wtorek, 19 lutego 2019

Ninni Holmqvist - "Jednostka"

Tytuł: Jednostka
Seria: Editio Purple
Autor: Ninni Holmqvist

Stron: 278
Gatunek: dramat, romans, fantastyka, science fiction
Wydawnictwo: Editio
ISBN: 978-83-
283-4580-5



Chyba nigdy bym nie pomyślała, że właśnie ta książka trafi do moich rąk. A raczej, że w ogóle mnie zainteresuje. Chociaż z drugiej strony do dziś pamiętam jakie wrażenie w gimnazjum zrobiła na mnie książka Aldousa Huxley’a „Nowy wspaniały świat”. A te pozycje zdecydowanie mają coś wspólnego. Ani science fiction, ani fantastyka nie były i nie są moją mocną stroną. Jeden z niewielu gatunków, którym mówię nie i koniec. A jednak tematyka, którą pod lupę wzięła Ninni zdecydowanie mnie przyciągnęła. Mało tego zaczęłam się zastanawiać czy to naprawdę jest przyszłość, a nie teraźniejszość…

Niewiarygodne jest to jak przedstawiony przez Holmqvist model systemu wartości przypomina ten dzisiejszy. A przecież książka miała być obrazem tego, co być może będzie nas czekało, a nie co już nas spotkało.

Egoizm, bezduszność, opłacalność i rentowność. Tylko to się liczy. Jeśli trzeba do ciebie dokładać stajesz się „zbędny”.
Kobieto, jeśli masz pięćdziesiąt lat, nie masz rodziny, dziecka lub sukcesów na koncie – jesteś niepotrzebna. Mężczyzno, jeśli masz lat sześćdziesiąt i również nie masz nikogo kto by cię kochał, a w twoim życiorysie brak jakichkolwiek osiągnięć – jesteś nikim. Ale jeśli jesteście zdrowi to się przydacie. Będziecie idealni na materiał biologiczny dla tych „potrzebnych”. Nerki, wątroba, rogówka, siatkówka czy kosteczki słuchowe. Aż do końcowej donacji. Ewentualnie wszelakie testy od fizycznych do psychicznych przez testowanie leków, promieniowania i innych substancji szkodliwych. Aż do końca Twych dni…

Mówiąc wprost stajesz się magazynem części wymiennych dla tych do których nie trzeba dokładać, a wręcz dają coś od siebie. Takim pudełkiem do przechowywania potrzebnych elementów staje się Dorrit Weger.


Kobieta właśnie skończyła 50 lat i musi opuścić własny dom, by przeprowadzić się do „Jednostki”. Tam dzięki państwu ma zapewnione dosłownie wszystko. Zarówno lekarzy, jak i rozrywkę. Mieszkanie i spacery. Może się spotykać, rozmawiać, a nawet tworzyć związki z innymi „zbędnymi”. A jednak jest coś co Dorrit dokucza. Pewnego rodzaju samotność, gdy musi oddać swojego psa. Tego wyjątkowego przyjaciela, z którym łączą ją relacje jakże inne od tych ludzkich. Mimo to nie może nic zrobić. Zostaje sama i próbuje nadać swemu życiu jakikolwiek sens do czasu aż się ono skończy.  W "Jednostce" nawiązywanie kontaktów wychodzi naturalnie, ale jest też niezwykle bolesne. Nikt nie wie, kiedy bliski znajomy zniknie z tego świata poprzez donację końcową lub zmieni się nie do poznania z powodu testów, jakie są na nim przeprowadzane. A jednak Dorrit poznaje Johannesa. Między nimi szybko rodzi się głębokie uczucie, które staje się dla nich pociechą życiu w zamknięciu. Kobieta doświadcza czegoś, czego nie udało jej się odczuwać "na wolności". Chcąc walczyć o szczęście i życie postanawia dokonać zaskakującego wyboru. 

Gdy siadałam do tej powieści bałam się czy się w niej odnajdę. Po jej skończeniu nadal się boję. Tyle że tego, iż to wszystko może się okazać prawdą. Przerażające stadium okrucieństwa, odczłowieczenia oraz patrzenia na opłacalność. Ludzie zyskują miano rzeczy, magazynów z częściami wymiennymi dla tych, którzy coś znaczą, którzy jeszcze zasługują na bycie człowiekiem.  Książka minimalistyczna, zimna i spokojna jak na skandynawskie klimaty przystało. To wszystko powoduje, że z każdą kolejną stroną niepokój i trwoga oplatają czytelnika swoimi mackami coraz bardziej. Ogromnie się cieszę, że sięgnęłam po pozycję Ninni Holmqvist i wiem, że chętnie przeczytałabym coś podobnego jeszcze nie raz. Polecam z całego serca!

<Ocena 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio

niedziela, 17 lutego 2019

Jens Henrik Jensen - "Zanim zawisły psy"

Tytuł: Zanim zawisły psy
Cykl: Niels Oxen (Tom 1)
Seria: Editio Black
Autor: Jens Henrik Jensen
Stron: 448
Gatunek: kryminał, thriller, sensacja, dramat, kryminał skandynawski, 
Wydawnictwo: Editio
ISBN: 978-83-283-2646-0

Jak tak patrzę na przeczytane książki to zauważam kilka rzeczy: królują kryminały i thrillery, a te skandynawskie mają u mnie pierwszeństwo. W ich przypadku często sięgam bez wiedzy o czym tak naprawdę są i czy będą w moim guście, czy nie. Skoro Szwecja i okolice to czytam i koniec. Tym razem padło na Danię i… politykę. No cóż, jak pomyślę, że nie minęło zbyt wiele czasu od ostatniego kryminału politycznego, który został przeze mnie zmęczony, a nie przeczytany to trochę zwątpiłam. Jens Henrik Jensen jednak przykuł moją uwagę i postanowiłam spróbować. Już nie raz wychodziłam poza swoje ramy czytelnicze, więc przełamanie się nie było aż tak trudne.

Niels Oxen jest weteranem wojennym. Były żołnierz duńskich sił specjalnych po powrocie z ostatniej misji w Afganistanie zaszył się w jednej z dzielnic Kopenhagi. Tam trawiony stresem pourazowym, którego nabawił się podczas misji na Bałkanach utrzymuje się ze sprzedaży butelek i jedzenia, które wygrzebie z kontenerów. Jego życie to tak naprawdę wegetacja. Jedynym wiernym przyjacielem w jego parszywym życiu jest pies rasy Samojed – Mr. White. Tylko jemu ufa, jego obecność toleruje i przy nim czuje się „normalnie”.
Nadchodzi jednak dzień, kiedy Niels postanawia spróbować uciec od własnych demonów. Wraz z czworonożnym kumplem wyrusza w drogę, by osiąść w lasach północnej Jutlandii. Zaszyć się w głuszy, z dala od ludzi, a w ramionach dzikiej przyrody wydaje mu się najlepszym rozwiązaniem.
Problem w tym, że wybrał chyba najgorsze możliwe miejsce i czas na tą prywatną misję.

W niedługim czasie od rozbicia przez Oxena obozu ginie właściciel pobliskiego zamku. Był właścicielem lasów, w których Niels postanowił koczować, a mało tego mężczyzna był zobaczyć jego zamek z bliska. Kiedy, więc w okolicach miejsca zbrodni znaleziono jego ślady dość szybko stał się podejrzanym numer jeden. Dla byłego wojskowego zaczyna się prawdziwy koszmar. Z planów przebywania tylko w swoim towarzystwie zostały marzenia, a on wylądował w samym środku oka cyklonu.

Wbrew swojej woli zostaje wciągnięty w śledztwo. Wydawałoby się, że jako pomocnik, gdyż były żołnierz potrafi nie tylko walczyć, ale i tropić. Nie przepuści żadnej okazji, by ruszyć do przodu. Tyle że nie umie nikomu zaufać. Do czasu… Okazuje się, że osobą, z którą złapał najlepszy kontakt jest agentka Margrethe Franck. Jako duet zaczynają odkrywać kolejne karty w wydawało by się trudnym, a może utrudnianym śledztwie? Okazuje się bowiem, że niewyjaśnionych zabójstw jest było znacznie więcej, a to, co je łączy to fakt, że morderca zapowiadał swoje przybycie w iście makabryczny sposób…

Pomyślicie gdzie tu ta polityka, o której wspomniałam. Śledztwo, które prowadzi Oxen oraz Franck zaprowadzi ich do wprost na ślad głęboko zakonspirowanej grupy wpływowych ludzi od lat sterujących najważniejszymi sprawami w Danii. Danehof, bo o nim mowa to średniowieczny parlament, który odgrywał pewną rolę między rokiem 1250 a 1413. Jednak czy na pewno został zlikwidowany?


Polityka, jaką ukrył tu Jens nie jest taka oczywista, ale samo to, że się pojawiła trochę mnie wystraszyło. Niepotrzebnie. Dawno nie czytałam książki z takim zapałem. Aż żal mi było się rozstawać z Oxenem, by sięgać po kolejną powieść. Ale to, co mnie cieszy to fakt, że już niebawem siadam do kolejnej części. Choćby się waliło i paliło muszę zaliczyć cała trylogię, bo czuję, że zdecydowanie warto.  Zdecydowanie polubiłam Nielsa i chciałabym mu towarzyszyć do końca jego przygód. Liczę, że autor nie zawiedzie i dalej będzie równie dobrze, a może i lepiej!

<Ocena 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio

sobota, 16 lutego 2019

David Sheff - "Mój piękny syn"

Tytuł: Mój piękny syn
Autor: David Sheff
Stron: 448
Gatunek: literatura faktu, biografia, dramat, literatura piękna
Wydawnictwo: Poradnia K
ISBN: 978-83-660-0517-4



Na tą książkę trafiłam tak naprawdę przypadkiem. Jako że tematyka narkotyków i uzależnień pojawiała się już w czytanych przeze mnie książkach to pomyślałam, że kolejna będzie dobrym pomysłem. To, co przeważyło szalę to fakt, iż do tej pory czytałam książki z punktu widzenia osoby biorącej. Stąd myśl, że wyznania członka rodziny będą jednak czymś zupełnie innym. David Sheff pisząc tę książkę zrobił dla mnie (myślę, że nie tylko) coś wspaniałego. 

„Mój piękny syn” to pierwsza (przynajmniej w moim przypadku) tak szczera i przy okazji napisana przez ojca historia. Tak jak wspomniałam za mną wiele tego typu historii, ale opowiadanych przez samych narkomanów. Nigdy nie miałam okazji poznać realiów członka rodziny. Nie było mi dane zobaczyć co przeżywają bliscy.

David to zrobił. Otwarł drzwi do swojego życia po to by pokazać jak wygląda codzienne życie z nastoletnim, a później dorosłym już synem narkomanem. Pokazał codzienny strach najpierw o jego zdrowie, a potem już życie, niepokój, kiedy i czy w ogóle się odezwie lub pokaże. Obawy o resztę rodziny, a nawet przyjaciół.

Nic uzależnił się zarówno od alkoholu jak i narkotyków. Miał zaledwie dwanaście lat, gdy zaczął eksperymentować. Najpierw była marihuana, a potem poszło z górki. Nim ktokolwiek się obejrzał był w objęciach twardych narkotyków, leków i alkoholu.

"Mój piękny syn" to jednak nie historia Nica, ale jego rodziny. Przede wszystkim ojca. To David dniami i nocami zajmując się żoną i dwójką młodszych dzieci nie potrafił poświęcić im całej uwagi. Wiedział, że ich zaniedbuje, ale nie mógł zapomnieć o najstarszym synu - Nicu.

Chłopak miał przed sobą świetlaną przyszłość. Inteligentny, młody z wieloma zdolnościami i kochającą i wspierającą rodziną. Niestety wybrał inną drogę. Tę, która skrzywdziła zarówno jego, jak i rodzinę. Jego nałóg kosztował zdrowie nie tylko samego Nica, ale również jego ojca. Tylko David wie ile nerwów i stresu kosztowało go to, co zafundował mu własny syn. I choć musiał być twardy, odmawiać i patrzeć jak chłopak się stacza to okazało się to być najlepszą postawą jaką mógł wybrać. 

David w niezwykle szczery sposób pokazuje nam stadium uzależnienia własnego dziecka. Obnaża każdy najsłabszy punkt i zastanawia się, która z najdrobniejszych nawet rzeczy mogła zawinić. Być tym konkretnym kamykiem, który wywołał lawinę. 

To, co zrobiło na mnie wrażenie to nie tylko ta bezpośredniość i obnażenie własnych słabości i problemów, jeśli chodzi o Davida. To fakt, że w swojej książce zawarł wiele rad jak postępować z dziećmi, które wpadły w ten paskudny nałóg, jakim są narkotyki. Daje wiarę i nadzieję, że można z tego wyjść. Pokazuje, że choć jest to naprawdę trudne to jednak możliwe. Najtrudniejsze to być twardym i umieć się sprzeciwić, nawet jeśli łamie nam się serce. 

"Mój piękny syn" to książka nie tylko o zdrowieniu narkomana. To historia powrotu do zdrowia całej rodziny, która próbuje odzyskać równowagę po latach życia w strachu, niepewności i rozczarowaniu.

Dla mnie to prawdziwy bestseller, jeśli chodzi o problemy z narkomanią. Myślę, że tę konkretną książkę poleciłabym każdemu. Rodzicom, jak i ich dzieciom. Tym, którzy mają kontakt z narkotykami, ale i tym, którzy nic o nich nie wiedzą. To ostrzeżenie i pomoc w jednym. Przeczytajcie, a zrozumiecie co mam na myśli. 

Ocena: 10/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję księgarni  Tania Książka

niedziela, 10 lutego 2019

Daniel Cole - "Przynęta"

Tytuł: Przynęta
Cykl: William Fawkes (Tom 2)
Autor: Daniel Cole

Stron: 408
Gatunek: kryminał, thriller, sensacja, 
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 978-83-811-0522-4

No i doczekałam się dalszego ciągu przygód Williama Fawkes’a. A raczej jego partnerki Emily Baxter. Gdy zasiadłam do „Ragdolla” znanego także pt. „Szmaciana lalka” miałam mieszane uczucia. Z jednej strony zafascynowana, bo jakże podobne klimaty do mojego ulubionego Cartera, a z drugiej zalatywało plagiatem i pozostał mały niesmak. Co spowodowało, że jednak pozostałam wierna autorowi? Zauroczenie głównym bohaterem, czyli Wolfem. Jakże fajnie poznać detektywa, który nie jest kryształowo czysty i ma swoje za uszami. I tylko pewien niedosyt, że tu go zabrakło, mimo iż cykl poświęcony jest podobno właśnie jemu…

Emily Baxter wciąż nie doszła do siebie po ostatnim śledztwie, jak i zniknięciu swojego partnera i najlepszego przyjaciela Williama Fawkesa. Mimo tego i oporów przed zaangażowaniem w następne śledztwo zostaje oddelegowana do Nowego Jorku, gdzie ma się przyłączyć i pomóc grupie operacyjnej przy makabrycznej sprawie seryjnych morderstw. Pierwsza ofiara powieszona na Moście Brooklińskim naznaczona jest wyciętym na klatce piersiowej napisem „Przynęta”. Nie mija wiele czasu jak pojawiają się kolejne zwłoki tym razem podpisane „Marionetka”. Presja ze strony mediów jest coraz większa, a liczba ofiar zaczyna być coraz większa. Najgorsze, że każda ofiara ma swojego mordercę, który ginie razem z nią albo tuż dokonaniu zbrodni. Wszystko wskazuje, że nad całą tą masakrą sprawuje władzę ktoś inny. Potężny i mający wpływ na ludzi porównywalne do guru sekty. Jakby tego było mało, zabójstwa mają swoje odzwierciedlenie po obu stronach oceanu. Emily Baxter, agentka FBI Elliot Curtis oraz agent specjalny z CIA Damien Rouche muszą połączyć siły i zaufać sobie nawzajem by rozwikłać tę niezwykle skomplikowaną i mroczną sprawę. Problem w tym, że tylko Damien ufa Emily i jest w stanie powiedzieć jej wszystko. Elliot ma nad sobą osobę, która zabrania jej przekazywania ważnych informacji tak by ewentualne rozwiązanie sprawy było ich zasługą, a nie Baxter. Dlatego też Emily musi radzić sobie praktycznie sama i korzysta z pomocy i wsparcia tylko jednej osoby – byłego podwładnego Edmundsa. Sprawa tak naprawdę rusza do przodu dzięki temu duetowi i zaufaniu, jakie rodzi się między Baxter a Rouche’m.
Sama Emily musi zmagać się nie tylko z przeszkodami, jakie pojawiają się w trakcie śledztwa, ale też musi poradzić sobie z żalem i strachem, które paraliżowały ją przez ostatni rok. Musi działać i powstrzymać kolejnego przerażającego mordercę nim będzie za późno.

Kto kieruje tą całą masakrą i dlaczego? Czy trio, gdzie brak zaufania i otwartości ma szansę rozwikłać tak poważne śledztwo? 


I tu nareszcie poczułam, że Cole ma swój styl, a nie opiera się tylko na Carterze. Stworzona przez Daniela Emily Baxter, która jest łącznikiem między trzema tomami to niezwykle bezkompromisowa osoba z ciężkimi przeżyciami. Genialnie trzyma wszystko w ryzach i jak na razie autor świetnie radzi sobie z oddaniem całego ciężaru akcji na jej barki. Nie mogę się doczekać finiszu w postaci trzeciego i niestety ostatniego tomu, nad którym autor aktualnie pracuje. Szczególnie że końcówka jest naprawdę godna podziwu i zostawia w czytelniku wielki niedosyt. Jedyne co mogę zrobić to czekać, a Wam polecić zapoznanie się z Danielem, ale tylko jeśli kochacie krwawe, mocne i mroczne thrillery. Nie dla amatora kryminałów jego powieści. Odjęta ocena tylko za brak mojego ulubieńca Wolfa. Bohatera nie takiego krystalicznego, czystego i bez skaz jak na policjanta by przystało.


Ocena: 8/10


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

Remigiusz Mróz - "Wieża milczenia"

Tytuł: Wieża milczenia
Autor: Remigiusz Mróz
Stron: 367
Gatunek: literatura polska, kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dragon
ISBN: 978-83-788-7873-5

Moje pierwsze spotkanie z Remigiuszem Mrozem. Robiłam podchody pod niego kilka razy, gdyż rozbieżne opinie nie pomagały mi podjąć decyzji co robić. W końcu stwierdziłam, że decyzja należy do mnie, a nie innych i zaryzykowałam. Padło na „Wieżę milczenia”, gdyż nie jest cyklem i w razie czego nie będę się czuła związana czytaniem serii. Byłam ciekawa czy zrobi na mnie negatywne, pozytywne czy neutralne wrażenie (a z tego, co widzę to trzecie praktycznie nie istnieje przy opiniach jego powieści). I w ten sposób zasiadłam do powyższego tytułu.

Scott i Heather rozpoczynają nowy etap w życiu. W nowym mieszkaniu i w nowym mieście. Daleko im do sielanki, ale są szczęśliwi i robią wszystko by polepszyć sytuację, w jakiej się znaleźli. Niestety trwało to bardzo krótko, gdyż pewnego wieczoru ktoś morduje dziewczynę. Zabita perfekcyjnym ciosem nie wygląda na przypadkową ofiarę napadu. Nie było walki, szarpania czy obrony. Jedno idealnie zadane pchnięcie ostrym i szpiczastym narzędziem. Okazuje się, że to początek makabrycznej serii zabójstw, która pojawiła się w stanie Michigan. Niebawem ginie kolejna ofiara, a następnie w krótkim odcinku czasu dochodzi do zamachu na znanego polityka. Można by powiedzieć, że pozornie nic tych spraw nie łączy, ale nie zgadza się z tym Scott Winton. Partner zabitej dziewczyny czuje, że ta sytuacja to nie jest zbieg okoliczności. Mężczyzna pomaga przy sprawie policji, ale do śledztwa dołącza się również FBI. Drobiazgowe i niebywale skomplikowane dochodzenie nabiera zawrotnego tempa, gdy nadchodzi czas by przenieść się ze stanów Zjednoczonych aż do Singapuru! Jest to nie lada wyczyn dla Scotta i policjantki, gdyż poszukiwani są przez FBI i podejrzewani za współudział w morderstwach.

Mówią, że strach ma wielkie oczy i coś w tym jest. Bałam się brać do ręki książki Remigiusza tylko i wyłącznie dzięki opiniom, ale doszłam do wniosku, że to moja decyzja czy będę go czytać, czy nie i czy przypadnie mi do gustu, czy wręcz przeciwnie. Nie żałuję decyzji o zaliczeniu "Wieży milczenia". Spodobał mi się fakt, że Polak w tak genialny sposób umieścił akcję w Stanach Zjednoczonych. Co do samej powieści podobała mi się bardzo do momentu przeniesienia akcji z USA do Singapuru. Tu autor już za bardzo popuścił wodze fantazji. Trochę zepsuło to klimat, ale zakończenie spodobało mi się najbardziej. Pewne jest to, że chętnie spróbuję innych książek Mroza. Założę się, że trafię zarówno na te lepsze, jak i gorsze w porównaniu do tej powieści oraz powieści innych autorów. 

<Ocena: 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję  Wydawnictwo Dragon

wtorek, 29 stycznia 2019

Kylie Scott - "Deep. Stage Dive"

Tytuł: Deep. Stage Dive
Cykl: Stage Dive (Tom 4)

Seria: Editio Red
Autor: Kylie Scott
Gatunek: erotyka, literatura kobieca, romans współczesny literatura współczesna, literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: Editio
ISBN: 978-83-283-3225-6


Wszyscy wiemy, że każda seria kiedyś się kończy. Stage Dive też właśnie zamknęło przede mną swe wrota, gdyż stworzony przez Kylie zespół rockowy miał ograniczony ilościowo skład muzyków. Całe szczęście, że każdy z nich miał swoją osobną historię. Wiele razy już słyszałam o tym, by nie wybierać ulubionej części i bohatera przed zakończeniem serii. Owszem wiem o tym, a jednak ten jeden wpadł mi w oko dzięki wygłupom. Moje ogromne rozczarowanie nastało wraz z czwartą i ostatnią już częścią Stage. Okazało się, że jest ktoś lepszy...

Ben Nicholson basista Stage Dive to ostatni samotny z czworga mężczyzn wchodzących w skład zespołu. Przystojny, ciemnooki kawaler marzy tylko o dobrej zabawie i przygodach na jedną noc. Nie chce stałego związku i jak sam uważa nie jest typem żonkosia. I choć otaczają go trzej przyjaciele, a każdy z nich spotkał na swej drodze tę jedyną, która jak wszystko wskazuje będzie z nim na dobre i na złe to on woli życie singla. Bez zobowiązań i bez problemów. Jednonocne wyskoki zdecydowanie mu wystarczają. Szczególnie że jedyna kobieta, która robi na nim poważne wrażenie i budzi w nim czułość jest dla niego zakazanym owocem.
Lizzy dobrze wie, że dobrze ułożone dziewczynki nie zakochują się w rockmenach. Tym bardziej sporo starszych od siebie. Tyle że serce nie wybiera, a postawny Ben jest jedynym facetem, który sprawia, że dziewczyna traci nad sobą kontrolę. Myślenie o nim, przebywanie w jego towarzystwie czy kontakt choćby SMS-owy jest dla niej tak ważny, że zdaje sobie sprawę, iż to już zakrawa o obsesję. Młoda kobieta robi wszystko by przyciągnąć uwagę przystojnego basisty, mimo że jej starsza siostra związana z innym członkiem zespołu zdecydowanie próbowała go wybić jej z głowy. No cóż, nie udało czego biedna Anne się nie spodziewała. Tak jak i jej mąż, a przyjaciel Bena Malcolm.

Lizzy dopina swego w Las Vegas podczas ślubu siostry z perkusistą. Zaciąga basistę do łóżka, a upojna noc pozostaje w pamięci i nie tylko już na zawsze. Nie tylko za sprawą zaskakująco dobrego seksu, ale... testu ciążowego! W momencie złożenia sobie postanowienia, że zapomni o przystojniaku dwie kreski na tym niewinnym przedmiocie nie pozwolą tego uczynić. Problemem okaże się nie tylko sama ciąża, ale podejście basisty do sprawy ojcostwa. W końcu wieczny singiel, który akceptuje tylko muzykę oraz dobrą zabawę to jednak nie jest dobry materiał ani na partnera, ani na ojca.

Po przeczytaniu tej części nie jedna z Was pomyśli czemu akurat Ben stał się moim ulubieńcem. W końcu zachował się jak szczeniak i unikał odpowiedzialności. Jedyne, na co było go stać do pewnego momentu to opieka nad dziewczyną w ciąży, za którą zapłacił i doglądanie czy wszystko ok. No i właśnie o to chodzi. Kylie nareszcie pokazała faceta, a nie ideał! Zrozumiała, że każdy ma prawo popełnić błędy, że do pewnych sytuacji musi dojrzeć. A wiek z byciem dojrzałym nie zawsze idzie w parze. Ktoś przyzwyczajony do jednego stylu życia musi przetrawić pewne aspekty, by móc zacząć funkcjonować w nowym dla niego życiu. Scott przepięknie pokazała tę drogę. Drogę, jaką musiał przejść, by zrozumieć, że ani Lizzy, ani dziecko nie są mu obojętni, a dawanie kasy to nie wszystko, co powinien robić przyszły ojciec. Brawo Kylie! To najlepsza część i najlepszy bohater! 

Zachęcam do zapoznania się z serią. Owszem mogłabym powiedzieć, że nie trzeba po kolei, ale nie jest to prawda. Bo choć każda książka to losy innego członka zespołu to historie się przeplatają i pojawiają się spojlery. Więc jak dla mnie kolejność obowiązkowa, ale co Wy z tym zrobicie to już Wasza decyzja!

<Ocena 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio

poniedziałek, 21 stycznia 2019

W. Bruce Cameron - "O psie, który wrócił do domu"

Tytuł: O psie, który wrócił do domu
Autor: W. Bruce Cameron

Stron: 390
Gatunek: literatura obyczajowa, literatura współczesna, literatura kobieca, literatura piękna, powieść przygodowa
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 978-83-661-3493-5

Bruce’a Camerona poznałam dzięki książce "Psiego najlepszego". Podobała mi się, bo była to jedna z tych pozycji co raz bawi, a raz smuci. Granie na emocjach jest u mnie naprawdę mile widziane. Autor pokazał mi się wtedy w postaci lekkiego pióra i przyjemnego stylu, więc pozycja "O psie, który..." była przeze mnie książką zdecydowanie wyczekiwaną. Nie miałam okazji za to czytać "Był sobie pies" i przyznam szczerze, że po przeczytaniu tej pozycji jeszcze pomyślę, czy po nią sięgnę.

Bella to bezpański szczeniak, który przyszedł na świat w przeznaczonym do rozbiórki budynku. Choć pierwsze tygodnie życia spędziła z mamą i rodzeństwem to ostatnio spędzała czas tylko z kociętami i dorosłą kotką. Zaledwie kilkutygodniowa Bella znalazła swojego człowieka - Od bycia bezdomną uratował ją Lucas, który od dłuższego już czasu zajmował się dokarmianiem bezpańskich zwierząt - przekonany, że są to tylko mruczące czworonogi. 
Mężczyzna zakochany w małej od pierwszego wejrzenia zabiera ją i staje się jej właścicielem. W opiece pomaga mu matka, która jest weteranką wojenną. Mała Bella zachwycona jest towarzystwem ludzi, a oni mają się do kogo uśmiechnąć, mają kogoś kto daje im wiele radości. Jak się okazuje niewiele trzeba by zostać pełnoprawnym członkiem rodziny. Słodkie minki, merdanie ogonkiem i rozdawanie buziaków spowodowało, że zostaje jednogłośnie przyjęta do rodziny Lucasa. Niestety pojawia się problem. Mężczyzna wraz z matką wynajmują mieszkanie, a jego właściciel nie zgadza się na trzymanie zwierząt w domu. Raz odłowiona przez hycla Bella miała nad sobą widmo uśpienia, gdyby zdarzyło się to ponownie.
Lucas nie myśli o niczym innym jak o uratowaniu psiny i to za wszelką cenę. Pojawiają się dwa pytania. Czy mu się uda? I czy mądra sunia pogodzi się z decyzją jej człowieka?

Dla zainteresowanych informacja, że powieść została zekranizowana i już 25 stycznia wchodzi do kin! Mam wrażenie, że się wybiorę, bo może być naprawdę ciekawie!

Powieść przepełniona jest ciepłem już od pierwszych stron. Zabieg oddania głosu szczeniakowi podbije serce niejednego psiarza. Moje niestety się nie poddało urokowi. Choć przygód tu niemiara i to zarówno śmiesznych, jak i smutnych nie umiałam się wczuć. Książka była dla mnie zbyt prosta. Powiedziałabym, że wręcz prostolinijna. Autor chciał pokazać nam punkt widzenia psa i bardzo się z tego cieszę. Widzimy, że w przeciwieństwie do ludzi czworonogi nie kłamią i nie prowadzą żadnych gierek. Są po prostu szczere, a przyjaźń to dla nich więź na zawsze. Brakuje mi chyba pewnych komplikacji jak na człowieka przystało. U mnie nic nie chce być takie proste. Nie zawsze białe jest białe, a czarne jest czarne. Może za bardzo do tego przywykłam i te bezproblemowe realia mnie nie intrygują? Nie wiem, ale podejrzewam, że zastanowię się nad przeczytaniem "Był sobie pies". 
Za to pewne jest to, że nie zniechęcam do czytania, bo książka sama w sobie jest interesująca i wyciska kilka łez. Mało tego udowadnia, że pies to najlepszy przyjaciel człowieka (ja uważam, że ogólnie zwierzę niekoniecznie psiak).  Nie rani człowieka, a przynajmniej nie robi tego specjalnie tak jak potrafi zrobić to drugi człowiek.


<Ocena: 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu  Wydawnictwo Kobiece

sobota, 19 stycznia 2019

Aurora Rose Reynolds - "Until Nico"

Tytuł: Until Nico
Cykl: (Until / Do utraty tchu Tom 4)
Seria: EditioRed
Autor: Aurora Rose Reynolds
Stron: 256
Gatunek:  literatura obyczajowa, literatura erotyczna, dramat, romans, literatura współczesna, literatura młodzieżowa, New Adult,
Wydawnictwo: Editio
ISBN: 
978-83-283-3020-7

Aurora Rose Reynolds po raz kolejny w niepozornej książce zawarła niesamowitą historię naszpikowaną ogromną dawką emocji. Podziwiam autorów, którzy potrafią to robić. Zawsze myślałam, że żeby pozycja miała w sobie to coś, to musi mieć konkretną objętość. Aurora jest kolejną osobą, która otwarcie pokazuje, że to nie prawda i nawet cienka i skromna książeczka może zrobić ogromne wrażenie.

"Until Nico" i losy ostatniego już z braci Mayson. 

Nico lubi się zabawić, ale na co dzień twardo stąpa po ziemi. Praca, którą wykonuje wymaga od niego sprawności fizycznej, więc wolny czas poświęca właśnie na ćwiczenia. Zdecydowanie wygląda na niegrzecznego chłopca, który stoi po drugiej stronie prawa, ale to tylko powierzchowne wrażenie. Owszem bywa niegrzeczny jak to młody mężczyzna, jest też niepokorny i uwielbia stawiać na swoim. W przeciwieństwie do braci nie ma czasu na "miłość do grobowej deski". Nie wierzy również w klątwę rodu Maysonów, czyli w pojawienie się "tej jedynej". No cóż... Nico musi przyznać, że to wszystko jednak istnieje i trzeba będzie przyznać rodzinie rację. 

Gdy znajduje telefon myśli tylko o tym, by go oddać i mieć święty spokój. No niestety nic bardziej mylnego. Właścicielka znalezionego sprzętu zawraca mu w głowie i sercu od pierwszego wejrzenia. A najdziwniejsze jest to, że już bardziej by się od niego nie mogła różnić. Skromna, urocza i niepozorna Sophie, która na dodatek obdarzona jest niewielkim wzrostem wygląda w jego oczach jak ósmy cud świata. 

„Nigdy wcześniej nie pozwoliłem, by jakaś kobieta na mnie wpływała, nigdy nie obchodziło mnie, co one myślą, mówią lub robią. Przez całe życie słuchałem o poznaniu tej jedynej i zawsze myślałem, że to stek bzdur. To znaczy do czasu, aż Asher poznał November, Trevor się ogarnął i zdobył Liz, a potem Cash zaczął być z Lilly. A później poczułem to na własnej skórze, gdy zobaczyłem Sophie.” *

Sophie od pierwszego spotkania wie, że Nico nie jest jej obojętny. Jednak dziewczyna ma za sobą trudne doświadczenia, unika kontaktu z ludźmi, a co dopiero związków. Chce odepchnąć młodego mężczyznę, ale wie, że ani on nie ustąpi, ani ona nie ma na to sił. Niestety nie ma też odwagi powiedzieć mu czego doświadczyła, a wie, że bez tego nie ruszy do przodu nawet o krok.
Zaskoczona jest cierpliwością i zrozumieniem ze strony Nica i postanawia dać szansę jemu, ale przede wszystkim sobie. 

Czy Nico i Sophie zaznają szczęścia? Czy dziewczyna zdoła się otworzyć i wyjawić swoje tajemnice? Czy Nico ochroni dziewczynę przed jej lękami i nie tylko?

Raptem 250 stron. Jednak to wystarczy, by pokazać piękną i wzruszającą historię poprzetykaną ludzkim dramatem. Spodobało mi się ukazanie relacji między dwójką głównych bohaterów, zarysowanie ich portretów psychologicznych oraz emocji, jakie budzą się w każdym z nich. Dodany wątek kryminalny fajnie zabarwia powieść, ale nie nakręcajcie się, bo od początku wiadomo kto jest w to wplątany. Książka jak najbardziej utrzymana w stylu i na poziomie poprzednich części. Szybka do czytania, przyjemna w odbiorze, a momentami z nutami pikanterii. Polecam zapoznać się z całą serią i przygodami braci Maysonów i ich wybranek.

* - cytat z "Until Nico" Aurora Rose Reynolds

<Ocena 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio

Kylie Scott - "Lead. Stage Dive"

Tytuł: Lead. Stage Dive
Cykl: Stage Dive (Tom 3)

Seria: Editio Red
Autor: Kylie Scott
Gatunek: dramat, erotyka, literatura kobieca, literatura współczesna, literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: Editio
ISBN: 978-83-283-3225-6


Kylie Scott już po raz trzeci zabrała mnie do świata pełnego muzyki rockowej, sławy i wydawałoby się dobrej zabawy. Jak do tej pory nie żałowałam spotkania na swej drodze tej autorki i jej książek. Tak więc sięganie po kolejne części było dla mnie czystą przyjemnością oraz oczekiwaniem co tym razem szykuje Kylie względem kolejnego z członków zespołu. Ot kobieca ciekawość, która we mnie wstąpiła i którą musiałam zaspokoić czytając, a raczej pochłaniając Stage Dive.

Lena Morrisey ma dwadzieścia pięć lat. Miała pracować jako sekretarka Adriana, który zwolnił ją na oczach wszystkich współpracowników. Jednak kobieta nie traci swej posady. Zmienia tylko szefa. Teraz jest nim Jimmy, frontman zespołu Stage Dive, a zamiast sekretarki staje się osobistą asystentką. Mężczyzna jest w trakcie walki z uzależnieniami od alkoholu oraz narkotyków. Lena ma dopilnować by niegrzeczny chłopiec trzymał się z dala od zakazanych substancji oraz kłopotów ogólnie. Dla Jimmy'ego okazuje się problemem nie tyle walka z nałogiem ile z ... kobietą! Dziewczyna jest twarda i nieustępliwa. Jako jedna z niewielu potrafi postawić się mężczyźnie, który zawsze dostawał to czego chciał. Nie boi się go i skrupulatnie wykonuje swoje zadanie. Robi wszystko by jej praca zaczynała i kończyła się odpowiedzialnie. 
Lena jednak momentami specjalnie denerwuje Jimmy'ego, by wyciągnąć z niego, choć kilka słów, bo on zdecydowanie nie jest typem, który nadużywa języka. Kobieta chce by nie chował swoich emocji, ale też nie wyjawiał je w postaci awantur i gniewu jak robi to do tej pory. Problemem jest to, że Jimmy jest i chce dalej być pozerem. Twardo trzyma się tego, że nie ma uczuć. Wszystko to zasługa wcale nie nałogów, ale... toksycznej matki. Chłopak starał się chronić swojego brata, ale kosztem tego obrywał najmocniej. Po prostu nie wierzy w samego siebie.
Jeden dzień, a raczej jedna chwila powoduje, że relacja tych dwojga zostanie wystawiona na poważną próbę. Dotychczasowy układ szef-podwładna zaczyna się kruszyć i nawet oni dwoje nie wiedzą co z tym począć, a co dopiero ich przyjaciele, którzy ślepi nie są.

Jeśli czytaliście poprzednie części to znacie już Davida, który jest bratem Jimmy'ego oraz Malcolma ich przyjaciela, a także basistę Bena. Nie mogło ich tu zabraknąć. Każdy z nich ma w sobie to coś (nie licząc wyglądu, którego autorka im nie poskąpiła). Jednak moim zwariowanym numerem jeden jest Mal. Jego humor, cięte teksty i otwartość doprowadzają do przekomicznych sytuacji. Nie zmienia to faktu, że czasami i jemu miałoby się ochotę powiedzieć: STOP! W tej książce również pokazany jest od tej strony i prócz wybiórczych momentów zdecydowanie mi się to podobało. Jest jednak coś czego mi bardzo tu zabrakło. Mianowicie relacji od strony Jimmy'ego. Mężczyzna ma za sobą tyle, że jego postać można było śmiało rozbudować i pokazać nie tylko od strony zimnego i egoistycznego faceta, ale również skrzywdzonego i samotnego człowieka. Autorka niestety tego nie zrobiła. Chciałabym wierzyć, że może napisze część napisaną typowo jego oczami, ale cos mi mówi, że to płonne nadzieje. Niższa ocena jest tylko z tego powodu. Jak przeczytacie to zrozumiecie, że tego braku nic nie wynagrodzi.


<Ocena 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Alice Blanchard - "Głód zabijania"

Tytuł: Głód zabijania
Autor: Alice Blanchard
Stron: 400
Gatunek: literatura polska, kryminał, sensacja
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-3760-4


„Głód zabijania” to kolejna już książka w dorobku Alice Blanchard. Kolejny thriller psychologiczny. Niestety dla mnie to było pierwsze spotkanie. Wierzę jednak, że nie ostatnie, bo czas spędziłam niezwykle przyjemnie, jeśli można tak skomentować czas spędzony przy książce o morderstwach dzieci. Wiem, że nie brzmi to dobrze, ale mam nadzieję, że zrozumiecie o co mi chodzi. Gdy siadałam do tej pozycji z jednej strony liczyłam na ciekawą powieść z dramatem w tle, a z drugiej bałam się rozczarowania, które ostatnimi czasy często gościło po odłożeniu książki z wydawnictwa Harper. Miałam wrażenie, że opisy z okładek zapowiadają coś niesamowitego, a w ostatecznym rozrachunku dostawałam szmelc. Jak było z książką Alice?

Kate Wolf jest dziś doskonałym psychiatrą dziecięcym. Świetnie sobie radzi, zadowolona jest ze swej pracy i spełnia się zawodowo. Niestety ma za sobą traumatyczne przeżycia, z którymi nie do końca się pogodziła. Szesnaście lat temu jej młodsza siostra została brutalnie zamordowana. Kate czuje się winna, gdyż tego dnia w lesie zostawiła ją samą, by móc spotkać się ze swoim chłopakiem. Choć dziś wydawałoby się, że kobieta radzi sobie wyjątkowo dobrze, że strach i poczucie winy cały czas czają się gdzieś za rogiem. Mało tego jedna z jej pacjentek popełnia samobójstwo co powoduje, że lekarka zaczyna wątpić w swoje umiejętności. Na dniach ma dojść do wykonania kary śmierci na winnym zabójstwa Savannah. Jednak do Wolf zgłasza się emerytowany policjant, który jest przekonany, że nastolatka była jedną z wielu ofiar seryjnego mordercy. Zasiane w sercu i umyśle Kate niepewność oraz wiedza, że prawdziwy zbrodniarz chodzi po ulicach miasta powodują, że kobieta zaczyna drążyć głębiej. Zajęta szukaniem prawdopodobnie mordercy, próbuje zapobiec wykonaniu kary śmierci, zajmuje się nową pacjentką, zmaga się z powrotem traumy i przede wszystkim musi walczyć z oskarżeniem zaniedbania obowiązków wobec pacjentki, która się zabiła. Wszystko to razem powoduje, że kobieta jest permanentnie zmęczona, pojawiają się u niej omamy, a jej partner zaczyna podejrzewać, że Kate jednak nie do końca uporała się z wydarzeniami sprzed lat.
Kobieta pewna, że odkopując rodzinną sprawę znajdzie prawdziwego mordercę winnego śmierci nie tylko jej siostry nie wie, że on zakłada na nią sidła i że jest o krok przed nią.

Czytając książkę możemy zauważyć, że dzieli się jakby na trzy części. Pierwsza z nich to samobójstwo nastolatki chorej na dwubiegunowość. Druga to historia Maddy, matki podrzuconej do szpitala dziewczynki, która staje się pacjentką doktor Wolf. Trzecia to oczywiście morderstwo sprzed nastu lat, które dotyczy Kate i jej rodziny oraz wszelkich wątpliwości, jakie się pojawiają u głównej bohaterki w trakcie dążenia do prawdy.

Wszelkie nawiązania do kryminałów czy thrillerów psychologicznych są u mnie mile widziane. Stąd też nie wahałam się długo by zasiąść właśnie do tej pozycji. Obawa związania z ewentualnym rozczarowaniem poszła w odstawkę – w końcu ciężko być zadowolonym ze 100% przeczytanych przez siebie książek. Cieszę się ogromnie, że zdecydowałam się na ten krok i zaryzykowałam. Powieść jest naprawdę warta uwagi, szybko się czyta i zaskakuje. Nie wyczułam co autorka szykuje, mój detektywistyczny nos zawiódł. Wiem natomiast, że Alice Blanchard ma na swoim koncie pięć książek, w Polsce wydano ją po raz pierwszy i możemy traktować to jako debiut. Ja liczę po cichu, że zostanie to naprawione i pojawi się u nas reszta jej powieści. Ciekawość czy wszystkie są tak intrygujące jak „Głód zabijania” jest u mnie naprawdę wielka. Polecam, bo mimo iż dramatyczna, bo opisuje morderstwa dzieci (na szczęście pobieżnie) to nie jest krwawa. Szybko się czyta i jest dość dynamiczna.

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska.

Adam Cioczek - "Zamieć"

Tytuł: Zamieć
Autor: Adam Cioczek
Stron: 320
Gatunek: literatura polska, dramat, literatura piękna, kryminał, dramat psychologiczny
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 978-83-811-0557-6

Do przeczytania tejże książki skłoniło mnie kilka rzeczy. Tematyka zaginionych osób, z którą niedawno się zetknęłam za sprawą innej pozycji. Autor, który przy okazji jest scenarzystą jednego z lubianych przeze mnie seriali oraz zachęta w postaci aprobaty znanego aktora Artura Żmijewskiego czy aktora i reżysera Andrzeja Seweryna. Pomyślałam sobie (może naiwnie), że nie podpiszą się oni pod byle czym. Chciałabym powiedzieć, że nie miałam oczekiwań wobec tej książki, ale bym skłamała. Czegoś się spodziewałam, choć sama nie umiałabym sprecyzować czego. 

"Zamieć" to tak naprawdę losy trzech rodzin.

Piotr wraz z policją, fundacją Itaka, a nawet jasnowidzem poszukuje swojego syna Mikołaja. Był na imprezie, wyszedł z niej skłócony z zamiarem powrotu do domu. Zamiast taksówki wybrał spacer, by ochłonąć i pomyśleć. W końcu nie miał daleko. Niestety nigdy nie dotarł tam gdzie zmierzał. Nikt nic nie wie, nikt nic nie widział. Poszukiwania dwóch osób, które były widziane jako ostatnie niedaleko Mikiego trwają, ale efektów nie widać. Mężczyźni zapadli się pod ziemię, nikt ich nie zna i nie wie skąd są. W końcu udaje się namierzyć jednego, ale trop jest fałszywy. Co z drugim?

Basia to siostra, ale przede wszystkim żona i matka. Po dwudziestu latach małżeństwa jej mąż znika. Tak po prostu. Byli w trakcie pakowania w podróż do Włoch. W pokojach niedomknięte walizki. Jest 25 czerwca, a słowa jej męża: "Jutro nasz wyjazd. Muszę coś załatwić, zaraz wracam" nawet dziś, siedem lat później obijają się Barbarze po głowie. Kobiecie to wszystko nie daje spokoju. Szczególnie że wszystko wróciło. Wizyta w szpitalu, rozpoznanie męża, który leżał w śpiączce, z której się nie wybudził. Pogrzeb. Spotkanie ze znajomym męża, próba rozszyfrowania jego zapisków. I córka, która z początku jest temu przeciwna, bo niczego to nie zmieni. Do czasu...

Janek to wnuk słynnego alpinisty. Ucieka z domu na kilka dni przed maturą. Decyzja nagła, ale ważna. Wie, że właśnie tego potrzebuje, choć nikt go nie rozumie. Dziadek. Tylko on wie, że Jan to niespokojny ptak. Szuka swojego miejsca, nie chce robić tego, co mu się karze. Chce robić coś co poczuje. Stąd decyzja. Ucieczka. I najważniejszy krok. Wizyta na policji: "Nie szukajcie mnie". Krótkie zdanie, krótka informacja, która zamyka drzwi do jego poszukiwań. Policja, fundacja, detektywi. Nie mają prawa. Rodzice dalej będą szukać, pytać i zastanawiać się, o co chodzi. 

Trzy historie. Krótkie i zwarte. Tyle że przesiąknięte bólem, strachem i niepokojem. Trzy rodziny przeżywające piekło na ziemi. Niepewność. Uczucie, które zdominowało ich codzienność. 

Muszę przyznać, że Adam Cioczek zrobił kawał świetnej roboty pisząc tę książkę. Mamy trzy części, które spokojnie możemy sobie rozdzielić i czytać w różnym czasie czy kolejności (choć ostatnią proponują zostawić faktycznie na koniec). A jednak się nie da. Gdy zaczęłam czytać to musiałam skończyć. Czułam, że inaczej nie dam rady. Niby trzy zwykłe historie. Tyle że prawdziwe i rozbudowane przez autora. Gdzieś między nami żyją osoby, które właśnie przeżywają to samo. Teraz gdy czytasz ten tekst prawdopodobnie zostanie zgłoszone zaginięcie kolejnej osoby. W Polsce co roku jest ich tysiące. Kobiety, mężczyźni. Dorośli i dzieci. Zbyt duża część się nie odnajduje. Adam postanowił to wykorzystać i zrobił to w naprawdę dobrym stylu. Polecam, bo warto poświęcić tej książce, choć chwilę czasu.

Ocena: 9/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

Piotr Głuchowski - "Nic co ludzkie"

Tytuł: Nic co ludzkie
Autor: Piotr Głuchowski
Gatunek: dramat, literatura współczesna, literatura obyczajowa, literatura piękna, dramat psychologiczny
Wydawnictwo: Agora
ISBN: 978-83-268-2700-6



Kiedy poszłam do kina na film pt. „Kler” spodziewałam się chyba czegoś innego. Całe ta nagonki, awantury i krytyka wobec niego była moim zdaniem zupełnie niepotrzebna. Po co to wszystko skoro pokazano prawdę? Wiem, że bolesną i straszną, ale jednak prawdę. Myślę, że chyba każdy z nas świadom jest tego, co dzieje się na świecie. Wiemy, że czarne owce pojawiają się wszędzie. Czy jest to lekarz, prawnik, nauczyciel czy ksiądz. Problemem jest coś innego. Odkrywanie kart wszędzie jest dozwolone, ale nie w Kościele. Tam wszystko jest piękne, idealne i nietykalne. Nie mamy prawa krytykować i komentować. Błędy, problemy i tragedie zamiata się pod dywan. Rozwiązuje po cichu i po kryjomu by jak najmniejsza liczba ludzi o tym wiedziała. To jest ta bolesna część. Nie sam fakt, że to się zdarza tylko to, że jest to kryte. Na mnie film zrobił ogromne i pozytywne wrażenie, a jednocześnie nie mam zamiaru krytykować Kościoła za to, że i tam pojawiają się wpadki. Za to mam ochotę wrzeszczeć na ich bezradność oraz lekceważenie problemów.

Gdy dowiedziałam się, że na rynku wydawniczym pojawi się książka na podstawie tegoż filmu wiedziałam, że ją również muszę przeczytać. By zrozumieć więcej (dużo łatwiej skupić mi się na papierze niż ekranie), by poukładać sobie pewne elementy i przede wszystkim, by poznać bardziej rozwinięte historie głównych bohaterów. O odczuciach, emocjach i wrażeniach mogłabym powiedzieć wiele. Tak jak i mogłabym wyrazić swoje zdanie na temat poruszanych w niej tematów. Nie zrobię tego jednak, bo nie chcę wywołać burzy i niepotrzebnych dyskusji. Każdy ma swoje zdanie i sumienie. Wiem to ja i wiesz to Ty, że poruszane w „Nic co ludzkie” problemy to problemy z życia wzięte. Zresztą jest zaznaczone, że książka czerpie z prawdziwych historii. 

"Było nas trzech / a w każdym z nas inna krew / ale jeden przyświecał nam cel" *


A co tak naprawdę jest tu poruszone? 

Losy trzech księży, którzy poznali się będąc w seminarium. To tam pewnego dnia wybuchł pożar. Jeden z nich uratował dwóch pozostałych. Od tego czasu spotykają się w rocznicę tego wypadku. Ostatni z takich wieczorów zapoczątkował szereg tragedii.
Andrzej Kukuła to proboszcz parafii w miejscowości Miasteczko. Z dnia na dzień zostanie oskarżony o pedofilię.
Tadeusz Trybus ksiądz proboszcz w Małej Wsi jest alkoholikiem i spodziewa się dziecka z gosposią.
Ksiądz doktor Leszek Lisowski zamieszkały w Pałacu Arcybiskupów w Krakowie. Ten wpadnie w tarapaty związane z przetargami na budowę nowej świątyni sakralnej.

Między tym wszystkim Ludmiła Zakrzewska. Dziennikarka, której syn jest śmiertelnie chory. Która pracuje nad największym artykułem w swoim życiu. Czy go dokończy i opublikuje?

Książka jest dla każdego. Wystarczy podejść do niej z otwartym umysłem. Jeśli ktoś kocha Kościół to będzie kochał go dalej. Jeśli go nienawidzi to nic tego nie zmieni. Dlatego nagonka na książkę czy film jest dla mnie bezsensowna. Za to zapoznanie się z nimi jak dla mnie bardzo potrzebne. Uważam, że jest to bestseller. Otworzy oczy na to, co kryte, otworzy umysły na fakt, że ksiądz to człowiek, a nie święty i ma swoje potrzeby jak każdy nas. 

* - Fragment piosenki grupy Perfect, Autobiografia


Ocena: 10/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję księgarni  Tania Książka