Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poradnik. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 lipca 2022

Praca zbiorowa - "Szydełkowanie dla każdego"

Tytuł: Szydełkowanie dla każdego 
Autor: praca zbiorowa

Stron: 320
Gatunek: poradnik, hobby, 
Wydawnictwo: Słowne
ISBN: 978-83-825-1179-6

Poradniki to nie są gatunki książek, po które sięgam nad wyraz często. Jeśli już trafiają one w moje ręce, to zazwyczaj nawiązują tematycznie do rękodzieła lub opieki/tresury/wychowania zwierząt. Książka, o której mam zamiar Wam napisać kilka słów to poradnik o szydełkowaniu. Kiedy zobaczyłam ten tytuł, plany były ogromne, ale musiałam je odłożyć na później, bo problemy zdrowotne, w tym kontuzja prawej ręki spowodowała, iż utrzymanie szydełka to dla mnie aktualnie nie lada wyzwanie.

"Szydełkowanie dla każdego" to poradnik, w którym znajdziecie ponad 130 zilustrowanych technik i splotów, jakie można wykonać na szydełku. Ich wykonanie jest wytłumaczone w niezwykle przystępny sposób, a do tego dołączone zdjęcia potrafią podpowiedzieć to, czego ewentualnie nie załapiemy z opisu. Jakby tego było mało, w poradniku znajdziemy 80 różnego rodzaju schematów czy też projektów na takie rzeczy jak torebki, zabawki, kocyki, poduszki czy sweterki. Sama, jako że szydełkowałam kwiaty, to skorzystałam z umieszczonego w książce ściegu i liście do róż robiłam już dzięki książce "Szydełkowanie dla każdego"



Naprawdę fajnym plusem tej książki jest jej sam początek, który w przejrzysty sposób pokazuje nam szydełkowy kącik must have. Do tego pomaga odróżniać rodzaje i składy włóczek, jak czytać oznaczenia na banderolach czy jaka i do czego się nadaje. Potem szydełka, czyli ich rozmiary oraz rodzaje, No i pozostałe drobiazgi jak znaczniki czy liczniki oczek, poduszeczka do szpilek, właśnie szpilki, miarka krawiecka, nożyczki itp.

Podsumowując całość ciężko znaleźć tu minusy. Piękne wydanie w twardej oprawie posłuży na długie, długie lata. Do tego kolorowe zdjęcia i projekty, które aż zachęcają do częstego zaglądania do środka i sięgania po szydełko, kiedy tylko się da. Ja od siebie mogę tylko zachęcić do zakupu tej książki, bo według mnie nie będziecie żałować ani jednego wydanego grosika. 

 Ocena: 10/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Wydawnictwu Słowne














niedziela, 7 kwietnia 2019

Sally Morgan - "Co wie twój kot?"

Tytuł: Co wie twój kot?
Autor: Sally Morgan

Stron: 192
Gatunek: popularnonaukowa, poradnik, 
Wydawnictwo: Alma-Press
ISBN: 978-83-702-0735-9

Przy pisaniu o podobnej pozycji tyle, że o psach wspomniałam, iż jestem zwierzofanką od urodzenia. Kocham je wszystkie, choć niektóre tylko na odległość. Nie rozumiem łapania dzikich gatunków, tylko dlatego, że są słodkie z wyglądu, bo ludzie kupują by się takim pochwalić przed sąsiadem. Albo dlatego, że pasuje do czyjegoś wyglądu/charakteru/stylu. Nie! Jeśli ktoś chce mieć pupila to niech wybierze z tych, które są do tego dostosowane. Które z nami żyją (albo obok nas jak najczęściej robią to koty). Wtedy nikt nie ucierpi.

Nie od dziś wiemy, że koty to zdecydowanie jeden z najlepszych przykładów zwierząt indywidualistów. 

"Ze wszystkich bożych stworzeń tylko jednego nie można zniewolić i wziąć go na smycz. Tym stworzeniem jest kot." Mark Twain *

I nie chodzi tu o smycz i spacer, choć pewnie wielu właścicieli mruczków potwierdzi, że w niektórych wypadkach jest to niemożliwe. Chodzi o łączącą go z człowiekiem więź. Kot nie da się omotać i uzależnić, nie będzie ludzkim sługą. Uwierzcie mi, że da się z kotem nawiązać niezwykle bliską, wrażliwą i emocjonalną nić porozumienia, ale ona nigdy, powtarzam nigdy nie będzie tak gładka i łatwa jak z jest to z psami. Nie wiadomo czy to tylko puchate stworzenia o przepięknym (czasami maślanym spojrzeniu) czy też diablęta wcielone, które tylko czekają by pokazać swoje rogi. Miałam do czynienia z takim i z takim przykładem. Ewidentnie ten drugi wręcz rwał się na wolność, którą otrzymał mieszkając w domu z ogrodem. Ten pierwszy był właśnie kotem przyjacielem z tą niesamowitą empatią dla człowieka.

"Co wie twój kot?" to podobnie jak książka o psach pozycja podzielona na dwie części.

Pierwsza to poznanie kocich zmysłów. Największy koci dar, czyli... superwzrok! I choć w dzień widzą znacznie gorzej to w nocy człowiek może pomarzyć o takiej widoczności jaką mają mruczki. Nikły blask księżyca i ten zwierzak zobaczy wiele i to w doskonałej jakości. Niestety prócz gorszej jakości widoczności w dzień wadą nocnego widzenia jest też utrata rozróżniania kolorów. Stąd też kot polega na reszcie zmysłów. Węch, smak i słuch. No i myślę, że to, co najważniejsze u tych niezwykle zwinnych i często wręcz atletycznych postaci to zmysł... dotyku i równowagi. Za dotyk u kota odpowiadają włosy czuciowe zwane wibrysami. Mając koty szczególnie długowłose, które coraz częściej ludzie strzygą podobnie jak psy pamiętajcie by ich nie obcinać, bo kaleczycie pupila! Opanowane wręcz do perfekcji równowaga to kolejna jego cecha. Wyginanie ciała dla kota to rzecz najnormalniejsza w świecie. Pomagają mu w tym dwie rzeczy. 5 dodatkowych kręgów grzbietowych względem np. człowieka oraz brak obojczyków. No i ogon, które manewruje we wszystkie strony.

Druga część to już odkrywanie kociego świata.
To, co podobało mi się w pozycji o psach i jest również tutaj to ponownie omówienie mimiki zwierzęcia. Mało tego wzbogacona w zdjęcia i rysunki ułatwia zapoznanie dzieci z podejściem do pupila. Nie pozwólmy dzieciom robić co chcą tylko dlatego, że kot na to pozwala (rzadko, ale jednak zdarzają się koty niezwykle spokojne, np. Ragdoll). 
No i podobnie jak z psami. Czy kot ma szósty zmysł? Czy potrafi wyczuć nadchodzącą ludzką śmierć, trzęsienie ziemi czy też nieuleczalne choroby? O terapii z kotami pewnie nie jedno z Was słyszało. Felinoterapia to coś wspaniałego i relaksującego. 

Prawda jest taka, że mogłabym napisać więcej, ale po co? Kto ma kota wie, a kto chce mieć, powinien najpierw zapoznać się z jakąkolwiek pozycją pomagającą je zrozumieć. Tylko miejcie na uwadze, że jeśli już zdecydujecie się na tę puchatą kulkę, która być może pokaże rogi to nie będziecie ich właścicielami tylko sługami! Książka warta uwagi. Polecam zarówno miłośnikom, jak i laikom. Ja pokochałam za eleganckie wydanie i wiedzę, którą łatwo przekazać maluchom. 

* - cytat z "Co wie Twój kot?" Sally Morgan, str. 5

  Ocena: 8/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Alma-Press.

sobota, 6 kwietnia 2019

Sophie Collins - "Co wie twój pies?"

Tytuł: Co wie twój pies?
Autor: Sophie Collins

Stron: 192
Gatunek: popularnonaukowa, poradnik
Wydawnictwo: Alma-Press
ISBN: 978-83-702-0736-9

Zwierzęta kocham od zawsze. Jako młodsza osoba na prezenty z jakichkolwiek okazji wybierałam książki. Koniecznie o faunie. Tej całkiem dzikiej i nieokiełznanej jak tygrysy, rekiny czy sępy po te kochane domowe jak koty, psy czy króliki. Nie interesowało mnie czy mój przyjaciel mniejszy z papieru miał łuski, sierść czy pióra. Czy fruwał, biegał czy pływał. Dla mnie liczył się fakt, że był zwierzęciem i mogłam o nim poczytać, a także poprzez barwne ilustracje mogłam go podziwiać. Przyszedł też czas, gdy mogłam mieć swojego czworonoga w domu. Psa, który jest ze mną już 12 lat.

Wielu z nas ma w domu tego szczekającego pupila. Jedni mają rasowe piękności, inni przystojniaków z tak ogromną mieszanką ras we krwi, że człowiek myśli jak mu się to w genach pomieściło. Ale każdy z nich przemawia do nas tym samym językiem. Im lepiej go poznamy tym kontakt będzie łatwiejszy i przyjemniejszy dla nas, jak i dla podopiecznego. "Co wie twój pies?" to właśnie jedna z tych pozycji, która jest idealnym poradnikiem dla miłośników tytułowych zwierząt. Podzielony na dwie części oraz dziesięć rozdziałów z dodatkowym słowniczkiem ma tę zaletę, że nie musimy czytać jej po kolei. Możemy zacząć od tego, co intryguje nas najbardziej, o czym wiemy najmniej.
Pies postrzega świat inaczej niż my i ich właściciele (zazwyczaj) o tym wiedzą. Tylko czy świadomość, że odmiennie wystarczy? Czy nie lepiej zagłębić fakt co kryje się pod tym "różnym postrzeganiem"? 

Pierwsza część to zmysły szczekających czworonogów.
Wiem, że jeśli chodzi o wzrok to naprawdę wielu ludzi zastanawia się, czy pies rozróżnia kolory, a jeśli tak to ile barw jest w stanie rozpoznać. Jak dobry jest jego słuch i dlaczego słyszy to czego my w ogóle nie rejestrujemy? No i najcenniejszy psi dar, czyli... węch!

"Kynolodzy często sięgają po następujące porównanie: kiedy przez otwarte okno wpadnie do naszego mieszkania zapach aromatycznej zupy gotowanej przez sąsiada, być może rozpoznamy, że jest to rosół z kurczaka, ale nie wychwycimy pojedynczych zapachów marchewki, pora i ziemniaków, a już na pewno nie uda nam się rozdzielić zapachów majeranku, soli i pieprzu. Tymczasem pies zrobi to z łatwością." *

Druga część to już odkrywanie psiego świata.
Informacje, kiedy zaczęto pracować nad badaniami z psami i dlaczego są idealne do przeprowadzania różnych testów. Poznamy tu mowę ciała naszych podopiecznych co ułatwi nam postępowanie z nim i przedewszystkim pomoże nauczyć pociechy jak traktować psy i kiedy mają zostawić je w spokoju (niektórym dorosłym też się to bardzo przyda) - to jest chyba mój ulubiony rozdział, który dzięki obrazkom ułatwia właśnie postępowanie zarówno z dziećmi, jak i z pupilami. No i ten najciekawszy rozdział o szóstym zmyśle psa. Czy istnieje? Czy wręcz przeciwnie i tylko tworzy się wokół niego mity? 

To, co mi się spodobało to fajne testy i zabawy, które chętnie wypróbujemy z moim podopiecznym. Co prawda udaje emeryta i wychodzi z założenia, że wielu rzeczy mu się nie chce, ale za nagrodę udaje się wykrzesać jeszcze wigor nawet u młodego emeryta. Polecam każdemu kto chce sprawić sobie psa lub są to jego początki z czworonogiem w domu. Prawdziwi miłośnicy będą zadowoleni, ale nie znajdą tu raczej niczego czego by już nie wiedzieli. Ja jako wspomniany wyżej miłośnik książek i zwierząt pokochałam tę pozycję za samo wydanie. Piękne, nieprzesadzone i wzbogacone o zdjęcia, rysunki i ciekawostki.

* - cytat z "Co wie twój pies?" Sophie Collins, str. 41

  Ocena: 8/10


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Alma-Press.

niedziela, 2 grudnia 2018

Magiczny dziennik 2019

Tytuł: Magiczny dziennik 2019
Seria: CzaroMarownik
Autor: Praca zbiorowa
Gatunek: poradnik, kalendarz, ezoteryka, magia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 978-83-661-3418-8

Patrząc na tempo dzisiejszego życia, zastanawiam się, ilu osobom udałoby się przeżyć bez kalendarza. Wiadomo, że kalendarze w telefonach królują, ale ja bez tego zwykłego w torebce nie wyobrażam sobie codzienności. Czaromarownik jest właśnie takim niezbędnikiem, jeśli chodzi o moje potrzeby. Od dwóch lat planowałam go nabyć, by zobaczyć, co ma do zaoferowania. I tak jakoś czas leciał, a ja kupowałam pierwszy lepszy kalendarz, bo potrzebowałam go wcześniej, niż był wydawany magiczny dziennik. Czy dziś mając go wreszcie w rękach, żałuję, że dopiero teraz?

Nie jest to ani typowy kalendarz, ani dziennik. Mamy tu kilka przepisów np. na gorący zestaw czekoladowy na zimowe przesilenie czy na pieczone jabłka na równonoc jesienną. Do tego oczywiście horoskopy i ... czary! Są wskazówki jak oczyścić amulety i talizmany za pomocą ziemi, soli, wody czy dymu białej szałwii lub kadzidła. Jest rytuał na wzmocnienie zdrowia podczas pełni księżyca oraz ochronne działanie kryształów i kamieni. Wracając do horoskopów to prócz klasycznego mamy jeszcze kwiatowy czy horoskop dla... dzieci! 

Mnie zaciekawiły dwa tematy, czyli naturalne SPA dla włosów oraz uroda, a fazy księżyca. Jednak to, co spowodowało mój zachwyt to codzienne sentencje, które są niezwykle optymistyczne, budujące i wspierające.

"Przyjaciół nie poznaje się w biedzie, lecz po tym, jak znoszą twoje szczęście." - 27.02.2019 r.

"Nie patrz w przeszłość — tam już byłeś. Patrz do przodu — tam będzie ciekawiej" - 1.02.2019 r.

Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zauważyła piękna wydania tego dziennika. Śliczna ciemnofioletowa okładka wykończona złotymi zdobieniami przyciągnie nie jedno oko, a przy tym nie będzie się brudzić, co jak dla mnie zasługuje na pochwałę. 

Choć magiczna strona do mnie nie przemówiła, to muszę przyznać, że całość zrobiła na mnie naprawdę ciekawe i pozytywne wrażenia. Głównie za sprawą przejrzystości oraz miejsca na notatki, których niestety potrzebuję sporo, a tu właśnie tyle go mam. Spodobało mi się, że każdy miesiąc zaczyna się od wyróżnienia ważnych w nim dat. Mniej już dla mnie przydatne, ale wiem, że dla niektórych bardzo potrzebne, jest ukazanie faz księżyca i tego tu nie zabraknie!

Podsumowując, kalendarz spełnia swoje przeznaczenie. Mamy gdzie zapisać spotkania, wydarzenia czy myśli. Są porady i sentencje, wyróżnione ważne daty oraz... możliwość zapisania sobie celu na każdy miesiąc! Po co robić w styczniu cele na cały rok, gdy można to robić krok po kroku i miesiąc po miesiącu. Jednym słowem: POLECAM!


<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu  Wydawnictwo Kobiece.

czwartek, 27 kwietnia 2017

Nick Vujucić - "Przytul mnie"

Tytuł: Przytul mnie
Autor: Nick Vujicić, Ignatius Ho

Ilustracje: Dreamergo Ding
Stron: 88
Gatunek: poradnik, dla dzieci, 
Wydawnictwo: Studio EMKA
ISBN: 978-83-650-6806-4

Moje pierwsze spotkanie z Nickiem nastąpiło dzięki bibliotece. W tedy udało mi się trafić i wypożyczyć jego książkę pt. "Bez rąk, bez nóg, bez ograniczeń!" i mimo, że po pozycji tej spodziewałam się zupełnie czegoś innego to przeczytałam ją z ogromną chęcią i od tego czasu często szukałam informacji o samym Vujicicu. Myślę, że nie skłamała bym gdybym powiedziała, że jego postawa miała i ma nadal wpływ na moją własną postawę.

"Przytul mnie" to pozycja dla młodszych czytelników. Napisana prostym i przejrzystym językiem. Zachwyca uroczymi i słodkimi obrazkami stworzonymi przez Dreamergo Ding. 
Całość podzielona na osiem inspirujących lekcji, a każda z nich przekazuje nam uniwersalne wartości bez których życie było bo smutne i niepełne. 
Prawie każdy rodzic dla własnego dziecka zrobił by jeśli nie wszystko to na pewno wiele. Co muszą, więc czuć mama i tata, gdy okazuje się, że ich dziecko rodzi się bez kończyn? Nie ma rąk i praktycznie pozbawiony jest nóg - posiada coś co po dorośnięciu nazywa kurzą nóżką. Oni są przerażeni, a mały Nick, bo o nim mowa walczy. I choć często ma pod górkę, jego życie pełne jest zakrętów, kpin i wyzwisk. I choć niejednokrotnie uciekał i się chował pełen smutku i strachu dzięki pewnej osobie, a mianowicie nauczycielowi panu McKaganowi znajduje siły. To właśnie Nick - przez niektórych zwany kadłubkiem - uczy innych jak docenić to co mamy, jak korzystać z tego co potrafimy i co możemy, a nie martwić się tym co nieosiągalne. 
Tym razem Nick skupia się na przyziemnych sprawach, a nie roli Boga i wiary w naszym życiu. Pokazuje dzieciom, że w życiu bardzo ważne jest mieć kogoś w kim mamy oparcie, kto pomoże, gdy upadniemy, kto poda rękę i poprowadzi, gdy wokół zapanuje ciemność. To Nick pokazuje, że mimo braku kończyn potrafi grać w piłkę czy w golfa, jeździć na deskorolce, a nawet nurkować! Daje nam siłę i udowadnia, że człowiek może wiele. Ważne byśmy nie poddawali się za pierwszym, drugim i trzecim razem. Byśmy byli odważni i próbowali do skutku jeśli tylko nam na czymś zależy. 


Przesłanie jakie daje ta książka to: Nie ważne czy jesteś dzieckiem czy dorosłym, naucz się szanować i doceniać to co masz, każdy dzień i osoby, które są Twoją podporą. Książka choć polecana dzieciom nadaje się do czytania także przez młodzież i dorosłych. Myślę, że właśnie jej prosty przekaz spowoduje, że na moment się zatrzymamy i zastanowimy nad pewnymi aspektami w naszym życiu. Pozycja poza tym ułatwia nam odbycie rozmowy z dziećmi na takie tematy jak niepełnosprawność, przemoc w szkole czy odpowiedzialność za siebie i swoje decyzje. Polecam rodzicom tak dla nich jak i dla ich pociech. Każdy znajdzie tu coś dla siebie.

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Studio EMKA

sobota, 8 kwietnia 2017

Mallika Chopra - "Pomysł na dobre życie"

Tytuł: Pomysł na dobre życie
Autor: Mallika Chopra
Stron: 240
Gatunek: biografia, autobiografia, pamiętnik, poradnik
Wydawnictwo: Studio EMKA
ISBN: 978-83-650-6821-7

Poradniki to nie jest coś po co sięgam często i co zwraca jakoś szczególnie moją uwagę. Może dlatego, że ile razy bym nie sięgała po coś w tym gatunku to okazuje się, że trafiam na jakieś nieporozumienie. Książka zamiast mnie do czegoś zachęcać odrzuca mnie jeszcze bardziej, a ja zamiast pozytywnych zmian w życiu lub porad jak je zmienić, siadam i myślę kto i po co to wydał? 

Mallika Chopra i jej rodzeństwo już jako dzieci byli przepytywani przez ojca czego w życiu pragną. Jako maluchy marzyli o rzeczach materialny takich jak nowa gra komputerowa, bilet na mecz czy wycieczka do ciepłych krajów. Tata cierpliwie słuchał, a potem zadawał pytanie: "A co z miłością? Współczuciem? Sensem życia?" 

"Pomysł na dobre życie" to zapiski o poszukiwaniach jakich podjęła się Mallika, by w swoim życiu odnaleźć to o co zawsze pytał ją tato. Szukała sensu, radość i równowagi. Do napisania tej książki zbierała się przez kilka lat, chciała opanować emocje, dopracowywała szkice. Poprawiała, pisała od nowa. Niepewna tego co tak na prawdę chciała przekazać walczyła długo by uzyskać to co zostało wydane. 

"Warto się zastanowić, czy dobrym tanom swojego życia poświęcamy tyle samo energii, ile temu wszystkiemu, co nas stresuje, martwi lub przeraża..." *

Chopra stworzyła INTENT - zasiej, obserwuj, ufaj, wyraź, pielęgnuj i działaj. Każdy etap został opisany w osobnym rozdziale dając nam wskazówki i rady jak wprowadzić je we własne życie. 

Żeby coś zasiać musimy wiedzieć co. No bo po co nam coś czego nie potrzebujemy? By wydobyć swoje intencje warto poznać siebie samego - czego się boimy, jakie są nasze słabości, a jakie mocne strony. Obserwujmy siebie - nie tylko na zewnątrz, ale też swoje wnętrze. Zaufajmy swoim możliwościom, chęciom, dopingujmy się. Wyraźmy to co chcemy uzyskać. Cel ujęty w słowa zyskuje na sile. Pielęgnuj to co uzyskasz. Jeśli coś zrobisz w jeden dzień nie utrzymasz tego jeśli nie zechcesz o to dbać, powtarzać, kontynuować. Jeśli czujesz, że potrzebujesz wsparcia - podziel się z innymi tym co chcesz osiągnąć, bo wiele celów wymaga pomocy innych. I pamiętaj:

"Droga do życia zgodnego z intencją obfituje z przeszkody, dziury, złapane gumy i objazdy; na liście przystanków nie ma doskonałości. Nie mniej zdarzają się także wstęgi równego asfaltu - i dlatego póki podążam tą drogą, póty zmierzam, we właściwym kierunku." **

Książka brzmi ciekawie i na to liczyłam. Jednak ciężko było mi się w niej odnaleźć. Odniosłam wrażenie, że język i styl jest zbyt inteligentny dla mnie i mojego życia. Autorka wspomina, że po przeczytaniu tej publikacji powinniśmy wszystko przeżywać lepiej i pełniej. Niestety nie było tak ani na początku czytania ani w połowie ani tym bardziej po ostatniej stronie. Czułam się zdezorientowana i nie do końca czułam czego autorka ode mnie oczekuje. Nie zmienia to jednak faktu, że kilka rzeczy przypadło mi do gustu i zamierzam się na nich skupić. No i pewne jest jedno - to i tak najlepszy poradnik jaki w życiu czytałam, więc jeśli lubisz takie pozycje to raczej się nie zawiedziesz!

* - Cytat z "Pomysł na dobre życie" Mallika Chopra, str. 200
** - Cytat z "Pomysł na dobre życie" Mallika Chopra, str. 174

<Ocena: 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Studio EMKA

sobota, 31 grudnia 2016

Aleksandra Zaprutko-Janicka - "Piękno bez konserwantów"

Tytuł:  Piękno bez konserwantów
Autor: Aleksandra Zaprutko-Janicka
Seria: Ciekawostki historyczne
Stron: 288
Gatunek: literatura polska, dokument, poradnik, uroda
Wydawnictwo: Znak Horyzonty
ISBN: 978-83-240-4163-3


Serię "Ciekawostek historycznych" pokochałam już od pierwszej książki i choć ich tematyka jest bardzo rozbieżna za każdym razem czekam z niecierpliwością na kolejną. Właśnie dzięki tym pozycjom poznaję tematykę, o której w życiu bym nie pomyślała, że po nią sięgnę. Jednak jest dużo prawdy w tym, że co nas nie zabije to nas wzmocni, a w tym wypadku zachęci do zgłębiania czegoś co do tej pory omijaliśmy łukiem szerszym niż by wypadało.

"Piękno bez konserwantów" wprowadza nas w arkana dbania o urodę w czasach naszych prababć i babć. W okres, gdy używało się tylko naturalnych składników. Ciekawym zabiegiem autorki jest umieszczenie w książce przepisów na maseczki, kremy czy kosmetyki kolorowe. Zawarte także wspomnienia kobiet z tamtych czasów są różne. Większość jest o tym jak dbały o urodę, ale niektóre ukazują nam jak walczyły w tedy o własną niezależność. 

Czym więc tak na prawdę jest ta pozycja? Poradnikiem? - nie do końca. Podręcznikiem? - też nie. Nie jest też książką stricte historyczną. Jest specyficzna mieszanką wszystkiego i robi na prawdę ciekawe wrażenie. 

Tyle, że pozycja ma też swoje wady i wyłapie to nawet laik w kwestii kosmetologii. To czym autorka chciała zabłysnąć czyli wstawieniem do publikacji zdjęć ukazujących rzekoma urodę tamtejszych kobiet zadziałało w moim mniemaniu na jej niekorzyść, Problemem jest fakt iż każda z tych fotografii przedstawia je w pełnym makijażu, który jak wiemy w tamtych czasach jeśli był wykonywany to w postaci maski, a w tym układzie nie ma szans na dojrzenie naturalnej kobiecej urody. Myślę też, że jesteśmy świadomi, że już w tedy za makijażem aktorek, modelek czy piosenkarek stał cały sztab profesjonalistów odpowiedzialnych za ich wygląd i tylko metody mieli inne niż ci dzisiejsi. 

Ja sama dowiedziałam się z pozycji niewiele gdyż te nieliczne informacje jaki Aleksandra zawarła w pozycji znam od mojej babci mimo, że sama jesteś (chyba? ;) ) jeszcze dość młoda. To czego mi brakuje to dodania przez autorkę faktu, że na wizytę u kosmetyczek czy innych podobnych miejsc było stać nieliczne kobiety.

Następną kwestią są przepisy. Zaprutko-Janicka napisała, że wiele z nich przetestowała na własnej skórze, ale nie dodała które. Jako, że przyznała iż nie ma wykształcenia ani wiedzy o chemii czy kosmetologii to czy podane przez nią receptury na pewno przyniosą korzyści, a w najgorszym wypadku będą neutralne dla naszego zdrowia? Osobiście wolę jednak poszukać nawet jeśli starych to jednak sprawdzonych przepisów.

Mimo to całą pozycję czyta się przyjemnie i szybko, a autorce należy się uznanie za chęć stworzenia czegoś innego i niecodziennego. Cieszę się, że samo zgłębianie tematu było dla Aleksandry przyjemnością i zabawą. Sama chciała bym jeszcze jednej, ale lepszej i przede wszystkim dogłębniej poruszającej niektóre tematy pozycji. Mimo pewnych wad i niedociągnięć polecam kobietom sięgnięcie po tą książkę, bo warto.


<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję portalowi Ciekawostki Historyczne

wtorek, 4 listopada 2014

Jeffrey Brantley, Wendy Millstine – „Pięć cennych minut wieczorem”


Mały poradnik jak się zrelaksować, uspokoić, wyciszyć lub po prostu odpocząć przed snem. Ćwiczenia pomagają zapomnieć o trudach minionego dnia. Przeczytałam, zastosowałam niejedno ćwiczenie i… działa. Prócz tego napisany przyjemnym, zrozumiałym językiem.
<Ocena: 10/10>