środa, 14 czerwca 2017

Lauren Fern Watt - "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem"

Tytuł: Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem
Autor: Lauren Fern Watt
Stron: 208
Gatunek: biografia, obyczaj, na faktach
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-2936-4


Uwielbiam książki, których bohaterami są zwierzęta. Nasi przyjaciele mniejsi - jak ich nazywamy, choć nie zawsze odnosi się to do realiów - często są dla nas wsparciem i oparciem, konfesjonałem i spowiednikiem, są przyjaciółmi, którym powierzamy wszystko. Ale coś w zamian. Musimy być świadomi, że w momencie, gdy przygarniamy jakiegoś czworonoga jesteśmy za niego odpowiedzialni. Od pierwszego dnia u nas do jego śmierci.

"Kiedy człowiek zaprasza psa do swojego życia, musi być gotowy na cierpienie po jego odejściu. Dzień pożegnania jest najsmutniejszym dniem, mimo to warto mieć psa.  Uczyć się od niego bezwarunkowej miłości." * 

Ten cytat z książki odniosłam bym także do innych zwierząt. 
Koty - choć robią to w innym stylu i może nie zawsze bezinteresownie, ale co z tego?
Konie - tak potężne, a jednak tak delikatne dla człowieka.

Każdy z nas od dziecka marzy o tym żeby mieć jakiegokolwiek zwierzaka. Tak często zaczynamy od chomików czy świnek morskich. I gdy nadchodzi ten dzień, gdy możemy wraz z rodziną albo samemu wchodząc w dorosłość zadecydować o nowym i ważnym członku rodziny dociera do nas jeden fakt. Dopiero teraz czujesz się kompletna/-y. Zaczynasz rozumieć, że pewna część serca i duszy czekała na tego konkretnego mieszkańca. Dla jednego psa, dla drugiego kota, a dla jeszcze innego węża. Każdy trafi na ten dzień i takiego przyjaciela. Poczuje to sercem, duchem i ciałem.

"Gizelle zjawiła się w moim życiu pewnego letniego dnia w Tennesee. Sześć lat temu, gdy moi rodzice byli jeszcze razem, zanim zamieszkałam w Nowym Jorku i zaczęłam biegać. I szybko stała się kimś więcej niż moja najlepszą przyjaciółką" **

Miłość od pierwszego wejrzenia, przytulenia i psiego pocałunku. Tak zaczęła się przygoda życia zarówno dla suczki mastifa angielskiego oraz dziewiętnastoletniej w tedy Lauren Watt. To, że obie na siebie trafiły było po części szczęściem, a po części odkupieniem win przez matkę dziewczyny. Ta od zawsze miała ogromne pokłady uczuć wobec każdego zwierzęcia, a jej córka zdecydowanie to po niej odziedziczyła. Jako, że były już dwa psy w domu - chihuahua Yoda oraz buldoga angielskiego Bertha to sama Lauren nie była przekonana do kupna następnego psa. Poza tym wiedziała, że choć jej tato również kochał zwierzęta to miał chyba najwięcej rozsądku. Ale matka dziewczyny się tym nie przejmowała. Jako osoba mająca problemy z alkoholem miewała okresy, gdy chciała zrekompensować jej zachowanie, a raczej jego brak. Czemu nie miał by to być szczeniak dla córki, która kocha zwierzęta? Chyba ani sama Lauren ani nikt z rodziny nie przewidywał tego jaka więź narodzi się miedzy dziewczyną, a wybraną przez nią Gizelle. 

Ta historia to nie tylko opowieść o rodzącej się przyjaźni między człowiekiem, a psem. To nie tylko walka o jak najdłuższy czas jaki można spędzić u boku czworonoga wiedząc, że nie będzie on żył tyle co my. To nie tylko ukazanie co może nam dać towarzystwo zwierzęcia. To także obraz jak niepozorna dziewczyna nabiera wiary w siebie i swoje możliwości. Wspierana nie tylko przez rodzinę, ale i ... psa! Ale to też walka. Walka o matkę uzależnioną od alkoholu oraz leków, walka o relację z nią, o to by odsunąć na bok nienawiść, a próbować wskrzesić w sobie miłość do niej. Próba zrozumienia jej położenia, a w tym ponownie pomaga... pies.

I choć zakończenie jest takie jakiego nie znoszę, nie cierpię i nienawidzę to wiedziałam, że tak będzie. A mając psa świadoma jestem, że kiedyś zmagać będę się z tym samym. A mając już kota wiem, że na ten dzień przygotować się nie da. To się stanie, ale pustka pozostaje i nic oraz nikt jej nie wypełni...

* - Cytat z "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem" Lauren Fern Watt, str. 183
** - Cytat z "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem" Lauren Fern Watt, str. 11

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

2 komentarze:

  1. Zapowiada się ciekawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam takie książki, mam nadzieję, że mi również się spodoba. :). Dopiero dziś trafiłam na Twój blog, ale bardzo mi się tu podoba. Oczywiście obserwuje i zostaję na dłużej :)

    OdpowiedzUsuń