Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Karcz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robert Karcz. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 30 czerwca 2019

Przemek Corso - "Miasto tajemnic"

Tytuł: Miasto tajemnic
Cykl: Archeolog Robert Karcz (Tom 4)
Seria: Z Mustangiem  
Autor: Przemek Corso 
Stron: 384
Gatunek: literatura podróżnicza, literatura polska, literatura przygodowa, literatura historyczna, kryminał, sensacja
Wydawnictwo: Bernardinum
ISBN: 978-83-812-7260-5

Kiedy pierwszy raz miałam styczność z Przemkiem Corso i jego archeologiem literatura przygodowa była mi raczej obca, z historią natomiast zdecydowanie nie darzyłyśmy się przyjacielskimi uczuciami, a archeologia to już w ogóle dla mnie temat z kosmosu. Co, więc spowodowało, że w ogóle sięgnęłam po "Podziemne miasto", a potem każdy kolejny tom? Nie wiem, z ręką na sercu nie wiem. Coś poprostu we mnie wołało - przeczytaj! Chyba na przekór własnym upodobaniom, wbrew temu, co jest mi znane i jako przeciwieństwo tego, co lubię. Tylko nie wiem, która część mnie była gotowa aż tak ryzykować. Nie odkryłam tego. Jednak cieszę się, że się odezwała i wtedy wzięła nade mną górę.

Nim w skrócie opowiem Wam losy Karcza to powiem kim jest:
agentem (a może nie?)
- miłośnikiem sztuki
- awanturnikiem
- złodziejem
- samotnikiem 

Jeśli chcecie wkroczyć w jego świat to zapraszam. Poznajcie mężczyznę, który przygód nie szuka, bo one same go znajdują, a niebezpieczeństwo to tak naprawdę jego drugie imię:

Robert Karcz to specyficzny mężczyzna. Jest archeologiem z duszą awanturnika. Po problemach w Egipcie by nie zwracać na siebie uwagi przez jakiś czas uczył w Legnickim gimnazjum historii. Niestety tam też nie potrafił usiedzieć i wieść życia nauczyciela tudzież kawalera. Wpadł w kolejne tarapaty jednak jakoś je przetrwał. Niestety krokiem milowym okazały się być wakacje z siostrą i jej partnerem i jedyną przyjaciółką Zuzą. To tam Karcz o mało nie stracił życia i wpadł w prawdziwe kłopoty. Po powrocie z Tunezji Robert był spalony i musiał coś ze sobą zrobić. Czemu więc nie załatwić dwóch pieczeni na jednym ogniu i przy okazji zmiany czegoś w swoim życiu nie pomóc przyjaciółce? Nie ma sprawy. Karcz zapakował co potrzebował i jadąc do Krakowa zabiera ze sobą Zuzę, którą miał dostarczyć do babci do Czeladzi. Oczywiście mężczyzna ma pecha i ledwie dojechali na miejsce najpierw został zaatakowany maślanką za złe parkowanie, a potem ktoś urywa mu drzwi w mustangu. Prawda jest taka, że gdyby nie te pechowe drzwi to nie musiał by spędzać w Czeladzi nocy, a gdyby nie nocleg w hotelu nie widział by pożaru kościoła oraz tajemniczego motocyklisty w masce. Jak by tego było mało jako ciekawski osobnik podpytujący tu i ówdzie dowiaduje się o pożarze w Będzinie na zamku i to prawie w tym samym czasie. Tylko on może sobie wmówić, ze to nie może być zbieg okoliczności o trzeba coś z tym zrobić, a przedewszystkim dowiedzieć się, o co chodzi. No więc właśnie to robi Robert Karcz. A jeśli ktoś poznał już chociaż jedne jego przygody to zauważy jak twierdzi sam autor – „, że jak nikt inny potrafi wpadać w tarapaty i skutecznie uprzykrzać życie tym, którym wejdzie w drogę”.

Uwierzcie mi, że to, co właśnie przeczytaliście to bardzo skromnie zarysowana historia o życiu młodego archeologa. Wiedzie on niezwykle barwne, a momentami niebezpieczne życie, ale jako czytelniczka odnoszę wrażenie, że bez tego umarłby z nudów w ciągu kilku dni. Dzień bez adrenaliny dniem straconym - pewnie niektórzy z Was dobrze to znają. Praktycznie od pierwszej książki prześladuje mnie myśl, że nie marzę o niczym innym jak o obejrzeniu ekranizacji przygód Karcza. Oj to mogło by być niezłe kino akcji z historią i archeologią w tle. Może kiedyś? Jeśli przeczytacie choć jedną część, a ogromnie do tego zachecam - koniecznie chronologicznie! - to zrozumiecie o co mi chodzi. A Panu Przemkowi dziękuję za stworzenie tej serii, za takiego bohatera i czekam z niecierpliwością na kolejny tom, który już został zapowiedziany i każdy następny, o którym jeszcze nie wspomniał.

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum

poniedziałek, 1 maja 2017

Przemek Corso - "Misto z gliny"

Tytuł: Miasto z gliny  
Cykl: Archeolog Robert Karcz (Tom 3)
Seria: Z Mustangiem  
Autor: Przemek Corso
Stron: 347
Gatunek: literatura podróżnicza, literatura polska, literatura przygodowa, literatura historyczna, kryminał, sensacja
Wydawnictwo: Bernardinum

ISBN: 978-83-782-3850-8
 
Trzeci już tom przygód archeologa stworzonego przez Przemka. Zarówno autora ja i jego bohatera polubiłam od pierwszej książki i to praktycznie od pierwszych stron. A co najlepsze Corso pisze przygodowo-historyczne powieści za czym ja nie przepadam, a jednak uwiódł mnie już na dzień dobry. A to tylko świadczy o tym jak pisze.

Tym razem Robert Karcz wraz z siostrą i jej chłopakiem oraz Zuzą wyjeżdżają na wakacje do Tunezji. Miało być przyjemnie, mieli się zrelaksować, wypocząć i dobrze się bawić. Mieli się cieszyć słońcem, plażą, klimatem i zwiedzaniem zabytków. Szybko okazuje się, że nie jest im to pisane. Michał czyli partner siostry Karcza nie jest tym za kogo się podaje co archeolog zdążył już odkryć. Już na samym początku wczasów  Karmelitę poszukuje dwóch podejrzanych gości, a biedna Zuza zostaje napadnięta na plaży podczas spaceru. Justyna nie wie co się dzieje, a gdy wieczorem dochodzi w hotelu do strzelaniny wszyscy są zszokowani. Michał i Robert zostają związani, zapakowani do samochodu i wywiezieni na Saharę. Tam pozostawieni sami sobie mieli albo zginąć albo przemyśleć pewne rzeczy. Zuza i Pyśka próbują się zorientować co się dzieje, ale władze Tunezji próbują wszystko zatuszować. Szczególnie, że nikt nie zginął, a nie interesuje ich jakoś specjalnie los porwanych mężczyzn.

Pytanie brzmi: Czy tam gdzie pojawia się Robert może obyć się bez przygód? Co ukrywa Michał? Czy mężczyźni przeżyją na Saharze? Czy pomoże im gwiazda polarna? Dokąd ich ona w ogóle zaprowadzi? Co na środku pustyni robią Japończycy i czego tam szukają? I co z przygodami Karcza i Karmelity ma wspólnego tytuł książki czyli miasto z gliny?

To moje trzecie spotkanie z archeologiem i jego przygodami.  Motto przewodnie tej części brzmi "Nie musisz szukać bandytów, oni sami cię znajdą". Prócz wiecznych problemów Karcza z obcymi ma on tech przechlapane z tymi bliższymi. Wciąż igra ze śmiercią, bo Justyna za każdym razem gdy on wpada w kłopoty obiecuje mu, że go zabije. Poza tym według młodej przyjaciółki Zuzi jest po prostu głupi. Mimo to gdyby nie te dwie dziewczyny Roberto mógł by swoje przygody zakończyć już w pierwszym tomie. To co mnie zadowoliło prócz poziomu książek Przemka to fakt, że "Miasto z gliny" nie jest ostatnią jego powieścią. Osobiście już dziś nie mogę się doczekać kolejnego tomu (mam na dzieję, że nie jednego). Jeśli kochanie przygody, skrawki historii i odrobinę kryminału to zachęcam do zapoznania się z piórem Corso. A może tak jak ja spróbujecie z ciekawości nawet jeśli nie są to wasze klimaty? Ja byłam na prawdę mile zaskoczona i chcę jeszcze!

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum

niedziela, 19 marca 2017

Przemek Corso - "Miasto złodziei"

Tytuł: Miasto złodziei
Cykl: Archeolog Robert Karcz (Tom 2)
Seria: Z Mustangiem
Autor: Przemek Corso
Stron: 347
Gatunek: literatura podróżnicza, literatura polska, literatura przygodowa, literatura historyczna, kryminał, sensacja,
Wydawnictwo: Bernardinum
ISBN: 978-83-782-3849-2

Drugie spotkanie z piórem Pana Przemka.  Muszę przyznać, że już podczas czytania jego pierwszej książki pt. "Podziemne miasto" nieźle się bawiłam. Jeśli tuż przed zapoznaniem się z Corso ktoś powiedział by mi, że polubię książki przygodowe, a co lepsze z ewidentnymi wątkami historycznymi to otwarcie bym się roześmiała. Przecież to dwie rzeczy, które omijam szerokim łukiem...

Robert Karcz - archeolog w teoretycznym zawieszeniu. Oficjalnie przyjął posadę nauczyciela historii w legnickim gimnazjum by uspokoić starszą siostrę. Nieoficjalnie nie jest w stanie wyłączyć instynktu poszukiwania i zaglądania tam gdzie nie powinien. Jest przykładem, który nie musi szukać przygód, bo same go znajdują. Niestety kłopotów też za specjalnie szukać nie musi, bo one namiętnie do niego wracają. To, że jest w Polsce, a nie na przykład w Egipcie skąd ostatnio ratowała go Pyśka zupełnie w niczym nie przeszkadza. Tym razem Karcz już w Nowy Rok będąc w górach  ma okazję stanąć oko w oko z niebezpieczeństwem. Jednak jak się okazuje największe niebezpieczeństwo ponownie czeka go w wydawało by się spokojnej Legnicy. Z noworocznego wypadu wraca z psem, którego nazywa Hassan (kto czytał pierwszy tom domyśli się skąd takie, a nie inne imię). W momencie kiedy Robert wychodzi z nim na spacer wpada w kolejne tarapaty. Najpierw zostaje napadnięty, a potem niby przypadkiem pomaga mu tajemniczy pan Devraux. Jak by tego było mało w szkole zaczyna pracować nowy młody bibliotekarz z dość podobnym historycznym bzikiem. Uczeń Karcza z którym ten ma na prawdę dobry kontakt zapoznaje ich ze sobą i tu problemy zaczynają się piętrzyć. Oczywiście jak zawsze Robert wszystko skrupulatnie próbuje ukryć przed siostrą, a jego niezastąpiona w pomocy przyjaciółka Zuza w dalszym ciągu ratuje mu cztery litery.

"Im bliżej znała Roberta Karcza, tym bardziej marzyła o mapie ze skarbem i wielkim odkryciu. To było w jego stylu. Pasowało do niego. W odróżnieniu od jej znajomych miał nosa. Wiedział gdzie o czego szukać. Był jak świnia na polu trufli"*


Jak to się mówi głównym problemem nie tylko Karcza, ale i niejednokrotnie nas samych jest umiejętność wyczucia która z poznanych przez nas osób jest naszym sojusznikiem, a która wrogiem. A jak to zrobić, gdy jest się w mieście zaledwie od kilku miesięcy, zna się kilka osób i nie jest się zbytnio towarzyskim? A wrogiem może okazać się każdy. Nawet ktoś komuś bliski...

Co było powodem kolejnych kłopotów nauczyciela? Legenda o Złotym Pociągu. Kto z nas o niej nie słyszał? A czy ktoś myślał nad wyprawą by go poszukać? By się dowiedzieć czy to mit czy prawda? Kto nie szukał informacji o Złotym Konwoju, o niewyobrażalnej ilości złota ukrytej gdzieś na południu Polski przez nazistów? No to my sobie szukamy - głównie w sieci, bibliotekach etc. , myślimy i analizujemy, a Karcz postanowił działać. Niestety nie tylko on, a wiadomo, że dwoje na jeden nawet duży pociąg to już tłok.

Przemek Corso z książki na książkę szykuje swojemu bohaterowi coraz trudniejsze przeprawy, w które wciąga już nie tylko jego, ale i pozostałych na prawdę świetnie przedstawionych bohaterów. Drugi tom w przeciwieństwie do pierwszego jest dużo bardziej dynamiczny i spójny. Choć mnie osobiście podoba się fakt, że pierwsza część była spokojniejsza i wprowadzała nas wyważonymi krokami w życie i przygody archeologa to zdecydowanie energia, która wręcz tryska z "Miasta złodziei" mnie pochłonęła. Czekam z ogromną niecierpliwością na kolejne tomy i liczę, że na trzech się nie skończy, bo będzie mi bardzo brakowało przygód polskiego Indiany Jonesa!

* - Cytat z "Miasto złodziei" Przemek Corso, str. 61


<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum

wtorek, 14 lutego 2017

Przemek Corso - "Podziemne miasto"

Tytuł: Podziemne miasto
Autor: Przemek Corso

Cykl: Archeolog Robert Karcz (Tom 1)
Seria: Z Mustangiem
Stron: 347
Gatunek: literatura podróżnicza, literatura polska, literatura przygodowa, literatura historyczna, kryminał, sensacja,
Wydawnictwo: Bernardinum
ISBN: 978-03-782-3804-1

Nie miałam do czynienia jeszcze z książkami pana Przemka, a po tę sięgnęłam z przekory. Ani archeologia, ani historia nie jest moją mocną stroną. Inaczej jest z przygodą, więc postanowiłam dać szansę. Jak byłam nastawiona do tej pozycji? Neutralnie. Ani nie sądziłam, że ją pokocham ani, że ją z nienawidzę. Z każdym razie po zakończeniu książki byłam zaskoczona.


Robert Karcz to młody i ambitny archeolog.  Po przeżyciu w Egipcie niebezpiecznych zdarzeń wraca do Polski i z pomocą starszej siostry znajduje mieszkanie i pracę w Legnicy. Przyjmuje posadę nauczyciela historii w tamtejszym gimnazjum gdzie od samego początku staje się ciekawostką dla wszystkich. Dwie kobiety w szkole pałają do niego uczuciami- zgoła odmiennymi. Profesor Cicha zdecydowanie nie toleruje jego osoby, a bibliotekarka Tkaczyk z czasem zaczyna go traktować nie tylko jak kolegę z pracy. Jako, że sam Robert jest mężczyzną o specyficznym charakterze , a mianowicie jest niepokorny i niesłuchany jak nastolatek, ale też ciekawski i wszędobylski to jego tendencja do wpadania w tarapaty nie jest ani przypadkowa ani jednorazowa. 
Justyna jego siostra znajdując mu pracę i mieszkanie w Legnicy była pewna, że Robert wreszcie się ustatkuje, odpocznie i ominą go problemy. Chyba nikt, a w szczególności ona nie pomyślała by, że to co go tutaj czeka to nie spokój i nudna codzienność.
Podczas codziennych przebieżek poprawiających kondycję Karcz zaczyna interesować się starą mleczarnią. Im bardziej on interesuje się budynkiem tym bardziej ktoś interesuje się nim...

Co spotka Roberta w trakcie zgłębiania historii Legnicy? Kto okaże się przyjacielem, a kto wrogiem? Czy życie Karcza jest zagrożone? 

Musze przyznać, że wątek historyczny w tej książce bardzo mnie wciągnął i pozytywnie zaskoczył. Nie sądziłam, że ta pozycja będzie dla mnie aż tak szybka i przyjemna. Wciągnęła mnie praktycznie od pierwszych stron. Akcja jest dynamiczna, pędzi tak, że ciężko przy tej książce odpocząć i się zrelaksować, bo wszystko jakby wymaga od nas energii i żywiołowości tak jak od głównego bohatera. Osobiście nie mogę się doczekać kolejnej części, która już czeka u mnie na półce! Polecam nawet tym, którzy nie przepadają albo nie mieli do tej pory styczności za literaturą przygodową. Niezłą zabawa.

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum