Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryszard Ćwirlej. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryszard Ćwirlej. Pokaż wszystkie posty

sobota, 4 stycznia 2020

Ryszard Ćwirlej - "Upiory spacerują nad wartą"

Tytuł: Upiory spacerują nad Wartą
Autor: Ryszard Ćwirlej

Cykl: Milicjanci z Poznania (tom 1)
Stron: 480
Gatunek: literatura polska, kryminał, sensacja,
Wydawnictwo: Muza
ISBN: 
978-83-287-1251-5


Jak pewnie wspomniałam jestem typem, który nie lubi czytać serii nie po kolei. Jednak z Ryszardem Ćwirlejem stało się inaczej. Pierwsza książka, jaką przeczytałam była 4, a kolejna 8 tomem z cyklu "Milicjanci z Poznania". Dopiero teraz udało się zapoznać z pierwszym tomem serii, ale jak to mówią lepiej późno niż wcale. I nie dlatego, że tak ubóstwiam czytać według numerków, ale dlatego, że chcę przeczytać dosłownie wszystko, co wyjdzie spod pióra Ryszarda Ćwirleja. 

Poznań, rok 1985. Na brzegu jednej z największych rzek w Polsce znaleziono zwłoki kobiety. Śmierć, która była następstwem zbrodni może nie byłaby taka tragiczna, gdyby nie fakt, że ciało nie miało... głowy. Dla Milicji to poważna sytuacja, gdyż znaleziona w niedługim czasie głowa okazuje się nie pasować do zwłok. Dość szybko dochodzi do paniki wśród mieszkańców miasta, którzy zastanawiają się, czy w ich mieście nie grasuje seryjny morderca. Zespół śledczych z Komendy Wojewódzkiej MO pod dowództwem kapitana Marcinkowskiego ma pełno roboty nie tylko przez wzgląd na sprawę, lecz także obchody wydarzeń czerwcowych. Po głowach milicjantów kołata się spora ilość pytań. W tym to najważniejsze: ile tak naprawdę jest ofiar?
Czy tylko dwie jak wskazują części ciał, w których posiadaniu się znaleźli? Czy jest lub będzie ich więcej? Kto jest w stanie dokonać tak makabrycznych zbrodni? Jakby brutalny mord był czymś normalnym i trzeba było do tego dodawać ćwiartowanie ciał...
Mogłabym Wam zdradzić więcej, jeśli chodzi o zawartość, ale myślę, że to i tak dużo i intrygująco. Poza tym Ryszard Ćwirlej to pisarz, którego mocną stroną jest nie tylko ta kryminalna część powieści. To, co dla niego charakterystyczne to niesamowicie realistycznie oddany obraz społeczno-obyczajowy, i który przeważa w jego książkach. Traktuje morderstwa i sprawy kryminalne jako dodatek i ubarwienie codzienności, jaką mieli ludzie w czasach PRL-u. Dzięki temu zabiegowi ma możliwość ukazania też prawdziwej twarzy milicjantów. Wielu czytelnikom może wydawać się, że okładka zdradziła zbyt wiele szczegółów i mało zostało do odkrycia, ale mówię Wam, że finał śledztwa oraz tłumaczenie winnego dlaczego morderstwa i to właśnie takie wynagradzają tę sytuację. Poza tym, jeśli szukacie dynamicznego i pełnego akcji kryminału to nie ten autor. Ćwirlej choć pochłania się go niemiłosiernie szybko, ma w sobie coś co sprawia, że czytelnik się nim delektuje. Tu nie ma krwi jak u Chrisa Cartera, intrygi jak u Agathy Christie czy śledztw i dedukcji jak u Arthura Conana Doyle'a. Ale jest coś innego - codzienność, opisy i klimat, który część z nas zna z autopsji, a część z opowieści.


Ocena: 10/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu MUZA

sobota, 4 listopada 2017

Ryszard Ćwirlej - "Milczenie jest srebrem"

Tytuł: Milczenie jest srebrem
Autor: Ryszard Ćwirlej

Cykl: Milicjanci z Poznania (tom 8)
Stron: 480
Gatunek: literatura polska, kryminał, sensacja, 
Wydawnictwo: Muza
ISBN: 978-83-278-0706-1


Chociaż to już ósmy tom przygód milicjantów z Poznania to niestety moje drugie z nimi spotkanie. Muszę przyznać, że za pierwszym razem, gdy siadałam i zapoznawałam się z nimi o ich śledztwem to byłam pełna niepokoju i znaków zapytania. Ale im więcej stron było za mną tym większe zaskoczenie i to pozytywne. Jedno jest pewne autor trzyma poziom na wysokim poziomie i to przez całą powieść.


Przenosimy się do roku 1986. Jest marzec, a w Gnieźnie proboszcz archikatedry dokonuje szokującego odkrycia. Ktoś zbezcześcił Kościół i ukradł srebrną figurę świętego Wojciecha z sarkofagu za głównym ołtarzem. Ponieważ trwa tam właśnie remont to podejrzanych jest wielu, a i dostęp poprzez rusztowania znacznie ułatwiony. Zaczyna się, więc zawiłe śledztwo do którego oddelegowani zostają milicjanci z Poznania. Zespół majora Marcinkowskiego zabiera się do pracy,a Teofil Olkiewicz wraz z Mirosławem Brodziakiem i resztą zaczynają rozpracowywać grupkę studentów, którzy zajmują się przemytem legalnie kupionego w Polsce srebra do NRD gdzie można je sprzedać nawet pięciokrotnie drożej. Jak by tego było mało dochodzi do kilku włamań do szpitali gdzie z archiwów kradzione są w ilościach hurtowych klisze rentgenowskie. Ponieważ śledztwo utknęło w martwym punkcie Mirek postanawia poprosić o pomoc swojego kumpla. Ryszard Grubiński zwany przez wszystkich Gruby Rychu bez zastanowienia puszcza wici w półświatku, w którym sam urzęduje. Jak się okazuje nie trzeba długo czekać na informację gdzie prawdopodobnie przetapiane jest srebro. 

Kiedy po czwartym tomie, a dla mnie pierwszym przeczytanym chwaliłam pisarstwo Ćwirleja nie wiedziałam czy będzie to jednorazowe czy wręcz przeciwnie. Drugie spotkanie przebiegło w równie przyjemnej atmosferze jeśli nie jeszcze lepszej. Musze przyznać, że stworzenie gatunku neomilicyjnego kryminału to na prawdę świetny pomysł - szczególnie, gdy weźmie się pod uwagę poziom wykonania. W dalszym ciągu utrzymuję, że moim antybohaterem jest Teoś, ale wiem, że bez niego te książki były by niczym. Trzeba będzie nadrobić pozostałe tomy i Was również zachęcam do zapoznania się z książkami Ryszarda Ćwirleja!

<Ocena: 10/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję księgarni Tania Książka

czwartek, 27 kwietnia 2017

Ryszard Ćwirlej - "Mocne uderzenie"

Tytuł: Mocne uderzenie
Cykl: Milicjanci z Poznania (Tom 4)
Autor: Ryszard Ćwirlej

Stron: 448
Gatunek: sensacja, kryminał , literatura polska, 
Wydawnictwo: Muza
ISBN: 978-83-287-0568-5

Moje pierwsze spotkanie z Ryszardem Ćwirlejem i jego piórem. Czy się czegoś spodziewałam? Nie wiem. Co przykuło moją uwagę? Na pewno to, że pojawia się tam morderstwo i to nie jedno. Troszkę się obawiałam jak odnajdę się w czasach, których chcąc nie chcąc nie znam. Akcja toczy się latem 1988 roku, a właśnie w tedy i to dosłownie się urodziłam. Ciężko, więc zapamiętać coś z tego pierwszego okresu. Czemu w takim układzie nie poznać tych czasów dzięki książce - nawet jeśli z przymrużeniem oka. Zawsze to wiedza inna niż od rodziców.

Jest lato 1988 roku. W Jarocinie kończy się właśnie festiwal muzyczny. Młodzi funkcjonariusze Milicji Obywatelskiej zostali tam oddelegowani by mieć wszystko na oku i pilnować porządku. Żeby nie wyróżniać się z tłumu są po cywilu i ubrani dość rozrywkowo, a milicyjny sprzęt biwakowy wymienili na swój - nie rzucający się w oczy. Na początku wszystko jest w porządku, rozrywka, zabawa i wygłupy jak to na imprezach. Jednak w pewnym momencie kapral Blaszkowski zauważa zbiegowisko wokół jednego z namiotów. Gdy się tam pojawia okazuje się, że w środku znajdują się zwłoki młodej dziewczyny. Jest naga, a przyczyną śmierci jest poważne uszkodzenie czaszki. Blacha bardzo szybko wczuwa się w rolę milicjanta okazując swoją legitymacją. Stara się jak najlepiej zabezpieczyć teren i zabrania zbliżania się do miejsca zbrodni na pewną odległość. Po niedługim czasie zjawia się poznańskie wsparcie. Na jego czele stoi Teodor Olkiewicz, który zdecydowanie ma problemy z alkoholem. Jednak żeby prowadzenie sprawy nie szło zbyt gładko i prosto w sprawę mieszają się Służby Bezpieczeństwa. Od tej pory chcą oni być informowani o przebiegu śledztwa co nie podoba się Olkiewiczowi i jego ekipie. Robią więc wszystko by jak najwięcej zachować dla siebie. Dość szybko ustalone zostaje, że dziewczyna została zamordowana poprzez uderzenie tępym narzędziem - podejrzenia padają na młotek.
W tym samym czasie w Poznaniu podwładny Grubego Rycha, który jest cinkciarzem zostaje napadnięty i okradziony z dziennego utargu. Po przeanalizowaniu kto i dlaczego mógł go napaść zarówno Ryszard jak i sam Tunio chcą zemsty. Jednak ofiara napadu zostaje znaleziona następnego dnia rano na śmietniku. Jego ciało jest nagie, a głowa rozbita tępym narzędziem. 

Czy Milicja Obywatelska ma do czynienia z seryjnym mordercą? Czy zginie ktoś jeszcze? Dlaczego Służby Bezpieczeństwa się w to wszystko mieszają? Co odkryje ekipa Olkiewicza?

Muszę przyznać, że jak dla mnie jest to kryminał z górnej półki. Na prawdę świetnie mi się czytał i jedyne co trochę mnie na początku przerażało to wielkopolska gwara użyta w książce. Troszkę czasu minęło nim udało mi się wczuć i wyłapać wszystko co trzeba. Myślę jednak, ze bez tego powieść straciła by pewnego rodzaju urok i cieszę się, że autor się na nią zdecydował. Zdecydowanie polubiłam Blaszkowskiego, który ma własny obraz tego jak powinna wyglądać Milicja i jej pracownicy i święcie wierzy w to, że kiedyś zmienią się obecne zasady. Osobnik, który został moim antybohaterem jest Teoś czyli Teodor Olkiewicz. Oj dla mnie osoba nie do polubienia. Alkoholik i tchórz, który jedyne co ma na najwyższym poziomie to chamskie zachowanie. Powiedzmy sobie jednak szczerze, że książka z bohaterami na plus i minus to książka pełna. Tak jest w tym wypadku. "Mocne uderzenie" to co prawda czwarty tom serii o Milicjantach z Poznania, ale nie odczujemy tego jakoś mocno. Nie zmienia to faktu, że osobiście będę chciała zrobić wiele by nadrobić te trzy wcześniejsze, bo jak dla mnie warto. Polecam miłośnikom czasów PRL, MO, SB, ale także tym podobnym do mnie co nie znają, a chcą się zapoznać z tamtymi czasami.

<Ocena: 9/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję księgarni Tania Książka