piątek, 22 września 2017

Nathanael Johnson - "Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli"

Tytuł: Sekrety roślin i zwierząt w miejskiej dżungli
Autor: Nathanael Johnson
Stron: 312
Gatunek: nauki przyrodnicze
Wydawnictwo: Vivante
ISBN: 978-83-654-4276-6

Bardzo modne i powszechne ostatnimi czasy stały się na rynku książkowym pozycje przyrodniczo-naturalistyczne. Nathanael Johnson postanowił pójść właśnie w tym kierunku i książka, którą wydał jak sam tytuł wskazuje jest o roślinach i zwierzętach. Dla odmiany skierowana jest ona jednak na faunę i florę typowo miejskiej dżungli. Jednak jestem pewna, że niejedna osoba będzie zaskoczona ile gatunków nas otacza i to w mocno zabudowanym centrum.

Owszem jestem z miasta, ale swoje dzieciństwo w każdym możliwym momencie spędzałam na wsi. Moim wyborem było obcowanie tak z roślinnością jak i zwierzętami. Z tymi domowymi byłam za pan brat. Te dzikie kochałam obserwować i nadal kocham to robić. Ludzie niejednokrotnie przekonani są, że aby obcować z naturą trzeba wyjechać gdzieś do głuszy, do lasu na wieś. Nieprawda. Wystarczy szeroko otworzyć oczy i uczy by dojrzeć to samo na gęsto zaludnionym i zabudowanym osiedlu wielkiego miasta. Świetnym tego dowodem jestem nie tylko ja, ale sam autor niniejszej pozycji. Choć mieszka właśnie w miejskiej dżungli nie tylko zauważał to co w okół niego, ale nawet odważył się napisać o tym książkę. Co ciekawe Nathanael postawił na te najpospolitsze zwierzaki jak gołębie, wiewiórki czy ślimaki oraz tak nielubiane przez nas,a w szczególności prze ogrodników i działkowców... chwasty! 

Jeśli chodzi o przyrodę zawsze ciągnęło mnie w jej stronę. Jeśli zaś chodzi o Johnsona sprawa wyglądała zgoła inaczej. Choć natura nigdy nie była mu obca to tak naprawdę córka zaszczepiła w nim przyrodniczą ciekawość. Zaczęło się od jej dociekliwych pytań i nagle drzewo to nie było tylko drzewo. Pojawiły się: pień, gałęzie, owoce czy liście. A potem okazało się, że drzewa to już nie zwykłe drzewo, a np. Aesculus, Quercus, Betula czy Gingko biloba. Obje zaczęli zgłębiać swą wiedzę za pomocą książek i internetu. Ojciec przekazywał zdobyte informacje córce, a później postanowił podzielić się także z nami - czytelnikami.

Nathanael pokazuje nam, że nie trzeba wiele by zacząć widzieć to co mijamy codziennie. Że wystarczy chwilę przystanąć przymknąć oczy i już słyszymy głosy natury. Podział książki na rozdziały daje nam możliwość czytania na wyrywki od rozdziałów, które nas najbardziej interesują po te mniej ciekawe.

Ciężko mi jednak ocenić tę pozycję z perspektywy wiedzy gdyż jako miłośnik fauny i flory wiem o niej na prawdę dużo. I choć liczyłam się z tym, że ta książka nie dostarczy mi ogromu wiedzy, bo impulsem do jej napisania była trzylatka to jednak gdzieś w głębi serca wierzyłam, że może jednak będzie coś czego nie wiem. Niestety nie. Mało tego język był dla mnie zbyt "łatwy". Jednak dla laików i początkujących zainteresowanych pozycja będzie idealna, bo przyjemna w odbiorze i nie nazbyt naukowa.

<Ocena: 6/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Illuminatio

sobota, 16 września 2017

Chris Carter - "Geniusz zbrodni"

Tytuł: Geniusz zbrodni
Cykl: Detektyw Robert Hunter ( Tom 6)
Seria: Kryminał
Autor: Chris Carter

Stron: 388
Gatunek: kryminał, thriller, thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 978-83-799-9899-9

Chris Carter i jego kolejna książka. Detektyw Robert Hunter i jego kolejne śledztwo. Tym dwóm panom - autorowi i jego bohaterowi - chyba nigdy nie powiem dość. Miałam okazję przeczytać wiele dobrych książek, a jednak mam wrażenie, że to z nimi znalazłam cel, którego szukałam. Od pierwszej pozycji, którą przeczytałam oraz każdą kolejną, która była za mną liczyłam i czekałam na następną. Jak na razie nie musiałam robić długich przerw...

Robert Hunter tym razem musi zmierzyć się nie tylko z seryjnym mordercą z tak zwanej wyższej półki, ale i z własną przeszłością. Musi wrócić do tego co ma za sobą by przechytrzyć najbardziej perfidnego zabójcę z jakim do tej pory miał do czynienia. 

Nie wiem czy wy wierzycie w zbieg okoliczności czy nie. Ja sama mam problem z odniesieniem się do tego czy istnieje czy nie. Załóżmy jednak, że tak. A przynajmniej w tym jednym przypadku na miliony...

W niewielkim miasteczku w stanie Wyoming dochodzi do wypadku. Za kierownicą ciężarówki zasłabł kierowca. Wjechał on do przydrożnego baru taranując po drodze tylko jedno auto. Niestety samochód ten skrywał koszmarną tajemnicę, a wypadek sam w sobie okazał się dużo bardziej tragiczny. Dlaczego? Bo w bagażniku zniszczonego auta znajdują się dwie głowy. Ludzkie głowy. Szeryf miasteczka dokonuje aresztowania podejrzanego o podwójne morderstwo mężczyzny i dopiero w tedy rozpętuje się piekło.

Chociaż sprawę przejmuje FBI to tym razem oni muszę poprosić o pomoc. Sam oskarżony chce by jego sprawę prowadził nie kto inny jak sam Robert Hunter. Aktualnie inspektor policji w Los Angeles. W wydziale specjalizującym się w wyjątkowo brutalnych morderstwach. Okazuje się, że ta prośba nie jest bezpodstawna. Podejrzany okazuje się być bliskim przyjacielem Huntera sprzed lat. Jak się okazuje każdy z nich ma coś do ukrycia. Oboje znają się zbyt dobrze by móc ukryć przed sobą tajemnice. Gra, do której zaczyna między nimi dochodzić toczy się o coraz większą stawkę.

Kim tak na prawdę jest stary przyjaciel inspektora Huntera? Co ukrywa sam Robert? Czy oskarżony faktycznie jest mordercą? Kto kogo wciągnie w zabójczą grę? 

Carter jako psycholog kryminalny na prawdę świetnie przedstawia nam punkt widzenia zarówno mordercy jak i policji. To co wyróżnia akurat tę pozycję od pozostałych to fakt, że autor oparł powieść na prawdziwych wydarzeniach. Tym razem mamy do czynienia z czymś więcej niż czysta fikcja i wyobraźnia autora. I to chyba przeraża jeszcze bardziej, że są ludzie zdolni do czegoś takiego i nie są oni wymyśleni, a chodzą między nami. Książka rewelacyjna i tylko jeden mały minus - strasznie brakowało mi partnera Huntera czyli Carlosa Garcii. Polubiłam go bez mała na równi z Robertem i 100% zadowolenia czuję tylko gdy pracują w duecie. Jako, że Carter uwielbia opisy okrucieństwa  to pozycja zdecydowanie nie nadaje się dla wszystkich. Ludzie o mocnych nerwach i żądni wrażeń będą zachwyceni i to im dedykuję serię Chrisa. Polecam, ale proponuję czytać wszystkie i po kolei.

Ocena: 10/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

czwartek, 14 września 2017

John Freely - "Prywatne życie sułtanów. Sekrety władców Imperium Osmańskiego"

Tytuł: Prywatne życie sułtanów. Sekrety władców Imperium Osmańskiego
Autor: John Freely
Stron: 368
Gatunek: historia, literatura faktu,
Wydawnictwo: Znak Literanova
ISBN: 978-83-240-3724-7


Skąd u mnie zainteresowanie tego typu tematyką? Zaczęło się od serialu "Wspaniałe stulecie", którego tak na prawdę do dziś nie obejrzałam - nawet jednego odcinka. Opisy, które mnie zachęciły w jego przypadku przerzuciłam na książki. Tak zaczęło się poszukiwanie wszystkiego co ma związek z sułtanatem i Imperium Osmańskim. Pierwsza pozycja była zapoznaniem się z tematyką, druga to już ciekawość by zgłębić go bardziej, a każda kolejna to już po prostu chętka by wręcz przenieść się do tego świata, którego do tej pory nie znałam. Część pozycji to fikcja, część to dokument, a jeszcze inna część to fabularyzowane fakty. Tu do czynienia miałam akurat czystymi faktami, których potrzebowałam by poukładać sobie parę spraw.

John Freely tą książką podzielił się z czytelnikiem wieloma ciekawostkami i faktami. Podzielona na ciekawe rozdziały, które do siebie nawiązują daje nam możliwość szybkiego czytania, ale i wracania do konkretnych i interesujących nas aspektów. Co autor nam podaje na tacy? 
Kto i kiedy wybudował Pałac Topkapi; czy istniała, a jeśli tak to czym była Klatka dla Książąt; który z sułtanów miał najwięcej dzieci, a który nie miał ich wcale; który kochał polowanie, a który wolał seks; który sułtan został zamordowany; którzy z nich byli szaleni; czy któryś był w stanie poświęcić się dla syna i dla niego abdykował oraz wiele, wiele innych.

I choć jest tego wiele to jednak kilku rzeczy mi brak jako, że zaciekawiona tematem zaczęłam go zgłębiać za pomocą internetu i nie tylko. Ale jak to mówią im mniej rzeczy w jednej pozycji tym więcej się ich przeczyta by dopiąć swego. Więc wychodzę z założenia, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Jestem w stanie na te ubytki przymknąć oko z kilku powodów. Jednym z nich jest wiarygodność opisów, które funduje nam autor. Do tego słowniczek wyrazów oraz pisowni i wymowy, który przyznaję dość szybko zignorowałam, bo nie potrafiłam zapamiętać co i jak wypowiadać, więc czytałam tak jak mi było wygodnie i nie wybijać się z rytmu wracaniem i poprawianiem samej siebie. No i oczywiście drzewo genealogiczne - Sułtani z dynastii Osmanów, genealogia sułtanów oraz ich matki z oznaczeniem, które z nich były Valide Sultan. 
Gdy dodamy do tego kilka przepięknych zdjęć Pałacu Topkapi, rycin oraz obrazów dostajemy na prawdę godną uwagi i poświęcenia czasu pozycję. Warto ją przeczytać nie tylko jeśli polubiliśmy "Wspaniałe stulecie". Jeśli kultura wschodnia oraz sułtanat są ci bliskie albo chcesz zacząć je poznawać to myślę, że to dobra pozycja by z nią taką przygodą zacząć. Już samo ukazanie różnic między naszą kulturą, a ich jest świetnym pretekstem by zajrzeć na strony "Prywatnego życia sułtanów. ..."

<Ocena 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

niedziela, 10 września 2017

Marc Raabe - "Kamerzysta"

Tytuł: Kamerztysta
Autor: Marc Raabe
Stron: 430
Gatunek: Thriller, kryminał, thriller psychologiczny, 
Wydawnictwo: Amber
ISBN: 978-83-241-6176-8

Kryminały i thrillery z wydawnictwa Amber przykuły moją uwagę głównie okładkami. Minimalistyczna kolorystyka szarości z pojedynczymi elementami mocnych kolorów - głównie czerwieni. Wiele mam ich za sobą. Tak serii jak i pojedynczych powieści. Marc Raabe nie był mi do tej pory znany, nie wiedziałam jaki ma styl i czy będzie w moim guście. Raczej stawiałam stricte na gatunek, który uwielbiam niż na samego autora. 

Gabriel do dziś musi zmagać się z traumą jaką przeżył prawie trzydzieści lat temu. Mając zaledwie jedenaście lat był świadkiem wydarzeń jakich nie powinien przeżywać nawet dorosły, a co dopiero dziecko. Dziś jako czterdziestoletni mężczyzna po terapii prowadzi w miarę normalne życie. Wszystko jednak się zmienia w dniu, w którym włącza się alarm w pewnym domu. Jako, że pracuje on jako ochroniarz jedzie na miejsce dowiedzieć się o co chodzi. Mimo, że szef prosi by jechał ktoś inny Gabriel decyduje sprawdzić osobiście co jest grane. Będąc na miejscu dostaje telefon od swojej dziewczyny, że potrzebuje pomocy. Gdy okazuje się, że spodziewająca się dziecka kobieta zostaje porwana mężczyzna bez wahania postanawia jej pomóc. Nie spodziewa się, że wpadnie w poważne tarapaty, a koszmar z dzieciństwa powróci. I to ze zdwojoną siłą. A najgorsze, że nikt mu w nic nie wierzy. Nawet rodzony brat...

Zaleta książki to szybka akcja już od pierwszych stron. Pozycja z tych, które się czyta z zapałem i determinacją. By dowiedzieć się co będzie dalej i dalej. Intuicja by sięgnąć po tą powieść ze wzgląd na okładkę oraz zamiłowanie do thrillerów z Amber mnie nie zawiodły. Myślę, że zostanę miłośniczką niemieckich autorów tego gatunku, bo jak na razie żaden mnie nie rozczarował. Chciała bym by Raabe napisał coś jeszcze, bo bez większego zastanowienia przeczytała bym jego kolejną powieść szczególnie w podobnym klimacie. Polecam!

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Amber

Max Bilski - "Sezon na śmierć"

Tytuł: Sezon na śmierć
Cykl: Łukasz Magiera (Tom 2)
Autor:Max Bilski
Stron: 296
Gatunek: groza, literatura polska, thriller
Wydawnictwo: Videograf
ISBN: 978-83-783-5510-6

Maxa Bilskiego poznałam za sprawą wydanego przez niego cyklu "Podróże ze śmiercią". Spodobało mi się to, że potrafił morderstwa i kryminalne sprawy połączyć z dużą dawką humoru i ironii. Stąd też bez większego zastanowienia zabrałam się za "Złą krew" czyli pierwszy tom przygód emerytowanego policjanta. Napisana w jakże innym stylu miała coś co spowodowało, że po jej ciąg dalszy po prostu musiałam sięgnąć. 

Myślę, że każdy z nas jak był dzieckiem czegoś się bał. Niejednokrotnie sami rodzice opowiadają dzieciom historię o jakichś strachach by dzieci czuły respekt przed wchodzeniem nie tam gdzie trzeba, wracaniem nim zrobi się ciemno czy po prostu by nie oddalały się zbytnio od nich samych. Moi rodzice wspominają "Czarną wołgę", mnie wystarczyła Buka z Doliny Muminków, a mali bohaterowie powieści Bilskiego przekazują sobie z ust do ust historię o pewnym Panu Pasiastym z lasu, który porywa dzieci. I nagle, gdy faktycznie maluczcy zaczynają znikać historia ta zaczyna ponownie ożywać. Tylko nikt nie chce wierzyć w pana z lasu, który czyha na maluchy...

W małym miasteczku na południu Polski zaczynają ginąć dzieci. Rodzice są zaniepokojeni, a policja oraz sam burmistrz robią wszystko by sprawa ucichła, bo w mieście ma się odbyć festyn... Jednak emerytowany policjant jakim jest Łukasz oraz jego partnerka od rozwiązywania spraw czyli dziennikarka Magda ( tu już jako wolny strzelec) nie poddają się tak łatwo szczególnie, że wśród zaginionych jest znajoma i jej dziecko. Oczywiście w rozwiązaniu zagadkowych zaginięć znów przeszkadza im rządny sławy lokalny pismak Kierepka. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ludzie zaczynają trafiać na kawałki dziecięcych ciałek, a władza nadal próbuje wszystko bagatelizować.

Kim naprawdę jest porywacz? Czy do takich czynów zdolny jest zwykły człowiek? Co tak na prawdę wydarzyło się wiele lat temu na polanie w lesie w tej małej mieścinie, że ludzie nie chcą o tym rozmawiać? Czego się boją? Co ukrywają? A może czegoś nie potrafią objąć własnymi myślami?

"Nie ma takich miejsc na świecie, w których nie może zalęgnąć się zło. To nie miejsca są niedobre, tylko niektórzy ludzie w nich"*

Dla mnie na ogromny plus zasługuje ukazanie społeczno-obyczajowej strony miasteczka. Ta powieść to nie tylko typowy kryminał ani tym bardziej komedia jako, że autor niejednokrotnie postanawia tu zażartować. Nie. On robi to z rozwagą i smakiem co daje nam naprawdę świetną książkę na kilka godzin czytania - niestety nie więcej, bo strony szybko uciekają. Rewelacyjnie nakreśleni bohaterowie z naciskiem rozłamu na tych dobrych jak emerytowany policjant i dziennikarka oraz tych, którzy dźwigają ciśnienie jak pismak oraz burmistrz. Widać dobra książka potrzebuje takiego podziału, bo ewidentnie lepiej się prezentuje i czyta. Za sprawą krzywdy jaka dzieje się tu małym dzieciom nie polecam pozycji wrażliwym osobom, bo mogą się zniechęcić, a było by szkoda. Całej reszcie polecam, a robię to jako osoba, która polską literaturę czytuje od święta - choć ostatnimi razy te święta chyba wyjątkowo często u mnie bywają, bo i pozycji moich krajanów przybywa na półkach. Czytajcie nawet jeśli nie znacie pierwszej części, bo autor napisał to tak, że nie musicie nic o niej wiedzieć. Polecam!

* - Cytat z "Sezon na śmierć" Max Bilski, str. 55

<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Videograf

poniedziałek, 4 września 2017

Piotr Górski - "Kruk"

Tytuł: Kruk
Autor: Piotr Górski
Stron: 496
Gatunek: literatura polska, kryminał, sensacja, 
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-3126-8

Do niedawna polską literaturę czytałam na prawdę sporadycznie, bo nie potrafiłam się do niej ani przekonać ani nie umiałam znaleźć nic co miało by tak zwane ręce i nogi. Jednak albo ja zmieniłam nastawienie i wymagania albo polscy autorzy zaczęli pisać składniej i lepiej, bo coraz więcej pozycji znajduje swoje miejsce na mojej półce. A ich czytanie zdecydowanie sprawia mi więcej przyjemności niż jeszcze kilkanaście miesięcy temu.

Komisarz Sławomir Kruk oskarżony i nadużycie przemocy fizycznej wobec podejrzanego zostaje oddelegowany na przymusowy urlop. Pech, może szczęście chcą, że kończy się on zaledwie po kilku dniach. Prokurator Marta Krynicka chce go wciągnąć do prowadzenia śledztwa w sprawie dokonanego morderstwa. W Jelitkowie na plaży zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Ktoś dokonał zbrodni karą worka tzw. Poena cullei. Wykonywana w starożytnym Rzymie głównie za ojcobójstwo. Na czym polegała? Na zaszyciu żywego człowieka w skórzanym worze wraz z żywym psem, kogutem, wężem i kotem. W tym przypadku zwłoki mężczyzny umieszczona zostały wraz z wężami. Duet składający się z komisarza oraz pani prokurator musi rozwikłać kto wybrał taką metodę zbrodni i czy faktycznie mężczyzna ma na sumieniu śmierć ojca lub kogoś bliskiego. Problemem okazuje się fakt, że w pewnym momencie Marta ma swoje zdanie co do śledztwa, a Sławek swoje. Ona chce by nie wnikać zbyt głęboko i jako młoda prokurator pragnie mieć na swym koncie szybkie i spektakularne zamknięcie sprawy. Kruk nigdy nie był i nie będzie niczyją marionetką, więc mimo wszystko postanawia grzebać dalej. Bo wie i czuje, że to co proponuje Krynicka nie jest prawdą. Tyle, że komisarz nadepnął na odcisk komuś bardzo wpływowemu i niebezpiecznemu...

Muszę przyznać, że książka wciąga od pierwszych stron i jest jedną z tych, które czyta się bo chce się wiedzieć co dalej. I choć pozycja należy do tych o większej objętości to ewidentnie stron ubywa bardzo szybko. Przypadł mi do gustu sposób przedstawienia bohaterów i ukazania policjanta jako niekoniecznie pozytywnego człowieka. Polecam osobom chcącym zacząć przygodę z kryminałem gdyż książka nie należy do krwawych, a jest na prawdę klimatyczna.

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska