg dalszy po prostu musiałam sięgnąć. 

Myślę, że każdy z nas jak był dzieckiem czegoś się bał. Niejednokrotnie sami rodzice opowiadają dzieciom historię o jakichś strachach by dzieci czuły respekt przed wchodzeniem nie tam gdzie trzeba, wracaniem nim zrobi się ciemno czy po prostu by nie oddalały się zbytnio od nich samych. Moi rodzice wspominają "Czarną wołgę", mnie wystarczyła Buka z Doliny Muminków, a mali bohaterowie powieści Bilskiego przekazują sobie z ust do ust historię o pewnym Panu Pasiastym z lasu, który porywa dzieci. I nagle, gdy faktycznie maluczcy zaczynają znikać historia ta zaczyna ponownie ożywać. Tylko nikt nie chce wierzyć w pana z lasu, który czyha na maluchy...

W małym miasteczku na południu Polski zaczynają ginąć dzieci. Rodzice są zaniepokojeni, a policja oraz sam burmistrz robią wszystko by sprawa ucichła, bo w mieście ma się odbyć festyn... Jednak emerytowany policjant jakim jest Łukasz oraz jego partnerka od rozwiązywania spraw czyli dziennikarka Magda ( tu już jako wolny strzelec) nie poddają się tak łatwo szczególnie, że wśród zaginionych jest znajoma i jej dziecko. Oczywiście w rozwiązaniu zagadkowych zaginięć znów przeszkadza im rządny sławy lokalny pismak Kierepka. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ludzie zaczynają trafiać na kawałki dziecięcych ciałek, a władza nadal próbuje wszystko bagatelizować.

Kim naprawdę jest porywacz? Czy do takich czynów zdolny jest zwykły człowiek? Co tak na prawdę wydarzyło się wiele lat temu na polanie w lesie w tej małej mieścinie, że ludzie nie chcą o tym rozmawiać? Czego się boją? Co ukrywają? A może czegoś nie potrafią objąć własnymi myślami?

"Nie ma takich miejsc na świecie, w których nie może zalęgnąć się zło. To nie miejsca są niedobre, tylko niektórzy ludzie w nich"*

Dla mnie na ogromny plus zasługuje ukazanie społeczno-obyczajowej strony miasteczka. Ta powieść to nie tylko typowy kryminał ani tym bardziej komedia jako, że autor niejednokrotnie postanawia tu zażartować. Nie. On robi to z rozwagą i smakiem co daje nam naprawdę świetną książkę na kilka godzin czytania - niestety nie więcej, bo strony szybko uciekają. Rewelacyjnie nakreśleni bohaterowie z naciskiem rozłamu na tych dobrych jak emerytowany policjant i dziennikarka oraz tych, którzy dźwigają ciśnienie jak pismak oraz burmistrz. Widać dobra książka potrzebuje takiego podziału, bo ewidentnie lepiej się prezentuje i czyta. Za sprawą krzywdy jaka dzieje się tu małym dzieciom nie polecam pozycji wrażliwym osobom, bo mogą się zniechęcić, a było by szkoda. Całej reszcie polecam, a robię to jako osoba, która polską literaturę czytuje od święta - choć ostatnimi razy te święta chyba wyjątkowo często u mnie bywają, bo i pozycji moich krajanów przybywa na półkach. Czytajcie nawet jeśli nie znacie pierwszej części, bo autor napisał to tak, że nie musicie nic o niej wiedzieć. Polecam!

* - Cytat z "Sezon na śmierć" Max Bilski, str. 55

<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Videograf

poniedziałek, 4 września 2017

Piotr Górski - "Kruk"

Tytuł: Kruk
Autor: Piotr Górski
Stron: 496
Gatunek: literatura polska, kryminał, sensacja, 
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-3126-8

Do niedawna polską literaturę czytałam na prawdę sporadycznie, bo nie potrafiłam się do niej ani przekonać ani nie umiałam znaleźć nic co miało by tak zwane ręce i nogi. Jednak albo ja zmieniłam nastawienie i wymagania albo polscy autorzy zaczęli pisać składniej i lepiej, bo coraz więcej pozycji znajduje swoje miejsce na mojej półce. A ich czytanie zdecydowanie sprawia mi więcej przyjemności niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu.

Komisarz Sławomir Kruk oskarżony i nadużycie przemocy fizycznej wobec podejrzanego zostaje oddelegowany na przymusowy urlop. Pech, może szczęście chcą, że kończy się on zaledwie po kilku dniach. Prokurator Marta Krynicka chce go wciągnąć do prowadzenia śledztwa w sprawie dokonanego morderstwa. W Jelitkowie na plaży zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Ktoś dokonał zbrodni karą worka tzw. Poena cullei. Wykonywana w starożytnym Rzymie głównie za ojcobójstwo. Na czym polegała? Na zaszyciu żywego człowieka w skórzanym worze wraz z żywym psem, kogutem, wężem i kotem. W tym przypadku zwłoki mężczyzny umieszczona zostały wraz z wężami. Duet składający się z komisarza oraz pani prokurator musi rozwikłać kto wybrał taką metodę zbrodni i czy faktycznie mężczyzna ma na sumieniu śmierć ojca lub kogoś bliskiego. Problemem okazuje się fakt, że w pewnym momencie Marta ma swoje zdanie co do śledztwa, a Sławek swoje. Ona chce by nie wnikać zbyt głęboko i jako młoda prokurator pragnie mieć na swym koncie szybkie i spektakularne zamknięcie sprawy. Kruk nigdy nie był i nie będzie niczyją marionetką, więc mimo wszystko postanawia grzebać dalej. Bo wie i czuje, że to co proponuje Krynicka nie jest prawdą. Tyle, że komisarz nadepnął na odcisk komuś bardzo wpływowemu i niebezpiecznemu...

Muszę przyznać, że książka wciąga od pierwszych stron i jest jedną z tych, które czyta się bo chce się wiedzieć co dalej. I choć pozycja należy do tych o większej objętości to ewidentnie stron ubywa bardzo szybko. Przypadł mi do gustu sposób przedstawienia bohaterów i ukazania policjanta jako niekoniecznie pozytywnego człowieka. Polecam osobom chcącym zacząć przygodę z kryminałem gdyż książka nie należy do krwawych, a jest na prawdę klimatyczna.

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

poniedziałek, 28 sierpnia 2017

Zapowiedź - "Ósmy cud świata" Magdalena Witkiewicz

„Ósmy cud świata” Magdalena Witkiewicz - PREMIERA 13 września 2017

13 września 2017 premiera powieści „Ósmy cud świata” bestsellerowej polskiej
pisarki Magdaleny Witkiewicz, inspirowana podróżą autorki do Wietnamu. „Ósmy cud
świata” to opowieść o singielce poszukującej najważniejszych wartości w życiu. W tle
Wietnam z malowniczą zatoką Ha Long i tętniącym życiem Hanoi.

Bohaterka powieści Anna - singielka, odnosi

sukcesy, żyje wygodnie i bez zobowiązań, ale cały
czas nie czuje się spełniona. Wszystko zmienia się,
gdy pod wpływem towarzyszących jej emocji
postanawia wyjechać do Wietnamu. To co tam ją
spotka już na zawsze pozostawi ślad. Czy jej
decyzje mogą zaważyć na losach innych ludzi? Czy
szczęście, którym się cieszy rozsypie się nagle jak
domek z kart? Anna przeżywa wietnamską przygodę
i odkrywa swój własny ósmy cud świata.

Magdalena Witkiewicz bestsellerowa polska autorka, absolwentka Uniwersytetu
Gdańskiego i studiów MBA. Z zawodu analityk marketingowy, specjalista od modeli
ekonometrycznych, z pasji pisarka. Uwielbiana przez kobiety, od lat wzrusza i
motywuje swoje czytelniczki, nie tylko w Polsce, ale również za granicą. Jej książki
czytają Wietnamki, Litwinki i Amerykanki. W swych powieściach porusza trudne tematy
samotności, poszukiwania sensu życia, dokonywania często niełatwych wyborów,
miłości. Nazywana specjalistką od szczęśliwych zakończeń, opowiada o poważnych
sprawach w lekkim, a czasami nawet w bardzo lekkim stylu. Dla dzieci i dla dorosłych.
A czasami tylko dla dorosłych.

Jej najnowsza książka „Ósmy cud świata” jest inspirowana podróżą autorki do
Wietnamu, gdzie w 2014r. Magdalena Witkiewicz reprezentowała Polskę na
Międzynarodowym Festiwalu Literatury Europejskiej w Hanoi.

Tytuł: Ósmy cud świata
Autor: Magdalena Witkiewicz
Wydawnictwo: Filia
Data premiery: 13 września 2017

sobota, 26 sierpnia 2017

Anna Garrels -"W kraju Putina. Życie w prawdziwej Rosji"

Tytuł: W kraju Putina. Życie w prawdziwej Rosji
Seria: Mundus
Autor: Anna Garrels
Stron: 336
Gatunek: na faktach, reportaż, dokument, 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
ISBN: 978-83-233-4219-9



Co raz częściej zdarza mi się sięgać po książki spoza mojej mocno zakorzenionej listy gatunków. Reportaże lubiłam, ale sięgałam po nie mocno wybiórczo. Tu nie zastanawiałam się długo i nawet nie wiem czemu akurat temat Rosji zaintrygował mnie na tyle by wahanie schować do kieszeni. Jednym z kilku naprawdę trafnych wyborów dokonanych przez autorkę to ukazanie jednego miasta, a nie całej Rosji. 


Anna Garrels była korespondentką w Moskwie, gdy Rosja walczyła o przetrwanie po rozpadzie ZSRR. Nie była jedyną osobą, która zauważyła, że choć cały kraj cierpi i chyli się ku upadkowi to stolica kwitnie i ma się naprawdę dobrze. By upewnić się, że nie jest to złudzenie wyjechała na prowincję. Miejsce, które wybiera to Czelabińsk. Oddalony o prawie 1800 kilometrów od Moskwy ośrodek militarno-przemysłowy. Ziemia obwodu czelabińskiego pokryta jest przepięknymi jeziorami, ma wiele uroczych zakątków gdzie można zbudować dom i żyć prawie jak w bajce. Niestety to co brzmi pięknie takie nie jest. Strefa od lat objęta programem nuklearnym jest skażona, ludzie chorują i nikt nie mówi i nie tłumaczy im dlaczego. Co najwyżej co jakiś czas zostają przesiedleni w inne miejsce - bez słowa informacji. 

Anna w naprawdę niesamowity sposób ukazuje nam Rosję jako kraj pełen skrajności i sprzeczności. Przez swoją dociekliwość sama niejednokrotnie miewała problemy, a jednak nic jej nie odstraszyło. I choć praca nad tą książką trwała zaskakująco długo dopięła swego i opublikowała to co siedziało jej na sercu. Pokazała jak w rzeczywistości wygląda polityka wewnętrzna Rosji, ale i jej patrzenie na świat. 

18 rozdziałów, na które autorka podzieliła pozycję otwiera nam drzwi do różnych aspektów życia Rosjan. Pospolici mieszkańcy Czelabińska opowiadają o codzienności jaką wiodą. Większość z nich dla dobra własnego jak i rodziny chce pozostać anonimowa, ale nie przeszkadza im to by przyjąć Annę z otwartymi ramionami i powiedzieć szczerze jak wygląda ich byt. 

I choć za czasów Putina wiele rzeczy w Rosji się polepszyło - choćby wynagrodzenie dla pospolitego mieszkańca i powstanie klasy średniej - to daleko tu do nazwijmy to dobrego poziomu społecznego. W dalszym ciągu przestępczość jest duża, łapówkarstwo sięga zenitu, opieka zdrowotna sięga dna, a alkohol jest przyczyną większości wypadków i zgonów w Rosji. Jednak mieszkańcy nie narzekają. Oni to znają i to traktują jako "swoje". Nie ważne, że złe. Ważne, że ich.

Wiele by można mówić o tej pozycji, ale po co skoro można się samemu z nią zapoznać. Kilka rozdziałów zrobiło na mnie ogromne wrażenie, a dwa czy trzy wręcz mnie zszokowały. Kolejna sprawa, że mimo, że mam za sobą tylko tę pozycję to zaintrygowała mnie cała seria wydawnictwa WUJ - Mundus. Będę chciała się z nią bliżej zapoznać. Was zachęcam do tego również.


<Ocena: 9/10>


A ja za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję księgarni Tania Książka

sobota, 19 sierpnia 2017

Anna McPartlin - "To, co nas dzieli"

Tytuł: To, co nas dzieli
Autor: Anna McPartlin
Stron: 416
Gatunek: dramat, obyczaj, literatura współczesna,
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-2838-1

To już trzecia książka Anny, która została wydana w Polsce. Również trzecia, którą przeczytałam. Pierwsza, czyli "Ostatnie dni Królika" to coś co podbiło moje serce i chyba nigdy go nie opuści. Dzięki niej po "Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu" sięgnęłam w zasadzie bez wahania. Nie było już tak cudownie, ale nadal McPartlin miała w sobie to coś. Gdy wyszła pozycja "To, co nas dzieli" to ją również postanowiłam przeczytać. Było lepiej niż przy drugiej, ale nadal gorzej niż przy pierwszej powieści. Jednak jeśli Anna nadal będzie pisała to ja nadal będę czytała.

Poznajmy dwie kobiety - Lily Brennan oraz Eve Hayes. Mają prawie czterdzieści lat, a ich drogi rozeszły się bez mała dwadzieścia lat temu. Były najlepszymi przyjaciółkami, ale w wakacje, gdy były osiemnastolatkami wydarzyło się coś co bezpowrotnie je rozdzieliło. Nikt nawet najbliższa paczka przyjaciół, nie wie co się stało i dlaczego nierozłączne do tej pory dziewczyny zerwały ze sobą kontakt. Choć minęło tyle lat żadna nie próbowała odszukać tej drugiej. Wydawało by się, że to koniec wieloletniej przyjaźni, ale czy na pewno? 

Mija kilkadziesiąt lat, gdy Eve po ogromnych sukcesach w branży biżuteryjnej wraca do Dublina. Chce sprzedać rodzinny dom by nie przypominał o tym co straciła i spróbować osiąść w miejscu gdzie się urodziła, ale na spokojnie i z czystą kartą. Jako samotna kobieta nawiązuje romans ze swoja pierwszą miłością - Benem. Kocha go i chciała by móc z nim być, ale wie, że to nie możliwe, bo on jest żonaty. Jednak oboje to ciągną. Jednak związek ten ma swój tragiczny koniec w postaci wypadku. Oboje w nim ucierpieli jednak tylko jej będzie pisane wyjść z niego cało. Ale czy na pewno?

Lily od początku miała najlepsze wyniki w nauce nie tylko w ich grupce przyjaciół. Była i jest inteligentna. Od początku sugerowano jej studia medyczne. Ona jednak została pielęgniarką. Choć zadowolona z pracy oraz dwójki dzieci to mąż, którym jest jej miłość z dzieciństwa nie daje jej powodów do radości. Ciągle kontrolowana i pilnowana zaczyna mieć dość.

Zbieg okoliczności, przeznaczenie czy może przypadek sprawił, że drogi Eve oraz Lily znów się schodzą. Ta pierwsza po wypadku trafia do szpitala gdzie pracuje jej dawna przyjaciółka. Po niemal dwóch dekadach kobiety mają możliwość porozmawiać i wyjaśnić sobie co się w tedy tak na prawdę stało i dlaczego nie zrobiły tego w tedy. Razem z nimi odżywa grupa przyjaźni sprzed lat oraz wychodzą na jaw niejedne sekrety.

To co podoba mi się u Anny to jej umiejętność poruszana poważnych tematów z nutką ironii oraz żartu. Żeby uzyskać taki efekt i pryz okazji nie wyszła masakra trzeba wyczucia proporcji, a McPartlin ją ma. Jej powieści choć lekkie w odbiorze to skrywają na swych kartach dramaty. Chciała bym więcej książek spod jej pióra i mam na dzieję, że to dostanę, a Wy pokochacie ją razem ze mną. Polecam

<Ocena: 9/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

wtorek, 15 sierpnia 2017

Kirsty Moseley - "Chłopak, który o mnie walczył"

Tytuł: Chłopak, który o mnie walczył
Cykl: Fighting to Be Free ( Tom 2 )
Autor: Kirsty Moseley
Stron: 336
Gatunek: literatura młodzieżowa, romans, obyczaj, dramat, love story
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-2951-7

Choć mam swoje lata z literaturą stricte młodzieżową ciężko mi się rozstać. Jednym z powodów tego jest kilka autorek w tym właśnie Kirsty Moseley, która jest autorką "Chłopaka, który...". Ma ciekawy i lekki styl choć praktycznie każda jej pozycja oparta jest na dramacie jednego z bohaterów. Tu mamy do czynienia z drugim tomem przygód Ellie oraz Jamie'go.

Po burzliwym i strasznym pod względem emocjonalnym dla obojga rozstaniu, zarówno Ellie jak i Jamie próbowali ułożyć sobie życie. Dziewczyna pewna, że wyleczyła się z miłości do byłego weszła w nowy związek, który wydaje się być idealny. Jak się okazuje do czasu. A dokładniej do czasu ponownego spotkania z Jamie'm. 
W czasie, gdy ona próbuje wrócić do normalnej codzienności i uleczyć rany w sercu on jest o krok by spaść na samo dno, bo zupełnie sobie nie radzi. Zaczął robić dokładnie to czego będąc w związku obiecywał sobie nigdy nie robić. Alkohol, narkotyki, nielegalne walki czy wyścigi samochodowe. Igranie z policją i własnym życiem to jego nowy sposób na to by jakoś przeć do przodu.
Wszystko się zmienia i przewraca do góry nogami u obojga, gdy rodzice Ellie ulegają wypadkowi, a ich ścieżki ponownie się splatają. Jamie od początku był pewny, że nic i nikt nie zastąpi w jego życiu tej wyjątkowej dziewczyny. Elli była pewna, że najgorsze ma za sobą, a dziś ten przystojny i mroczny zarazem chłopak nic dla niej nie znaczy. On miał rację. Ona się przeliczyła i zaczyna rozumieć, że uczucia nie wygasły. Tliły się cały czas i wystarczyła iskra by rozpalić je na nowo.

Tyle, że same uczucia nie wystarczą by wrócić i zbudować związek od nowa. Trzeba wyjaśnić wiele spraw, zaufać sobie od nowa, uporządkować dotychczasowe sprawy. Wiele pytań i niejasności które gnębią Ellie nie pomagają w podjęciu jakiejkolwiek decyzji. A przecież dziewczyna jest zaręczona, mało tego pewna, że jej związek jest szczęśliwy. A jednak serce bije dla innego. Czy podejmie decyzję, która zaważy na całym jej przyszłym życiu? Czy Jamie zrezygnuje ze swojej mrocznej strony życia by odzyskać tę jedyną kobietę dla której w ogóle chce mu się żyć? Kto posłucha serca, a kto rozumu? Czy jest szansa, że rozsądek wygra z porywami uczuć? Czy prawdziwa miłość na prawdę jest w stanie przetrwać wszystko i czy powiedzenie "Stara miłość nie rdzewieje" ma w sobie choć ziarenko prawdy?

Jeśli chcecie się dowiedzieć jakie decyzje podejmą w swoim życiu Ellie oraz Jamie to sięgnijcie po książkę Kirsty Moseley pt. "Chłopak, który..". I choć nie ma problemów z tym by przeczytać tylko ją, bo wszystko się wyjaśnia po drodze to zachęcam także do pierwszego tomu ich przygód jak również innych książek autorki. To co spodobało mi się w tej powieści to jej nieprzewidywalność. Kirsty postarała się by czytelniczka miała problem z jednoznacznym wytypowaniem zakończenia tej pozycji. Polecam na wakacje czy odskocznie od codzienności. Pozycja na wieczór może dwa.

<Ocena: 7/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

sobota, 24 czerwca 2017

Mons Kallentoft - "Duchy wiatru"

Tytuł: Duchy wiatru
Cykl: Komisarz Malin Fors (tom 7)
Autor: Mons Kallentoft
Stron: 304
Gatunek: Thriller, kryminał, kryminał skandynawski
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
ISBN: 978-83-781-8587-1

Przyszedł, więc czas na kolejny tom o przygodach stworzonej przez Kallentofta komisarz Malin Fors. To nie była jedna z tych książek, w których zakochałam się od pierwszej strony. Raczej się od niej męczyłam. Styl autora nie sprzyjał szybkiemu czytaniu, czasami mnie zniechęcał, a jednak miał w sobie coś co powodowało, że brnęłam dalej, a po pierwszej powieści już czekałam na kolejną. I tak oto mam za sobą 8 tomów (wiem, że tu pisze 7, ale nawet mi zdarza się przeczytać coś nie po kolei). 

Malin Fors jest komisarzem policji. Zmaga się z demonami. W jej przypadku jest to uzależnienie od alkoholu. Ma okresy gdy udaje jej się żyć bez niego, ale bywają momenty, gdy głos zachęcający jest zbyt głośny i w tedy się łamie. Najgorsze, że obawia się iż córka popełni jej błędy - również lubi wypić. Jednak Tove wciąż szuka swojego miejsca na ziemi. Nie wie tak na prawdę co chce robić ani gdzie. Na razie pracuje w domu spokojnej starości w Linkopingu. Choć z początku nie była przekonana to musiała przyznać sama przed sobą, że podoba jej się tam i łatwo nawiązała kontakty ze staruszkami w lepszym stanie psychicznym. Oni sami też chętnie z tego korzystają, bo wielu z nich nie ma rodziny, która mogła by ich odwiedzić, a części rodzina znać nie chce. Najbliższy kontakt nastolatka nawiązuje z Konradem Karlssonem. Jest w ogromnym szoku, gdy pewnego dnia zaglądając do niego do pokoju widzi go nieżywego. I nie zmarł on śmiercią naturalną. Pierwszy wniosek to samobójstwo - staruszek powiesił się na kablu od dzwonka do wzywania pielęgniarek. Jednak nikt w to nie może uwierzyć, bo nie wykazywał on żadnych oznak depresji czy chęci odebrania sobie życia. Był pogodnym i radosnym człowiekiem mimo częściowego paraliżu po udarze. Jak się okazuje podejrzenia, że Konrad nie byłby skłonny do samobójstwa szybko się potwierdzają. Sekcja zwłok potwierdza, że mężczyzna został zamordowany. Sprawa trafia w ręce policji, a dokładniej do matki Tove czyli Malin Fors. Wszczęte śledztwo jest pełne niejasności oraz znaków zapytania. Wielu podejrzanych, ale praktycznie zero dowodów. W trakcie śledztwa na jaw wychodzi fakt jak złe warunki maja pracownicy w domu spokojnej starości. Personel jest przemęczony i choć robi wszystko by pensjonariusze byli zadowoleni i mieli wszystko to jest ich po prostu za mało. A płaca za tak ciężką pracę też nie zachęca do większego poświęcenia...

Kolejny tom cyklu, który jest na prawdę ciekawy i wciągający choć odnoszę tym razem wrażenie, że lekko niedopracowany. Jak by autor nie wyciągnął z wybranego tematu wszystkiego co można by uzyskać. Kallentoft w dalszym ciągu stawia na przeplataną narracje - pierwszoosobową oraz trzecioosobową. Jest też narracja zmarłego i oczywiście psychologiczne rozmyślenia wyjęte bezpośrednio z głów bohaterów. Do tego poetycki język, który niektórych starszy innych uwodzi. Polecam ogromnie autora i jego książki także drugą serię pisaną na spółkę z Markusem Luttermanem. A dziś powiem, że Monsa Kallentofta można traktować jak zieloną herbatę. Ją można po pierwszym łyku pokochać lub znienawidzić. Tak samo jest z autorem. Po pierwszych stronach albo zostanie Twoim ulubieńcem albo wrogiem. Przekonaj się sam.

<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Rebis

Konkurs - "Podróże ze śmiercią" część II - WYNIKI!

Tak jak była mowa dziś czyli 24 czerwca 2017 roku ogłaszam zwycięzcę konkursu "Podróże ze śmiercią" część II




Książkę Maxa Bilskiego pt. "Sezon na śmierć" ufundowaną przez wydawnictwo Videograf
otrzymuje:

Unknown - proszę o kontakt, gdyż nie ma podanego adresu e-mail


Czekam 7 dni na kontakt - w razie jego braku podam kolejnego wygranego!

środa, 14 czerwca 2017

Lauren Fern Watt - "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem"

Tytuł: Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem
Autor: Lauren Fern Watt
Stron: 208
Gatunek: biografia, obyczaj, na faktach
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-2936-4


Uwielbiam książki, których bohaterami są zwierzęta. Nasi przyjaciele mniejsi - jak ich nazywamy, choć nie zawsze odnosi się to do realiów - często są dla nas wsparciem i oparciem, konfesjonałem i spowiednikiem, są przyjaciółmi, którym powierzamy wszystko. Ale coś w zamian. Musimy być świadomi, że w momencie, gdy przygarniamy jakiegoś czworonoga jesteśmy za niego odpowiedzialni. Od pierwszego dnia u nas do jego śmierci.

"Kiedy człowiek zaprasza psa do swojego życia, musi być gotowy na cierpienie po jego odejściu. Dzień pożegnania jest najsmutniejszym dniem, mimo to warto mieć psa.  Uczyć się od niego bezwarunkowej miłości." * 

Ten cytat z książki odniosłam bym także do innych zwierząt. 
Koty - choć robią to w innym stylu i może nie zawsze bezinteresownie, ale co z tego?
Konie - tak potężne, a jednak tak delikatne dla człowieka.

Każdy z nas od dziecka marzy o tym żeby mieć jakiegokolwiek zwierzaka. Tak często zaczynamy od chomików czy świnek morskich. I gdy nadchodzi ten dzień, gdy możemy wraz z rodziną albo samemu wchodząc w dorosłość zadecydować o nowym i ważnym członku rodziny dociera do nas jeden fakt. Dopiero teraz czujesz się kompletna/-y. Zaczynasz rozumieć, że pewna część serca i duszy czekała na tego konkretnego mieszkańca. Dla jednego psa, dla drugiego kota, a dla jeszcze innego węża. Każdy trafi na ten dzień i takiego przyjaciela. Poczuje to sercem, duchem i ciałem.

"Gizelle zjawiła się w moim życiu pewnego letniego dnia w Tennesee. Sześć lat temu, gdy moi rodzice byli jeszcze razem, zanim zamieszkałam w Nowym Jorku i zaczęłam biegać. I szybko stała się kimś więcej niż moja najlepszą przyjaciółką" **

Miłość od pierwszego wejrzenia, przytulenia i psiego pocałunku. Tak zaczęła się przygoda życia zarówno dla suczki mastifa angielskiego oraz dziewiętnastoletniej w tedy Lauren Watt. To, że obie na siebie trafiły było po części szczęściem, a po części odkupieniem win przez matkę dziewczyny. Ta od zawsze miała ogromne pokłady uczuć wobec każdego zwierzęcia, a jej córka zdecydowanie to po niej odziedziczyła. Jako, że były już dwa psy w domu - chihuahua Yoda oraz buldoga angielskiego Bertha to sama Lauren nie była przekonana do kupna następnego psa. Poza tym wiedziała, że choć jej tato również kochał zwierzęta to miał chyba najwięcej rozsądku. Ale matka dziewczyny się tym nie przejmowała. Jako osoba mająca problemy z alkoholem miewała okresy, gdy chciała zrekompensować jej zachowanie, a raczej jego brak. Czemu nie miał by to być szczeniak dla córki, która kocha zwierzęta? Chyba ani sama Lauren ani nikt z rodziny nie przewidywał tego jaka więź narodzi się miedzy dziewczyną, a wybraną przez nią Gizelle. 

Ta historia to nie tylko opowieść o rodzącej się przyjaźni między człowiekiem, a psem. To nie tylko walka o jak najdłuższy czas jaki można spędzić u boku czworonoga wiedząc, że nie będzie on żył tyle co my. To nie tylko ukazanie co może nam dać towarzystwo zwierzęcia. To także obraz jak niepozorna dziewczyna nabiera wiary w siebie i swoje możliwości. Wspierana nie tylko przez rodzinę, ale i ... psa! Ale to też walka. Walka o matkę uzależnioną od alkoholu oraz leków, walka o relację z nią, o to by odsunąć na bok nienawiść, a próbować wskrzesić w sobie miłość do niej. Próba zrozumienia jej położenia, a w tym ponownie pomaga... pies.

I choć zakończenie jest takie jakiego nie znoszę, nie cierpię i nienawidzę to wiedziałam, że tak będzie. A mając psa świadoma jestem, że kiedyś zmagać będę się z tym samym. A mając już kota wiem, że na ten dzień przygotować się nie da. To się stanie, ale pustka pozostaje i nic oraz nikt jej nie wypełni...

* - Cytat z "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem" Lauren Fern Watt, str. 183
** - Cytat z "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem" Lauren Fern Watt, str. 11

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

niedziela, 11 czerwca 2017

Anna Badkhen - "Wędrówka z Ablem"

Tytuł: Wędrówka z Ablem
Autor: Anna Badkhen

Stron: 392
Gatunek: reportaż, literatura współczesna, literatura faktu, podróżnicza
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 978-83-65506-08-5

Anna Badkhen jest dziennikarką. "Wędrówka z Ablem" to jej trzecia książka, a druga którą miałam okazję przeczytać. Nie pisze typowych książek podróżniczych. Anna posługuje się pięknym językiem. Barwnym, plastycznym czy wręcz poetyckim językiem. Myślałam, że zrobiła to tylko z "Czterema porami...", a jednak tu otrzymujemy bardzo podobną barwę powieści. Mimo takiego stylu jej pozycje są rzetelne, a przy tym wciągają.

W dwa tysiące trzynastym roku wyjechała do Mali. Tym razem Anna postanowiła towarzyszyć Fulanom w rocznym cyklu wypasu bydła. Ten cykl jest ściśle powiązany z ruchem gwiazd na niebie oraz porami roku. Wskaźnikiem kiedy wyruszyć jest pogoda. Tylko co zrobić gdy klimat się zmienia i to co kiedyś było zsynchronizowane jak w zegarku teraz praktycznie się nie sprawdza? Susza zbiera ogromne żniwa. Jej ofiarami są ludzie oraz zwierzęta, a straty ogromne. Mimo to nie poddają się i żyją tak jak do tej pory. Nauczeni wędrówek, ze stopami, które wyczuwają bicie serca sawanny idą przed siebie. Na przekór naturze i na przekór losowi. A Anna chce im towarzyszyć, chce być częścią ich życia i kultury. Jest świadkiem ich radości i szczęścia, ale też trudów i trosk. Widzi z czym muszą się zmagać. 

O samej treści nie będę się tym razem rozpisywać. Mam ochotę ten jeden raz pozachwycać się stylem pisania, a nie samym tekstem, który swoja drogą jest na prawdę ciekawy i jakże inny od tych standardowych i typowych reportaży. Anna Badkhen ma niezwykły dar pisania realistycznych rzeczy w niezwykle subtelny i uroczy sposób. U niej nędza i głód przedstawiane są w sposób delikatny. Odnosimy wrażenie, że poprzez tą metodę uwypukla problemy jeszcze bardziej, jeszcze głębiej trafia w serce czytelnika. Informacje jakie przekazuje nam autorka to nie tylko suche fakty historyczne, ale także wątki obyczajowe. A to powoduje, że angażujemy się w historię zawartą na stronach powieści i czujemy się jak byśmy towarzyszyli Annie oraz Fulanom w ich wędrówce. Z ogromną radością będę sięgać po kolejne książki Badkhen. A jeśli Ty lubisz reportaże lub chcesz zacząć z nimi przygodę to polecam. Te mają swoją duszę.

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Wydawnictwo Kobiece

sobota, 10 czerwca 2017

Dariusz Kaliński - "Czerwona zaraza"

Tytuł: Czerwona zaraza. Jak na prawdę wyglądało wyzwolenie Polski?
Autor: Dariusz Kaliński
Seria: Ciekawostki historyczne
Stron: 304
Gatunek: literatura polska, literatura wojenna, 
Wydawnictwo: Znak Horyzonty
ISBN: 978-83-240-4194-7


Jeszcze do niedawna wszystko co miało jakikolwiek związek z historią omijałam szerokim łukiem. Tylko pojedyncze pozycje z czasów szkolnych, które zrobiły na mnie wrażenie pozostały w sercu i myślach. Wszystko zmieniło się gdy natrafiłam na serię "Ciekawostki historyczne". Nagle zaczęłam szukać i z niecierpliwością czekać na kolejne pozycje - historyczne!

Jak do tej pory każda jedna książka z tego cyklu dawała mi informacje o jakich nie wiedziałam, wiadomości o których nikt nie raczył wspomnieć na lekcjach historii. A dla mnie są to fakty bardzo ważne. Często takie których pominięcie to wręcz grzech.  

"Czerwona zaraza" to już szósta książka, ale piąta którą mam okazję poznać. Tym razem dostajemy dużą dawkę wiedzy na temat wyzwolenia Polski spod okupacji niemieckiej przez Armię Czerwoną. Każdy Polak, jak jeden czekali na nich z niecierpliwością i wiarą, że na reszcie będzie lepiej. Chyba nikt nie pomyślał, że Niemcy to jednak wcale nie najgorsze co nas spotkało. 

Sam tytuł książki nawiązuje do wiersza ppor. Józefa Szczepańskiego pseud. "Ziutek". Kawałek jego wiersza zacytowany jest nawet na samym początku. Zarówno ten wiersz jak i książka przesiąknięta jest żalem i pewnego rodzaju złością. Każdy z rozdziałów na które podzielona jest pozycja umacnia nas w wyborze tego, a nie innego tytułu. 

Gdy czerwonoarmiści wkroczyli do Polski była radość, bo nareszcie Niemcy zostali przegonieni. Były łzy szczęścia oraz witanie krasnoarmiejców. Dzielenie się tym co kto jeszcze posiadał. Ale nie długo, bo zasłona z oczu spadła naprawdę szybko. Czerwonoarmiści okazali się bezwzględni. Okradali ze wszystkiego co się nadawało. Na wsiach był to żywy inwentarz, w miastach najpopularniejsza była biżuteria, "czasy" czyli zegarki oraz ubrania i buty. Grozili by oddać, gdy ktoś bronił dobytku - mordowali. Przemoc seksualna to przemoc najczęstsza. Niezliczona jest ilość kobiet, dzieci ( i nie tylko), które doświadczyły gwałtów i przemocy fizycznej. To rozdział, który szokuje i pozostaje w głowie na długo. Ciężko zapomnieć fragment gdzie wysokiej rangi oficer gwałci trzyletnie dziecko. Jak to nazwać? Bo okrucieństwo to dla mnie za delikatne słowo. Większość zgwałconych ginęła na skutek obrażeń, część popełniała samobójstwo nie radząc sobie z następstwami tak fizycznymi jak psychicznymi. Dochodziło również do demontażu przemysłu i grabieży wsi. Dyktowane to było rozkazami "z góry". Rosyjskie obozy pracy gdzie wysyłano Polaków by pracą przyczynili się do zwycięstwa. Ile osób przepłaciło to życiem nie wiadomo tak na prawdę do dziś.

"Jeśli dokonać obliczeń na dzień dzisiejszy. nie uwzględniając ziem przyłączonych, wartość strat wynosi nawet 54 miliardy dolarów [...] Dla porównania wartość nominalnego legendarnego "długu Gierka" w 1990 roku wynosiła 46,1 miliarda dolarów." *

Ciężko oceniać tę książkę. To nie jest ot taka sobie powieść, której damy ocenę, bo dobrze bądź źle napisana, bo ciekawa czy nie. To dotyka głębiej, powoduje, że my młodzi, którzy nie znamy tych czasów zaczynamy rozumieć co musieli przeżywać w tedy inni. Tylko czy faktycznie to zrozumiemy? Ja mogę się tylko domyślać i choć zabrzmi to pewnie źle to cieszę się, że nie dane mi było tego przeżyć. Że jedyna wiedza to ta słowna. Czytana lub przekazywana ustnie przez pradziadków czy dziadków. Przykro mi, że coś takiego w ogóle się działo, ale tego nie zmienię. Cieszę się natomiast, że mogę się o tym dowiadywać i zdobywać informacje. Książka warta przeczytania przez każdego. Zacznij, a zrozumiesz dlaczego tak mówię...

* - Cytat z "Czerwona zaraza" Dariusz Kaliński, str. 154

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję portalowi Ciekawostki Historyczne oraz wydawnictwu Znak Horyzonty