sobota, 4 lipca 2020

Artur Ligęska - "Pamiętnik więzienny"

Tytuł: Pamiętnik więzienny
Autor: Artur Ligęska
Stron: 240
Gatunek: literatura faktu, autobiografia, pamiętnik, dramat
Wydawnictwo: Burda Książki
ISBN: 978-83-805-3710-1

Przyznam Wam się szczerze, że od dłuższego już czasu więzienny świat stał mi się bliższy niż kiedykolwiek. Dla sprostowania - nie, nie wylądowałam za kratkami! Wciągnęłam się w oglądanie kilku dokumentalnych seriali o życiu w więzieniach (głównie polskich i amerykańskich). Potem doszła do tego książka "Gad. Spowiedź klawisza" no i przepadłam. "Pamiętnik więzienny" jak możecie się domyślić, najnormalniej w świecie musiałam przeczytać, by poznać realia więzieni w innych zakątkach globu. No cóż, momentami żałowałam, że po niego sięgnęłam. Jednak nie dlatego, że była to nudna czy bezsensowna historia, ale dlatego, że opisuje brak poszanowania ludzkiej godności - nawet najmniejszej jej części.

Artur Ligęska - to imię i nazwisko prawdopodobnie zna, a na pewno kojarzy wiele osób. To mężczyzna, który był trenerem personalnym, ale również jako jeden z pierwszych zainwestował w kluby fitness w Polsce i to w małych miejscowościach. Niestety w pewnym momencie jego życie zaczęło się sypać - popadł w długi, stracił firmę, zaczął zażywać narkotyki. By odciąć się od tego koszmaru i spróbować stanąć na nogi postanowił wyjechać z kraju. Jego celem stały się Zjednoczone Emiraty Arabskie. To tam się skierował, osiadł i planował ułożyć sobie życie na nowo. Wszystko wskazywało, że podjął naprawdę dobrą decyzję i nareszcie los ponownie się do niego uśmiechnął. Niestety tylko chwilowo. Zgubiła go naiwność w kontaktach z ludźmi o innej mentalności. Nie zauważył, że jego przyjaźń, empatia i chęć niesienia pomocy została odebrana zupełnie inaczej i to przez osobę, która mogła zbyt wiele w porównaniu do Artura.

W dzień, gdy chciał opuścić Dubaj i wrócić do Polski został cofnięty z lotniska. Jeszcze tego samego wieczoru został aresztowany rzekomo za narkotyki. Najpierw areszt w Bur Dubai, następnie w As-Sadr na pustyni. Łącznie 13 miesięcy w więzieniu, z czego większość w izolacji i nieludzkich warunkach - cela wielkości 4 metrów kwadratowych, koc i zepsuta toaleta (brak choćby umywalki gdzie można by się umyć, o jakichkolwiek kosmetykach takich jak mydło czy pasta do zębów w ogóle nie było mowy). Światło dzienne, do którego dostęp miał około 1-1,5 godziny na dobę, bo na tyle pozwalało marne okienko w ścianie i trzy posiłki, którymi może pojadłoby kilkuletnie dziecko. Warunku urągające nawet zwierzęciu, a co dopiero człowiekowi.

W tej chwili mamy XXI i takie rzeczy nie mieszczą nam się w głowie. Szczególnie gdy dowiadujemy się, że to wszystko spotkało niewinnego człowieka, który nie miał nawet możliwości się wytłumaczyć czy obronić. Nie miał szans w konfrontacji z synem szejka, którego traktował jak przyjaciela, a okazało się, że to coś znacznie poważniejszego z jego strony. Artur nie był świadom, że chęcią pomocy młodemu mężczyźnie ściągnął na siebie w pewien sposób problemy większe niż te w Polsce. Walczył 13 miesięcy, w ciągu których pomagało mu wiele osób. Jednak to, co przeżył, zostawiło ślad w jego psychice już na zawsze. Choć w trakcie odsiadki praktycznie się nie poddawał i po każdej chwili załamania zaczynał walkę z jeszcze większą determinacją, to zespół stresu pourazowego dopadł i jego. Jak sam mówi wiara w Boga, wysiłek fizyczny i nadzieja dawały mu siłę i nawet chwile zwątpienia potrafił wykorzystać tak, by coś z nich wynieść.

Muszę przyznać, że dawano nie czytałam tak ciężkiej książki, a raczej pamiętnika. Pisany praktycznie na kolanie w okresie, gdy sama pewnie położyłabym się i czekała na najgorsze, przepełniony jest wiarą i nadzieją. To zrobiło na mnie ogromne wrażenie (praktycznie równe z szokiem, jaki wywołały warunki przetrzymywania Artura). Opisana sytuacja jest o tyle niewiarygodna, że ciężko połączyć bogaty i nowoczesny kraj, jakim jest Dubaj, z tym, co potrafi on zgotować ludziom. Do tego trzeba dodać fakt, że sprawiedliwość u nich praktycznie nie istnieje...


"Facet ma prawo wykorzystać seksualnie kobietę, która jest jego niewolnicą , do czasu, aż wyda ją za mąż. On i tylko on. W praktyce wygląda to tak, że kobiety, które zostały przez nich zgwałcone i zaszły w ciążę - uwaga! - idą do więzienia z dziećmi, po czym deportowane są do kraju macierzystego,a  dzieci zostają w Emiratach, bo to dzieci państwa. Inny przykład: znajomy wziął z biurka kolegi kit kata. Ten dzwoni na policję, a zjadacz kit kata został skazany na więzienie, grzywnę i deportację"*

* - cyt. z "Pamiętnik więzienny" Artur Ligęska, str. 144

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Burda Książki

piątek, 3 lipca 2020

Agnieszka Lingas-Łoniewska - "Bez pożegnania"

Tytuł: Bez pożegnania
Cykl: Bez przebaczenia (tom 2)
Autor: Agnieszka Lingas-Łoniewska

Stron: 350
Gatunek: literatura kobieca, romans współczesny literatura współczesna, literatura obyczajowa, romans, dramat
Wydawnictwo: Burda Książki
ISBN: 978-83-
805-3709-5


Agnieszka Lingas-Łoniewska to od niedawna jedna z moich ulubionych pisarek. Jeśli chodzi o literaturę stricte kobiecą, to będzie ona dla mnie nie do zastąpienia, chyba że przestanie pisać - nad tym jednak zdecydowanie będę ubolewać. "Bez pożegnania" to dalszy ciąg przygód bohaterów książki pt. "Bez przebaczenia". Pojawiają się też jednak nowi, którzy mają swoje problemy i to naprawdę poważne. Muszę powiedzieć, że nazywanie tejże autorki dilerka emocji to zdecydowanie celne określenie. Co tym razem chce nam zafundować Łoniewska? Zobaczmy.


Jacek Krall najczęściej śni o wojnie. Jednak bardzo często robi wszystko by albo nie spać, albo wręcz stracić świadomość. Alkohol i narkotyki pomagają, ale mężczyzna wie, że to krótkoterminowe rozwiązania. Gdy przenosi się do koszar w Orzyszu i trafia pod skrzydła pułkownika Piotra Sadowskiego, jest wykończony zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Okazuje się, że silny stres pourazowy oraz wyrzuty sumienia związane z tragicznie zakończona misja stawiają Kralla pod ścianą. Świadomy, że sam nie zdziała nic, postanawia w końcu poprosić o pomoc.

Weronika Szuwarska ma za sobą największą stratę, jaką może ponieść kobieta. By zapomnieć o tym, co zdarzyło się w przeszłości, poświęca się pracy terapeutki. Gdy w jej gabinecie pojawia się pewien przystojny i tajemniczy żołnierz, jej serce budzi się z letargu. I choć wie, że czeka ją niezwykle trudna terapia, bo będzie dotyczyć nie tylko jej pacjenta, to czuje, że będzie warto się jej poświęcić. Nie odstrasza jej nawet fakt, że może okazać się, iż będzie to najtrudniejsza, a także najważniejsza terapia w jej życiu.

W tym samym czasie Piotr i Paulina Sadowscy muszą zmierzyć się z problemami z przeszłości, które nie dają o sobie zapomnieć. Dodatkowo problemy rodzinne oraz sprawa siostry Piotra i brata Pauliny...


Jak widzimy, Lingas-Łoniewska postawiła na powrót głównych bohaterów oraz ukazania kolejnej pary, która by pozwolić rozkwitnąć miłości będzie musiała pokonać niejedną przeszkodę. Muszę powiedzieć, że po zakończeniu tej pozycji mam zamiar zgłębić temat PTSD, czyli stresu pourazowego. Ukazała go w niezwykle realistyczny i dokładny sposób, to jednak tylko wzmogło moją chęć, by dowiedzieć się o tego typu traumie jak najwięcej. I choć w powieści działo się niezwykle dużo, emocje szalały jak na rollercoasterze, to jednak cały czas moje myśli uciekały w kierunku PTSD. To Jacek Krall stał się moim bohaterem i moim idolem w "Bez pożegnania". Aż chciałabym, by Agnieszka napisała jeszcze jedna część na zakończenie, która pokaże nam Piotra i Paulinę, którzy problemy z przeszłości mają za sobą, Jacka i Weronikę, którzy nareszcie uspokoili swoje serca, dając im szansę na miłość, a także Kubę i Olę, którzy również nie mieli lekko w przeszłości. Polecam tę książkę każdej kobiecie, szczególnie partnerkom, ale też rodzinom żołnierzy lub innych osób, które mogą mieć problem ze stresem pourazowym. W końcu tej przypadłości można się nabawić nawet po jakimś wypadku czy innym tego typu zdarzeniu. Ja zaś zamierzam zgłębić temat PTSD, a także czytać kolejne pozycje Agnieszki Lingas-Łoniewskiej.


<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Burda Książki

Ilaria Tuti - "Kwiaty nad piekłem"

Tytuł: Kwiaty nad piekłem
Cykl: komisarz Teresa Battaglia (tom 1)
Autor: Ilaria Tuti

Stron: 352
Gatunek: kryminał, thriller, thriller psychologiczny, dramat, 
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 978-83-811-0698-6

O Ilarii Tuti miałam okazję usłyszeć już w tamtym roku i to naprawdę pozytywne rzeczy. Jak widać, minęło sporo czasu od momentu, gdy stanęła na mojej drodze do momentu, aż sięgnęłam po jej książkę. Uważam jednak, że w niektórych wypadkach lepiej późno niż wcale. Oczywiście bywa, iż po fakcie nie znajduję potwierdzenia tego założenia. Ciekawi jesteście, jak było tym razem? Zatem zobaczcie.

Teresa Battaglia to komisarz z wieloletnim już stażem w pracy w policji. Można powiedzieć, że wiele już widziała, choć jak się okazuje nie wszystko. Dodatkowo jest doświadczona profilerką, której ciało i umysł niestety zaczynają sprawiać problemy. Najnowsza sprawa, która trafia w ręce jej oraz jej współpracowników to makabryczne morderstwo mężczyzny z niewielkiego włoskiego miasteczka u podnóży Alp. Ofiara na pierwszy rzut wygląda po prostu na pokiereszowanego w okolicach głowy. Szybko jednak wychodzi na jaw, że zamordowany pozbawiony jest... oczu! W prowadzeniu śledztwa pomaga jej nowy inspektor Massimo Marino, z którym Teresa nie bardzo potrafi się porozumieć. Jednak cel rozwiązania sprawy i złapania winnego tej zbrodni powoduje, że mimo wszystko łączą swe siły.

Wkrótce jednak w miasteczku pojawiają się kolejne ofiary, które według Battagli musi coś ze sobą łączyć. Choć próbuje sprawę posunąć do przodu to ciężko złożyć układankę, w której brakuje zbyt wielu elementów. Na domiar złego szef lokalnej policji nie wierzy w winę mieszkańca miasteczka i nie dość, że nie planuje pomóc komisarz Battagli, to wszystko skazuje na to, że wręcz utrudnia jej prace. Teresa jednak się tym nie przejmuje i robi wszystko by wraz z Marinim i reszta ekipy dopaść innego serii makabrycznych zbrodni. Jednak by odkryć prawdę i winnego, musi cofnąć się sporo w czasie.

Czy jest możliwe, by morderca był równocześnie ofiarą? Czy odpowiedzialny za zbrodnie może nie być świadomy czynów, których się dopuszcza? Czy możliwe jest, że człowiek pozbawiony jest jakichkolwiek emocji i uczuć?

Muszę przyznać, że książka Ilarii wciąga od pierwszych stron. Praktycznie pochłania czytelnika i przenosi w świat, w którym niekoniecznie chciałby żyć. Dodatkowo w niesamowity sposób ukazuje historię kobiety, której ciało i umysł odmawiają posłuszeństwa i to w najważniejszych i najmniej odpowiednich momentach. Choć główna bohaterka wydaje się szorstka i niedostępna to w rzeczywistości jest niezwykle wrażliwa i empatyczna osoba, która wiele rzeczy przeżywa bardzo dotkliwie. Książka jest wciągająca, intrygująca oraz mroczna. To nie fantazja, lecz samo życie i brutalna prawda. Dowiadujemy się też pewnej ciekawostki mianowicie, że okno życia lub coś niezwykle do niego podobnego istniało już ponad 200 lat temu! Zdecydowanie planuje sięgnąć po druga części to jak najszybciej! Was również do tego zachęcam!



Ocena: 9/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

niedziela, 21 czerwca 2020

Ewa Przydryga - "Bliżej, niż myślisz"

Tytuł: Bliżej, niż myślisz
Autor: Ewa Przydryga
Stron: 320
Gatunek: kryminał, sensacja, dramat, dramat psychologiczny, thriller, thriller psychologiczny
Wydawnictwo: MUZA
ISBN: 978-83-287-1405-2

Dawno temu obiecałam sobie, że jedyny kryterium do czytania książek, jakiego nie będę brała pod uwagę to okładka. Czasami te ładne skrywają pisarską masakrę, a z drugiej strony te brzydkie lub niepozorne mogą otworzyć nam drzwi na coś niesamowitego. O dziwo trzymam się tego twardo. Jednak blurb zawsze kusi, choć mam na uwadze, że nie do końca może być on szczery. "Bliżej niż myślisz" skusiło mnie właśnie notką okładkową. A może to tak naprawdę zaledwie dwa zdania? "Wciągający, zaskakujący, mocny. Na taki polski thriller czekali czytelnicy." Pewnie coś w tym jest...

Nika Werner od niedawna jest właścicielką małego pensjonatu w Gdyni. Choć w jej życiu nie ma wielu powodów do radości, to stara się jak tylko umie. Dość świeże i tragiczne doświadczenia, a do tego matka, z którą wręcz nie chce mieć kontaktu, wcale nie pomagają. Kobieta dodatkowo zaczyna mieć problemy z alkoholem, a ponieważ jej na lekach psychotropowych może mieć to niebagatelne skutki nie tylko dla jej zdrowia.

Kiedy pewnej nocy jest przekonana, że została świadkiem morderstwa, a wezwany na miejsce funkcjonariusz bagatelizuje sprawę. Jest kilka powodów, dla którego to robi: kobieta wcześniej piła, pokój, z którego rzekomo została uprowadzona ofiara, wygląda na niezamieszkany, a monitoring z pensjonatu najnormalniej w świecie... zniknął! Mimo to Nika jest pewna swego i postanawia na własną rękę dowiedzieć się, co tak naprawdę widziała. Kim była zdenerwowana dziewczyna, która się u niej zameldowała? Czy faktycznie została zabita? Czy do morderstwa doszło naprawdę, czy to jednak zamroczony lekami i alkoholem umysł płata Nice figle? A jeśli ktoś zamordował, to kim jest ten zbrodniarz i czy możliwe, że kobieta go zna?

Nika szukając odpowiedzi, częściowo wspomaga się pomocą przyjaciółki i jej chłopaka. Jednak nie wszystko im wyjawia, bo sama nie wie co i do czego może jej się przydać. Niestety im głębiej wnika w sprawę, tym większe grozi jej niebezpieczeństwo.

Muszę przyznać, że książkę czytało się niezwykle szybko i przyjemnie jednak mam kilka "ale"... Historia mogłaby być naprawdę ciekawa i intrygująca jednak czegoś jej zabrakło. Dodatkowo około 1/3 książki ma sporo błędów, niedociągnięć oraz wyolbrzymień. Jeśli podejdzie się do tej pozycji na zasadzie relaksu i bez myślenia to można tego nie zauważyć jednak gdy poświęcimy jej więcej uwagi, to troszkę to drażni. Jednak za plusy mogę uznać umiejętne przedstawienie głównej bohaterki, która wydaje się niezwykle realistyczna. Dodatkowo, choć odnosi się wrażenie, że można było okroić ilość osób występujących w historii, to otrzymujemy spory kalejdoskop ludzkich charakterów, który świetnie to równoważy. Mimo kilku minusów mam ochotę sięgnąć po inne książki Ewy Przydrygi, a Wam polecam pozycję dla relaksu.

Ocena: 7/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu MUZA

Jess Ryder - "Zmyślenie"

Tytuł: Zmyślenie
Autor: Jess Ryder
Stron: 368
Gatunek: kryminał, thriller, thriller psychologiczny, dramat, dramat psychologiczny
Wydawnictwo: Burda Książki
ISBN: 978-83-805-3708-8

Jess Ryder to zdecydowanie nowa osoba wśród autorów książek, a "Zmyślenie" to dopiero jej druga powieść w dorobku. Nie miałam okazji czytać debiutu, ale nad tą książką długo się nie zastanawiałam. Coś mnie ciągnęło i czułam, że mogę być więcej niż zadowolona. Pozytywne recenzje "Wszystkich naszych tajemnic" też miały na to wpływ choć przyznaję, że bywam na tyle dziwna, że sięgam po pozycje mające kiepskie oceny, bo od czasu do czasu lubię się przekonać czy jest aż tak źle.

Nie od dziś wiadomo, że miłość to nie tylko branie, ale i dawanie. To uczucie, dla którego trzeba umieć się poświęcić, bo bez tego nikłe szanse, że wszystko będzie trwało długo i szczęśliwie.

Gdy Stella znajduje swój wymarzony dom, jest przekonana, że to właśnie tam jej związek rozkwitnie i przerodzi się w coś jeszcze trwalszego i piękniejszego. Nie dostrzega, że Jack nie jest aż tak zachwycony, jak ona i opuszczenie tętniącego życiem Londynu wymaga od niego nie lada poświęcenia. Mężczyzna zdaje się dzielnie i mężnie znosić wieczny remont oraz długie i męczące dojazdy do i z pracy. W zamian Stella nie zwraca zbytniej uwagi na to, że Jack coraz później wraca do domu. Kroplą, która przelewa czarę, jest pojawienie się Lori, kobiety uciekającej przed maltretującym ją mężem. Choć na początku mężczyzna zgadza się, by dać schronienie wystraszonej i pobitej kobiecie, to daje też ultimatum, że ma to być niedługi okres. Stella cieszy się z jego decyzji i stara się jak może by w całym tym zamieszaniu, jakim jest remont domu pomóc Lori pozbierać się i podjąć słuszne decyzje.
Jakby wszystkiego było mało, okazuje się, że w tej niecodziennej sytuacji każda z osób znajdująca się w pewnego rodzaju układzie kłamie i coś ukrywa. Dodatkowo wymarzony dom Stelli zwany przez Jacka cholernym skrywa swoje tajemnice, które wcale nie wpływają dobrze na relacje między ukochanymi.

Czy możliwe by dom, który kiedyś był schroniskiem dla maltretowanych kobiet stał się kiedykolwiek szczęśliwym rodzinnym gniazdkiem? Czy pojawienie się Lori to faktycznie przypadek? Czy Stella zrozumie ile kosztuje Jacka wyprowadzka z Londynu? Czy Jack jest szczery wobec ukochanej?

Muszę powiedzieć, że książka wciągnęła mnie praktycznie od pierwszych stron. Klimat, tajemnice i historie maltretowanych kobiet robią ogromne wrażenie. Jedynie główna bohaterka była dla mnie jak biedna głupiutka nastolatka. Stworzenie tak naiwnej osóbki jest ciekawym zabiegiem, choć ciężko było przez to polubić Stelle tak jak najczęściej dzieje się z bohaterami pierwszoplanowymi. Co do Jacka nie polubiłam go od początku, za to z Lori było ciekawie... Nie mogłam powiedzieć, że była czarnych charakterem, ale to końcówka powoduje, że serce się na nią otwiera tak całkowicie. W każdym razie dla mnie całość genialna i warta polecenia z czystym sumieniem.


<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Burda Książki

Julie Clark - "Ostatni lot"

Tytuł: Ostatni lot
Autor: Julie Clark
Stron: 448
Gatunek: kryminał, sensacja, dramat, dramat psychologiczny, thriller, thriller psychologiczny
Wydawnictwo: MUZA
ISBN: 
978-83-287-1211-9


Wiecie, czego nie lubię w świecie książek? Tego, że mam jeszcze tyle "starych" książek do przeczytania, a nowości przybywa jak grzybów po deszczu. Nie daję się skusić każdej, ale są takie, koło których ciężko przejść obojętnie. "Ostatni lot" wydawał mi się od początku pozycją godną uwagi. Dlaczego? Bo nie od dziś po głowie wielu z nas kołacze się myśl, czy da się zniknąć na zawsze. Tak po prostu wyjechać, zmylić tropy, zmienić wygląd i nie stresować się na każdym kroku, że ktoś nas jednak rozpozna...


Dwie kobiety. Dwa loty. Jedyna szansa by zniknąć.

Claire Cook to kobieta, która prowadzi wręcz idealne życie u boku Rory'ego, który lada dzień ma startować w wyborach na senatora. Zamożny mąż, luksusowe mieszkanie i praktycznie żadnych powodów do zmartwień. A jednak to tylko pozory. W czterech ścianach domu na Manhattanie wcale nie dzieje się tak dobrze, jak można by się spodziewać. Kobieta jest gnębiona zarówno psychicznie, jak i fizycznie. Tylko w nocy może pozwolić sobie na zdjęcie maski i nie musi udawać jaka szczęśliwa jest w tym związku i jak świetnie wszystko u nich prosperuje. Choć wydaje się, że Rory obserwuje kobietę dwadzieścia cztery godziny na dobę, to okazuje się, że od miesięcy Claire przygotowuje się do podjęcia niezwykle poważnej i odważnej decyzji. Jeden błąd i wszystko może się posypać.
Problem w tym, że dochodzi do nagłej zmiany planów i podróż służbowa, która miała być pomocna w realizacji decyzji. To Rory jedzie tam, gdzie kobieta wszystko sobie poukładała z przyjaciółką, a ona zostaje oddelegowana do Portoryko. Claire jest załamana i nie wie co robić, szczególnie że w momencie, gdy jej mąż odkryje, co planowała, jej życiu będzie zagrażać niebezpieczeństwo.

Pomaga jej obca kobieta. Może to szczęście. Może przeznaczenie. A może zwykłe zrządzenie losu. Dochodzi do wymiany biletów i to Eva leci do Portoryko, a Claire do Oakland. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, obie kobiety będą mogły zacząć nowe życie od początku. Każda gdzie indziej i jako kto inny.
Niestety nie wszystko idzie według planu. Pojawia się coraz więcej problemów i obaw. Claire cały czas czuje na sobie oddech męża tyrana i jego ludzi.

Czy kobietom uda się ukryć? Czy da się zniknąć na zawsze i zacząć życie jako zupełnie ktoś inny? Czy Eva i Claire będą miały szczęście i zaznają wreszcie odrobiny spokoju?

Dawno nie wciągnęłam się w książkę dosłownie od pierwszych stron. Zapadając w treść "Ostatniego lotu" zrozumiałam, jak bardzo mi tego brakowało. Julie Clark poruszyła dwa niezwykle ważne tematy, a w zasadzie trzy. Przemoc w rodzinie, siłę pieniądza, którym da się kupić prawie wszystko oraz możliwość ucieczki i ukrycia się. 
Który zaciekawił mnie najbardziej? Zdecydowanie ten ostatni. Dopóki człowiek nie podejmuje tak poważnego i ostatecznego kroku, nie jest świadom, ile przeszkód czeka go po drodze. Julie w pewien sposób otwarła nam (a na pewno mi) na to oczy. Polecam Wam tę powieść i liczę, że będziecie ją czytać z zapartym tchem podobnie jak ja!

Ocena: 8/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu MUZA

sobota, 20 czerwca 2020

Konkurs - "To co bliskie sercu" Kathrine Center - WYNIKI

Konkurs - "To co bliskie sercu" Kathrine Center - WYNIKI


Z powodu problemów mamy dwudniowy poślizg w ogłoszeniu zwycięzcy konkursu. 

Zestaw dwóch książek Katherine Center:
"Milion nowych chwili"
"To, co bliskie sercu"
Których sponsorem jest Wydawnictwo MUZA

 

Otrzymuje:


 <----- Strzyżewski

GRATULUJĘ!!!


niedziela, 7 czerwca 2020

Konkurs - "To co bliskie sercu" Kathrine Center

Konkurs - "To co bliskie sercu" Katherine Center


Kochani już od dziś do oddania w ramach konkursu mam 2 książki Katherine Center. Wydawnictwo MUZA ma dla Was książki "To co bliskie sercu" oraz "Milion nowych chwil". 


 




Zgłaszanie trwa od dziś tj. 7 czerwca do 17 czerwca 2020 roku. 
Już 18 czerwca ogłoszę zwycięzcę! 

Aby wziąć udział w konkursie wystarczy: 

  • Odpowiedzieć na pytanie:
Jak według Ciebie powinny wyglądać idealne oświadczyny?

  • Zaobserwować  stronę sponsora nagród czyli MUZA
(napisać nick/imię, pod jakim obserwujesz bloga bądź imię i pierwszą literę nazwiska, pod jakim lubisz/obserwujesz mój fan page)
 
 Mile widziane również:

  • Podanie swojego adresu e-mail (aby ułatwić mi kontakt w razie wygranej)
  • Udostępnienie informację o konkursie

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga:    ŚWIAT MIĘDZY STRONAMI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo MUZA
3. Aby wziąć udział w konkursie należy jedynie odpowiedzieć na pytanie i być obserwatorem strony sponsora nagrody. Mile widziane udostępnianie posta konkursowego.
4. Konkurs trwa od 7 czerwca 2020 roku do 17 czerwca 2020 do godz. 23.59
5. Zwycięzca zostanie wyłonionych drogą losowania 18 czerwca 2020 roku.
6. Nagrodą jest zestaw dwóch książek Katherine Center "Milion nowych chwil" oraz  To, co bliskie sercu"
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy podpiszą się imieniem/nickiem.
8. Rozdanie skierowane do osób zamieszkałych tylko i wyłącznie w Polsce.
9. Na kontakt mailowy od zwycięzcy czekam 7 dni. Po upływie tego czasu - nagroda przepada i ląduje w rękach kolejnej wylosowanej osoby. Jeśli potencjalny zwycięzca wcześniej zapoda swój adres mailowy - wtedy ja się z nim skontaktuję.
10. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z pózn. zm.)

niedziela, 31 maja 2020

Michelle Kaminsky - "Seryjni mordercy"

Tytuł: Seryjni mordercy
Autor: Michelle Kaminsky
Gatunek: literatura dokumentalna, kryminalistyka, kryminologia, psychologia kryminalna
Wydawnictwo: MUZA
ISBN: 978-83-287-1391-8


Minęło zaledwie kilka dni od premiery kolejnej książki z dziedziny kryminologii. Książki, której jeśli bym nie przeczytała, to nie byłabym sobą. "Seryjni mordercy", bo o tej pozycji mowa zagościła na moim regale jako "must have". Nie pamiętam dokładnie, kiedy tematyka kryminalistyczna zaczęła być moim pewnego rodzaju konikiem. Wiem za to, iż byłam pewna, że to chwilowa fascynacja. Jednak, zamiast odpuszczać, to z każdą kolejną wydaną w tym gatunku książką czuję, że dopiero się rozkręcam i wcale nie przeszkadza mi to, że zawarte informacje się powielają i tylko nieliczne zagadnienia są mi obce lub mniej znane.

Seryjni mordercy byli, są i będą. Dlaczego zatem nie spróbować ich rozgryźć, poznać czy zrozumieć? Próbowało i nadal próbuje to zrobić wiele osób. Jedną z nich jest Michelle Kaminsky. Poruszyła ona bowiem temat, który od lat fascynuje nie tylko mnie, ale ogromną liczbę ludzi na świecie. To książka nie tylko o samych mordercach, ale także o narzędziach zbrodni, o sposobach dokonania przestępstw, o ciekawostkach jak zostali schwytani, co ich zdradziło czy jak sami się podkładali. 


"Seryjni mordercy" to pozycja, która została podzielona na sześć rozdziałów. Zobaczcie co w sobie kryje:

  • Zacznijmy od podstaw, czyli wprowadzenie w świat kryminalistyki. Skąd wzięło się określenie "seryjny morderca"? Gdzie jest ich najwięcej? W jaki sposób zabijają najczęściej? Czy jest coś takiego jak typowy seryjny morderca (płeć, rasa, poziom inteligencji)? Czy równie często są to kobiety, jak i mężczyźni?
  • Najsłynniejsi seryjni zabójcy. No tu tytuł rozdziału mówi sam za siebie i z oczywistych względów nie powinno tu zabraknąć takich osobistości jak: Jeffrey Dahmer, John Wayn Gacy, Ted Bundy, David Berkowitz, Ed Gein, Charles Manson czy Edmund Kemper
  • Seryjne morderczynie czyli dla odmiany płeć piękna i przy okazji słaba (czy aby na pewno?) po drugiej stronie lustra. Tutaj najsławniejsza seryjna morderczyni czyli Aileen Wuornos, a w jej towarzystwie kilka mniej znanych nazwisk jak: Juana Barraza, Susan Atkins czy Marybeth Tinning.
  • Seryjni zabójcy na świecie to jak sam podtytuł wskazuje zbrodniarze spoza sławnych Stanów zjednoczonych. I tak mamy tu do czynienia z: Abul Djabar z Afganistanu, Andriej Czikatiło z Ukrainy, Paul Bernardo i Karla Homolka z Kanady, Vlado Taneski z Macedonii czy Ali Reza Khoshruy Kuran Kordiyeh z Iranu a także Moses Sithole z RPA.
  • Seryjni mordercy nieco mniej znani, ale równie odrażający. I to jeden z dwóch rozdziałów za który jestem ogromnie wdzięczna autorce książki. Nareszcie poruszenie spraw nie tak głośnych i ogólnodostępnych jak do tej pory. Faye i Ray Copeland, którzy zaczęli zabijać odpowiednio w wieku 65 i 70 lat. Rodzina Krwawych Benderów (UWAGA - żaden z członków rodziny nie miał takiego nazwiska!).Tommy Lynn Sells czyli tak zwany morderca od wybrzeża do wybrzeża. Richard Trenton Chase zwany wampirem z Sacramento oraz CarrollmEdward Cole o niezwykle wysokim ilorazie inteligencji wynoszącym 152.
  • Sprawy nierozwiązane lub wciąż w toku. To ten drugi rozdział, który wpadł mi w oko, a z którym nie miałam jeszcze do czynienia w innych tego typu książkach. Sprawy gdzie są podejrzani, ale brak dowodów. Gdzie aresztowano konkretną osobę z powodu innych wykroczeń, ale dziwnym trafem wraz z jej zamknięciem ustały np. morderstwa.
To, co wyróżnia tę pozycję na tle innych przeczytanych przeze mnie książek to, to jak została napisana. Całość to tak naprawdę pytania, na które autorka stara się odpowiedzieć wyczerpująco i szczerze. Do tego różne ciekawostki, o których niekoniecznie było nam dane słyszeć wcześniej. To, co mnie z jednej strony zaskoczyło, a z drugiej ucieszyło (może nie jesteśmy aż tacy straszni?) to fakt, że na liście omawianych zabójców nie znalazł się żaden Polak. Niestety nie świadczy to o tym, że ich nie mamy, bo ciężko wyprzeć się takich osobników jak Karol Kot, Edmund Kolanowski czy choćby Mariusz Trynkiewicz. 

Powiem tak: jeśli interesujesz się tą tematyką, to się nie zawiedziesz, bo jest tu sporo ciekawych oraz niekoniecznie poruszanych aspektów spraw seryjnych morderców. Dodatkowo działy o mniej znanych, jak i cały czas prowadzonych/nierozwiązanych sprawach są niemałym kąskiem dla ciekawskich. Ja jestem zadowolona z pozycji i chętnie przeczytałabym coś jeszcze spod pióra Kaminsky.

Ocena: 8/10


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu MUZA


sobota, 23 maja 2020

April Henry - "Uciekaj, ukryj się, walcz"

Tytuł: Uciekaj, ukryj się, walcz
Autor: April Henry
Stron: 352
Gatunek: literatura młodzieżowa, dramat, kryminał,
Wydawnictwo: MUZA
ISBN: 978-83-287-1215-7

April Henry ma na swoim koncie sporo książek. Jednak mi do tej pory nie było dane spotkać jej na swojej drodze i muszę przyznać, że trochę szkoda. Jak dobrze wiecie kryminały i thrillery to mój świat i szczerze mówiąc, właśnie na to liczyłam kiedy "Uciekaj, ukryj się, walcz" trafiło w moje ręce. Uwierzcie mi, że doświadczyłam nie lada zaskoczenia, kiedy już usiadłam, zaczęłam czytać i nie potrafiłam się oderwać, bo po prostu musiałam wiedzieć co będzie dalej. Co przytrafi się zarówno ofiarom, jak i prowodyrom tej tragedii. Nie spodziewałam się, że dostanę tak intrygującą powieść w dość niepozornej postaci.

Wydawałoby się, że to dzień jak każdy inny. Ogromne centrum handlowe w Portland. Jedni ludzie idą do pracy, inni na zakupy, a jeszcze inni do kina, czy po prostu po to, by spędzić tam wolny czas. Każdy jest czymś zajęty nieważne czy fizycznie, czy też myślami.
Wystarcza chwila, dosłownie moment... Nie wiadomo ani kto, ani dlaczego, ale zaczyna strzelać do nic nierozumiejących ludzi. Wokół jest wiele ofiar śmiertelnych, ale szóstce nastolatków udaje się uciec. Jednak by przeżyć, muszą wymyślić, gdzie można się ukryć, a także czy mają jakiekolwiek szanse w starciu z napastnikami (zasadnicze pytanie ilu ich tak naprawdę jest?), a jeśli tak, to co muszą zrobić? 

Zastanawialiście się kiedykolwiek, jak to jest znaleźć się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiedniej porze? Czy w ogóle jest coś takiego możliwe? A może stawiacie jednak na przeznaczenie? Ciężko mi powiedzieć co mogli myśleć bohaterowie powieści April Henry, ale, tak czy inaczej, nie zazdroszczę im sytuacji, w jakiej się znaleźli. Choć ma za sobą naprawdę dużą ilość książek, to poruszona przez autorkę tematyka przewinęła się u mnie po raz pierwszy. Jako osoba, która (na szczęście!) nie brała udziału w tego typu wydarzeniach, nie jestem w stanie ocenić czy April przedstawiła to wszystko realnie i prawdopodobnie, ale mogę powiedzieć, że włożyła w to serce, a sposób przekazania emocji oraz ewentualnych sytuacji jest niezwykle wyrazisty.

Niestety książka ma też swoje minusy. Są momenty, gdzie autorkę troszkę poniosła wyobraźnia, bo ciężko pojąć jak można wysłać grupkę niedoświadczonych nastolatków uzbrojonych w szczotkę do zamiatania, nożyczki i skarpetki z drobnymi jako narzędzia do walki z mężczyznami uzbrojonymi w karabiny i kamizelki naszpikowane bombami. Gubi się tu logika, choć wiadomo nie od dziś, że w walce o życie człowiek potrafi z niczego zrobić coś i walczyć do końca nawet z przeciwnikiem większym i groźniejszym od niego.

Pozycja jest idealna dla nastolatków. Żałuję, że autorka nie dopracowała jej troszkę bardziej by stała się też książką odpowiednią dla starszych i dorosłych. Bo poruszany temat jest niezwykle ważny i ma potencjał na coś konkretnego. Patrząc pod względem młodych czytelników  to język i styl na pewno zachęcą do czytania niejedną osobę. Sama mimo niedociągnięć polecam praktycznie każdemu.

Ocena: 7/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu MUZA

czwartek, 21 maja 2020

Chris Carter - "Polowanie na zło"

Tytuł: Polowanie na zło
Cykl: Detektyw Robert Hunter (tom 10)
Seria: Thriller
Autor: Chris Carter

Stron: 392
Gatunek: kryminał, thriller, thriller psychologiczny,
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 978-83-811-0998-7

Mam w swoim dorobku autorów, po których sięgam bez jakiegokolwiek zastanowienia. Czytając ich książki, przepadam na czas, który im poświęcam- najczęściej maksymalnie dwa może trzy dni, jeśli stron jest więcej, bo jak się wciągnę to, nie ma na mnie mocnych. Nazywam to bezgranicznym zaufaniem do pióra, po prostu wiem, że się nie zawiodę i z niecierpliwością czekam na więcej i więcej. Tylko co zrobić, jeśli po kilku wspaniałych pozycjach dostaję kubeł nie zimnej, ale naprawdę lodowatej wody?

Lucien Folter i Robert Hunter. Dwóch jakże różnych, a zarazem podobnych mężczyzn. Choć łączy ich nie wiele to wiedza, jaką posiadają, jeśli, chodzi o ludzką psychikę, może zagiąć niejednego zwykłego obywatela. Kiedyś byli przyjaciółmi, dziś są wrogami numer jeden. Pierwszy stał się seryjnym mordercą, drugi detektywem w sekcji specjalnej w Los Angeles.
Ich drogi złączyły się kilka lat temu, kiedy Hunter aresztował Foltera za serię zabójstw. Nie tylko on był pewny, że to już koniec masakry, jaką zgotował nic niewinnym ludziom. Jednak to było błędne założenie. Dziś, po trzech i pół roku Lucien znów jest na wolności, a na sam początek zamordował pięć osób, choć wcale tego robić nie musiał. On jednak taki jest. Robi, co chce, a nie co musi, a już na pewno nie to, co mu się karze. Czas, który spędził w więzieniu, poświęcił na obmyślenie odwetu na Robercie. Już podczas ucieczki sprawnie wplątał go w nowe śledztwo dotyczące jego osoby. Lucienem kieruje uczucie zemsty, chęć zagrania w pewnego rodzaju "grę"oraz zgłębienie umysłu mordercy. Robertem poczucie klęski, chęć zapobieżenia kolejnym morderstwom oraz poczucie winy. Na usta ciśnie się jedno jedyne pytanie: który z nich wygra tym razem? Czy Hunter, który już czuje się przegrany podniesie się na tyle by uratować kolejne niewinne ofiary? Ile ich zginie nim Folter ponownie zostanie złapany i czy w ogóle uda się go dopaść?

"Powinieneś mnie załatwić w tamtym samolocie, przyjacielu. Ta szansa już minęła. Teraz moja kolej. Przygotuj się, Świerszczu, ponieważ zagramy w pewną grę." *

Zakończenie dziewiątego tomu cyklu o Robercie Hunterze to informacja o ucieczce Luciena Foltera z więzienia. Myślę, że Ci którzy tę serię mają w małym palcu, jak ja poczuli dreszczyk emocji i smaczek na konkretną i mocną pozycję. Problem w tym, że to pierwsza książka Cartera, która mnie nudziła. Rzadko czytam książki dłużej niż tydzień, a tą męczyłam (tak, nie czytałam, a męczyłam!) ponad dwa tygodnie. Najgorsze, że jedyne co mi towarzyszyło podczas czytania to nuda, brak skupienia i myśl: „kiedy koniec”. A tego jeszcze u mnie nie było, a już na pewno nie podczas czytania książek Chrisa. Choć jestem tym niezwykle zaskoczona, to wierzę, że to jednorazowe potknięcie. A może to u mnie nieodpowiedni czas na tę literaturę? I zamiast się nią delektować i w pewien sposób cieszyć to czułam się nią znużona, zmęczona i tylko czekałam na coś innego… W każdym razie planuję przeczytać kolejną książkę autora i liczę, że nie dostanę już tego, co w przypadku "Polowania na zło".

* - Cytat z "Polowanie na zło" Chris Carter, str. 33

Ocena: 6/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

poniedziałek, 18 maja 2020

Kristen Ashley - "Córka gliniarza"

Tytuł: Córka gliniarza
Cykl: Rock Chick (tom 1)
Autor: Kristen Ashley
Stron: 512
Gatunek: erotyka, literatura kobieca, romans współczesny literatura współczesna, literatura obyczajowa, romans, dramat, sensacja, kryminał
Wydawnictwo: Akurat
ISBN: 978-83-287-1356-7

Kristen Ashley miałam okazję poznać w ubiegłym roku za sprawą serii "Mężczyzna marzeń". Było to dla mnie niezwykle przyjemne spotkanie zarówno z autorką, jak i z gatunkiem jakim było połączenie erotyki/romansu z kryminałem i sensacją. Mając za sobą cztery tomy tego typu literatury, a przed sobą kolejną reklamowaną jako pełną pościgów, akcji i miłości, choć z innego cyklu jakoś nie potrafiłam powiedzieć im nie. Szczególnie że przy tamtych bawiłam się naprawdę przednio. Czy tu było podobnie?

Dwoje ludzi, których drogi skrzyżowały się już w dzieciństwie. Indy Savage oraz Liam Nightingale.

Ona jest córką policjanta, która środowisko mundurowych zna praktycznie od podszewki. Jest właścicielką księgarni, serwującej najlepszą kawę, o jakiej ludzie mogliby marzyć. Ma wyjątkową urodę i kocha rocka, a co za tym idzie, potrafi być szalona, co nieraz wpakowało ją w kłopoty. Można powiedzieć, że ma wszystko, o czym marzy. Prawie wszystko... Od kilkunastu lat zakochana w Lee, w końcu poddała się i podjęła decyzję o trzymaniu się z dala od mężczyzny, który w jej sercu zajął specjalne miejsce - niestety tylko teoretycznie.
On to nieziemsko przystojny mężczyzna, który zajmuje się, nie do końca wiadomo czym. Na głowie ma wiele spraw, w tym wydawałoby się również te nie do końca legalne. Jednak oficjalnie prowadzi biuro detektywistyczne.


Pech, a może szczęście chce, że drogi tych dwojga znów się przecinają. Za sprawą jednego ze swoich pracowników, Indy wpada w poważne tarapaty. Chcąc pomóc Rosiemu, który gubi brylanty, ściąga na siebie jeszcze więcej problemów, z których jak się okazuje uratować może ją tylko Liam. Dziewczynie bardzo trudno dostosować się do podjętej decyzji o trzymaniu się od tego mężczyzny z daleka, a on robi wszystko, by mieć ją przy sobie. Lee bowiem uświadamia sobie, że Indy nie jest mu obojętna i nie będzie umiał jej traktować jak siostry, tak jak sobie wmawiał i jej przy okazji też...

Trzeba powiedzieć, że autorka postanowiła na bardzo dynamiczny okres w życiu Indy. To, co Kristen zgotowała jej w dość krótkim czasie, niejedną osobę przyprawiłoby o zawał serca. Przyznam, że momentami chciałam zamienić się miejscami z tą szaloną dziewczyną. Niestety sama książka nie zrobiła na mnie tak pozytywnego wrażenia, jak praktycznie wszystkie cztery z cyklu "Mężczyzna marzeń". Bohaterowie częściej mnie irytowali, niż bawili, a całość wydawała się bardzo naiwna, chaotyczna, a momentami wręcz nielogiczna. Na pewno w swoim dorobku Ashley ma dużo lepsze pozycje. Czy pociągnę dalej cykl "Rock Chick"? Nie wiem. Nie mówię nie, ale jeśli na przysłowiowej tapecie będę miała coś lepszego, to seria poczeka na wolniejszy okres w moim czytelniczym życiu. Polecam jako przerywnik w nudnym życiu. Szczególnie miłośniczkom współczesnych romansów z dużą dawką adrenaliny.



Ocena: 7/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Akurat


Abbie Greaves -"Ciche dni"

Tytuł: Ciche dni
Autor: Allison Dickson
Stron: 320
Gatunek: literatura obyczajowa,  dramat psychologiczny, dramat
Wydawnictwo: MUZA
ISBN: 
978-83-805-3653-1

Gdy na swojej drodze napotkałam powieść pod tytułem "Ciche dni" przystanęłam, by chwilę pomyśleć. Tytuł można zrozumieć dosłownie, jak i w przenośni, ale już notatka na okładce głosząca: "Całe życie razem. Sześć miesięcy milczenia. Ostatnia szansa" powoduje, że dobrze wiemy, o co chodzi. Przenosimy się zatem na tylną okładkę, by doczytać, co do zaoferowania ma blurb. Ciekawość zatem sięga zenitu, bo odkrywanie tajemnic to nie lada gratka dla wielu czytelników. 

Nim przejdziemy do książki, zadam Wam jedno pytanie. Czym dla Was jest małżeństwo, narzeczeństwo czy też związek? Dla mnie to coś na kształt elektrokardiografu czy też sejsmografu. Widzimy góry i doliny, wzloty i upadki. Nie od dziś wiadomo, że najłatwiej jest wtedy, gdy człowiek nie ma tajemnic przed swoją drugą połówką. Lepiej pocierpieć kilka dni, ale wszystko wyjaśnić niż czuć się winnym, mieć nad sobą cień przewinienia przez resztę życia. Jednak czasami postanowimy coś przemilczeć, bo wydaje nam się to zbyt ciężką sprawą. Wtedy dochodzi do załamania. Czasami chwilowego, a czasami kończącego wszystko.

Małżeństwo Maggie i Franka do tej pory było idealne, a na pewno szczęśliwe i pełne obustronnej miłości. Co się zatem stało, że od sześciu miesięcy mężczyzna nie odezwał się do swojej żony nawet jednym słowem? Co spowodowało, że zamknął się w sobie tak szczelnie, że nawet kochająca żona nie jest w stanie go zachęcić czy zmusić do powiedzenia choćby krótkiego tak lub nie? 

Kobieta przez te pół roku dzień w dzień wierzy, że mąż w końcu przemówi. Zmęczona jednak tym czekaniem sama sobie daje czas 7 dni na to, że Frank coś do niej powie. Każdy z tych dni zapisuje w swoim ukochanym notatniku, a ostatniego siódmego już dnia kobieta postanawia popełnić samobójstwo. Kiedy mąż ją odnajduje nieprzytomną w kuchni, jego świat się zawala, a grunt usuwa się spod jego stóp. Świadomy jest, że to on odpowiada za decyzję Maggie. Kiedy odwiedza w szpitalu wprowadzoną w śpiączkę farmakologiczną Mag, dociera do niego, co zrobił. Frank decyduje się otworzyć usta i wypełnić głosem salę na intensywnej terapii. Postanawia wyjawić tajemnicę, którą skrzętnie ukrywał przed żoną tak długo i z taką starannością. Wolał nie mówić nic, niż powiedzieć cokolwiek co zdradziłoby, co ma do ukrycia.

Pytania nasuwają się, więc same. Czy pewnego rodzaju spowiedź Franka uratuje Maggie? Czy będzie ona miała jakikolwiek wpływ na ich małżeństwo? Co się stało, że mężczyzna wolał milczeć? Czy kobieta również miała jakieś tajemnice?

Kiedy chodzi o książki, które na swych kartkach skrywają jakiekolwiek sekrety, to kocham je równie mocno, co mocne thrillery czy pozycje z gatunku kryminalistyki. Problem w tym, że ta pozycja musi mieć coś jeszcze. Mam wrażenie, że "Ciche dni" Abbie Greaves są niekompletne. Autorka miała pomysł, a wykonanie nie jest złe, ale końcówka zdecydowanie rozbiegła się z moimi oczekiwaniami. Budując napięcie przez trzy czwarte książki, czytelnik ma prawo oczekiwać intrygującej końcówki, wyjawienia niebanalnej tajemnicy. Jest ciekaw, co strasznego wydarzyło się w życiu bohatera, że wolał zamilknąć niż porozmawiać z miłością swojego życia, a dostaje... No właśnie. Marną namiastkę czegoś beznamiętnego. I gdyby czymś, za co oceniam książkę, był sekret, to byłoby fatalnie. Na szczęście Abbie postawiła też na coś innego, co wygrało z niedociągnięciem. Postawiła mianowicie na powieść słodko-gorzką o uczuciach, problemach i niedomówieniach. To historia, z którą niejednokrotnie zidentyfikują się niejedni rodzice i nie będzie mnie to wcale dziwić. Nie liczcie, że będzie to thriller psychologiczny, o nie! To klasyczna książka obyczajowa z nutami dramatu rodzinnego. Jednak wciągająca i powodująca, że człowiek dwa razy pomyśli nad swoim zachowaniem, nim podejmie ostateczną decyzję.


Ocena: 7/10


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu MUZA