wtorek, 17 lipca 2018

Mons Kallentoft - "Łowcy ognia"

Tytuł: Łowcy ognia
Cykl: Komisarz Malin Fors (tom 9)

Autor: Mons Kallentoft
Stron: 320
Gatunek: Thriller, kryminał, kryminał skandynawski
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
ISBN: 978-83-806-2041-4

Jak sobie pomyślę, że to już jedenaste moje spotkanie z Kallentoftem i dziewiąte z komisarz Fors to nie chce mi się w to wierzyć. Czuję, jak bym tę przygodę zaczęła niedawno, a już na pewno chcę by trwała. Wiem, że czeka na mnie co najmniej "Zapach diabła", ale niedługo pojawi się też  "Bambi". Więc o to, co niedługo martwić się nie muszę, ale to tylko dwie pozycje, a co później? 

Jest wczesny wrześniowy ranek, gdy od strony Linköpingu unosi się chmura dymu i odór spalenizny. To płonie fabryka farb. W tym czasie Malin stoi jak wmurowana i patrzy na zwęglone zwłoki kobiety w lesie. Nie wie, jak do nich dotarła, ani co robiła w tym lesie. Zaledwie dzień wcześniej w kontenerze na śmieci znaleziono zwłoki ciałko małego chłopca. Został zamordowany ciosem w głowę. Pochodził z rozbitej rodziny, a czas często spędzał sam. Okazuje się, że szczególnie wieczorami i nocami lubił chodzić do lasu. Miał zaledwie dziewięć lat i Malin nie rozumie, jak takie małe dziecko mogło zostawać samo bez opieki. Gdy dowiaduje się, dlaczego tak jest - jego matka jest alkoholiczką, a ojciec nie żyje -  zaczyna się u niej wewnętrzna walka, bo sama przez lata zaniedbywała rodzinę, a szczególnie córkę właśnie przez nadużywanie alkoholu. Choć nic na to nie wskazuje, to Fors czuje, że sprawa spalonej kobiety oraz zamordowanego chłopca się łączą. Coś musi łączyć tych dwoje i dla Malin liczy się tylko to by to odkryć. Jeśli znajdzie początek nitki to trafi do kłębka. Jak zwykle pomagają jej w tym niezastąpieni kompani z pracy - Zeke, Karin, Johan i Elin. Tyle że po ostatnich wydarzeniach myśli komisarz krążą gdzieś jeszcze. Panicznie martwi się o Daniela, z którym na reszcie odważyła się stworzyć związek. Choć czuje, że zaczyna być nadopiekuńcza, nie potrafi inaczej.

Czy Malin i reszcie uda się rozwikłać tę sprawę? Czy morderstwa kobiety i chłopczyka faktycznie się łączą? Czy komisarz Fors odpuści Danielowi i przestanie być wobec niego nadopiekuńcza? A może pod wpływem wielu emocji znów zajrzy do kieliszka?

Wiele pytań, wiele wątków i jakże mało odpowiedzi czy wskazówek. To klasyczny sposób na zwabienie czytelnika, który stosuje Kallentoft. Do tego język, którym się posługuje. Czytając, mogłoby się zdawać, zwykły kryminał dostajemy język z wyższej półki. Lekko melancholijny, wymiarowy. Trwały zabieg Monsa, czyli wypowiedzi osób, które zginęły. Ja się zakochałam. Prawdą jest, że nie od pierwszej strony, pierwszej czytanej książki. Trzeba się wczytać, wejść w świat, jaki tworzy autor. Potem ciężko bez niego żyć.


<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Rebis

poniedziałek, 16 lipca 2018

Konkurs "Dziecięce zabawy"

Kochani już dziś mam dla Was do wygrania dwa egzemplarze książki Tomasza Mroza pt. "Dziecięce zabawy"


Fundatorem nagrody jest wydawnictwo Videograf



Konkurs trwa od 16 lipca do 23 lipca 2018 roku.
Już 24 lipca 2018 roku ogłoszę wyniki!




Aby wziąć udział w konkursie wystarczy odpowiedzieć na pytanie konkursowe:

Jakie zdarzenie z dziecięcych lat lub historia opowiadana przez kogoś innego wywarło na Tobie najstraszniejsze wrażenie?



(napisać nick/imię pod jakim obserwujesz bloga bądź imię i pierwszą literę nazwiska pod jakim lubisz/obserwujesz mój fanpage)
 
 Mile widziane również:


  • Podanie swojego adresu e-mail (aby ułatwić mi kontakt w razie wygranej)
  • Udostępnienie informację o konkursie


Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga:    ŚWIAT MIĘDZY STRONAMI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Videograf
3. Aby wziąć udział w konkursie należy zgłosić swój udział poprzez udzielenie odpowiedzi na pytanie, udostępnić post konkursowy i być obserwatorem bloga lub fanem fanpage ŚMS.
4. Konkurs trwa od 16 lipca 2018 roku do 23 lipca 2018 do godz. 23.59
5. Zwycięzców będzie dwóch i zostaną wyłonieni drogą losową 24 lipca 2018 roku.
6. Nagrodą są dwa egzemplarze książki "Dziecięce zabawy'' Tomasza Mroza. Po jednym na wygraną osobę.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy podpiszą się imieniem/nickiem.
8. Konkurs skierowany do osób zamieszkałych tylko i wyłącznie w Polsce.
9. Na kontakt mailowy od zwycięzcy czekam 3 dni. Po upływie tego czasu - nagroda przepada i ląduje w rękach kolejnej wylosowanej osoby. Jeśli potencjalny zwycięzca wcześniej zapoda swój adres mailowy - wtedy ja się z nim skontaktuję.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)

sobota, 14 lipca 2018

Luke Allnutt - "Niebo na własność"

Tytuł: Niebo na własność
Autor: Luke Allnutt
Stron:
400
Gatunek: literatura obyczajowa, dramat, literatura współczesna,
Wydawnictwo: Wydawnictwo Otwarte
ISBN: 
978-83-751-5502-0


Moje zainteresowanie literaturą gdzie przewija się motyw choroby, jest realnie duże. Rzadko czekam, aż coś wpadnie mi w ręce, zazwyczaj nowości na rynku szukam sama. Myślę, że ma to podłoże we mnie, bo sama choruję i poznawanie losów innych chorych - nawet jeśli to tylko fikcja jest dla mnie naprawdę ciekawe i w pewien sposób odwraca uwagę od własnego losu.

"Niebo na własność" to nie tylko historia pełna bólu i cierpienia, choć to jako pierwsze rzuca się w oczy i trafia w serce. To też powieść pełna nadziei i miłości. Szczególnie tej rodzicielskiej, której granic zmierzyć się nie da. 

Anna i Rob poznali się na studiach. Już wtedy między nimi zaiskrzyło, a poznając ich losy, rozumiemy, co kryje się pod słowami: "przeciwieństwa się przyciągają". Bo oni już bardziej się różnić od siebie nie mogli. Ona niezwykle spokojna i poukładana, on co rusz chwyta się czegoś innego i nie myśli o jutrze. Anna układa plany na przód, Rob robiąc jedno, zastanawia się nad drugim. A jednak ich życie układa się dobrze, choć jak u każdego raz bywa lepiej raz gorzej. Pierwsze problemy pojawiają się, gdy chcą powiększyć rodzinę. Anna nie może utrzymać ciąży i traci dwoje dzieci. To powoduje, że czuje się niepełna i że to kara za jakieś przewinienia. Jednak to jaką są parą pomaga im przetrwać. Częste rozmowy, spędzanie ze sobą czasu i po prostu bycie przy tej drugiej połówce pomaga. Na świat przychodzi ich synek Jack. Są szczęśliwi i czują się pełni. Jednak do czasu. Zaledwie w wieku trzech lat Jack zaczyna mieć problemy z równowagą, koncentracją i mówieniem. Wizyta u lekarza, badanie i diagnoza. Najpierw choć wiadomość straszna to jednak optymistyczna. Potem jest już tylko gorzej. Dla Jacka nie ma szans...

I tu znów wkraczają dwa różne charaktery rodziców malca. Matka choć cierpi to przy małym zachowuje stoicki spokój, przyjęła do wiadomości, że nie da się nic zrobić. I choć serce jej krwawi to próbuje cieszyć się z ostatnich miesięcy, tygodni i dni ze swoim synkiem.
Rob wręcz przeciwnie. Jest przerażony, nie wie co zrobić. Nie umie usiedzieć w miejscu, a komputer rozgrzewa się do czerwoności, gdy szuka pomocy dla swojego oczka w głowie. A dla niego zrobi wszystko, dosłownie wszystko.

Luke Allnutt ukazuje nam nie tylko dwie skrajne osobowości, które każda w inny sposób radzi sobie z tragedią, ale też fakt, że dla dziecka rodzice są wstanie poświęcić na prawdę wiele. Sumienie idzie w odstawkę, a opinie współmałżonka nie zawsze brane są pod uwagę.
Ja stanęłam na rozstaju dróg, bo chciała bym dodać, że opinia chorego też się liczy. Gdy ktoś cierpi często ma ochotę powiedzieć dość. Dajcie podjąć decyzję mnie czy chcę jeszcze walczyć i czy ma to sens. Cierpienie często jest tak duże, a koniec i tak jest za rogiem, że czasami warto odpuścić. Z drugiej strony jako rodzic nie wypuściła bym dziecka do póki nie była bym pewna, że zrobiłam wszystko co mogłam. I co począć w takim wypadku?

Książkę polecam każdemu. Nie ważne czy miałeś już styczność z nowotworem czy jesteś w tym gronie szczęśliwców, który go na swej drodze nie spotkał. Nie jest dedykowana mężczyznom czy kobietom, młodym czy starym. To książka dla wszystkich. Po prostu przeczytajcie.

Ocena: 9/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję Wydawnictwo Otwarte

sobota, 7 lipca 2018

Peter Robinson - "Skrawek mego serca"

Tytuł: Skrawek mego serca
Cykl: Inspektor Alan Banks 
(Tom 16)
Autor: Peter Robinson

Stron: 420
Gatunek: kryminał, thriller, thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN:  978-83-811-0436-4

To moje trzecie spotkanie, a raczej podejście do książek Petera Robinsona. Dwie wcześniejsze książki zaczynałam i odkładałam po jakimś czasie, bo nie byłam w stanie się w nie wciągnąć i wpasować. Czegoś mi brakowało, czegoś było za dużo. Akcja jakby zbyt wolna. A tym razem załapałam od pierwszych stron. Po prostu usiadłam, zaczęłam czytać i odpłynęłam. Pewnie zauważyliście, że "Skrawek mego serca" to już szesnasty tom z inspektorem Banksem. Ja nie odczułam żadnego braku wcześniejszych części, więc wydaje mi się, że nie ma specjalnego parcia na czytanie ich chronologicznie - chyba że chcemy znać całe prywatne życie Alana.

Inspektor Banks oraz jego współpracownicy muszą rozwikłać zagadkę śmierci dziennikarza muzycznego. Mężczyzna ginie w wynajętym domku gdzie pracował nad nowym artykułem dotyczącym zespołu Mad Hatters. Jak się okazało największe tryumfy zespół ma za sobą, a przypadały one na lata 60. i 70. ubiegłego wieku. Jednak policjanci nie mogą uwierzyć, że napisanie artykułu wspominającego karierę zespołu mogło by zagrażać życiu dziennikarza.

Równocześnie cofniemy się o ponad 30 lat do tyłu. W czasy, gdy Mad Hatters królowało, a hippisi walczyli o wolność, pokój i miłość do wszystkich i wszystkiego. Dokładnie 1969 roku na jednym z festiwali gdzie występował zespół MH, doszło do morderstwa. Zabito młodą i piękną dziewczynę. Śledztwo prowadził Stanley Chadwick, który musiał uporać się nie tylko z będącymi pod wpływem narkotyków muzykami, żeby ruszyć sprawę, ale i córką, która zdecydowanie poddała się wpływom hippisów. Sprawa została dokładnie zbadana, śledztwo zamknięte, ale nie wszystko było jednoznaczne...

Wracamy do 2005 roku i morderstwa dziennikarza. Inspektor Banks i Cabbot próbując rozwikłać tę zagadkę zaczynają przyglądać się nie tylko Nickowi Barberowi, ale i Mad Hattersom. Okazuje się, że ten pierwszy odkrył jakąś mroczną tajemnicę związaną z zespołem, a to spowodowało dość duże zamieszanie.

Co łączy sprawę zabójstwa dziewczyny z 1969 roku ze sprawą morderstwa dziennikarza w 2005 roku? Czy zespół Mad Hatters ma coś do ukrycia? Czy Stanley Chadwick zrobił w tedy wszystko by złapać mordercę nastolatki? Co odkryje inspektor Banks i Cabott?

Na ogromny plus zasługuję zręczność z jaką autor przeplata teraźniejszość z przeszłością. Robi to niesamowicie płynnie i w sposób uzupełniający oba czasy. Dalej odczuwam delikatnie fakt, że styl jest dla mnie zbyt powolny i mało dynamiczny, ale ta powieść nadrabia kunsztem i dokładnością. Jedno jest pewne. Chcę spróbować nadrobić zaległe tomy o inspektorze Banksie.

Ocena: 7/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

niedziela, 1 lipca 2018

Augusta Docher - "Cała ja"

Tytuł: Cała ja
Autor: Augusta Docher

Stron: 380
Gatunek: literatura obyczajowa, romans, dramat, literatura kobieca, literatura współczesna, literatura polska
Wydawnictwo: Znak Literanova/ OMGBooks
ISBN: 978-83-240-4795-6

Pierwsze, o co mam do siebie żal to to, że do tej pory nie poznałam autorki. Ani piszącej pod własnymi inicjałami ani pod pseudonimem. Prawdą jest, że przemawia za tym fakt iż ten gatunek to nie to co kocham, ale jednak jak na mnie często zdarza mi się po nie sięgać. A tu niespodzianka. Nie kojarzyłam autorki, ale od dziś to się zmieni. Jeśli to co tu dostałam to jej codzienność to chcę więcej i więcej. Tak dla zasady.

"Cała ja" to losy między innymi Mileny. Młodej dziewczyny, która właśnie podchodzi do egzaminu dojrzałości. Nastolatka może mieć wszystko, bo pochodzi z jednej z najbogatszych rodzin w Polsce. A jednak to nie na pieniądzach jej zależy. Rodzina i wykształcenie to dla niej priorytety. Tyle że jak na młodą kobietę przystało, ma swoje kompleksy. Nie potrafi zaakceptować swojego wyglądu i zmaga się z poczuciem braku bliskości i miłości. Chłopak, którego traktowała jak swoją drugą połówkę, okazał się kłamcą, a ona załamana wpada w ramiona innego. Przede wszystkim starszego. Jacek to przyjaciel jej zmarłego ojca, ale to właśnie on daje jej to, czego tak bardzo dziewczyna potrzebuje. Przy nim czuje się kochana, bezpieczna i akceptowana. Niestety nad ich szczęściem zbierają się czarne chmury, rodzinne sekrety, niewyjawione tajemnice...

W tym samym czasie poznajemy drugą bohaterkę, jaką jest Paula. Dziewczyna wyjątkowo nieufna, skrzywdzona i oglądająca się za siebie na każdym kroku. Pomocną dłoń wyciąga do niej Paul syn zamożnego holendra. Choć ona od początku próbuje go do siebie zniechęcić, on twardo przy niej jest i ją wspiera. Nie naciska, nie wypytuje, za to chętnie opowiada o sobie - choć początki znajomości opierały się na kłamstwie z jego strony. 

Już na dzień dobry zaczynamy się zastanawiać co łączy te dwie dziewczyny. Jedna bogata, szczęśliwie zakochana choć w nieodpowiednim mężczyźnie, a druga skryta, niepewna i wystraszona. Pierwsza z Warszawy, a druga nie wiadomo skąd zjawia się w Grabówku w niewielkiej wsi na południu Polski. 

Na podsumowanie tej pozycji przychodzi mi do głowy cytat z innej książki:


"Doświadczenie to najbardziej surowy nauczyciel. Najpierw robi sprawdzian, a potem udziela lekcji"*

A jednak łączy je więcej niż myślicie. Przyznam, że nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Podejrzewam, że z prostego powodu. Literaturę obyczajową mam jako lekką i przewidywalną, a widać nie zawsze tak jest. I właśnie autorce "Cała ja" dziękuję za to, że dała mi tę pozycję. Gratuluję sobie, że wypatrzyłam ją gdzieś w natłoku wielu polecanych nowości, a Wam polecam się z nią zapoznać. Ja planuję nadrobić braki w książkach pani Augusty Docher.

* - Cytat z "Until Lilly" Aurora Rose Reynolds, str. 162

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję księgarni Tania Książka

sobota, 30 czerwca 2018

Yasmina Khadra - "Zamach"

Tytuł: Zamach
Autor: Yasmina Khadra
Stron: 238
Gatunek: literatura obyczajowa, dramat, literatura współczesna,
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 
978-83-811-0317-6


O autorze tej książki już słyszałam, mam nawet jedną inną jego książkę, która czeka na swoją kolej. Po przeczytaniu "Zamachu" wiem już, że długo czekać nie będzie. Yasmina Khadra stara się otworzyć ludziom oczy na zjawisko, jakim jest samobójstwo w imię wiary. Robi to w niezwykle prosty, ale dobitny sposób. Nie ma mowy by po przeczytaniu jego powieści, człowiek pozostał obojętny. Czy tego chce, czy nie zaczyna się zastanawiać...

Doktor Amin Dżaafari jest Arabem izraelskiego pochodzenia. Pracuje jako chirurg w Tel-Awiwie. Jest niezwykle oddany swojej pracy, szanowany i podziwiany przez współpracowników oraz społeczeństwo. Niestety nie wszyscy są po jego stronie. Wszystko zmienia się na jeszcze gorsze, gdy dochodzi do eksplozji w restauracji pełnej ludzi. Amin dwojąc się i trojąc, stara się pomóc ofiarom tego wypadku. Wśród ofiar identyfikuje swoją żonę, a to, co go dobija to pewna informacja. To ona była zamachowcem-samobójcą. To ona była sprawczynią wybuchu. Ona była winna śmierci niewinnych osób, kalectwa i ran wielu innych. A Dżaafari nie potrafi uwierzyć. Nie rozumie i nie dociera do niego jak to możliwe, że kobieta, z którą spędził 15 lat swojego życia, z którą dzielił dom i łóżko, której ofiarował swe serce to zupełnie ktoś inny. Wszystko, co o niej wiedział to była ułuda. Wyobrażenie. Widział ją taką, jaką on chciał, a nie taką, jaką była. Miłość jego życia okazała się być na tyle bezduszną osobą, że była skłonna do zabójstwa niewinnych dzieci...
Doktor postanawia dowiedzieć się prawdy. Odkryć karty i poznać swoją byłą żonę od nowa. Chce znaleźć winnego jej zachowania, zrozumieć co się stało i dlaczego nie zauważył żadnych oznak, że kobieta coś planuje. Ryzykuje na prawdę wiele by dowiedzieć się tego wszystkiego, ale jest to silniejsze niż zamartwianie się o własne bezpieczeństwo. Chce poznać prawdę i nie ważne jaką cenę przyjdzie mu za to zapłacić.

"Mylisz się, żyjemy na tej samej planecie, mój bracie, tylko nie jedziemy na jednym wózku. Ty zabijasz, ja ratuję. Ten, kto jest dla ciebie wrogiem, dla mnie jest pacjentem. Nie jestem ani egoistą, ani człowiekiem nieczułym i mam tyle miłości własnej co każdy. [...] Nie wierzę w proroctwa przekładające męczeństwo nad zdrowy rozsądek. Przyszedłem na świat nagi i nagi odejdę. Nic z tego, co posiadam, nie jest moją własnością. A już najmniej życie drugiego człowieka. [...] Żadna rzecz na ziemi nie jest na prawdę twoja. Ani ojczyzna, o której mówisz, a ni grób, w którym w proch się obrócisz." *

"Zamach" to niezwykle dosadna książka. Skłania nas do zastanowienie się jak dobrze znamy siebie i swoich bliskich. Jednak nie tylko. Porusza także temat jakże na czasie - zamachowcy-samobójcy. Nie raz zastanawiałam się co kimś takim może kierować, co powoduje, że są skłonni do takich czynów. Przeczytałam, dowiedziałam się, ale nadal nie rozumiem. Nie jestem w stanie tego przyswoić i czuję, że to się nie zmieni. Jednak tego typu książki bardzo chętnie będę czytać. Może kiedyś coś załapię, coś zrozumiem, coś przyswoję. Na razie się dowiaduję.

* - Cytat z "Zamach" Yasmina Khadra, str. 149 - 150

Ocena: 10/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

sobota, 23 czerwca 2018

Cody Cassidy, Paul Doherty - "Już nie żyjesz"

Autor: Cody Cassidy, Paul Doherty
Stron: 288
Gatunek: literatura faktu, 
Wydawnictwo: Znak Horyzont
ISBN: 978-83-657-4082-3

I oto na naszym rynku pojawiła się specyficzna nowość. Cody i Paul już wstęp swej książki zaczęli z dość dużą dawką czarnego humor. Jako, że ja jestem jego miłośniczką to bardzo szybko się odnalazłam w klimacie jaki stworzyli opisując kolejne metody na "głupią śmierć".  Kto z Was kojarzy takie programy jak "1000 sposobów na śmierć" gdzie niejednokrotnie mamy do czynienia z absurdalną, a jednak możliwą przyczyna zgonu lub "Anatomia głupoty" gdzie może wypadki śmiercią się nie kończą, ale jedyne pytanie jakie kotłuje się w Twojej głowie to: "jakim cudem ten ktoś żyje?!". Autorzy tej pozycji postanowili przerzucić to na papier, wyjaśnić za pomocą praw fizyki oraz logiki co by było gdyby...

No to teraz pytanie jakie głupie metody śmierci przychodzą Wam do głowy? 
Na Ciasteczkowego potwora? Czemu nie. W końcu ludzki żołądek jak i cały przewód pokarmowy ma swoją pojemność oraz wytrzymałość, więc choćbyś nie wiem jak kochał ciastka to nie zjesz ich w ilości przekraczającej te parametry. A zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym ile jedzenia można zmieścić w brzuchu by "nie pęknąć? Przeczytajcie rozdział o potworze, a wszystkiego się dowiecie.
A może woleli byście się znaleźć w samym centrum roju komarów? Ja pasuję z moją alergią oraz brakiem wytrzymałości na swędzenie, ale jak się okazuje to są najmniejsze choć niezbyt przyjemne problemy. Jeden komar, dziesięć czy sto komarów to oprócz powyższych niedogodności nie jest jeszcze wielki kłopot. Gorzej jak zaatakują Cię setki tysięcy komarów, a każdy upije troszkę krwi... Wiesz ile ich potrzeba byś się wykrwawił?
Proponuję jeszcze kwestię zabawy w biblijnego Jonasza, którego zjadł wieloryb. Chcielibyście tak? Nie jestem pewna, bo nic w tym przyjemnego, ale każdy lubi co innego. No, bo czemu by nie wykąpać się w sokach żołądkowych żrących silniej niż kwas akumulatorowy? Albo nie być zmiażdżonym przez język, który waży prawie 3 tony? 

Kilka rozdziałów o kosmosie czyli wyprawa do czarnej dziury, wycieczka na Wenus czy Jowisz, stanął na powierzchni Słońca czy odbył podróż na gapę na Księżyc... I właśnie tego było mi za dużo i było dla mnie wręcz niepotrzebne. Bo prawda jest taka, że wszystko co w kosmosie sprowadzało się dokładnie do tych samych efektów. Można było wykorzystać inne "ciekawe" sposoby. Tyle, że pamiętajmy iż Paul Doherty to profesor fizyki, więc oczywiste jest, że to w swoim królestwie czuł się najpewniej!

Nie licząc nadmiaru fizyki oraz kosmicznych "prawdopodobieństw co by się stało gdybyś..." to pozycja jest na prawdę genialna. Napisana niezwykle lekko i z dużą dawką humoru przekazuje przede wszystkim wiedzę o fizyce w naprawdę przyswajalny sposób. Gdybym w liceum miała taką fizykę to mogła bym zdawać z niej maturę! No dobra poniosło mnie. Nigdy bym tego nie zrobiła. Jedno jest pewne! Jest to pozycja, którą polecę każdemu kto lubi nietuzinkowe książki

<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję księgarni Tania Książka


sobota, 16 czerwca 2018

Marybeth Mayhew Whalne - "Wszystko czego pragniemy"

Tytuł: Wszystko czego pragniemy
Autor: Marybeth Mayhew Whalen

Seria: EditioBlue
Stron: 296
Gatunek: obyczaj, romans, literatura współczesna, literatura kobieca, dramat
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 978-83-283-3645-2

Pierwsze moje spotkanie z Marybeth. Czuję jednak, że nie ostatnie. Książki obyczajowe nie są mi obce tylko nie sięgam po nie zbyt często. Te, które kryją na swych stronach jakiś dramat są przeze mnie wybierane częściej i chętniej. Tak już niestety tam, że im historia boleśniejsza tym bardziej przykuwa moją uwagę. Whalen na kartach swej powieści jeden z takich epizodów ukazuje, a ja postanowiłam się z nim zapoznać.

Urokliwa podmiejska Jaworowa Dolina znajdująca się w Północnej Karolinie. To tu mieszkańcy starają się żyć dniem dzisiejszym i robią wszystko by zapomnieć o przeszłości i żyć dniem dzisiejszym. Starają się by niczego w życiu nie stracić. Jednak chyba każdy z nas wie, że cena szczęścia zazwyczaj jest wyjątkowo wysoka, a sekrety i tak najczęściej ujrzą światło dzienne. I choć czasem kłamstwo jest lepsze od prawdy to zastanówmy się czy warto w to brnąć

Jedno miejsce, kilka perspektyw, mnóstwo wydarzeń i różne osoby...

Mieszkańcy Jaworowej Doliny żyją jakby obok siebie, na własny rachunek. Nikt nie wtrąca się w sprawy innych. Wszystko zmienia się latem, gdy spotykają się na otwartym basenie. Tyle, że wszystko jest w tedy powierzchowne, zainteresowania sąsiadem jest tyle by jakoś utrzymać konwersację i tyle. Zdawkowa wymiana zdań, pozdrowienia głową czy ręką. Jednak to lato będzie inne niż wcześniejsze. Zmieni życie wielu osób, choć na razie nie zdają sobie one z tego sprawy.

Wystarczył jeden wypadek. Jedno straszne zdarzenie by okazało się, że ludzie jednak potrafią ze sobą rozmawiać i stanąć razem w obronie innych. Jednak ma to też swoje wady, bo skrywane do tej pory sekrety zaczynają wypływać na wierzch jak oliwa. A nie każdy sekret to przyjemna rzecz. 

Komu można zaufać, gdy nikogo się nie zna, a każdy coś ukrywa? Czy da się ukryć prawdę tak by nikt do niej nie dotarł? Jak dobrze znamy siebie, bliskich i znajomych? 

Czytając tę książkę nasunęło mi się wiele pytań na które nie umiałam znaleźć odpowiedzi i właśnie to mi się spodobało. Autorka i jej powieść zmusiły mnie do szukania głębiej, do zadawania pytań, poznawania siebie i innych. Uświadomiła mi, że czasami sekrety to nie tylko efekt złych wyborów, ale też wybór mniejszego zła. Nie zawsze chcemy wszystko powiedzieć. Chcemy chronić innych przed prawdą, która bywa bardzo bolesna. I choć najczęściej i tak wszystko wypływa na wierzch to wydaje mi się, że czasami warto. Choćby po to by ból trwał krócej...

<Ocena 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio

Aurora Rose Reynolds - "Until Lilly"

Tytuł: Until Lilly
Cykl: (Until / Do utraty tchu Tom 3)

Seria: EditioRed
Autor: Aurora Rose Reynolds
Stron: 220

Gatunek:  literatura obyczajowa, literatura erotyczna, dramat, romans, literatura współczesna, literatura młodzieżowa, New Adult,
Wydawnictwo: Editio
ISBN: 
978-83-283-3018-4

Trzecie już spotkanie z Aurorą Rose Reynolds oraz stworzoną przez nią rodziną Maysonów. Choć powieści autorki nie są z najwyższej półki to przyjemnie i szybko się je czyta co w pewnych okresach swojego życia zdecydowanie sobie cenię. Odskocznia jest mile widziana, a jak do tego się doda łatwą w czytaniu i odbiorze pozycję to ciężko powiedzieć nie.

Cash Mayson to przystojny niebieskooki mężczyzna, który wie jak postawić na swoim. Lilly Donovan to urocza, ale i twarda młoda kobieta, która potrafi zadbać sama o siebie. Ich drogi przecinają się przypadkiem, jednak to co ich łączy jest wyjątkowe. Oboje wiedzą, że są dla siebie stworzeni. Niestety los bywa przewrotny. W życiu Casha wszystko przewraca się do góry nogami, gdy w jego domu zjawia się była mówiąc, że jest z nim w ciąży. Grozi mu, że ma być z nim, bo usunie ciążę. Chłopak robi wszystko by nie stracić nienarodzonego potomka - zrywa z ukochaną i bierze ślub z Jules. Tyle, że nie jest świadom tego, że Lilly również zaszła w ciążę, a jego żona rozprawiła się z nią za jego plecami. Lilly nie wie, że to czego doświadczyła ze strony swojego ukochanego to nie jego sprawka.

Mijają 4 lata podczas których małżeństwo młodego Maysona nie przetrwało i zakończyło się zdecydowanie gorzkim rozwodem. Za to, to co mu zostało to prawa rodzicielskie do ukochanego syna Jaxa dla którego zrobi wszystko. Pokrętny los zdecydował jednak, że drogi Casha i Lilly znów się krzyżują, a on dowiaduje się o istnieniu córki, o której nie miał zupełnie pojęcia. Szybko okazuje się, że oboje nie zapomnieli co do siebie czuli, a uczucia powracają ze zdwojoną siłą. Postanawiają dać sobie jeszcze jedną szansę na stworzenie pełnej i kochającej się rodziny. Niestety była żona Casha ma całkiem inne plany...

Czy Cash i Lilly ułożą sobie życie na nowo? Co knuje Jules i do czego w ostateczności się posunie by odzyskać syna i byłego męża? Czy faktycznie zależy jej na nich czy na sprawieniu przykrości Lilly?

Trzeci tom i trzecia historia, która wywarła na mnie wrażenie. Aurora ma niezwykły dar poruszania trudnych tematów w niezwykle lekki sposób. W każdej z trzech dotychczasowych powieści ukazała co innego. "Until November" to rodzina, która zamiast kochać woli ranić, "Until Trevor" to różne oblicza przyjaźni i podejmowanie poważnych wyborów, a "Until Lilly" to siła jakiej potrzeba do doświadczenia szczęścia. Choć książki są niezwykle cienkie i odczuwam momentami braki na pomysł jak pociągnąć dany wątek to i tak z niecierpliwością czekam na dalsze losy Maysonów.

<Ocena 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio

wtorek, 12 czerwca 2018

Mons Kallentoft, Markus Lutteman - "Leon"

Tytuł: Leon
Cykl: Zack Herry ( tom 2)
Seria: Herkules
Autor: Mons Kallentoft, Markus Lutteman
Stron: 340
Gatunek: Thriller, thriller psychologiczny, kryminał, dramat, kryminał skandynawski
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
ISBN 978-83-806-2040-7

Monsa Kallentofta znam już bardzo dobrze za sprawą cyklu o komisarz Malin Fors, którą swoją drogą bardzo lubię i cenię. Jeśli chodzi zaś o Markusa Luttemana, to jest to moje drugie z nim spotkanie dzięki Zackowi Herry'emu. Sam Mons był dla mnie ciężki przy czytaniu pierwszej jego powieści. Potem po prostu pokochałam jego styl i wchłaniałam każdą kolejną część. Pisząc w duecie Kallentoft oraz Lutteman dają coś świeżego i żywszego, choć nadal specyficznego za sprawą tego pierwszego. Prawdą jest jednak to, że ja ich raczej dość nie będę miała. Chyba że się bardzo posypią w pomysłach, stylu czy współpracy, a bardzo bym tego nie chciała.

Zack Herry to młodziutki inspektor szwedzkiej policji kryminalnej. Jednak jak na osobę pracującą w tym zawodzie jego życie nie jest zbyt kryształowe. Ma problemy z narkotykami i to z dnia na dzień poważniejsze. Nadchodzi w końcu dzień, gdy zażywa je nawet w pracy. To co go prześladuje to dzieciństwo. Demony przeszłości nie dają mu spokoju, a on sam nie potrafi się z nimi uporać. Do tej pory praca nieznacznie mu pomagała, ale ostatnio nawet ona nie daje mu ukojenia. Jest zima, w Szwecji panują spore mrozy. Pewien mężczyzna podczas próby swojego drona dokonuje makabrycznego odkrycia. Na szczycie fabrycznego komina ktoś pozostawił okaleczone zwłoki dwunastoletniego chłopca. Wygląda to tak jakby nieznany sprawca urządzał polowanie na dzieci. Przewaga sprawcy - drapieżnika nad bezradnością ofiary w dwojakim tego słowa znaczeniu. Jak się okazuje jeśli sprawa nie zostanie szybko rozwiązana to nie trzeba będzie długo czekać aż dojdzie do kolejnego morderstwa. Sprawą zajmuję się sztokholmska jednostka do zadań specjalnych gdzie pracuje Zack. To on i jego koleżanka będą między innymi prowadzić to śledztwo. Herry'emu jest jednak coraz trudniej się na nim skupić, a błędy mogą kosztować życie nie tylko kolejne dziecko...

Do pisania książek przez duety tudzież trio podchodzę z rezerwą. Po części dlatego, że nigdy nie wiem co może wyjść spod pióra różnych osób tworzących jedną historię - wyjdą wszelkie niespójności i słabe strony autorów, z drugiej może się okazać, że zostaniemy mile zaskoczeni. Dlatego rezerwa jest dobra, ale spróbować też warto. W końcu nikt nikomu książki na siłę nie każe czytać. Ja Kallentofta znam od strony genialnego pisarza, więc o tą część się nie bałam. Liczyłam, że połowiczny sukces będzie. Lutteman okazał się być godnym kompanem w pisaniu w parze. Dwa tomy za mną, z ręką na sercu piszę, że drugi lepszy, choć pierwszemu nie mam nic do zarzucenia. Czekam na kolejne, bo czuję że będzie jeszcze lepiej. No i ciekawi mnie, w którą stronę pójdzie Zack. Wybierze dobrą drogę czy wręcz przeciwnie i się stoczy...

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Rebis

piątek, 8 czerwca 2018

Wojciech Drewniak - "Historia bez cenzury 3: Poland first to fight... czyli II wojna światowa"

Tytuł: Historia bez cenzury 3: Poland first to fight... czyli II wojna światowa
Seria: Historia bez cenzury
Aut
or: Wojciech Drewniak
Stron: 304
Gatunek: literatura historyczna
Wydawn
ictwo: Znak Horyzont
ISBN: 978-83-240-4277-7


Jak widać po tytule to już trzecia część "Historii bez cenzury" w wydaniu pana Wojtka. Moje z nim spotkanie niestety pierwsze, ale jestem głęboko przekonana, że nie ostatnie. Przede wszystkim muszę nadrobić braki czyli dorwać o przeczytać dwa pierwsze tomy tej serii. Tak, dobrze czytacie. Ja, wróg historii numer jeden chcę przeczytać wszystkie książki Drewniaka. I kto by pomyślał, że na starość pokocham czytać ten gatunek książek... Na dzień dzisiejszy dla mnie to po prostu bestseller!

Tym razem Wojciech Drewniak skupia się na poszczególnych bitwach, starciach i akcjach naszych polskich żołnierzy podczas II wojny światowej. Na co postanawia nam on otworzyć oczy? Na Bitwę nad Bzurą, Powstanie Warszawskie czy Obrona Westerplatte. Każdemu z wydarzeń poświęcony został jeden rozdział, który czyta się z zapartym tchem i uśmiechem na twarzy

Nie chcę rozpisywać się o tym co w środku. Zachęcam by to po prostu przeczytać. Skąd w ogóle znam Wojtka? Z internetu i jego kanału na YouTube, a to dzięki poleceniu przez kuzyna. Dziś wiem,że bez tego co dawał i daje mi Drewniak czułam się niekompletna. Dzięki niemu też zrozumiałam dlaczego nie lubiłam historii w szkole. Nie pamiętam by ktokolwiek opowiadał coś w tak zajmujący sposób ( i nie mówię tu o humorze, który Wojtkowi trzyma się na naprawdę wysokim poziomie). Drewniak otworzył mi kolejną furtkę by wręcz pokochać historię, która jeszcze niedawno była moim wrogiem. Podziękować powinnam i Wojtkowi i kuzynowi. Wcześniej pochłonęły mnie jeszcze książki z serii Ciekawostek Historycznych, teraz Historia bez cenzury. Jak tak dalej pójdzie to zarzucę czytanie kryminałów na rzecz pozycji historycznych. Było by to dla mnie ciekawe doświadczenie. Jedno jest pewne - chcę więcej tego typu książek. Myślę, że jak na tego typu książki ta ma, tak duże branie, że nie trzeba jej specjalnie reklamować. Jednak ja zachęcam do zapoznania się z tą nowością rynkową, bo naprawdę warto!

<Ocena: 9/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję księgarni Tania Książka

czwartek, 7 czerwca 2018

Fionnuala Kearney - "Dzień, w którym Cię straciłam"

Tytuł: Dzień, w którym Cię straciłam 
Autor: Fionnuala Kearney
Stron: 447
Gatunek:  literatura obyczajowa, dramat, literatura współczesna, literatura kobieca, romans
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 978-83-655-0665-8


Typowe książki obyczajowe nie są moimi ulubieńcami choć od czasu do czasu chętnie przeczytam. Jednak, gdy gdzieś na horyzoncie ukazuje się ludzki dramat (nie ważne czy fikcyjny czy wręcz przeciwnie) to już nie mam zbyt dużych rozterek czy wybierać daną pozycję czy nie. Nie pytajcie mnie proszę dlaczego to właśnie krzywdy mnie przyciągają, ale ja już tak mam. Może za dużo kryminałów i thrillerów w moim życiu spowodowało, że dobro zbytnio mnie nie interesuje? Kto wie...

Jess jest kochającą matką i babcią. Z mężem rozwiodła się wiele lat temu, ale ich kontakt cały czas jest na stopie przyjacielskiej. Jednak życie kobiety zmienia się diametralnie w dniu, gdy otrzymuje najgorszą możliwą wiadomość. Wiadomość o śmierci własnego dziecka.  Jej córka ginie przysypana lawiną będąc na nartach. Jess musi pogodzić się ze stratą jedynego dziecka, poukładać sobie życie na nowo, ale przede wszystkim wskrzesić siły by móc zając się zaledwie pięcioletnią wnuczką Rose. Jak się jednak okazuje, śmierć Anny to dopiero początek góry lodowej z jaką zejdzie się zmierzyć kobiecie. Sekrety jakie ukrywała jej córka, a które ona krok po kroku zaczyna odkrywać załamały by niejedną osobę. 
Czy Jess będzie jedną z nich? Co ukrywała jej córka? Czy kobieta zdoła zająć się wnuczką i poukładać swoje życie na nowo? Kim była Anna, którą wydawało się, że matka zna najlepiej ze wszystkich?

Wiele pytań rodzi się w głowie po przeczytaniu tej powieści. To jak Fionnuala ukazuje rodzinny dramat jest niesamowite. Potrafi poruszyć nasze najgłębsze emocje i dotknąć tej najczulszej struny w naszym ciele i duszy. Zawarcie w jednej pozycji straty dziecka, bezwarunkowej miłości matki do niego, ukazanie jak niewiele możemy wiedzieć o najbliższej z bliskich nam osób oraz o tajemnicach jakie skrywamy przed innymi. Tajemnicach, które potrafią zniszczyć niejedno życie...

Książkę skończyłam niedawno, ale jeszcze długo będę rozmyślać nad tym co miała do przekazania. Chciałabym móc czytać takich pozycji znacznie więcej. Jak dla mnie powinna być zdecydowanie bardziej reklamowana i polecana


<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję księgarni Tania Książka

niedziela, 27 maja 2018

Tijan Meyer - "Anti-stepbrother. Antybrat"

Tytuł: Anti-stepbrother. Antybrat
Autor: Tijan Meyer
Stron: 446
Gatunek: New Adult, romans, obyczaj, dramat, młodzieżowa, literatura kobieca, literatura współczesna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 978-83-657-4082-3

Z piórem Tijan Meyer spotkałam się po raz pierwszy. Prawdopodobnie dlatego, że nie czytam po angielsku, a to bodajże pierwsza jej powieść wydana po polsku. No i nie do końca pisze w moich klimatach. Tyle że tego rodzaju książki lubię traktować jako przerywnik między tym, co dla mnie znane i kochane, czyli kryminały i thrillery. Moją uwagę przykuł po części opis, a po części okładka. No cóż, kobieta, która jest wzrokowcem, ma swoje wady. Plusy jednak też - osobiście dzięki temu czytam to, po co nie widząc okładki, bym nie sięgnęła, co w ogólnym rozrachunku daje więcej przeczytanych pozycji.

Summer kilka lat wcześniej traci mamę, z czym tak naprawdę w dalszym ciągu się nie pogodziła. W jej sercu nadal tkwi dziura, która przypomina, jak wielkiej doznała straty. Kiedy jej ojciec bierze ślub, nie jest tym załamana. Z macochą dogaduje się wyjątkowo dobrze i dochodzi do wniosku, że nie wiele potrzeba jej do szczęścia. Tylko że to niewiele to jednak zbyt wiele jak się okazuje. Prócz przybranej matki w spadku dostaje także przybranego brata, którym jest Kevin. Chłopak pożądany chyba przez całą damską część szkoły. Choć nie łączą ich więzy krwi, to Summer nie miałaby zupełnie nic przeciwko, gdyby połączyło ich coś innego. Na przykład uczucie. Kiedy, więc Kev wyjeżdża do college'u dziewczyna nie waha się, by jechać z nim. 

Na miejscu jednak docierają do niej dwie rzeczy. Kevin nie ma powodu do narzekania, jeśli chodzi o powodzenie u dziewczyn, a ona zaczyna być zazdrosna. Chce być jego numerem jeden. Tyle że do czasu aż na jej drodze nie pojawia się Caden Banks. Znajomy z bractwa Kevina, który przy okazji okazuje się kimś na kształt wroga. Obaj panowie nie pałają do siebie ani krztą sympatii. A jednak to do tego umięśnionego, wytatuowanego i niezwykle seksownego młodego mężczyzny zaczyna wyrywać się serce Summer. Dziewczyna zaczyna się wahać i czuje, że stoi na rozstaju dróg. Uczucia do Kevina nie wygasną z dnia na dzień i cały czas liczy, że on ją zauważy. Z drugiej strony zrozumienie i oparcie ze strony Cadena również kusi, a jego wygląd jej nie pomaga.

Na kim w ostateczności skupi się Summer? Czy pogodzi się ze stratą matki? Kto da jej potrzebne wsparcie: przyrodni brat czy obcy chłopak? Kim jest tak naprawdę Caden i czy to, co czuje do niego dziewczyna, jest obustronne?

Cała historia może i była by ciekawa gdyby nie jeden poważny szkopuł. Autorka chciała w książce umieścić za dużo wątków. Nieporadny styl, pomieszanie z poplątaniem jeśli chodzi o sytuacje, chaotyczne próby łączenia całość w coś co ma ręce i nogi. To męczy czytelnika i to bardzo. Psuje radość z czytania samego w sobie. No i bohaterowie. Mamy tu studentów z charakterami gimnazjalistów. Pomijając fakt, że historia jest mało realna ( w końcu książki są po to by uciec od codzienności i przenieść się w świat fantazji) to po prostu jest dla mnie nieudana powieść. Nie zniechęcam, bo może dla kogoś z Was to będzie coś co pokochacie w przeciwieństwie do mnie.

<Ocena: 6/10>



Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Wydawnictwo Kobiece

niedziela, 20 maja 2018

Britt Collins - "Mój przyjaciel kot"

Tytuł: Mój przyjaciel kot
Autor: Britt Collins

Stron: 356
Gatunek: obyczaj, literatura współczesna, literatura kobieca, dramat, 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 978-83-655-0623-8

I Ci, co mnie znają i ci, co śledzą mój blog wiedzą, że zwierzęta to moja miłość na równi z książkami. Gdyby ktoś kazał mi wybierać między czymś do czytania a jakimś czworonogiem (może mieć więcej i mniej nóg) to załamanie nerwowe gwarantowane. Na szczęście przez prawie 30 lat mego życia wyboru takowego dokonywać nie musiałam. Kochani, a jak myślicie, co wyjdzie, gdy miłośnik tych dwóch jakże różnych światów otrzyma książkę z opisem przygód np. bezdomnego i kota jak w tym wypadku? No właśnie. To, co najlepsze.

Michael King od lat jest bezdomnym. Sam wybrał sobie takie życie, chociaż gdy zaczynał, myślał raczej o przejściowym etapie w swoim życiu. Posypało mu się życie i chciał wszystko rzucić i przez jakiś czas walczył o coś na kształt zresetowania umysłu i własnego bytu. Nie udało mu się, mało tego faktycznie stracił dom i do życia na ulicy musiał przywyknąć. Jednak to, co zostało u niego jeszcze z czasów dzieciństwa to miłość do zwierząt (zabrzmiało mi to znajomo).  Kiedy wraz z ulicznym przyjacielem znajdują ranną i zaniedbaną kotkę bez wahania jej pomagają. Jakby tego było mało, ona pomaga im. Michael wraz z innymi uzbierane pieniądze, zamiast wydawać jak do tej pory na alkohol, przekazuje je na karmę i rzeczy dla Tabor (imię kotce nadali od knajpy, w której pobliżu ją znaleźli). Kotka jest niezwykle wdzięczną towarzyszką życia na ulicy, ale mężczyzna świadom jest, że ona w przeciwieństwie do niego ma dom. Tak oswojony kot nie żyłby byle gdzie, a ona wręcz lgnie do ludzi. Przez pierwsze dni ich wspólnie spędzanego czasu obawy o to, że kotka ucieknie, powodowały, że uciecha z towarzysza była stłumiona, ale z czasem między mężczyzną a kotem rodzi się głęboka przyjaźń. Jako że w Portland nadeszła sroga zima oboje wyruszają w podróż ku słonecznej Kalifornii. Na drodze spotykają wielu wspaniałych ludzi, którzy niezwykle chętnie im pomagają. Problem pojawia się nagle... Michael zabiera swoją przyjaciółkę do weterynarza, a tam okazuje się, że młoda kotka ma chipa i właściciela. To, czego tak strasznie bał się mężczyzna, okazuje się prawdą. Przed bezdomnym niezwykle ciężka i trudna decyzja. Czy zdobędzie się na to, by rozstać się z Tabor i oddać ją jej prawdziwej rodzinie? Czy jeśli to zrobi uda mu się znaleźć nowy cel w życiu, czy powróci do życia sprzed przyjaźni z mruczącym towarzyszem?

Pewnie nie jeden miłośnik fauny śledzi wydawnicze nowości o zwierzętach, więc wiedzą, że "Mój przyjaciel kot" był i jest nadal jedną z  polecanych pozycji. Mnie osobiście nie trzeba zachęcać do czytania tego rodzaju powieści, a te oparte na prawdziwych historiach to już w ogóle obowiązek, jeśli chodzi o biblioteczkę. Jeśli zatem podobnie jak ja jesteś zwierzofanem i książkoholikiem to nie zastanawiaj się tylko łap książkę w ręce i czytaj, czytaj i czytaj.

<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję księgarni Tania Książka