sobota, 16 listopada 2019

Ilona Gołębiewska - "Pozwól mi kochać"

Tytuł: Pozwól mi kochać
Cykl: Dwór na Lipowym Wzgórzu (Tom 2)
Autor: Ilona Gołębiewska
Stron: 480
Gatunek: literatura obyczajowa, literatura kobieca, literatura współczesna, romans, literatura polska
Wydawnictwo: MUZA 
ISBN: 978-83-287-1214-0

Do zapoznania się z Iloną Gołębiewską tak naprawdę zachęciła mnie mama. Oczywiście, gdyby mnie gatunek czy tematyka w ogóle nie interesowała to nawet ona by mnie nie zachęciła, ale główna zasługa przypada właśnie jej. Jedyne co mogę powiedzieć to to, że nie żałuję, iż dałam się skusić. To już kolejna seria, którą będę chciała przeczytać całą nie licząc wcześniejszej sagi "Stary dom". Książek jak widzicie przybywa, ale czasu mi już zaczyna brakować, bo inne zajęcia też czekają. 

Dwór na Lipowym Wzgórzu to serce powieści. Nie bez powodu cykl nosi właśnie tę nazwę. To w nim dzieją się najważniejsze wydarzenia, jeśli chodzi o losy bohaterek i bohaterów zarówno "Podaruj mi jutro" jak i "Pozwól mi kochać". 

Sabina Horoczyńska prowadzi idealne życie. Jest wspaniałym przykładem kobiety sukcesu. Pracuje jako wykładowczyni na uczelni, świetnie zarabia i cieszy się uznaniem. A jednak nic nigdy idealne nie jest. Z dnia na dzień traci wszystko. Dlaczego? Bo pewnego dnia zostaje oskarżona o oszustwo i przyjęcie łapówki. Najgorsze jest jednak to, że ludzie, którym ufała i w których wierzyła odwracają się od niej jeden po drugim. Kobieta zupełnie nie potrafi sobie poradzić w sytuacji, w jakiej się znalazła. To córka namawia ją by pojechała na Podlasie do Dworku na Lipowym Wzgórzu. Sabina jest do tego pomysłu nastawiona bardzo negatywnie, gdyż od lat żyje ze swoją matką w konflikcie. Nie wyobraża sobie wracać do dworku i przebywać w jej towarzystwie. Decyzję zmienia tylko z jednego powodu - Aniela wyjeżdża w daleką podróż. Kobieta nie może nawet przypuszczać jaki wpływ na jej życie będzie miała ta wydawałaby się banalna decyzja.

"Pozwól mi kochać" to przede wszystkim opowieść o sile pokonywania własnych słabości, skomplikowanych relacjach, trudnej i nie do końca zrozumianej przeszłości oraz jeszcze trudniejszych wyborach. Ta historia uświadamia nam, że tworzenie planów na daleką przyszłość nie zawsze ma sens oraz że problemy mogą spaść na głowę każdemu i w każdej chwili.
Choć nie polubiłam Sabiny za sprawą charakteru to zostanie niemym świadkiem jej podróży przez życie przypadło mi do gustu. Pióro Ilony jest niezwykle lekkie, ale zarazem nie naiwne czy nieudolne. Książki Gołębiewskiej czyta się szybko, łatwo i przyjemnie. Tworzeni przez nią bohaterowie robią wrażenie. Spodobało mi się, że nie każdy wzbudza we mnie tylko pozytywne uczucia. Cenie taką różnorodność i choć w pierwszym momencie pojawia się żal, że nie jest idealnie to z drugiej wiem, że to jak w życiu i zdecydowanie jest to na plus dla powieści. Jak zauważyliście to drugi tom i doradzałabym czytać po kolei, ale jeśli nie macie takiej szansy to myślę, że nie będzie to aż tak duży problem. Kobietom, które lubią rodzinne sagi, cenią obyczajową i życiową kanwę powieści polecam z ręką na sercu. A reszcie? Jeśli chcecie poeksperymentować z nowymi gatunkami Ilona Gołębiewska nada się idealnie!


Ocena: 8/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu MUZA

Jim Shepard - "Księga Arona"

Tytuł: Księga Arona
Autor: Jim Shepard
Stron: 328
Gatunek: beletrystyka, literatura piękna, powieść historyczna, powieść wojenna, 
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 
978-83-811-0866-9

Czasami na mojej drodze pojawiają się książki, do których przeczytania sama nie do końca wiem czemu się zabrałam. Jakiś impuls, iskra, błysk, który powoduje, że ręka jest szybsza niż analiza myślowa czy na pewno to dla mnie. "Księga Arona" była jedną z nich. Najpierw podjęłam decyzję, że chcę i muszę przeczytać. Potem doczytałam notkę z okładki, która z jednej strony tę chęć podwoiła, a z drugiej czułam niepokój czy oby to dobry pomysł. A jeśli będę żałować? Albo nie przebrnę? Jednak usiadłam, wzięłam książkę do ręki i zaczęłam pierwszą stronę, drugą, trzecią...

Aron to zaledwie ośmioletni chłopiec, który wraz z rodziną przeprowadza się z małej polskiej wioski do zatłoczonej Warszawy. Jego ojciec podejmuje pracę w fabryce, a chłopczyk zaprzyjaźnia się z Lutkiem, który zdradza mu tajemnice podwórkowego życia. 
Jego szanse na szczęśliwe życie przekreśla wybuch II Wojny Światowej. Opaski Dawida, kradzieże i strach przed niemieckimi mundurami stają się codziennością wielu ludzi. Nie mija wiele czasu, gdy świat Arona zostaje zmniejszony do murów zamkniętego getta. 


"Na bramach do getta zawisły ostrzeżenia o zagrożeniu epidemią. Rodzice przestali odwiedzać dzielnice za murem i mnie też przykazali, żebym tam nie chodził."*

By przeżyć chłopiec musi podejmować okrutne decyzje, z których wagi często nie zdaje sobie sprawy. 
W momencie, gdy traci bliskich trafia pod opiekę Janusza Korczaka, który stara się na nowo obudzić w chłopcu człowieczeństwo. 

Wydawałoby się, że to kolejna już w tym roku pozycja o II Wojnie światowej, o obozach koncentracyjnych, gettach i innych tego typu miejscach i wydarzeniach. Po części się zgodzę, a po części nie. Ta książka ze zdwojoną siłą trafia w ludzkie serce i myśli z powodu zabiegu, jakiego dokonał tu autor Jim Shepard. O co chodzi? Opisana przez niego historia opowiadana jest z punktu widzenia dziecka. Małego żydowskiego chłopca, który nie do końca świadom jest tego, co sie dzieje i tego, co sam robi. Arona, który od najmłodszych lat pozbawiony jest dzieciństwa, a nawet człowieczeństwa. To odhumanizowane czasy niemieckiego terroru, czasy tuż przed wojną oraz w jej trakcie. 

"Księga Arona" to jedna z tych trudnych, niezwykle przejmujących książek, ale pod warunkiem, że poświęci się jej czas i myśli. Przeczytana "po łebkach" nie ruszy nikogo, nie tknie czułej struny w sercu, nie przekaże tego, co ma schowane w swych czeluściach. Mam wrażenie, że dużo osób tę powieść pominie, przejdzie obok niej obojętnie lub zacznie i nie skończy, bo stwierdzi, że trzeba się poświęcić. Tak, trzeba. Takie lektury powinien znać każdy. Nie ważne czy są one częściowo fikcją, czy są na faktach, ważniejsze jest to, że o tym się mówi. To był wstrętny i okrutny czas dla ogromnej ilości ludzi. A to, że akcja tej powieści dzieje się w Warszawie, dodatkowo powinno nas Polaków zachęcić do poświęcenia jej swojego czasu. Nawet jeśli nie jest idealna, jeśli ma niedociągnięcia czy chaotyczne momentami dialogi. 

* - Cytat z "Księga Arona" Jim Shepard, str. 57


Ocena: 8/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

POMAGAMY - Fundacja Herosi


Fundacja Herosi


Autor zdjęcia - Sylwia Dąbrowa

8. EDYCJA CHARYTATYWNEGO KALENDARZA FUNDACJI HEROSI
Reprezentanci Polski w piłce siatkowej mężczyzn Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Michał Kubiak, Fabian Drzyzga, Damian Wojtaszek, Paweł Zatorski, Bartosz Kwolek, Bartłomiej Bołądź, Jakub Kochanowski, Wilfredo León, Dawid Konarski, Grzegorz Łomacz, Tomasz Fornal, Mateusz Bieniek, Bartosz Kurek, Piotr Nowakowski oraz trener Vital Heynen już po raz ósmy wsparli charytatywną inicjatywę Fundacji Herosi i zostali bohaterami wyjątkowego kalendarza na rzecz dzieci walczących z nowotworami.
Dzięki wieloletniej współpracy Fundacji Herosi z reprezentacją Polski w siatkówce oraz Polskim Związkiem Piłki Siatkowej powstała nowa odsłona wyjątkowego charytatywnego kalendarza na 2020 rok. Całkowity zysk z tego projektu zostanie przeznaczony na pokrycie kosztów nierefundowanej chemioterapii oraz diagnostyki genetycznej dla podopiecznych fundacji z Kliniki Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży Instytutu Matki i Dziecka, gdzie leczą się dzieci z całej Polski. Na potrzeby kalendarza powstały wyjątkowe zdjęcia autorstwa Sylwii Dąbrowy, przedstawiające siatkarzy „dużych Herosów” z dziećmi „małymi Herosami”. Jest to jedyny tego typu projekt charytatywny z udziałem reprezentantów Polski w siatkówce.
Jesteśmy dumni, że od samego początku istnienia naszej fundacji, mamy wyjątkową możliwość, aby współpracować z reprezentacją Polski w piłce siatkowej mężczyzn. Dzięki dużemu zaangażowaniu ze strony zawodników możemy aktywnie pomagać naszym podopiecznym z onkologii dziecięcej. Wyrazem tego jest już 8. edycja charytatywnego kalendarza – podkreśla Aneta Rostkowska z Zarządu Fundacji Herosi.
Charytatywne kalendarze związane są z prowadzoną już od 10 lat kampanią, która ma na celu propagowanie szeroko rozumianej idei pomagania oraz pozyskanie środków na rzecz podopiecznych fundacji walczących z nowotworami. Do tej pory między innymi dzięki darowiznom związanym z kolejnymi edycjami kalendarza Fundacja Herosi zakupiła sprzęt medyczny o łącznej wartości przekraczającej 600 000 zł. oraz wsparła remont w Klinice Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży m.in. poprzez sfinansowanie montażu wentylacji i klimatyzacji o wartości 350 000 zł.
Autor zdjęcia - Sylwia Dąbrowa
                                            

poniedziałek, 11 listopada 2019

Rozdanie - "Międzyczasowiec" Tomasz Mróz - WYNIKI

Tak jak była mowa dziś, czyli 11 listopada 2019 roku ogłaszam dwóch zwycięzców rozdania 

"Międzyczasowiec" Tomasz Mróz




Książkę Tomasza Mroza  "Międzyczasowiec" ufundowaną przez wydawnictwo Videograf 


Otrzymują:

 Norbert Kościesza




Jolanta i Sebastian Bączyk





Zwycięzcom gratuluję i kontaktuję się w sprawie wysyłki książki.

Natomiast osoby, które obeszły się smakiem informuję, że już 22 listopada rusza kolejny konkurs, w którym do wygrania będą ponownie 2 książki Tomasza Mroza. Tym razem wysyłkę zafunduje zwycięzcom wydawnictwo Videograf.
Zapraszam!

niedziela, 10 listopada 2019

Julie Yip-Williams - "Do ostatnich dni"

Tytuł: Do ostatnich dni
Autor: Julie Yip-Williams
Stron: 384
Gatunek: literatura faktu, autobiografia, pamiętnik, 
Wydawnictwo: MUZA
ISBN: 978-83-287-1245-4

Są książki i ich tematyki, których choćbym chciała to nie ominę szerokim łukiem. Gdy w zapowiedziach ujrzałam "Do ostatnich dni" czułam, że to jedna z nich. Nie było mowy bym przeszła obok niej obojętnie szczególnie w momencie przeczytania notki z okładki. Ona musiała trafić do mnie i trafić prosto w moje serce. Wiedziałam, że tak będzie, bo choćby nie wiem jak źle napisana była ta pozycja to tematyka walki z nowotworem zawsze będzie mnie boleć i wzruszać, ale i dawać wiarę oraz nadzieję. Pokaże, że ludzie walczą do końca i że ja również mogę walczyć choć z zupełnie czymś innym.

Julie przyszła na świat 6 stycznia 1976 roku w Wietnamie. Niespełna pół roku wcześniej upadł Sajgon co dla mieszkańców oznaczało koniec wojny. Tym sposobem rodzina Yip mogła być jedną z tych niezwykle szczęśliwych. Jednak nie było im to dane, bo okazało się, że dziewczynka przyszła na świat niewidoma. By uciec przed polityczną zawieruchą rodzina uciekła do Stanów Zjednoczonych z planami zaczęcia wszystkiego od nowa.

Julie miała 37 lat kiedy jej życie nareszcie zaczęło się układać. Była pewna, że to jej czas. Ukończyła studia prawnicze na Harvardzie, robiła karierę w jednej z najlepszych kancelarii prawniczych. Miała męża oraz dwie śliczne i kochające córki. Na tym jej szczęście się kończy. Druzgocąca wiadomość, straszna diagnoza i życie wywrócone o 180 stopni - rak jelita grubego i to w IV stadium. 

Julie postanawia pomóc rodzinie pogodzić się z jej chorobą, nadchodzącą śmiercią, a także pokazać jak wygląda życie ze świadomością nadchodzącej śmierci. Zaczyna prowadzić bloga, który stał się kanwą do napisania książki pt. "Do ostatnich dni". 

Odpowiedzcie sobie na pytanie, jak często narzekacie na swój los. Oraz ile razy powtarzaliście sobie: "Dlaczego ja?", gdy na Waszej drodze pojawiały się problemy i przeszkody? A czy to pytanie stawiacie sobie w naprawdę trudnych momentach życia, czy w każdym, z którym w danej chwili nie umiecie sobie poradzić? I co gdybyście właśnie w tej chwili dowiedzieli się o śmiertelnej chorobie u siebie lub kogoś bardzo bliskiego? "Dlaczego ja?" zaczęło by dzwonić w naszych myślach jeszcze głośniej, częściej i dobitniej. Ale wielu z nas dopiero wtedy zaczyna odnajdywać w sobie pokłady siły i wiary, o jakich nie miał pojęcia. 

Walka, którą człowiek wtedy podejmuje trwa. Robimy to dla siebie i rodziny. To właśnie taką walkę w swoim życiu podjęła Julie. Niestety walkę przegraną.


[…] Zaczynam moją opowieść o tym, jak przeżyłam życie i jak byłam poddawana wszelkim próbom, którym musiałam sprostać. Zrozumiesz dzięki niej moją podróż i świat, który był dla mnie domem. Kronika dni w czekaniu na moją nieuchronną śmierć, jakkolwiek bezczelnie by to nie zabrzmiało, jest czymś o wiele bardziej znaczącym  - przestrogą dla Was, żyjących.
Żyjcie, póki żyjecie, moi drodzy.
Od cudu narodzin po cud przemijania. […]*

Kiedy czytałam i poznawałam historie Julie po moich policzkach niejednokrotnie płynęły łzy. Smutku, wzruszenia i bólu. Po mojej głowie nie kołatało się pytanie, dlaczego ja lecz dlaczego ona. Czym zawiniła? Czy mało przecierpiała zarówno ona, jak i jej rodzina w przeszłości? Mogłabym pisać dużo i długo, ale wolę prosić Was byście przeczytali książkę, a nie moją recenzję. Więcej z tego będzie pożytku. Polećcie ją komu możecie i chcecie. 

* - Cytat z "Do ostatnich dni" Julie Yip-Williams, str. 8

Ocena jest poglądowa, bo ta historia nie zasługuje na notę. Ona zasługuje na uwagę.

Ocena: 10/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu MUZA

sobota, 9 listopada 2019

Wojciech Cejrowski - "Piechotą do źródeł Orinoko"

Tytuł: Piechotą do źródeł Orinoko
Autor: Wojciech Cejrowski

Seria: Boso przez świat
Stron: 408
Gatunek: literatura podróżnicza, literatura polska
Wydawnictwo: Bernardinum
ISBN: 978-83-812-7351-0


Tak sobie myślę, że Pana Wojciecha Cejrowskiego to raczej przedstawiać nie trzeba. Podejrzewam, że ma tyle samo miłośników co przeciwników i albo jego program ktoś ogląda, albo wręcz przeciwnie. Z książkami jest podobnie. Ja za sprawą mojego taty uwielbiam spędzać czas w jego towarzystwie zarówno tym telewizyjnym, jak i książkowym, więc nie wahałam się ani chwili czy wziąć do ręki "Piechotą do źródeł Orinoko". Poza tym czytanie pozycji podróżniczych i oglądanie zdjęć z podróży autorów to mój sposób na własne podróże, których odbywać do tej pory nie mogłam. Planuję to jednak nadrobić tyle, że na pod lupkę pójdzie moja własna Polska ziemia. Może kiedyś to się rozszerzy.

Zaczynając każdą pozycję z gatunku podróżniczych mam manię by najpierw obejrzeć zamieszczone w publikacji zdjęcia, a dopiero potem poznawać treść i przygody autora. 
W tym wypadku nie było inaczej. Ta myśl, że Pan Wojciech tam był mnie fascynowały, ale chyba tylko do czasu. Czytając "Piechotą do źródeł Orinoko" możemy zauważyć, że dość często Cejrowski powtarza zwrot: "Nie chcecie tu być!", a im głębiej w jego opowieści, tym pewniejsza jestem, że ma rację. Do tej pory przekonana byłam, że chciałabym zwiedzić cały świat, zobaczyć miejsca, które oglądają inni, być tam, gdzie w tej chwili mnie nie ma. Każda kolejna książka podróżnicza mnie w tym utwierdzała, a jednak coś się zmieniło. Tym razem za sprawą Pana Wojtka powiedziałam sobie: STOP!. Nie chcę być wszędzie, nie planuję przeżyć tego, co on, nie chcę być tam gdzie jego zaniosły bose stopy. Wolę swój kraj, swoją miejscowość, swój dom.

I to mnie właśnie cieszy. Że za sprawą książek i opowieści innych mogę poznać miejsca, które chciałabym zobaczyć na własne oczy, ale i takie, które wiem, że omijać będę do końca swych dni. A to, co jest dodatkowym plusem to forma i styl, w jakim Wojciech Cejrowski nam to wszystko podaje. Czytając człowiek czuje, że to jest prawdziwe i realne, że on tam był i to przeżył. Dla mnie dodatkowym plusem jest humor, jakim dysponuje autor, który dla mnie był dodatkową zaletą pozycji. 

Ciężko było mi choć na chwilę odłożyć książkę by zająć się życiem codziennym. Wolałam przebywać z autorem kolejne kilometry wzdłuż Orinoko by dotrzeć wraz z nim do celu, do jej źródeł. A po drodze poznać wiele miejsc, nowych ludzi.

Dżungla. Co my o niej wiemy? My mieszkańcy Europy, a dokładnie Polski? Lasy to pierwsze co przychodzi do głowy, prawda? I owszem to prawda, ale to tylko część tego, co kryje się za tym słowem. Dżungla to tak naprawdę niebezpieczeństwo, to prawa, które trzeba przestrzegać i to bezwzględnie jeśli chcemy przeżyć. To nie tak jak u nas np. na drodze: ograniczenie do 50, a ja pojadę 80 i pewnie się uda. Bardzo możliwe, że nic Ci się nie stanie. Ale dżungla to inne niebezpieczeństwa. Rdzenni mieszkańcy wiedzą jak sie zachować, na co uważać, czego się wystrzegać, kiedy trzeba zachować szczególną ostrożność. Warto ich słuchać, ale należy też obserwować otoczenie i słuchać tego, co ma nam do powiedzenia. Dżungla kusi i fascynuje, ale i przeraża, a przynajmniej mnie. Autora głównie fascynuje, kusi i uwodzi, a on na to pozwala. Daje się wodzić za nos i podąża tam, gdzie jego cel - do źródeł. Czy dotrze? Przeczytajcie, bo ja Wam tego nie zdradzę. Podoba mi się zapowiedź kolejnych tytułów i już czekam z niecierpliwością. A choć autor wspomina by jego książki czytać w konkretnej kolejności to nie odczułam dyskomfortu czytając je po swojemu.

Ocena: 9/10


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum

czwartek, 7 listopada 2019

Cecilia Ahern - "PS Kocham Cię na zawsze"

Tytuł: PS Kocham Cię na zawsze
Cykl: P.S. I love You (tom 2) 

Autor: Cecilia Ahern
Stron: 448
Gatunek: 
literatura kobieca, literatura współczesna, literatura obyczajowa, romans,
Wydawnictwo: Akurat
ISBN: 978-83-287-0754-2


Podejrzewam, że mało której kobiecie trzeba przedstawiać autorkę powyższej książki, której pierwsza część pt. "PS Kocham Cię" jako jej debiut podbiła rynek literatury kobiecej. Cecilia Ahern, bo o niej mowa jest jedną z najpoczytniejszych pisarek na świecie. Kilka jej powieści doczekało się ekranizacji, a czytelniczki z całą pewnością czekają na kolejne. Wstyd przyznać, że na moi koncie zaledwie jedna jej pozycja, ale jeśli mam być z Wami szczera to też nie jestem typową kobietą jeśli chodzi o gatunki książek. Jednak to chyba już zauważyliście.

Mija siedem lat od momentu, gdy Holly traci swojego ukochanego męża. Wszystko wskazuje na to, że kobiecie udało się ułożyć sobie życie od nowa. Ma stabilną pracę i co ważne znalazła nową miłość, towarzysza na resztę życia, w którym ma oparcie na dobre i na złe. A do tego plany by wraz z Gabrielem zamieszkać razem. Czyżby powrót do stabilnego i normalnego życia?
Byłoby tak gdyby nie siostra Ciara, która namawia Holly by wzięła udział w podcaście. Pomyślicie: czemu nie?
Niestety kobieta podczas występu miałaby opowiedzieć o swoich doświadczeniach po śmierci swojego męża Gerry'ego oraz o listach, które jej zostawił. Holly obawia się jednak powrotu do spraw, z którymi wydawałoby się już sobie poradziła. Nie chce rozgrzebywać traumatycznych wydarzeń z przeszłości i wracać do czegoś, co może znów rozdrapać dawne rany. 

Kto przeżył stratę bliskiej i ukochanej osoby wie, że to jedna z najboleśniejszych strat, której wbrew temu, co się mówi czas nie leczy. To zostaje w nas na zawsze, my tylko się do tego przyzwyczajamy, czasami szukamy zastępstwa wiedząc, że nie będzie ono pełne. Że już na zawsze część naszego serca została zabrana i nie będzie nam zwrócona. Gdy ta strata jest nagła to towarzyszą nam bezsilność, bezradność, gniew i lęk. Bohaterka niniejszej książki miała jednak pewną przewagę nad wieloma z nas. Mąż pozostawił jej listy. Listy, które miały pomóc jej pogodzić się z jego śmiercią. Pomóc odzyskać radość i sens życia. 

Choć minęło sporo czasu od kiedy przeczytałam "PS Kocham Cię" to dobrze pamiętam, o czym była i jakie wrażenia wywarła na mnie ta książka. Nigdy nie sądziłam, że autorka pokusi się o ciąg dalszy tej powieści, więc gdy usłyszałam o drugiej części byłam rozdarta między euforią, a przerażeniem. Dlaczego? Bo z jednej strony każdy chce znać dalsze losy lubianych bohaterów, a z drugiej boi się, że coś, co było genialne zostanie zepsute. Nie było aż tylu emocji co w debiucie Cecilii, ale końcówka rozłożyła mnie na łopatki. Za takie emocje będę dziękować zawsze i każdemu pisarzowi do końca życia i jeden dzień dłużej. Dziękuję i obiecuję znaleźć czas na inne powieści Ahern, bo czuję, że nie będę żałować. A wam moje drogie z ręką na sercu polecam dalszy ciąg losów Holly!

Ocena: 9/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Akurat

wtorek, 5 listopada 2019

Alex North - "Szeptacz"

Tytuł: Szeptacz
Autor: Alex North
Stron: 480
Gatunek: kryminał, sensacja, thriller, 
Wydawnictwo: Muza
ISBN: 
978-83-287-1250-8


Z bestsellerami i wychwalanymi nowościami bywa tak, że opinie o nich niekoniecznie pokrywają się z prawdą. Miałam już okazję przekonać się, iż coś, co jest na top liście zdecydowanie na nią nie zasługuje (oczywiście według mnie). Przekonałam się o tym nie raz, a jednak zdarza mi się, że kuszona recenzjami i zachętami innych (lubianych przeze mnie) autorów sięgam po kolejną polecaną pozycję na rynku. Jako że niedawno przeczytałam "Milczenie owiec" (a większość czytelników oraz kinomanów pewnie wie charakterystyczną dla tej książki "postacią" jest ćma zmierzchnica trupia główka) to pierwszą rzeczą, jaka mnie zafascynowała w przypadku "Szeptacza" była okładka! Następnie słowa pisarzy oraz innych czytelników. Musiałam poznać losy bohaterów książki Alexa Northa, bo coś nie dawało mi spokoju. Na pytanie: co to było odpowiem: Rymowanka...


"Jeśli drzwi nie zamkniesz w porę, szeptać zacznie ktoś wieczorem.
Jeśli na dwór wyjdziesz sam, złego pana spotkasz tam.
Jeśli okno uchylisz choć trochę, pukanie w szybę usłyszysz przed zmrokiem.
Jeśli jesteś sam i miewasz się źle, pan Szeptacz na pewno odwiedzi cię."*

Tom Kennedy jest pisarzem, który desperacko szuka zmian w życiu. Jakiegoś nowego miejsca, w którym mógłby zacząć od początku, gdzie mógłby stworzyć dom dla siebie i swojego syna, naprawić kiepskie kontakty z Jake'em i zbliżyć się do niego choć odrobinę. Przeżyć wraz z nim stratę Rebecci - odpowiednio żony i matki. 
Obaj wierzą, że zmiana otoczenia, zakup nowego domu i nowe towarzystwo pozwoli im uporać się z traumą. Wybór pada na senne Featherbank, które wydaje się być idealne by zacząć wszystko od nowa. Niestety miejscowość ta ma swoje tajemnice, mroczną przeszłość, o której niewielu chce mówić i wspominać. Dwadzieścia lat temu seryjny zabójca pozbawił życia 5 zaledwie kilkuletnich chłopców. Za sprawą tego, iż miał w zwyczaju szeptać pod oknami swych ofiar prasa nadała mu przezwisko Szeptacz. 
Zaledwie dwa miesiące przed wprowadzeniem się do miasteczka Toma i jego syna dochodzi do zaginięcia małego chłopca. Koszmar sprzed lat powraca z jednego powodu: ta sytuacja niepokojąco przypomina sprawę Szeptacza, a z dnia na dzień coraz więcej faktów wychodzi na światło dzienne...

Do pewnego momentu powieść wydaje się być napisana wręcz świetnie. Ma genialnie skonstruowaną intrygę i wciąga od pierwszych stron. Napięcie jest świetnie stopniowane i ma się uczucie, że nie daje czytelnikowi odsapnąć nawet na moment i nagle wszystko się sypie jak domek z kart! Odniosłam wrażenie, że mniej więcej końcowe 1/4 powieści napisał ktoś inny! Pomijam fakt, że mordercę można wytypować przed połową książki, bo to nie zawsze znaczy, że powieść jest zła, ale zakończenie zakrawa o jakieś latynoamerykańskie telenowele z piekła rodem. Końcówka to ani kryminał, ani romans, który jak dla mnie nie tylko nic nie wnosi do książki, ale najnormalniej w świecie ją psuje! Pchanie akcji do przodu na siłę to kiepski pomysł, który niestety Northowi nie wyszedł na dobre. Jako wytłumaczenie możemy przyjąć to, iż jest to debiut jednak nie może być to jedyne wyjaśnienie dla autora. Rada na przyszłość to dopracowanie swojego warsztatu, a być może kolejne książki będą zdecydowanie bardziej udane. "Szeptaczowi" nie mówię nie, ale jak dla mnie to wychwalanie, szał na jego punkcie oraz idealizowane recenzje to trochę mydlenie oczu czytelnikowi. To kuszenie powieścią, która ma wielu lepszych konkurentów, których czytanie jest milsze i nie jest stratą czasu.

* - Cytat z "Szeptacz" Alex North, str. 410


Ocena: 6/10


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu MUZA

poniedziałek, 4 listopada 2019

Ginger Scott - "Cry Baby"

Tytuł: Cry Baby
Autor: Ginger Scott

Seria: Young 
Stron: 382
Gatunek: literatura młodzieżowa, romans współczesny, literatura współczesna, literatura obyczajowa, romans, dramat, kryminał
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 978-83-663-2864-7


Ginger Scott nie jest mi obca, a pierwsza jej książka, jaka trafiła w moje ręce na długo zapadła mi w serce. "Zapadnij w serce", bo o niej mowa to była typowa gra na uczuciach czytelniczek i był to powód, dla którego bez wahania sięgnęłam na kolejną powieść autorki. Na co liczyłam? Na piękną i minimum dobrze napisaną historię zabierającą mnie w świat wesołego miasteczka, a mianowicie - na emocjonalny rollercoaster. Czy Ginger spełniła moje oczekiwania? Niestety niekoniecznie.

Tristan to młody buntownik, który swoje miejsce widzi tylko w jednym miejscu - w gangu. Jego życie od dawna było pasmem przemocy, gwałtu i zbrodni. I choć nie zawsze był ofiarą to postanowił stać po drugiej stronie i stał się katem. Nie może, ale i częściowo nie chce prowadzić życia zwykłego nastolatka. Nie ma szans ani czasu na myślenie o przyszłości i choć nauczycielka na wszelkie sposoby zachęca go do wyboru college'u on twardo odmawia, bo jest pewny, że nic z tego nie wyjdzie. Wie natomiast, że jeden nieprzemyślany ruch będzie jego ostatnim dniem. Nie doczeka kolejnego jutra. Jedyną radością w jego życiu jest koszykówka - kocha i umie w nią grać.
Riley musi przeprowadzić się do jednej z najgorszych dzielnic w mieście. Mimo to podchodzi do tego pozytywnie i nie widzi problemu by w nowym miejscu spróbować ułożyć sobie życie nawet jeśli będzie to niezwykle trudne i kosztować będzie sporo wysiłku. Wierzy, że jej talent i umiejętności w dziedzinie sportu dadzą jej szansę na karierę i wyrwanie się z tej koszmarnej miejscówki i codzienności. Koszykówka to jej odskocznia, marzenia na przyszłość i ostoja w trudnym czasie.
Ich drogi krzyżują się najpierw na ulicy, a następnie na boisku do kosza. Iskrzyć zaczyna praktycznie od pierwszego spotkania, ale on nie daje szansy na żadne ocieplenie relacji. Tristan jest pewny, że Riley nie zaakceptuje jego przeszłości, więc woli wszystko zostawić tak jak jest. Nie może pozwolić sobie na żaden słaby punkt w życiu i chociaż w szkole robią wszystko by ich ze sobą zbliżyć i połączyć to chłopak rękami i nogami broni się by zostać oschłym i nieprzyjemnym w relacji z dziewczyną. Tyle że ona jest uparta, a dążenie do celu jest u niej priorytetem. Najpierw zadaje się z nim, bo tylko jego zna, potem, bo jest szansą na sukces. A na koniec...

No właśnie. Czy nastolatkowie pozwolą by między nimi do czegoś doszło? Czy Riley cegła po cegle zburzy mur, jakim chłopak próbuje się od niej odgrodzić? Czy Tristan ma szansę na ucieczkę z gangu i normalne życie? Czy którekolwiek z nich ma szansę na lepszą przyszłość mimo koszmarnej przeszłości i niepewnego dzisiaj? 

Tak zapowiada się historia i właśnie tym mnie do siebie skusiła jak światło przyciąga ćmę. I tak jak ona czasami przepłaca to życiem tak ja przepłaciłam to startą czasu. Niestety nie wiele ta powieść miała wspólnego z "Zapadnij w serce", która faktycznie to zrobiła jeśli chodzi o moje. Przyznam, że samo wrażenie z książki nie było aż tak złe, ale zawód, jaki się z tym wiązał już niestety tak. Mam dziwną zasadę, że jak już ktoś zrobi na mnie pozytywne wrażenie i poczuję, że ma dobre pióro, a następnie to zaprzepaszcza obrywa ode mnie podwójnie. No i niestety Scott to odczuje. Zabrakło mi tak wyczekiwanej i niezwykle wymyślnej gry emocji, które tak mną zawładnęły za pierwszym razem. Uczucia między bohaterami, którzy swoja drogą są niezwykle płascy też jakby zamaskowane, a wręcz niepewne. No i tematyka gangu, która chyba nie będzie tą przynoszącą sławę i dobre opinie Ginger. Pisanie o czymś, co nie idzie nam dobrze nie jest dobrym pomysłem. Czy przeczytam cos jeszcze? Mam ochotę na dwie pozycje Scott z cyklu "Tacy jak my", ale na pewno nie teraz. Trzeba trochę odpocząć i wykorzystać czas na bardziej zadowalające książki.


<Ocena: 6/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję księgarni  Tania Książka

niedziela, 3 listopada 2019

Rozdanie - "Międzyczasowiec" Tomasz Mróz

Rozdanie - "Międzyczasowiec" Tomasz Mróz


Kochani już od dziś do oddania w ramach rozdawajki mam aż 2 egzemplarze książki "Międzyczasowiec" Tomasza Mroza. Jako patronatka tej pozycji gorąco zachęcam do brania udziału i zapisywaniu się do losowania.



Zgłaszanie trwa od 3 do 10 listopada 2019 roku. 
Już 11 listopada ogłoszę 2 zwycięzców! 



Aby wziąć udział wrozdaniu wystarczy: 

(napisać nick/imię, pod jakim obserwujesz bloga bądź imię i pierwszą literę nazwiska, pod jakim lubisz/obserwujesz mój fan page)
 
 Mile widziane również:

  • Podanie swojego adresu e-mail (aby ułatwić mi kontakt w razie wygranej)
  • Udostępnienie informację o rozdaniu

Regulamin:
1. Organizatorem rozdania jest właścicielka bloga:    ŚWIAT MIĘDZY STRONAMI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Videograf
3. Aby wziąć udział w rozdaniu należy jedynie zgłosić swój udział, udostępnić post konkursowy i być obserwatorem bloga lub fanem fan page ŚMS.
4. Konkurs trwa od 03 listopada 2019 roku do 10 listopada 2019 do godz. 23.59
5. Dwóch  zwycięzców zostanie wyłonionych drogą losowania 11 listopada 2019 roku.
6. Nagrodą są dwa egzemplarze książki "Międzyczasowiec" Tomasza Mroza.
7. W rozdaniu mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy podpiszą się imieniem/nickiem.
8. Rozdanie skierowane do osób zamieszkałych tylko i wyłącznie w Polsce.
9. Na kontakt mailowy od zwycięzcy czekam 7 dni. Po upływie tego czasu - nagroda przepada i ląduje w rękach kolejnej wylosowanej osoby. Jeśli potencjalny zwycięzca wcześniej zapoda swój adres mailowy - wtedy ja się z nim skontaktuję.
10. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

Agnieszka Lingas-Łoniewska - "Kastor"

Tytuł: Kastor
Cykl: Bezlitosna siła (tom 1)
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewksa

Stron: 292
Gatunek: erotyka, literatura kobieca, romans współczesny literatura współczesna, literatura obyczajowa, romans, dramat, sensacja, kryminał
Wydawnictwo: Burda Książki
ISBN: 978-83-805-3554-1


Agnieszka Lingas-Łoniewkska. Mam wrażenie, że nie trzeba jej przedstawiać polskim czytelniczkom. Ja miałam na nią chrapkę już od dawna, ale wiecznie coś wpadało w oko i schodziła na dalszy plan. Jednak cały czas w głowie była myśl, że w końcu muszę, bo tyle dobrego o niej czytałam. Widząc serię "Bezlitosna siła" nie zawahałam się. Podjęłam decyzję, że to ten moment kiedy warto w końcu poznać autorkę osobiście, a nie z ocen innych. Na pytanie, dlaczego akurat ten cykle skłonił mnie do bliższego kontaktu powiem tak: tematyka MMA w książkach już mi się przewinęła i skradła moje serce. 

Konstanty Lombardzki to nie tylko biznesmen, który odnosi sukcesy w życiu zawodowym. To mężczyzna, który ma swoje tajemnice, o których wie garstka ludzi w tym jego najlepszy przyjaciel Patryk Rotter. Po pracy oraz w wolnym czasie Kostek zakłada na twarz maskę i walczy w podziemiach. Jako niesamowitej klasy zawodnik MMA jest praktycznie nie do pokonania. Wychowany, a raczej wytresowany przez wuja na zasadzie bez uczuć, a z przemocą radzi sobie ze wszystkim. To jednak ma wpływ na jego psychikę i by poradzić sobie z demonami przeszłości poddaje umysł i ciało morderczym treningom i walkom. Zaś w klatce staje się Kastorem, któremu nikt i nic nie zagraża. Jest pewny, że to właśnie wtedy jest sobą.
Prywatnie to dość skryty i władczy mężczyzna pozbawiony empatii. Jednak to wszystko okazuje się być również przyodzianą maską. Gdy w jego firmie pojawia się kobieta, którą miał okazję widzieć już u przyjaciela w klubie Panta Rhei jego serce zaczyna się buntować, a uczucia nie chcą dać się trzymać na wodzy. 
Anita Sokół to kobieta, która nie miała i nadal nie ma łatwego życia. Koszmarne wspomnienia z dzieciństwa oraz niezbyt przyjemne kontakty z przybranym bratem odbijają się na psychice, oraz portfelu kobiety. Problemy finansowe powodują, że musi pracować na dwa etaty. Jeden z nich to etat sprzątaczki u Konstantego, drugi to hostessa u Patryka w Panta Rhei.

Każde z nich ma za sobą swoje demony, z którymi starają się zmierzyć najlepiej jak potrafią. Co ciekawe już od pierwszego spotkania (dla niej nieświadomego) między nimi zaczyna iskrzyć. Kostek zaczyna zauważać u siebie uczucia, o których istnieniu nie miał pojęcia, a wszystko to wobec kobiety, jaką jest Anita. Ona natomiast jest zaskoczona swoją reakcją. Do tej pory unikała związków i bała się mężczyzna, a Konstantemu zaufała praktycznie od razu. Czuła się przy nim bezpieczna. Zafascynowana tym niebezpiecznym mężczyzną nie potrafiła, ale i nie chciała stawiać oporu przyciąganiu, jakie między nimi się pojawiło. 

Czy dwójka skrzywdzonych ludzi jest w stanie zaufać sobie na tyle, by wyjawić sobie wszystkie ukryte tajemnice? Czy pozwolą by uczucia wzięły górę? Jaką i czy w ogóle widzą przed sobą przyszłość? Czy pokonają własne demony, czy to one pokonają ich?

Przyznam, że powód, dla którego sięgnęłam po "Kastora" to walki MMA. Miałam ochotę na inną niż w kryminałach dawkę przemocy. Dostałam nie tylko to czego oczekiwałam, ale dodatkowo było coś jeszcze. Również przemoc, ale jakże inna. Przemoc wobec kobiet. Autorka spróbowała przedstawić nam Anitę jako jej ofiarę i jak dla mnie zrobiła to zadowalającym skutkiem. Mało tego polubiłam praktycznie każdego bohatera tej powieści co spowodowało, że bez zastanowienia chcę, a raczej muszę przeczytać kolejny tom czyli losy Patryka Rottera. Jeśli lubicie nutę erotyki z dramatem i kryminałem to będzie to pozycja idealna dla Was. Choć czuję, że ma w sobie niedociągnięcia i można było wykończyć ją lepiej to nie zajmie dużo czasu i uważam, że można poświęcić jej jeden dzień

<Ocena: 7/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Burda Książki

niedziela, 13 października 2019

Françoise Bourdin - "Ogród Lorenza"

Tytuł: Ogród Lorenza
Autor: 
Françoise Bourdin
Stron: 320
Gatunek: dramat, literatura kobieca, literatura współczesna, literatura obyczajowa, romans, romans współczesny
Wydawnictwo: Dragon

ISBN: 
978-83-817-2093-9

Jeśli miałabym krótko podsumować co skłoniło mnie do przeczytania tej książki to powiem tak - miłość do zwierząt. Mając powieść o losach weterynarza, z moimi ulubieńcami (tym razem w formie dzikiej) w tle nie mogłam sie długo zastanawiać. Françoise Bourdin nie była mi znana wogóle choć ma na swoim koncie kilkadziesiąt książek i to o dziwo niektóre wydane w Polsce. Co ciekawe autorka zaczęła pisać w wieku 16 lat, a już 4 lata później wydała swoją pierwszą powieść. Wiele z jej utworów doczekało się adaptacji filmowych. U nas jako pierwsze nakładem wydawnictwa Świat Książki w 2005 roku ukazały się "Sekrety Clary" oraz "Potomkowie Clary".

Lorenzo to młody, ale niezwykle ambitny weterynarz, który po swoim włoskim dziadku dziedziczy jak by się wydawało nic niewarte tereny. Chłopak jest jednak uparty i ma swoją wizję co chce robić. Szukając sponsorów udaje mu się stworzyć coraz lepiej prosperujący ogród zoologiczny, ale jakże inny od tych spotykanych na naszych drogach. Lorenzo dba by przebywające u niego zwierzęta miały warunku jak najbardziej zbliżone do tych naturalnych. 
Niestety to wszystko wiele kosztuje, a Lorenzo tak naprawdę prócz siebie chętnego do pracy przez cała dobę oraz ogromnej wiedzy ma nie wiele. Jakby tego mało ojczym od małego próbuje go zgnieść jak jakiegoś robaka. Nie wierzy w żadne jego sukcesy, poniża, wychwala trójkę swoich dzieci, a Laurent (bo tak go nazywa tylko po to by "wyplenić" wszystko, co ma związek z Włochami gdyż sam jest francuzem) jest solą w jego oku. Nie może przeboleć tego, że chłopak wciąż przypomina jego żonie o jej pierwszym mężu przez co on czuje się gorszy. By to uczucie było jak najmniej odczuwane wyżywa się na Lorenzu. Ten jest jednak do tego przyzwyczajony i stara sie w ogóle na to nie reagować. Problemy zaczynają się w momencie, gdy pozostała dorosła już trójka zaczyna stawać w jego obronie i po jego stronie.
Wydawałoby się, że to już i tak sporo jak na młodego mężczyznę, a jednak los postanawia rzucić mu pod nogi kolejne kłody. W jego parku zjawia się Julia jego dawna miłość, o której do dziś nie zapomniał i często o niej myśli co powoduje, że wciąż jest kawalerem. Mimo uczuć przyjmuje dziewczynę, która bardzo szybko angażuje się w projekt Lorenza. Robi wszystko by nie narzucać się kobiecie, ale miłość wraca ze zdwojoną siłą. 

Czy odzyska swoją ukochaną, którą stracił wiele lat temu? Czy w sercu Julii jest jeszcze miejsce dla mężczyzny, który opuścił ją wtedy gdy najbardziej tego potrzebowała? 

Muszę przyznać, że książkę czytało mi się niezwykle lekko i przyjemnie. To, co mi się spodobało to, że miałam tu bohaterów, których pokochałam i których znienawidziłam co przyznam rzadko się ostatnio zdarza i bardzo mi tego brakuje. Uczucia, jakie mi towarzyszyło ta na przemienna złość na ojczyma Lorenza oraz do kobiety imieniem Cecylii i sympatia do weterynarza, jak i Julii. Podobało mi się zmiana narracji tak, że każdy bohater mówił za siebie. Końcówka zostawiła niedosyt i liczę na kontynuację losów Lorenza, Julii oraz reszty, a przedewszystkim ciekawość jak dalej będzie prosperować i rozwijać się ogród! Zachęcam dziewczyny, jak i kobiety do lektury. Dla mnie powieść warta uwagi!

<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję  Wydawnictwo Dragon

wtorek, 8 października 2019

Oskar Eden - "Kwaśne pomarańcze"

Tytuł: Kwaśne pomarańcze
Autor: Oskar Eden
Stron: 342
Gatunek: literatura piękna, literatura polska, autobiografia, pamiętnik, dziennik, beletrystyka, zbiór opowiadań
Wydawnictwo: Poligraf
ISBN: 978-83-815-9071-6

Czasami nie wiem jak wyrazić wdzięczność osobom, które moją uwagę przykuwają do książek, na które normalnie bym nie spojrzała. Lubię wychodzić poza własne ramy czytelnicze, ale robię to w bezpiecznych granicach i tylko wtedy gdy wiem, że mam ochotę na coś innego. "Kwaśne pomarańcze" to jedna z tych pozycji, o której istnieniu nie miałam nawet pojęcia. Teraz wiem, że gdyby nie autor to dalej żyłabym w nieświadomości jak bardzo cenną literaturę proponują mi moi rodacy. Dzięki panu Oskarowi nie tylko sięgnęłam po coś spoza codziennych zainteresowań, ale dodatkowo jest to pozycja polska, które swoja drogą też często zaniedbywałam, bo wolę książki obcych autorów.

Jak wspomniał autor tytułowe "Kwaśne pomarańcze" to symbolika. Spytacie zatem: czego? - ludzkiego losu. Tego, który nie zawsze jest słodki, dobry i przyjemny. To niejednokrotnie naszpikowany gorzkimi, kwaśnymi i niesmacznymi momentami byt. Niektórzy ludzie w swoim życiu tych niedobrych mają aż nadto, a inni przeżyją zupełnie obok nich. Jednak patrząc na własne wiem, że to właśnie one ukształtowały to, jaka jestem. 

Oskar Eden poprzez "Kwaśne pomarańcze" ukazuje nam różne historie z życia - od czasu dzieciństwa do dorosłości i dojrzałości. Cała książka jest jak nasza codzienność tylko ubrana w słowa i to nie jakieś poetyckie, a zwykłe - trafiające do każdego. To urywki, zlepki i streszczenia życia niejednego z nas. 

Kiedy sięgałam po tę pozycję ucieszyłam się, że jest to zbiór opowiadań, bo można będzie czytać je wszędzie be z obawy, że zgubi się wątek. Nawet przed snem - przeczytam jedno opowiadanie i idę spać. Jakieś było moje zdziwienie, gdy nie umiałam się do własnych planów dostosować! Czemu? Bo chciałam jeszcze jedno opowiadanie i jeszcze kilka stron itp. Niektóre były tak napisane, że gdzieś w sercu był żal, że nie ma ciągu dalszego, że to już koniec. Na szczęście kolejne nie było gorsze, więc dalej czytałam z zapartym tchem. To takie niesamowite. że człowiek wciągnął się w te historie ot tak już na początku, już od pierwszych stron. 

Niebanalna, wciągająca i z poczuciem humoru tam, gdzie potrzeba to tak w skrócie. Pozycja jest poprostu ludzka i nadaje się dla każdego kto chce normalności i codzienności w wydaniu książkowym. "Kwaśne pomarańcze" dają nam możliwość pomyśleć nad ludzkim losem tak nad czyimś, jak i nad swoim. Trzeba jednak zaznaczyć, że to nie jest pozycja gdzie akcja toczy się na wysokich obrotach, dynamika wbija nas w fotel, a zza ściany czyha bóg wie kto i bóg wie gdzie. Nie! To pozycja dla uspokojenia, przemyślenia i relaksu, ale takiego na wyższym poziomie. Ciekawa jestem czy autor zdecyduje się napisać coś jeszcze, bo jeśli tak to niech wie, że jako czytelniczka już czekam!

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję autorowi - Oskar Eden - "Kwaśne pomarańcze"