Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gulliaume Musso. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gulliaume Musso. Pokaż wszystkie posty

środa, 5 listopada 2014

Guillaume Musso - "Telefon od anioła"

Moja fascynacja autorem zaczęła się już przy pierwszej czytanej przeze mnie pozycji pana Musso. Wiem już, że z każdą następną będę wpadać w ramiona jego stylu jeszcze bardziej...

"Telefon..." zaczyna się klasycznie. Troszkę jak obyczaj, a troszkę jak romans. Poznajemy Madeline Greene, która jest byłą policjantką. Aktualnie prowadzi śliczną kwiaciarnię w Paryżu. A także Jonathana Lempereura. Byłego szefa kuchni. Wielkiego szefa kuchni, który się rozwiódł, zbankrutował i prowadzi skromny bar. Pech a może szczęście splata ich losy w zatłoczonej kawiarence na lotnisku w Nowym Jorku. I Maddy i Johnatan maja telefony, takie same telefony. To, że się nimi wymienili odkrywają po dotarciu do swoich celi podróży. Przypadek czy przeznaczenie? Pech czy szczęście? Czy w takiej chwili ludzka ciekawość ma hamulce czy każde z nich zajrzy do telefonu drugiego? Podpowiem Wam, że zajrzą i dowiedzą się rzeczy niesamowitych, odkryją tajemnice, które każdy wolał by schować głęboko. Co oprócz niechęci i zamiany telefonów połączy tę dwójkę? Uwierzcie, że warto to odkryć!

Guillaume uwiódł mnie umiejętnościami zręcznego i płynnego przechodzenia z jednego gatunku w drugi (nie mających zbyt wiele wspólnego ze sobą) w jednej niepozornej wydawało by się na początku książce. I tak łączy rzeczywistość z woalem dramatu, delikatny romans a między tym pełnokrwisty thriller. Doświadczyłam tego w pozycji pt. "Potem", potwierdziłam w "Telefonie..." i będę utwierdzać w reszcie jego dzieł. Do zapoznania się z nimi jak i z autorem zapraszam wszystkich i każdego z osobna. Nikt się nie zawiedzie!
<Ocena: 10/10>

wtorek, 4 listopada 2014

Guillaume Musso – „Potem…”

Książka pożyczona od przyjaciółki. Z ręką na sercu muszę przyznać, ze podchodziłam do niej z mieszanymi uczuciami. Mimo to wzięłam ją do ręki i … utonęłam…
Nathan Del amico – wzięty, sławny i bogaty nowojorski adwokat. Ma wszystko. No może prawie, bo rozpadła mu się rodzina. Stracił ukochaną żonę, a z córeczką widuje się rzadko, zbyt rzadko. Od tego czasu nawet praca nie sprawia takiej przyjemności jak wcześniej. Pomyślicie sobie – życie jak niejednego z nas, problemy jakie ma prawie każdy, troski jakich doświadcza miliony ludzi – to prawda. Ale pojawia się tu także lekarz -ot niby zwykły człowiek, ale czy na pewno? Kim tak na prawdę jest Garrett Goodrich? Jest Posłańcem. Jest osoba widzącą aurę nadchodzącej śmierci. Właśnie z taką misją pojawia się w progu kancelarii – ujawnia Nathanowi, że i on wkrótce umrze. Jak ta wiadomość wpłynie na Del Amico? Czy w ogóle w nią uwierzy? Czy zrozumie, że nie umrze a zostanie Posłańcem jak Goodrich?  Jak potoczą się dalsze losy Natha, jego byłej żony i córeczki? Jeśli chodzi o treść to na tym skończę, bo nie o to tu chodzi. Na tylnej okładce możemy przeczytać, że w książce pobrzmiewają echa powieści „Nostalgia Anioła”. Nie wiem, być może. Ja tego nie odczułam ani razu, ale już po kilkunastu stronach i do samego końca towarzyszyła mi myśl: „Ta powieść ma coś wspólnego z filmem „Miasto Aniołów”.” I choć nie umiem ubrać w słowa co to jest to wiem, ze coś je ze sobą łączy.
„Potem…” to głęboka i poruszająca powieść, która śle nam przesłanie. Jakie? Byśmy starali się żyć tak jak by to miał być nasz ostatni dzień. Bo nikt nie wie kiedy, w jaki sposób ani dlaczego nasze życie się skończy- niejednokrotnie zbyt nagle. Podsumowując książka to mieszanka muślinowej fantastyki, ulotnego i skromnego romansu, przemawiającego dramatu i ludzkiej filozofii życiowej. A wszystko to jest takie mocne, a zarazem delikatne. Tak delikatne, a zarazem mocne… Książka dla każdego i tyle.
<Ocena: 10/10>