poniedziałek, 30 marca 2015

Casey Watson - "Ostatni całus dla mamy"

Wydaje mi się, że nie jedna z nas - nastolatka, dziewczyna czy kobieta - miała w swoim dziecięcym jeszcze życiu myśl by zostać matką, mieć kogoś do kochana i kogoś kto pokocha nas - bezwarunkowo. Taka chwila buntu, gdy myślimy, że rodzice nie rozumieją, nie kochają, gdy wydaje nam się, że są nami rozczarowani. Ale co gdy te "marzenia" się iszczą? Gdy tak na prawdę dziecko ma dziecko? Czy macierzyństwo nadal wygląda tak beztrosko i kolorowo? Czy rzeczywistość to na pewno ideał z wyobrażeń? I co, gdy brak w tedy oparcia w rodzinie? Gdy rodzina jest taka jak czasami mamy wrażenie, że jest?

Emma ma czternaście lat i właśnie została mamą. Jest sama, bo jej matka cierpi na depresję, jest alkoholiczką i lekomanką - ciężko od takiej osoby o wsparcie, szczególnie gdy jest się co rusz przez nią oddawanym pod opiekę pomocy społecznej. Brak jej oparcia, a jako że sama w zasadzie jest jeszcze dzieckiem to ciężko sprostać temu co czeka świeżo upieczona mamę. Em razem z kilkutygodniowym synkiem Romanem trafia pod opiekę Casey i Mike'a - małżeństwa prowadzącego tymczasowy dom zastępczy dla dzieci po przejściach i z problemami. Czym taki pobyt będzie dla państwa Watsonów, czym dla Emmy, a czym dla Romana? Jak ułożą się losy dzieci, bo ciężko inaczej powiedzieć o Em. Czy Roman zostanie przy mamie czy zostanie odebrany? Czy matka Emmy zrobi krok i podejmie się leczenia?

Na te i na wiele innych pytań znajdziecie odpowiedzi  w książce pt. "Ostatni całus dla mamy". Książce pisanej przez życie, którą niezmiernie ciężko ocenić - bo nie można oceniać życia innych. Warto jednak je czytać. Po to by otworzyć oczy na otoczenie, by nie osądzać a przynajmniej próbować zrozumieć drugiego człowieka...

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Amber

czwartek, 26 marca 2015

Alice Montgomery - "Jamie Dornan. Wszystkie jego twarze"

Moje pierwsze podejście do typowej biografii. Co mnie skłoniło do próby? Ciekawość jak się czyta, zaintrygowanie aktorem, którego kojarzyłam już z The Fall (dlatego padło na tę, a nie inną) i myśl czy to coś dla mnie czy nie. Już na wstępie proszę o wyrozumiałość co do recenzji, bo nie orientuję się jak ten typ książek recenzować. To będą głównie odczucia... A ponieważ lubię Dornana recenzja może być z lekka nieadekwatna do wartości książki ;)

Pierwsze pytanie jakie nasunęło mi się po przeczytaniu, brzmiało: "Co z tego wszystkiego zostało potwierdzone przez Jamie'go a co zostało napisane ot tak byle było?" Ciężko tego typu literaturę traktować jako źródło 100% informacji na temat życia ludzi. Mimo to czytało się przyjemnie, szybko i ciekawie. Niestety miałam odczucia, że autorka rozpisywała się na tematy bardziej błahe, a te ważniejsze okroiła do minimum.  A co możemy znaleźć w książce Mongomery? Historię dzieciństwa Jamie'go, jego pierwsze kroki w karierze modela oraz aktora, opisy filmów w których wystąpił - co daje ciekawy efekt w biografii aktora i jest to naprawdę dużym plusem! Ponieważ nie interesowałam się życiem ani Dornana ani innych osób na tyle by wiedzieć o nich nadzwyczajne rzeczy to ciężko mi napisać czy ta pozycja zawiera wyjątkowo ciekawe informacje, te nieznane czy typu "WOW!". Jedno jest pewne... Zaimponowała mi skromność Jamie'go i jego przyziemność. A jako jego cicha fanka mogę życzyć sukcesów i więcej wiary w swoje umiejętności i zdolności! ;)

W książce mamy mało zdjęć, ale te co są rekompensują ich ilość i cieszą oraz przyciągają oko. A pozycja ma język, który sprzyja zagłębieniu się w treść i człowiek nie wie kiedy zamiast strony odwraca okładkę...

Myślę, że to coś dla fanów Jamie'go Dornana, dla miłośników biografii, dla tych co lubią ciekawostki z życia innych... Ja niestety nie jestem osobą, której wścibianie nosa w życie innych sprawia przyjemność i choć książka mi się bardzo podobała to jednak biografie to nie to co tygryski lubią najbardziej.

<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Publicat

poniedziałek, 23 marca 2015

Leena Lander - "Rozkaz"

Moja miłość i zainteresowanie książkami, a w szczególności kryminałami pojawiła się wraz z książkami Stiega Larssona. Postanowiłam wyjść poza kręgi sławnych bestsellerów i autorów, poznać inne pozycje i obietnicy dotrzymałam. Z każdą pozycją, z każdym autorem i każdą strona odkrywam nowy świat chociaż uczucia są różne...

Książka oparta na faktach z 1918 roku. Opiera się na wojnie domowej w Finlandii. Konflikt rozgrywa się między "Czerwonymi" i "Białymi" - niestety nie tylko, bo jak zawsze wciągnięci zostają także niewinni...
Jegier Aaro Harjula na własne ryzyko podejmuje się przetransportowania oskarżonej o zabójstwo Miiny Malin do obozu dla jeńców. Ma ona zostać przesłuchana przez sędziego polowego Emila Hallenberga. Niestety pod czas podróży dochodzi do wypadku i oboje zostają uwięzieni na opuszczonej wysepce na 8 dni. Po tym czasie docierają na miejsce, ale oboje milczą na temat tego co ich spotkało. Jak się potoczą losy oskarżonej? Co się stanie z jegrem? I jaka rolę odegra w tym wszystkim sędzia polowy?

Na wysoka ocenę zasługuje tu styl pisania, który zmusza do myślenia i poświęcenia uwagi. Nie jest to książka, którą przeczyta się w 5 minut i do widzenia! Czy warto się przez nią przebijać? TAK. Czy warto rozkładać na "części" jeśli nie idzie "od ręki"? TAK.
.
Zachęcam do przeczytania i pomyślenia, przeżycia i zgłębienia "Rozkazu". Ale nie oczekujcie kryminały, thrillera czy nawet dreszczowca o którym mowa na okładce. Ale jedno trzeba przyznać. Książka przedstawia bohaterów tak, że nie można ocenić ich jako czysto dobrych czy do cna złych...

<Ocena: 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Kojro

niedziela, 22 marca 2015

Antoinette van Heugten - "Smak tulipanów"

Jako, że mam za sobą już jedną książkę van Heugten nie zawahałam się sięgnąć po kolejną skoro nadarzyła się okazja. Jakie wrażenia i emocje wywołała? Czy spełniła moje oczekiwania? Zobaczmy...

Nora De Jong to młoda lekarka mieszkająca wraz z córeczką i matką w Houston w Teksasie gdzie po wojnie z Holandii wyemigrowali jej rodzice. Pewnego dnia, gdy wraca z pracy wita ją cisza. Annette, która zawsze pod nieobecność Nory zajmowała się malutką Rose leży martwa w salonie, koszyczek małej jest pusty, a kawałek dalej leży ciało mężczyzny i broń... Co się stało? Śledztwo trwa, zaangażowana jest policja amerykańska jak i holenderska, ale czas mija a nowych informacji nie ma. Nora bierze wszystko w swoje ręce i tak trafia na nowe i ważne ślady, wyjeżdża do Amsterdamu i tam dowiaduje się rzeczy o których niektórzy woleli by nie wiedzie. Kim na prawdę są jej rodzice? Kim tak na prawdę jest ona? I czy możliwe by jeden człowiek pałał rządzą zemsty do drugiego po ponad 35-latach? Przeczytajcie a dowiecie się wszystkiego.

Antoinette van Heugten ma na swoim koncie już jedna powieść - "Dotknąć prawdy". Zrobiła ona na mnie ogromne wrażenie i myślę, że poniekąd jest to powodem niższej oceny "Smak tulipanów". Bo choć świetnie się czyta, wciąga i daje do myślenia to jednak czegoś mi w niej brak, czegoś co spowoduje "utonięcie i wypłynięcie na brzeg" z ostatnią stroną. Mimo to zachęcam do przeczytania tak fanów van Heugten jak miłośników kryminałów i tych początkujących w tych klimatach.

<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Harlequin Mira

czwartek, 19 marca 2015

Wendy Holden - "Chłopiec i pies"

Książki na faktach w których bohaterami są dzieci oraz zwierzęta to balsam dla mojej duszy. Może dlatego, że sama dzięki zwierzowi (psiakowi imieniem Toby, który towarzyszy mi już 8 lat - zwanym przeze mnie 4 kg szczęścia ;) ) z większą odwagą i uporem wstałam z wózka inwalidzkiego. Czym dla mnie są tego typu książki? Ubraniem w słowa tego co czuję, co myślę i co sama chciała bym wyrazić, bo wiem co zwierzak potrafi dać człowiekowi - szczególnie temu cierpiącemu.

Książka przedstawia nam dwóch bohaterów, którym należy się szacunek. 5-miesięczny owczarek anatolijski, który przez człowieka pozostał kaleką do końca życia. Został przywiązany do torów i tylko cudem uniknął śmierci. Maszynista go dostrzegł, ale niestety zbyt późno i efektem tego jest utrata tylnej łapy i ogona. Mimo to psiak nie stracił zaufania do ludzi - wręcz przeciwnie.
Owen to 8-letni chłopczyk cierpiący na genetyczną chorobę powodującą ciągłe i bolesne napięcie mięśni powodujący stały i silny ból, zniekształca ciało i buzię... Nieśmiały, zamknięty w sobie i skryty malec najlepiej czuje się w domu z ojcem i przybraną matką. Ale zmienia się to, gdy Haatchi - niepełnosprawny owczarek - pojawia się u nich w domu. Oboje się wspierają, uczą jak radzić sobie z niepełnosprawnością, pokazują ludziom, że chory nie znaczy inny!

W książce "Chłopiec i pies" zostaje nam przedstawiona walka chłopca i psa. Nie chcę pisać więcej - po prostu zachęcam do zapoznania się z wyjątkowo krótką, ale pełną wiary i nadziei książeczki. Wierzę, że wielu z Was po nią sięgnie oraz, że powstanie dalszy ciąg losów Owena i Haatchiego!

<Ocena: 10/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Amber

wtorek, 24 lutego 2015

John Hart - "Ostatnie dziecko"

Jako miłośniczka thrillerów i kryminałów wydawnictwa Sonia Draga sięgnęłam po tą książkę bez wahania. Szczególnie, że jak do tej pory mam za sobą kilka i z każdego byłam bardzo zadowolona. Gdy dołożyłam do tego bardzo ciekawe, pozytywne i budujące opinie na temat "Ostatniego dziecka" nie mogłam nie zabrać jej z bibliotecznego regału. I nadszedł dzień czytania...

Clyde Hunt to policjant, którego lepiej mieć za przyjaciela niż wroga. Uczciwy, szczery, oddany pracy, ale też wrażliwy na cierpienie innych. Prowadzi sprawę zaginięcia nastoletniej Alyssy. Przez rok czasu pochłonięty rozwiązaniem jej zagadkowego zaginięcia nie baczy na to, że rozpadła mu się rodzina, syn się zmienił, a posada w pracy wisi na włosku. Drąży, analizuje, próbuje ruszyć do przodu i spełnić obietnicę daną matce dziewczynki i jej bratu: "Obiecuję, że ją znajdę"
Johny to jej bliźniak. Cały czas wierzy, że znajdzie siostrę, mało tego znajdzie ją żywą. Chłopiec pozostawiony jest sam sobie, gdyż matka po zaginięciu córki i opuszczeniu ich przez męża, a ojca Johnny'ego popadła w załamanie nerwowe. Nadużywa leków i alkoholu, nie kontaktuje ze światem, jej nowy partner to porywczy, agresywny mężczyzna, który zażywa kokainę.
Pewnego dnia ginie następna dziewczynka i wszystko zaczyna się od nowa. Ale tym razem są nowe ślady, podejrzani, dowody...

Brzmi rewelacyjnie i tego oczekiwałam. Książkę czytałam długo, była dla mnie nudna, styl mnie nie przekonywał. Niby chciało się czytać, ale też coś powodowało, że po kilku stronach odkładałam, robiłam przerwy na inną powieść. Podobało mi się raptem ostatnie czterdzieści stron, a nie tego chciałam, nie na to liczyłam. Lekko rozczarowana, ale dalej trwająca w przekonaniu, że Sonia ma coś co kocham i pewna, że do książek pana Harta na pewno jeszcze zrobię podejście, bo nie można oceniać autora po jednej powieści.Osobiście ani nie polecam ani nie zniechęcam, bo jak widać każdy ma swoje zdanie, a moje nie pokrywa się z zaczerpniętymi opiniami...

<Ocena: 5/10>

poniedziałek, 23 lutego 2015

14 lutego "Walentynki" - wizyta w kinie i wrażenia po Greyu

Walentynki, drugi dzień ekranizacji jakże słynnej książki Pani James "Pięćdziesiąt twarzy Greya" i zaproszenie do kina od ukochanego... No to myślę: "To mi się podoba". I choć książka (a w zasadzie jej pierwszy tom, bo tylko tyle przełknęłam) bardzo mnie zawiodła, a przed wyjściem zerknęłam na wymowne i negatywne opinie po dniu premiery na temat tegoż filmu, szłam z nastawieniem neutralnym - nie spodziewając się niczego, a dokładniej niczego konkretnego. Czy był to dobry pomysł? Dla mnie tak. Informuję i ostrzegam, że opinię wydaję jako osoba dla której kino, film i oglądanie to zło konieczne! ;)

Najpierw aktorzy... Obsadzenie Dakoty w roli Any było dla mnie od pierwszego dnia strzałem w dziesiątkę. Skromna, niepozorna, nieśmiała, a zarazem śliczna. Miała jednak wdzięk i wspaniałą dozę zadziorności. Jamie? Przyznaję nie podobała mi się taka opcja, nie umiałam go dopasować do Greya z książki. A jednak w efekcie końcowym, a w zasadzie po kilku minutach filmu stwierdziłam, że ten facet to to! Przystojny (choć pewnie nie do końca takiej urody spodziewały się fanki), enigmatyczny, skryty i poważny. W całości stworzyli wspaniały duet, który bardzo przypadł mi do gustu.

Książka erotyczna, a ekranizacja której do niej dość daleko... Pozwolę sobie ładnie i skromnie odnieść się do słów Christiana z powieści: "Waniliowy seks to seks bez zabawek i dodatków." Mniej więcej tak mogę porównać książkę z filmem, gdzie ten drugi to właśnie nuta waniliowa. Czy to źle? Jak widzę po opiniach wielu osób - bardzo, ale dla mnie... NIE. Problemem jak dla mnie był, będzie i jest fakt, że ludzie idąc do kina szli pewni, że dostaną EROTYK graniczący z porno z konkretnymi elementami BDSM. Dostajemy to w ilości skromnej, słodkiej i delikatnej, a co za tym idzie czy to na pewno to? Znów odpowiem NIE, ale to nie znaczy, że właśnie taka forma nie może być dobra, nie może zadowolić czy zachęcić do przemyślenia...

No właśnie i moja reakcja na film... Książka mnie zawiodła, bo była płytka i śmieszna. A prymitywny język, stylistyka i ogólna treść załamuje. Co dziwne film zrobił na mnie ogromne wrażenie, bo zachęcił do myślenia, którego bym się po tego rodzaju ekranizacji nie spodziewała!!! Ogromne gratulacje jednak za oprawę muzyczną, bo to ona wpływa na zmysły, myśli i odczucia!

Na dziś kończę, a osoby, które dopiero będą zamierzały obejrzeć "Pięćdziesiąt twarzy Greya" zachęcam do tego by poświęciły temu filmowi trochę uwagi i nie szły z konkretnym oczekiwaniem, a otwartym umysłem!

<Ocena: 8/10>

niedziela, 8 lutego 2015

Kenzaburō Ōe - "Zerwać pąki, zabić dzieci"

Książka wpadła w moje ręce tylko ze względu na to, że podjęłam się "Książkowego wyzwania na 2015 r." Ponieważ nienawidzę wojennych klimatów, a takowa książka byłą potrzebna na zaliczenie wyzwania, koniecznie chciałam coś cienkiego i w bibliotece wyszukałam książkę Kenzaburō. Po przeczytaniu na prawdę krótkiego opisu na skrzydełku okładki postanowiłam: "Biorę,bo powinnam dać radę!"

Nie chcę rozpisywać się na temat treści, bo szkoda jej zdradzać. Ważne jest to jakie uczucia to niepozorne maleństwo we mnie wzbudziło - i wzbudzi w wielu z Was jeśli odważycie się wziąć je do ręki.
"Zerwać pąki, zabić dzieci"... sam tytuł nie jednemu z nas daje dużo do myślenia. Książeczka cieniutka, bo cóż to jest 118 stron? A jednak szok ile bólu, krzywdy i okrucieństwa w tak minimalistycznym formacie może się zmieścić. Książka wciąga i hipnotyzuje, przeraża i szokuje. Realistycznie przedstawiona treść powoduje, że momentami ma się ochotę zarzucić czytanie, bo człowieka dobija bezsilność wobec małoletnich bohaterów pozostawionych przez dorosłych samym sobie.

Myślę, że lektura obowiązkowa dla każdego dorosłego, ale nie dla relaksu, a dla przemyślenia. Jeśli spotkacie ją na swej drodze koniecznie przeczytajcie, jeśli nie to poszukajcie, bo na prawdę warto...

<Ocena: 10/10>

poniedziałek, 2 lutego 2015

Erica Spindler - "W milczeniu"

Z Ericą miałam do czynienia już kilkakrotnie. I choć czasami jest świetnie innym razem poziom jest lekko poniżej średniej to i tak mnie przyciąga. Ma coś co każe mi do niej wracać, nie raz, nie dwa, ale cały czas... Jej gatunek thrillera romantycznego czyta się zadziwiająco lekko mimo tajemnicy, zbrodni, mroku...

"W milczeniu" poznajemy Avery Chuavin pochodzącą z małego miasteczka Cypress Springs w Luizjanie dziewczynę. Od kilkunastu lat pracuje i mieszka ona z dala od rodzinnych stron. Wraca, gdy dowiaduje się o samobójczej śmierci ojca. Tyle, że Avery w nią nie wierzy. Zresztą nie tylko ona. A każdy kto zaczyna grzebać ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. To wypadek, to samobójstwo, to nieumyślne spowodowanie śmierci... Mamy urocze miasteczko i mniej urocze tajemnice. Wspaniałych mieszkańców mających już nie całkiem wspaniałe rzeczy na sumieniu. Czy Cypress na prawdę się nie zmieniło przez te lata, gdy Chuvain w nim nie było? A jeśli tak to co tak na prawdę jest tego powodem? Ile krwi się poleje nim tajemnice wyjdą na jaw? Kto w tym miasteczku jest tym dobrym, a kto tym złym? Gdzie kończy się granica między utrzymaniem porządku i prawości, a zbrodnia, nienawiścią i zastraszaniem? Wszystko zostanie wyjaśnione na stronach tej powieści. Wystarczy po nią sięgnąć.

Podsumowując książka wciąga, ma tempo, tajemnice i trochę mroku. Ma swoich dobrych i złych bohaterów, wśród tego romans by ją złagodzić. Mały minus za zbyt łatwe odgadnięcie kto jest winny, kto zabija, kto jest tym złym. Mimo to polecam, bo warto.

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Harlequin Mira

wtorek, 20 stycznia 2015

David Dosa - "Oskar. Kot, który przeczuwał śmierć"

Książka już dawno wpadła w moje oko, zakupiłam ją i ... Zatonęła w kartonach wśród innych. Niestety długo oczekując na swoją kolej, została w między czasie zagubiona. Gdy znów udało mi się ją odzyskać od razu wzięłam ją w ręce z obawą, że znów ją gdzieś stracę...

David Dosa to autor tej książki, profesor Uniwersytetu Brown, ale przede wszystkim lekarz geriatra w domu opieki dla chorych z demencją. "Oskar..." to książka składająca się z wyznań rodzin pacjentów, którzy odeszli w Steere House opowiadane przez pana Dosę. To nie tylko zmaganie się ze stratą kogoś bliskiego jeszcze za życia, nie tylko uświadamianie rodzinom, że nie zawsze leczenie za wszelka cenę ma sens, nie tylko opis bólu i cierpienia bliskich i chorych. To dużo więcej... A wszystko łączy pewny kot. Kot imieniem Oskar.

Pierwszym (i to dosłownie!) mieszkańcem Steere House był Harry kot, który zaadoptował budynek jeszcze gdy powstawał. Długo męczono się by go wygnać - na próżno. I tak rok za rokiem zauważono, że koty w domu opieki to tak na prawdę nie intruzi, ale terapeuci. Terapeuci tak dla chorych jak i ich rodzin. I pomału do Steere House zaczęło przybywać kotów, pojawił się królik i ptaki. I nagle pojawił się Oskar, a wraz z nim plotki, że to specyficzny kot, który towarzyszy umierającym w ostatnich godzinach ich życia. Dosa najpierw stwierdził, że wszyscy są lekko "szurnięci" , a potem dzień po dniu odkrywał, że ten jedyny w swoim rodzaju pensjonariusz domu opieki faktycznie pomaga i towarzyszy. Tak umierającym jak i ich rodzinom by łatwiej było im to znieść.

Najkrócej, ale z całego serca: Książka dla każdego czytelnika!

<Ocena: 10/10

Diana Palmer - "Nora"

Nie jestem miłośnikiem romansów, ale gdy czytam za dużo kryminałów pod rząd potrzebuję czegoś lekkiego. I tak było tym razem. Muszę przyznać, że byłam mile zaskoczona. Ale wszystko od początku....

Nora Marlowe to młodziutka, ale wykształcona panienka z wyższych sfer. Jej zamiłowaniem są podróże, a Dziki Zachód dzięki książkom fascynował ją od zawsze. Więc dlaczego miała by nie skorzystać z podróży właśnie tam gdy nadarza się okazja? Odwiedziny wujostwa i kuzynki to rewelacyjny powód by wkroczyć w świat wprost z książek. Tylko czy na pewno jest tak piękny, kolorowy i fascynujący?
Cal Barton to ubogi, ale wyjątkowo przystojny kowboj pracujący na farmie wujka Nory - Chestera. To on jest pierwszym mężczyzną jakiego widzi Eleanora po przyjeździe do Teksasu. I to on psuje Norze cały obrazek na temat Dzikiego Zachodu. No, bo jak taki śmierdzący, brudny i irytujący mężczyzna może się równać z dżentelmenami z zachodu?! A jednak ich los splata się w wyjątkowy sposób. Kim na prawdę okaże się Cal? Czy uda mu się nauczyć snobkę jaką jest Nora, że nie pochodzenie jest najważniejsze? Przez co będzie musiała ona przejść by to zrozumieć? Jak potoczą i zakończą się przygody panny Marlowe i zatwardziałego kawalera jakim jest Borton? Przeczytajcie, a zobaczycie.

Jako osoba uważająca romanse za tandetne, przewidywalne i nudne chyba nigdy nie wciągnęłam się w żaden aż tak i to z takim zapałem i pewnego rodzaju zachwytem. Diana Palmer zdecydowanie pisze lekko i przyjemnie, prostym i łatwo przyswajalnym językiem - pisze tak typowo, a jednak tak uroczo... Zdecydowanie i chętnie sięgnę po jeszcze niejedną książkę tej autorki. A "Norę" polecam duszom romantycznym, miłośniczkom romansów i tym które chętnie oderwą się od szarej codzienności!

<Ocena: 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Harlequin Mira

wtorek, 30 grudnia 2014

William Landay - "W obronie syna"

O książce czytałam tyle dobrego, że w końcu gdy nadarzyła się okazja to musiałam ją zdobyć. Ciekawość czy to co piszą to prawda, co kryje się w tej ciekawie wyglądającej okładce i pod wiele mówiącym tytułem wzięła górę. Zaraz zobaczycie czy potwierdzę to wszystko czy temu zaprzeczę....

Andy Barber jest zastępcą prokuratora okręgowego w Massachusetts i to od ponad 20 lat. Szanowany obywatel, świetny na sali sądowej. Szczęśliwie żonaty z Laurie, posiadający syna - czternastoletniego Jacoba. Wszystko ślicznie prawda? Do czasu... Pewnego ranka spokojnym miasteczkiem wstrząsa zbrodnia. Szokująca o tyle, że zamordowano rówieśnika Jacoba. Andy prowadzi sprawę, ale tylko do czasu, bo podejrzenia padają na jego syna.

To jak się wszystko potoczy zostawiam Wam drodzy czytelnicy. Tym razem więcej napisze o uczuciach niż o treści. A jak się czułam przerzucając kolejne kartki? Zszokowana, zaskoczona, zniesmaczona, przybita... Wszystko na raz. Jak by wielka bomba emocji chciała i nie mogła wybuchnąć. Byłam tym przytłoczona, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Właśnie takich książek szukam, tego pragnę i tego oczekuję! Książka dla każdego czytelnika. Niezależnie od wieku i płci. Po prostu warto!

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Amber

piątek, 26 grudnia 2014

Alex Kava - "Mroczny trop"

Alex Kava jest autorką bestsellerów, thrillerów psychologicznych. Na ile się zorientowałam i przeczytałam pisze się o niej albo jako o wielkiej pisarce albo jako wielkiej pomyłce. Ja miałam okazję przeczytać jej drugą książkę, oczywiście nie w tej kolejności co trzeba i dwie krótkie historie napisane wraz z paniami Eriką Spindler oraz J.T. Ellison. Jak ja oceniam jej książki?

Ryder Creed to treser psów. Często współpracuje z różnego rodzaju służbami. Aktualnie pracuje głównie w sprawach z narkotykami gdzie pomaga mu Grace - suczka rasy Jack Russel Terrier. Przemilczmy kto z nich jest sławniejszy ;) W każdym razie kłopoty Rydera zaczynają się w momencie odnalezienia przemycanych na statku dzieci oraz gdy bierze pod opiekę nastolatkę - Amandę. Kim ona jest i jakie problemy ściągnie na Creeda, jego czworonożnych przyjaciół oraz współpracowników?
Maggie O'Deal to agentka FBI. Właśnie pracuje nad sprawą wyłowionych z rzeki zwłok mężczyzny, który przed śmiercią był torturowany. Liczne, bardzo liczne ugryzienia mrówek? Czy ofiara będzie jedna czy może więcej? 
Co połączy drogi O'Deal i Creeda? Jak sobie poradzą?

Większość z Was to fani Kavy, wielu dopiero się z nią zapoznaje, część dopiero na nią trafi... To czy włożycie ją do kieszonki "DNO" czy "REWELACJA" zależy od Was... Ja chociaż książka była za lekka, za szybka w czytaniu i zbyt przewidywalna włożę ją do drugiej przegródki. I zachęcę do zapoznania się z całą twórczością Alex. Ja chcę przeczytać wszystkie, ale teraz zrobię to po kolei. 

<Ocena: 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Harlequin Mira

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Kjell Eriksonn - "Nocny śpiew ptaków"

Szwedzkie kryminały i ich połączenie z obyczajowością urzekły mnie już dawno temu. Teraz tylko z dnia na dzień pogłębiam swoją wiedzę na temat autorów stamtąd pochodzących. Czytuję z tym samym zapałem tych znanych i tych nieznanych i to z różnymi efektami. Czasami ku mojemu zaskoczeniu Ci ukryci piszą lepiej. A jak jest tutaj? Świetnie i jedyne czego żałuję to, że zaczęłam od 5 tomu serii z komisarz Ann Lindell...

Uppsala, maj, środek nocy... Zdemolowana zostaje cała główna ulica, odłamki szkła z powybijanych okien i wystaw sklepowych, połamane deski, pełno śmieci - to wszystko na ulicy. Pomiędzy tym w jednej z księgarń zwłoki młodego chłopaka. Kto i dlaczego zabił? Wypadek czy perfidne morderstwo? Czy komisarz Ann i jej koledzy z pracy odkryją motyw i mordercę? Kto jest winnym zabicia a kto znalazł się o nieodpowiedniej porze w nieodpowiednim miejscu? Czy świadek ujawni się i powie co widział? Wiele pytań, dynamiczna akcja i odkrywanie kart krok po kroku. I jeden minus z własnej głupoty - Czemu nie czytałam po kolei?!

Miłośnikom kryminałów i skandynawskich klimatów polecam z ręką na sercu, ale także tym, którzy lubią delikatniejsze choć nadal mroczne historie oraz początkującym z gatunkiem Tylko błagam nie róbcie tego co ja i czytajcie po kolei!
<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Amber