Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt Szekspir. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Projekt Szekspir. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 stycznia 2017

Anne Tyler - "Poskromienie złośnicy. Dziewczyna jak ocet"

Tytuł: Poskromienie złośnicy. Dziewczyna jak ocet
Seria: Projekt Szekspir
Autor: Anne Tyler
Stron: 240
Gatunek: Sztuka, klasyka, literatura współczesna, 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
ISBN: 978-83-271-5439-2

Projekt Szekspir to zakrojona na ogromna skalę akcja promująca sławnego dramaturga jakim był właśnie William. W ubiegłym roku przypadła równo 400. rocznica jego śmierci. Pojawił się więc pomysł na niekonwencjonalny sposób jej uczczenia. Z tą myślą zaproszono kilkoro sławnych pisarzy i pisarek by napisali własne interpretacje dzieł Szekspira - przeniesione w dzisiejsze czasy.
"Poskromienie..." to trzecia z siedmiu planowanych pozycji - na razie udaje mi się przeczytać każdą.

Doktor Battista twierdzi, że lada dzień dokona przełomowego odkrycia. Niestety jego wieloletniemu asystentowi kończy się wiza, a bez niego ponoć do tego nie dojdzie. Jaki jest więc najlepszy i najszybszy sposób na uzyskanie wizy i to stałej? Małżeństwo. I tym sposobem doktor najpierw próbuje zeswatać swoją starszą córkę Kate z Piotrem, a potem w zasadzie ją prosi o przysługę - "Wyjdź za niego dla mnie i moich badań.". Dla niego to oczywiste, ale dla Kate już nie koniecznie. Jako kobietę samowystarczalną, niezależną, ale przede wszystkim bezpośrednią pomysł zamążpójścia z obcym mężczyzną tylko dla widzimisię ojca jest czymś nie do przyjęcia. Jednak z czasem dziewczyna dochodzi do wniosku, że jest w stanie się nad tym wszystkim  zastanowić.

Czy Kate będzie w stanie poświęcić się dla ojca? Czy ważniejsze okażą się jej własne marzenia czy jednak prośba doktora Batistty? Czy zechce lepiej poznać Piotra Szczerbakowa i spojrzeć na niego inaczej niż na obcokrajowca i asystenta ojca?


Muszę przyznać, że czytając to pozycję bawiłam się naprawdę dobrze. Błyskotliwość, dowcip i bezpośredniość dialogów są rewelacyjne. Sama autorka świetnie się bawiła korzystając z możliwości "kaleczenia" języka przez obcokrajowca. Dzięki temu na stronach książki zastaniemy przezabawne dialogi czy powiedzonka. Czytając przypomniał mi się urywek filmu gdzie pewien holender chcą powiedzieć, że mama jego małżonki jest staroświecka rzekł: stara świeczka. Ciężko przy czymś takim się nie uśmiechnąć.


Muszę przyznać, że jako osoba, która prócz "Romea i Julii" oraz "Makbeta" nie czytała nic co napisał Szekspir to cieszę się ogromnie, że w moje ręce trafiła seria "Projekt Szekspir". Niesamowicie czyta się przeniesione w dzisiejsze czasy dzieła. To co mi się podoba to fakt, że nie są pisane jak sztuki - nigdy tego nie lubiłam i obawiam się, że to się nie zmieni. Chyba, że kiedyś...


Na dzisiejszy dzień polecam każdemu zarówno "Poskromienie złośnicy. Dziewczyna jak ocet" jak i pozostałe pozycje z serii "Projekt..." Każda ma w sobie "to coś" choć za każdym razem jest to coś innego.



<Ocena 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Publicat - Wydawnictwo Dolnośląskie

niedziela, 12 czerwca 2016

Howard Jacobson - "Kupiec Wenecki. Shylock się nazywam"

Tytuł: Kupiec Wenecki. Shylock się nazywam
Seria: Projekt Szekspir

Autor: Howard Jacobson
Stron: 326
Gatunek: Dramat, sztuka, klasyka, literatura współczesna
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
ISBN: 978-83-271-5437-8

To już druga książka z serii Projekt Szekspir, która wpadła w moje ręce. W tym roku tj. 2016 przypada 400. rocznica śmierci tego jakże sławnego dramaturga, poety i aktora. Uważany za najsłynniejszego pisarza literatury angielskiej oraz reformatora teatralnego. Jeden z niewielu, który z powodzeniem pisał zarówno komedie jak i tragedie, a jego sztuki przetłumaczono na większość języków nowożytnych. A ja do tego dodać muszę, że nigdy nie byłam jego fanką. William to niestety nie mój świat, nie moja bajka i nie moje zainteresowania - choć próbowałam. Ale dane mi było poznać go na nowo oczami innych autorów i innych historii. I to był jeden z naprawdę świetnych kroków przeze mnie podjętych - przeczytać je i poznać na nowo.

Simon Strulovitch jest kolekcjonerem sztuki i Żydem, ale przede wszystkim człowiekiem. Jednak przechodzi kryzys własnej tożsamości i wiary. Pragnie poznać kogoś z kim mógł by porozmawiać. O córce, która schodzi na złą drogę, która na przekór i na złość ojcu postanawia być z mężczyzną starszym od niej niemal dwa razy, o żonie, która po wylewie jest niepełnosprawna i która się od niego oddaliła, a może to on oddalił się od niej? I nadchodzi ten dzień, gdy będą u matki na grobie poznaje na cmentarzu Shylocka - tego samego, który w oryginalnym dramacie Szekspira chciał odciąć swemu dłużnikowi funt ciała w zamian za niespłacenie pożyczki na czas. Zaprasza go nie tylko do swego domu, ale i do własnego życia. Jak się okazuje pojawia się on w życiu Strulovitcha w odpowiednim czasie. W tedy, gdy ten drugi boryka się z problemami rodzinnymi ten pierwszy wszystko już stracił. Shylock córki już nie odzyska, a Simon może jeszcze coś zrobić by jej nie utracić. 

Powieść pełna naprawdę wyrazistych i charyzmatycznych postaci. Każda z nich coś wnosi do całości. To co zostaje tu poruszone to nie tylko pytania o sens bycia ojcem czy Żydem, ale i miłosiernym człowiekiem we współczesnym świecie. A autor dzięki zakrzywieniu czasoprzestrzeni robi to w naprawdę fajny sposób. I choć dla mnie nie było to aż tak cudowne jak "Zimowa opowieść. Przepaść czasu" to jednak cieszę się, że przeczytałam. Chcę przeczytać cała serię "Projektu Szekspira" , bo wiem, że warto nawet jeśli jedne będą mnie zachwycały, a inne mniej. Jeśli oryginalny William nie był Ci bliski sercu jak mi to spróbuj z "Projektem..." a nuż wciągnie Cię właśnie ona...

<Ocena 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Publicat Wydawnictwo Dolnośląskie