Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Pruska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Agnieszka Pruska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 25 września 2021

Agnieszka Pruska - "Lipcowy dusiciel"

Tytuł: Lipcowy dusiciel
Cykl: Sezon na zbrodnię (Tom 1)

Autor: Agnieszka Pruska 
Stron: 50
Gatunek: literatura polska, kryminał, opowiadanie
Wydawnictwo: Oficynka
ISBN: 978-91-799-5904-3

Okazuje się, że z Agnieszką Pruską jest mi zdecydowanie po drodze. Mam za sobą wszystkie jej książki jakie wydała! Muszę przyznać, że zaczęłam od cyklu z komisarzem Barnabą Uszkierem i to był strzał w dziesiątkę. Prawdziwe realia pracy polskiej policji zawarte w wydawałoby się niepozornej powieści. Później wpadła mi w ręce seria z nauczycielkami Julką i Alicją gdzie oprócz kryminalnych zagadek pojawił się humor co było dla mnie świetnym połączeniem. Gdy dowiedziałam się, że Agnieszka wydaje kolejną serię tym razem o Macieju Gromskim byłam zachwycona. Trzeba było zdobyć i przeczytać.

Maciej Bromski wraca do domu z wyjazdu służbowego. Oczywiście nic nie może być idealnie i po drodze łapie go awaria samochodu. Melduje się zatem w hotelu i postanawia przy okazji trochę odpocząć, a może i pozwiedzać okolicę - zależy ile czasu będzie trwała naprawa samochodu. Żeby przygód nie było za mało, Gromski odkrywa zwłoki. Staje się podejrzanym numer jeden, ale szybko udaje mu się wytłumaczyć i dać alibi. Za to sam staje się bardzo ciekawy kto i dlaczego zamordował. Siostra Macieja, która jest policjantką najpierw go łaja za wtrącanie się w sprawy policji, ale sama trochę mu podpowiada i pomaga poukładać elementy zagadki w jedną całość. 
Kim jest morderca? Jakie miał motywy? Czy ofiar będzie więcej?

Musze przyznać, że opowiadanie wciąga od pierwszych stron i tylko żal, że jest ich tak niewiele. Może nie odczułabym tej małej ilości gdyby historia nie była tak dynamiczna i intrygująca. A tak to niestety człowiek razem z opowieścią nabiera rozpędu, daje się pochłonąć i nagle... koniec. To czekanie na kolejne opowiadanie jest zarówno nagrodą (będzie się działo dalej!), jak i karą, bo przecież można było od razu napisać jedną długą historię, a nie kilkanaście krótkich. Na ogromna pochwałę zasługuje główna postać czyli sam Maciej Gromski. Rozważny, inteligentny i ogarnięty mężczyzna, który wie czego chce. Jak na razie autorka nie ujawnia wad bohatera, więc nie wiemy czy karty odsłaniać będzie stopniowo czy może stworzyła postać idealną. Ja lecę do kolejnego opowiadania i Wam polecam to samo!

<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka

sobota, 4 września 2021

Agnieszka Pruska - "Ciało poniekąd ponętne"

Tytuł: Ciało poniekąd ponętne
Cykl: Alicja i Julia (Tom 4)
Seria: ABC

Autor: Agnieszka Pruska 
Stron: 316
Gatunek: literatura polska, kryminał, humor, komedia
Wydawnictwo: Oficynka
ISBN: 978-83-668-9901-8

Jeśli chodzi o Agnieszkę Pruską, to miałam okazję poznać ją już dość dawno temu, za sprawą serii o komisarzu Barnabie Uszkierze. Tak naprawdę to zakochałam się w niej głównie z jednego powodu. W prosty i szczery sposób ukazała prawdziwą pracę policji, czyli raporty, przesłuchania, znów raporty i ponowne wypytywanie albo już pytanych, albo nowych świadków/podejrzanych. Kiedy natrafiłam, więc na serię kryminalno-komediową tejże autorki poczułam, że jeśli mam polubić ten gatunek to tylko dzięki niej. Czy miałam rację?

Alicja i Julia od pewnego czasu spędzają wakacje we dwie z okresowym dojazdem ich mężczyzn. Dodatkowo ich wspólne wyjazdy jeszcze nigdy nie były nudne za sprawą ich szczęścia do znajdywania... zwłok! Tak, dobrze czytacie - zwłok! Czasami są nie do końca martwe, niekiedy niezbyt świeże, a innym razem lekko zmarznięte (kiedy wakacje zmieniają się w ferie zimowe). Co ciekawe w przygodach Ali i Juli nie namieszała nawet pandemia koronawirusa! Dziewczyny dobrze wiedzą, jak sprawić by zwykłe wakacje stały się pełne adrenaliny, zagadek i oczywiście zawierały... trupa!
Tym razem dwie nauczycielki (jak zawsze przypadkowo) trafiają na zwłoki mieszkańca Władysławowa. Jako niezwykle ciekawskie istoty po raz czwarty postanawiają spróbować rozwiązać zagadkę śmierci mężczyzny. Włączają tryb detektywek-amatorek i działają na własną rękę, niejednokrotnie narażając swoje zdrowie (czy życie też to już musicie sprawdzić).

Na chwilę obecną przeczytałam wszystkie książki Agnieszki Pruskiej. 5 tomów z komisarzem Barnabą, 4 tomy z Alą i Julką oraz 3 tomy z cyklu Sezon na zbrodnię. Co ciekawe czekam na każdą kolejną książkę Agnieszki Pruskiej, bo zakochałam się w jej piórze. Do czasu poznania dwóch nauczycielek połączenie kryminału z komedią nie bardzo mnie kręciło. Pamiętam kilka swoich podejść do Joanny Chmielewskiej - każde nieudane. Teraz po latach chcę spróbować powrotu, bo przyjaciółka powiedziała, że Agnieszka ma niezwykle podobne pióro (ja tego nie wyczułam, ale też dość szybko poddawałam się przy książkach Asi). Jak zwykle podczas przygód Alicji i Julii bawiłam się przednio, chociaż po raz pierwszy odniosłam wrażenie, iż autorka poszła w stronę naśmiewania się z innych, co mnie zaskoczyło (albo ja coś źle odbierałam). Mimo to moje serce nadal należy do pani Agnieszki i tylko czekam na kolejną powieść - nieważne czy komedię, kryminał czy opowiadania. Polecam, ale zachęcam do czytania chronologicznie zarówno jeśli chodzi o nauczycielki, jak i komisarza Uszkiera.

<Ocena: 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka

poniedziałek, 13 kwietnia 2020

Agnieszka Pruska - "Łowca"

Tytuł: Łowca
Cykl: Komisarz Barnaba Uszkier  (Tom 5)
Seria: ABC
Autor: Agnieszka Pruska 
Stron: 618
Gatunek: literatura polska, kryminał, dramat
Wydawnictwo: Oficynka
ISBN: 978-83-658-9184-6

Agnieszkę Pruską i stworzonego przez nią komisarza miałam okazję poznać trzy lub cztery lata temu. Wpadłam praktycznie od pierwszej jej książki i to tak naprawdę z powodu, dla którego wiele osób uważa jej powieści za... nudne! Jako jedna z niewielu pokazała prawdziwą pracę policji. To nie jest tak zwana inteligencja wyższa, intuicja czy łut szczęścia, jak np. u Chrisa Cartera, ale przesłuchiwania, raporty, papiery, analizy, znów przesłuchiwania i tak w koło Macieju aż trafi się na ten najważniejszy szczegół, który ruszy śledztwem jak lawiną. Do tego praca nie tylko policjantów śledczych, ale również patologa i techników. Pojawia się też postać psychologa, który pomaga łączyć fakty i analizować zachowanie mordercy. Jak zatem nie dać się pochłonąć tego typu książkom?

W Gdańsku na jednym z osiedli ginie młoda kobieta. Zwłoki zostają znalezione w jej własny m domu. Niestety ich stan pozostawia wiele do życzenia, gdyż nie dość, że przeleżały kilka dni, to towarzyszyły im dwa wygłodniałe i przerażone owczarki niemieckie. Widok, jaki zastają policjanci oraz technicy jest zatem co najmniej makabryczny. Okazuje się, że to jednak nie jest najbardziej wstrząsające, no ciężko się dziwić zwierzętom za to, co zrobiły. To, co szokuje śledczych najbardziej to podklejony oczy ofiary. Sprawca ewidentnie chciał, by kobieta patrzyła na wszystko, co robi! Uszkier i jego ekipa zaczyna śledztwo, które zapowiada się niezwykle mozolnie. Niestety nie mija aż tak wiele czasu, a zostają znalezione kolejne zwłoki. Choć samo morderstwo trochę się różni to znak charakterystyczny, czyli podklejone oczy pozostają. Podobnie jak kradzież oszczędności obu kobiet. Czy śledczy i mieszkańcy Gdańska muszą przyjąć do wiadomości, że pojawił się u nich seryjny morderca? A jeśli tak to, kim jest i gdzie go szukać skoro nie zostawia za sobą żadnego śladu? Chociaż czy na pewno?

Już po raz piąty Agnieszka Pruska nie zawiodła swoich wiernych czytelników i wierzę, że zdobędzie ich jeszcze wielu. Ja sama z jednej strony spodziewałam się wiele, ale chyba nie aż tyle. Łowca mówi: gdzie. To, co autorka podała nam na tacy, w jak się okazuje ostatnim już tomie z komisarzem Barnabą (na razie nie umiem sobie wyobrazić, że już nie spotkam Uszkiera na swojej drodze!) zszokuje chyba wielu czytelników. Dodatkowo łamanie stereotypu policjanta z brzuszkiem, lubiącego pić i/lub palić, czyli stworzenie policjanta kochającego i dbającego o rodzinę, kochającego ruch (bieganie i aikido) oraz piwo, ale w normalnych ilościach! Agnieszka Pruska te trzy lub cztery lata temu dała mi wiarę w polskich autorów, że oni też potrafią. A ja dzięki niej daję szansę kolejnym i muszę przyznać, że coraz rzadziej się waham i tylko sporadycznie czuję rozczarowanie. Kochani, jeśli chcecie dobrego kryminału, to sięgnijcie po swoich rodaków! Agnieszka Prusak zasługuje na uwagę czytelników. Zresztą polecam również jej humorystyczny cykl z nauczycielkami Alicją i Julią! Czytajcie, ale zachowajcie chronologię!

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka

Ta recenzja bierze udział w akcji „Polowanie na Łowcę”.

W kilkudniowych odstępach na stronach dziesięciu blogerów ukażą się opinie o książce „Łowca” Agnieszki Pruskiej. W każdym tekście jest ukryte jedno słowo, które po zebraniu i ułożeniu stworzą hasło konkursowe. Należy je wysłać w wiadomości prywatnej na stronę Autorki. Słowo klucz pomaga znaleźć taka wskazówka: Łowca mówi …..>i tutaj słowo do zebrania.
Do wygrania do wyboru dowolna książka Agnieszki Pruskiej, w tym „Łowca” (ale z opóźnionym terminem wysyłki). Konkurs trwa do 30.04.2020 do 23.59
Tutaj znajdziesz recenzje:

poniedziałek, 2 grudnia 2019

Agnieszka Pruska - "Wakacje z trupami"

Tytuł: Wakacje z trupami
Cykl: Alicja i Julia (Tom 2)
Seria: ABC

Autor: Agnieszka Pruska 
Stron: 428
Gatunek: literatura polska, kryminał, humor, komedia
Wydawnictwo: Oficynka
ISBN: 978-83-658-9145-7

Dziś na tapecie Agnieszka Pruska czyli ostatnimi czasy jedna z moich ulubionych pisarek polskich. Choć poznałam ją dzięki innej serii nie o nauczycielkach, a o komisarzu Barnabie Uszkierze to muszę przyznać, że zdobyła mnie wtedy jako czytelniczkę jednym szczegółem - postawiła na prawdziwą pracę policji czyli przesłuchania, papierologia, przesłuchania i tak nitką po kłębku do celu. Czyli dokładnie tak jak to wygląda w rzeczywistości, a nie, że sprawa rozwiązuje sie sama za sprawą cudu czy innych mocy nadprzyrodzonych. Z cyklem o nauczycielkach jest inaczej, a przedewszystkim zabawniej!

Alicja i Julia to dwie nauczycielki, które znów wyruszają na wakacje. Tym razem padło na Frombork i okolice. A wszystko to za sprawą usłyszanej plotce o straszącym duchu czy niepokojących kradzieżach. Kobiety nie mogły sobie darować dreszczyku emocji i gnane ciekawością wylądowały w samym centrum interesujących je zdarzeń. 
Oczywiście żeby wakacje Julki i Ali były kompletne to w zasadzie na samym ich początku znajdują... trupa! Tak, one mają szósty zmysł, jeśli chodzi o nieboszczyków. Niestety za sprawą poznanego w ubiegłym roku Dawida, który jest policjantem w te wakacje śledztwo kobiet zostaje utrudnione, bo mężczyzna ostrzega tutejszego policjanta przed umiejętnościami dwóch przyjaciółek...
Mimo to kobiety nie poddają się i na własną rękę podczas grzybobrania szukają mordercy, złodzieja, ducha i przy okazji nielicznych grzybów żeby mieć wytłumaczenie na wycieczki do lasu.

Muszę przyznać, że o ile pierwsza część bawiła mnie naprawdę mocno i czytałam ją z zapartym tchem o tyle w tej czegoś mi zabrakło. Poczułam jakby momentami autorka na siłę rozwlekała niektóre momenty powieści. Dodatkowo zabawnych sytuacji było dużo mniej, a mam wrażenie, że to właśnie jest/było charakterystyczne, jeśli chodzi o przygody nauczycielek w pierwszym tomie. Przyznać też muszę, że choć jestem miłośniczką grzybobrania i wszelkich dań z nimi w składzie to opisy wypadów na ich zbieranie przytłoczyły większą część książki co trochę mnie zmartwiło. Jednak pozostało też coś co mnie nie zawiodło czyli szalone, pozytywnie zakręcone i jak zwykle napalone na śledztwa Julia i Alicja, których nawet niewspółpracujący policjant oraz duchy nie są w stanie zrazić do odkrycia prawdy kto stoi za morderstwem, a kto za kradzieżami!

Czy przeczytam kolejną część? Oczywiście, że tak, bo nie wyobrażam sobie pozostawić te szalone kobiety bez mojego nadzoru. Mało tego jestem naprawdę zaciekawiona jakie wytłumaczenie przygód wymyślą podczas ferii zimowych, kiedy to do lasu ani na grzyby, ani na maliny się nie chodzi! Także poczekam aż za oknem pojawi się odrobina śniegu, szukam książki i wyruszam na kolejne przygody niesamowitych nauczycielek!

<Ocena: 6/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka

poniedziałek, 7 stycznia 2019

Agnieszka Pruska - "Spadkobierca"

Tytuł: Spadkobierca
Cykl: Komisarz Barnaba Uszkier  (Tom 4)
Seria: ABC
Autor: Agnieszka Pruska 
Stron: 618
Gatunek: literatura polska, kryminał, dramat
Wydawnictwo: Oficynka
ISBN: 978-83-658-9101-3


Od dłuższego czasu widzę u siebie dwie zmiany. Pierwsza to ilość przeczytanych debiutantów, których w roku 2018 gościłam u siebie wyjątkowo wielu. Druga to czytanie polskich autorów. Z bólem serca, ale i ręką na nim mówię, że zdecydowanie ich unikałam. Nie czułam ich, byli dla mnie mdli i powierzchowni. Jednak znalazło się kilku, którzy porwali mnie w swój świat. Wśród nich jest Agnieszka Pruska i jej cykl z komisarzem Uszkierem. „Spadkobierca” to już czwarty tom jego przygód, który mimo swej objętości zniknął w zaledwie trzy wieczory.

W Gdańsku pod koniec 2016 roku znaleziono zwłoki młodego mężczyzny. Śledztwo dostaje komisarz Uszkier, który prowadzi je wraz ze swoją stałą ekipą przyjaciół. Jednak dostaje do pomocy dodatkową parę rąk, która w ostateczności przynosi więcej strat niż korzyści. Pomijając fakt, że nikt nie potrafi się z nią dogadać, a ona nie próbuje nic z siebie dać najchętniej oddelegowują ją do nic nieznaczących lub monotonnych zajęć, których przy okazji nie mogłaby zbytnio spartaczyć.
Sam Barnaba ma wrażenie, że sprawa, która aktualnie trafiła na jego biurko nie będzie ani łatwa, ani szybka do rozwiązania. Mężczyzna ufa intuicji, która od lat prowadzi go w zawodzie stąd też jego mina nie wróży nic dobrego.
Sprawdzają różne wątki, przesłuchują co rusz nowe osoby, a śledztwo nie rusza nawet o milimetr. Jedyne co przychodzi śledczym do głowy to sprawdzenie historii morderstw kilka lat wstecz. Nie spodziewali się jednak, że te kilka lat zmieni się w kilkadziesiąt. I że Gdańsk od czasów wojny już niejednokrotnie znakowany był bardzo podobnymi morderstwami.
Barnabie i jego ekipie nie pozostaje nic innego jak próba odtworzenia historii i skontaktowania się z jak największą ilością osób z rodzin czy znajomych ofiar sprzed lat. Ogromnym zaskoczeniem jest fakt, że wszystkich coś ze sobą łączy…

Na sam początek, jeśli chcecie poznać losy Barnaby polecam zacząć od początku. Dlaczego? Bo bardzo łatwo pogubić się w nazwiskach śledczych, gdyż pani Agnieszka stosuje je wymiennie z imionami i dla nieznających wcześniejszych tomów serii będzie to nie lada wyzwanie. Następnie trzeba przywyknąć do stylu. To nie jest amerykański kryminał pełen zwrotów akcji, litrów krwi oraz spraw rozwiązanych w jeden dzień. To książki przedstawiające żmudne śledztwa oparte na przesłuchaniach i przeszukiwaniach. Wiele opisów oraz rozmyślań. Akcja toczy się swoim rytmem, momentami wręcz wygasa. Po to jednak by po chwili pojawić się z konkretną mocą i … sprowadzić wszystkich na ziemię, bo trop okazał się fałszywy. Mnie to zauroczyło. Nareszcie coś, co nie dzieje się na zwariowanych obrotach, coś idącego swoim krokiem. Przede wszystkim jednak coś swojskiego. Bo powieści Agnieszki Pruskiej faktycznie pokazują naszą polską policję oraz to jak prowadzone są u nas śledztwa. W końcu coś prawdziwego, realistycznego i choć nie wbijającego w fotel to jednak wartego uwagi. Polecam Uszkiera i jego przygody każdemu. Szczególnie miłośnikom tych mniej krwawych kryminałów i spokojniejszej akcji.


<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka

niedziela, 13 maja 2018

Agnieszka Pruska - "Zwłoki powinny być martwe"

Tytuł: Zwłoki powinny być martwe
Seria: ABC
Autor: Agnieszka Pruska 
Stron: 428
Gatunek: literatura polska, kryminał, humor, komedia
Wydawnictwo: Oficynka
ISBN: 978-83-643-0790-4

Kiedy w moje ręce trafiły trzy części o komisarzu Uszkierze, pióra Agnieszki Pruskiej byłam pewna, że oto po prostu zacznę przygodę z nową serią. Okazało się, że nie tylko. Zarówno jej styl, jak i bohaterowie naprawdę przypadli mi do gustu.  Powieści, choć kryminalne czytało się lekko, ale i z zainteresowaniem. Jako jedna z niewielu Agnieszka pokazała, jak wygląda prawdziwa praca policji, czyli... Rozmowy i raporty. I niech Was to proszę, nie przeraża, bo zrobiła to umiejętnie i pozycje wciąga się w zastraszającym tempie. Kiedy ujrzałam "Zwłoki..." pomyślałam: muszę je mieć i przeczytać! A kiedy znalazłam adnotację, że kryminał jest z humorem, no to już było pewne, że nie popuszczę.

Jest lato, właśnie zaczęły się wakacje i dwie nauczycielki z Gdyni postanawiają wyjechać na wczasy. Ich wybór pada na urokliwą leśniczówkę w Olsztynku, gdzie planują leniuchować, odpoczywać, zbierać grzyby i czytać. Tyle że plany szybko biorą w łeb, bo na spacerze prócz zbierania malin kobiety znajdują coś jeszcze. Są to zwłoki. Po zgłoszeniu tego na policję i powrocie na miejsce zdarzenia ciała mężczyzny brak. No cóż, jak się okazuje, nie każde zwłoki są martwe i statyczne.

"O Matko Boska! Ruchliwe zwłoki! Jakoś mi się to nie skojarzyło z przemieszczeniem ciała w inne miejsce, ale najpierw z tańczącym nieboszczykiem, a potem ze zwłokami nieco przechodzonymi ruszającymi się za sprawa zasiedlającego je robactwa."*

Kobiety, by się rozerwać jeszcze bardziej niż planowały przed znalezieniem uciekającego trupa postanawiają pobawić się w policjantki i zaczynają swoje prywatne śledztwo. Zaczynają oczywiście od przeszukania lasu w okolicy miejsca zdarzenia, rozszerzając systematycznie swoje poszukiwania. W ich głowach rodzą się przeróżne pomysł kto i dlaczego zabił, czy w ogóle zabił, a może jednak mężczyzna był nietrzeźwy lub stracił przytomność i wiele wiele innych opcji. A im więcej możliwości tym Alicja i Julia są bardziej podniecone faktem rozwiązania zagadki. No a pomysłów im nie brakuje - zorganizowane grupy przestępcze, zdradzeni kochankowie, a nawet "kilka" lat wstecz, czyli koncepcja o hitlerowskich skarbach i zemście. 

Jedno jest pewne, nauczycielkom nie można zarzucić braku wyobraźni. A jak dodamy do tego ich pomysły, jak zdobywać potrzebne informacje to naprawdę dostaniemy genialny materiał do oderwania się od codziennych smutków i problemów.

Agnieszka Pruska stworzyła niesamowity kryminał z porządną dawką humoru. Jej powieść to cudowny wybór dla tych, którzy mają kiepskie dni - szczególnie że nie jest ani krwawa, ani makabryczna. Nada się na prawdę dla każdego. Chciałabym czegoś jeszcze w tym stylu i mam nadzieję, że autorka napisze coś podobnego. Kto wie - może gdańskie nauczycielki powrócą z kolejnymi niby-zwłokami? Byłoby ciekawie. A ja szykuję się, by powrócić do przygód komisarza Barnaby. Przeczytajcie "Zwłoki...", bo warto!

* - cytat z "Zwłoki powinny być martwe" Agnieszka Pruska

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka

sobota, 10 czerwca 2017

Agnieszka Pruska - "Żeglarz"

Tytuł: Żeglarz
Cykl: Komisarz Barnaba Uszkier ( Tom 3 )
Seria: ABC
Autor: Agnieszka Pruska 
Stron: 548
Gatunek: literatura polska, kryminał
Wydawnictwo: Oficynka
ISBN: 978-83-643-0782-9

Moje trzecie spotkanie z powieścią Agnieszki Pruskiej. Seria o komisarzu Barnabie zdecydowanie przypadła mi do gustu z jednego powodu. Nareszcie ktoś postanowił przedstawić pracę policji realnie, a nie jako bajkę. Pokazuje nam krok po kroku jak wygląda śledztwo, które niestety składa się z ogromnej ilości przesłuchań - żeby było mało kolorowo to takich co nic nie wnoszą - oraz stos papierów i raportów. Szczerze powiem, że jako miłośniczka kryminałów i osoba, która ma ich za sobą więcej niż dużo nie znalazłam książki, która brała by pod uwagę takie aspekty pracy policjanta. 

Podczas regat o Puchar Obrońców Westerplatte w marinie znaleziono zwłoki byłego żeglarza. Śledztwo przejmuje Barnaba Uszkier wraz ze swoją ekipą. Jako, że sprawa obejmuje środowisko trójmiasta to korzystają też z pomocy innych. Pierwszym krokiem policjantów jest w ogóle poznanie tożsamości ofiary co następuje bardzo szybko.Okazuje się być nią niejaki Jan Kuśmierski. Zaczynają więc rozmowy. Z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi czy byłymi kobietami. I tak po kilkudziesięciu takich spotkaniach i rozmowach okazuje się, że zamordowany był... chodzącym ideałem. Z nikim nie miał na tak zwanym pieńku, ale też nikomu się nie zwierzał, nikt nie wie dlaczego Kuśmierski zarzucił ukochane przez siebie żagle, a mimo to bywał na regatach i ważniejszych zawodach. A fakt, że zwłoki znaleziono w wodzie nie pomaga, bo ślady praktycznie przepadły.  I tym sposobem policjanci stoją w miejscu...

"Napadnięty i ogłuszony nie wiadomo gdzie, nie wiadomo po jakim czasie zamordowany, a następnie wrzucony do wody. Też nie wiadomo gdzie" *

"Równie dobrze mógł się z kimś umówić w nieznanym nam celu w nieznanym nam miejscu i dostać po łbie" **

Jak więc ruszyć ze śledztwem, gdy nic nie chce drgnąć, ofiara jest ideałem, a śladów tyle co kot napłakał? Uszkier i jego ekipa znajdzie na to sposób. Będą drążyć, pytać, sprawdzać. Jednak czy uda im się rozwikłać tą sprawę i czy ofiara będzie tylko jedna to już musicie sprawdzić sami.

Oczywiście pojawia się tu jeszcze wątek prywatny Barnaby z poprzedniej części. Uszkier będzie prowadził własne śledztwo w sprawie nieślubnego syna - czy faktycznie takiego ma?

Jest wiele rzeczy za które mam ochotę podziękować pani Agnieszce. Tak jak wspomniałam czytam ogromne ilości kryminałów, ale żaden autor nie wpadł na pomysł przedstawienie realnej pracy policji. Wiem, że czytelnikowi który po tym gatunku spodziewa się dynamiki i akcji nie będzie się to podobało, bo książka na tym trochę traci, ale osobiście wolę spokojny realizm niż dynamiczną fikcję. Poza tym autorka postawiła na jeszcze coś - ukazanie czytelnikowi historii i architektury Gdańska. Ja nigdy tam nie byłam, ale dzięki opisom i internetowi sporo się dowiedziałam i zobaczyłam. Gratuluję i podziwiam autorkę za przeprowadzony research w środowisku żeglarskim czy policyjnym. Już czekam na kolejną część z Uszkierem, a na razie planuję przeczytać "Zwłoki..." pani Agnieszki. Polecam gorąco.

* - cytat z "Żeglarz" Agnieszka Pruska, str. 28
** - cytat z "Żeglarz" Agnieszka Pruska, str. 134

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka

sobota, 11 marca 2017

Agnieszka Pruska - "Hobbysta"

Tytuł: Hobbysta
Cykl: Komisarz Barnaba Uszkier ( Tom 2 )
Seria: ABC
Autor: Agnieszka Pruska 
Stron: 362
Gatunek: literatura polska, kryminał
Wydawnictwo: Oficynka
ISBN: 978-83-643-0752-2

Agnieszk Pruska jest członkinią Oliwksiego Klubu Kryminały. Podobnie jak stworzony przez nią Barnaba ćwiczy aikido. Jest nie tylko pisarką, ale i felietonistką. Recenzuje książki dla portalu Zbrodnia w Bibliotece. "Hobbysta" to drugi tom przygód stworzonego przez nią komisarza Uszkiera. Pierwszy pt. "Literat", który wydawał mi się tak niepozorny zrobił na mnie nie tylko duże, ale i pozytywne wrażenie. Stąd też bez większych wątpliwości sięgnęłam po kolejną część. 

Barnaba właśnie zakończył swoje wakacje z rodziną. Żona i synowie jeszcze zostali jeszcze na wsi nieopodal jeziora Krosino. Tam Janek i Marek z nudów zaczynają się bawić w policjantów i szukać zbrodni. Szperając to tu to tam znajdują coś co uznają za miejsce oraz narzędzie zbrodni. Kto by pomyślał, że to nie jest kwestia dziecięcej wyobraźni?
W tym samym czasie niedaleko na poligonie wojskowym zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Ponieważ prawdopodobnie pochodzi on z Gdańska to śledztwo wspólnie prowadzą miejscowi policjanci oraz komisarz Uszkier ze swoją ekipą. 
I tak krok po kroku, przesłuchanie za przesłuchaniem, rozmowa za rozmową śledczy brną w sprawę coraz głębiej.

Nie będę Wam streszczać czy opisywać treści książki, bo lepiej się z nią zapoznać czytając. Jednak ostrzec muszę, że nie jest to typowy dynamiczny kryminał jakich wiele. To co uwiodło mnie w powieściach Agnieszki to podejście do pracy policjantów. Chyba pierwszy raz na swojej drodze czytelniczej trafiłam na pozycje tak wiernie odzwierciedlające żmudną pracę śledczych. To nie jest jeden dowód, dwie rozmowy i koniec sprawy. To godziny ślęczenia nad pisaniem raportów. Dni zastanawiania się co dalej, gdy napotkamy na ślepą uliczkę. Analizowanie jednych i tych samych słów pod wieloma kątami. Obserwacja reakcji przesłuchiwanych ludzi. To wszystko pozwala nam poznać pracę kryminalnych od tak zwanej kuchni. Dlatego nie znajdziecie tu wartkiej akcji, dynamicznych pościgów czy ekscytujących wyczynów policji w kilka godzin. Nie. To realia. Prawda z jaką zmagają się policjanci na co dzień i mamy możliwość się z tym zmierzyć. Zobaczyć jak to wygląda na prawdę. 

Warto czasami spojrzeć na kryminał od innej strony. Nie przez pryzmat typowego czytelnika. Tylko bez mała okiem policjanta, którego praca jak się okazuje nie zawsze pełna jest akcji, pościgów czy dynamiki. Niejednokrotnie to zmarnowane godziny pracy, przesłuchania prowadzące donikąd, dowody, które nie mają nic wspólnego z pracą czy cenny czas zmarnowany nie na szukanie sprawców, a sprawdzanie podsuniętych często wymyślonych informacji przez rzekomych świadków.

Agnieszka Pruska w niezwykle ciekawy sposób pokazuje nam jak wygląda praca policjantów. I mimo, że jej książki wydają się być spokojne i raczej płyną jak krople deszczu po szybie niż rwą jak górski potok to ciężko je odłożyć bez poznania tego co dalej. To co spodobało mi się najbardziej to to jak umiejętnie potrafi namieszać czytelnikowi w głowie do tego stopnia, że w pewnym momencie przestaje mieć podejrzanego, bo nie jest w stanie go wytypować. Dla mnie ta książka jak i wcześniejsza zasługują na to by poświęcić im czas. Już nie mogę się doczekać trzeciego tomu pt. "Żeglarza". Zachęcam do zapoznania się z przygodami komisarza Barnaby i jego teamu.

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka

środa, 22 lutego 2017

Wywiad z Agnieszką Pruską

Agnieszka Pruska - zdjęcie Ireneusz Skąpski
Karolina Marek: Pani Agnieszko co zapoczątkowało Pani przygodę z pisarstwem?

Agnieszka Pruska: Nie planowałam tego jako dziecko, fascynowały mnie zupełnie inne zawody i nie mogę powiedzieć, że zawsze chciałam zostać autorką. Na to, że piszę wpłynęło po pierwsze to, że czytam i to dosyć sporo, a przekrój tematyczny i gatunkowy moich lektur jest całkiem spory. Być może dla części czytelników i autorów pisanie i czytanie, to niezwiązane ze sobą czynności, ale według mnie, żeby pisać, trzeba najpierw czytać. Od dziecka byłam namiętnym czytelnikiem, oczywiście w zależności od wieku były to różne książki, ale nie pamiętam okresu, w którym bym nie czytała. Albo by mi nie czytano, bo oczywiście zanim mogłam robić to sama, musiałam liczyć na najbliższych. Byłam w tej dobrej sytuacji, że nigdy mi nie odmawiali. Kolejnym powodem była chęć sprawdzenia, czy ja też bym potrafiła napisać coś sensownego, dobrze opowiedzieć jakąś historię. Do tego doszło zainteresowanie nie tylko kryminałami, ale również kryminologią, kryminalistyką czy medycyną sądową, co zdefiniowało gatunek. Jednak to nie kryminał był pierwszy, za „pióro” chwyciłam, czyli siadłam do komputera, żeby napisać książkę na życzenie córki. To powieść przygodowa ze smokami, magią i światem alternatywnym w roli głównej. Na razie leży sobie w „szufladzie”, ale jest szansa, że się to zmieni. Kryminały zaczęłam pisać po tej „wprawce”.


KM: Co wpłynęło na fakt, że pisze pani właśnie kryminały, a nie na przykład romanse jak wydawało by się przystało na kobietę?


AP: Tak, jak wspomniałam praktycznie od zawsze interesowała mnie swoista gra dobrego ze złym, czyli policjanta (detektywa, prokuratora itd.) z przestępcą, motywy działania tych ostatnich, wykorzystanie techniki w pracy policji a także świat przedstawiony w kryminałach. W związku tym czytam całkiem sporo książek związanych z tą tematyką, a nie powieści obyczajowych lub romansów. Szczerze mówiąc romansu chyba nie przeczytałam żadnego, to nie mój gatunek. Do wymyślenia fabuły „Literata” bezpośrednio przyczyniło się to, że uświadomiłam sobie, na jak wiele sposobów można popełnić morderstwo. Ilość kombinacji zawierających elementy chociażby takie, jak: motyw, postać, miejsce, czas, przyczyna, narzędzie zbrodni, stróże prawa, czy wiek ofiary jest naprawdę olbrzymia. W moim przypadku pisanie kryminałów pozwala mi na sprawdzenie, czy potrafię połączyć wszystkie wątki i logicznie uzasadnić postępowanie przestępcy w wymyślonej przeze mnie fabule, to trochę tak jak rozwiązywanie krzyżówki. Dodatkowym bonusem jest poznawanie nowych tematów i zagadnień, na które trafiam przy planowaniu powieści i przeprowadzaniu research`u. Kryminał policyjny wymaga trzymania się realiów, a te trzeba sprawdzić. 


KM: Osobiście miałam okazję przeczytać Pani pierwszą powieść pt. "Literat" i zacząć drugą pt. "Hobbysta". Już na wstępie zostałam pozytywnie zaskoczona. Skąd pomysł akurat na imię Barnaba dla głównego bohatera i czy przy tworzeniu jego przygód inspirowała się Pani czymś lub kimś czy może poszła pani na tak zwany żywioł?

AP: Obdarowując swojego bohatera takim imieniem nie przypuszczałam, że będzie budziło tyle pytań . Tak ma na imię kolega mojej córki, bardzo mi się ono podoba, na dodatek jest dosyć rzadko spotykane, stąd wybór. Jeżeli chodzi o samą postać nadkomisarza, to w momencie, kiedy zaczął powstawać „Literat” byłam po przeczytaniu serii kryminałów skandynawskich. Dosyć mrocznych, z bohaterami mającymi problemy praktycznie ze wszystkim. W ramach pewnego protestu (aczkolwiek bardzo lubię Harry’ego Hole ‘a) powstał Barnaba Uszkier. Drugim powodem było to, że chciałam skupić się na pracy policji, a nie na problemach osobistych bohaterów. Oczywiście, żaden człowiek nie żyje tylko i wyłącznie pracą, ale nie chciałam, aby kłótnie z żoną, alkoholizm lub problemy z dorastającymi dziećmi przysłoniły element kryminalny, by nie zepchnęły go na drugi plan. Wymyślając fabuły do kolejnych powieści nie opieram się na znanych mi wydarzeniach, chociaż na pewno jakieś elementy z rzeczywistości są w nich zawarte. W końcu na naszą wyobraźnię wpływa to, co widzimy i słyszymy.


KM: Nie musimy szukać daleko i głęboko, bo już na okładce "Literata" widzimy informację, że zarówno komisarz jak i Pani uprawiacie aikido. Czy prócz tego Uszkier ma jeszcze jakieś wspólne z Panią cechy?

AP: Bardzo wygodnie jest obdarzyć bohatera jakimiś swoimi umiejętnościami, bo wtedy wie się, o czym się pisze. Uszkier trenuje aikido, a nie karate, a ja mogę dosyć realnie opisać sceny walki, w których stosuje techniki aikido. Muszę jednak przyznać, że są to jedne z trudniejszych opisów, ponieważ ja widzę ruch, wiem, jak zrobić jakąś technikę, a opowiedzenie tego za pomocą słów jest zdecydowanie trudniejsze, tym bardziej, że są to sceny dynamiczne. Gdyby nadkomisarz trenował karate, musiałabym jego poczynania z kimś konsultować. Uszkier ma jeszcze dwie moje cechy: lubi czytać i lubi piwo. I na tym koniec, nie jestem zwolenniczką robienia z bohatera alter ego autora. Jest przecież tyle ciekawszych cech i umiejętności.


KM: Choć Pani powieści mają wielu bohaterów tym głównym jest komisarz. Czy fakt, że łączy Panią i Barnabę miłość do aikido powoduje, że to właśnie z nim utożsamia się Pani najbardziej czy może jednak z innym bohaterem?

AP: Uszkier nie jest samotnym łowcą i pracuje w zespole, poza tym współpracuje z technikami, lekarzem sądowym i psychologiem. Najczęściej jest to stały zespół ludzi, którzy dobrze się rozumieją i… lubią. Dzięki umiejętności współpracy z powodzeniem rozwiązują większość spraw. Jednak nie zawsze jest tak sielsko, czasem trafia się ktoś, kto nie do końca pasuje do zgranej już ekipy. Ludzie są różni, policjanci też i w kolejnej książce z Uszkierem w roli głównej będzie można coś takiego zaobserwować. Nadkomisarz powstał jako pierwsza postać, poza tym to na nim opiera się fabuła i… trenuje aikido. Jest mi najbliższy, chociaż w każdym z bohaterów jest coś, za co ich lubię, nawet jeżeli czasem denerwują mnie, bo chcieliby żyć własnym życiem i muszę ich pilnować, żeby mi w książce nie namieszali. Własnym życiem, nie słuchając mnie zupełnie, chciałby żyć aspirant Bukowski, to chyba wynika z charakteru tej postaci.


KM: Jako że polubiłam Barnabę już od pierwszej pozycji i postanowiłam śledzić dalsze jego losy wiem, że prócz "Literata" i "Hobbysty" jest jeszcze trzeci tom "Żeglarz" - który swoja drogą też posiadam. Czy planuje Pani dalsze części z komisarzem Uszkierem? A może spróbuje Pani swoich sił z innym gatunkiem lub stworzy inną serię bądź pojedyncze historie?

Autorka okładki - Anna Damasiewicz
AP: W tej chwili kończę (jestem w trakcie pierwszej korekty) czwartą powieść, której bohaterem jest nadkomisarz Barnaba Uszkier. Akcja toczy się w Gdańsku a treść jest bardzo związana z tym miastem i jego historią. Jak zwykle na tym etapie wykańczania książki już mi się „rodzą” pomysły na następną część, ale na razie tylko je spisuję. Nieodmiennie pozostaję wierna kryminałowi, ale niedługo ukaże się książka zupełnie inna niż te z Uszkierem w roli głównej. W odróżnieniu o „Literata”, „Hobbysty” czy „Żeglarza” nie jest to kryminał policyjny, chociaż trup się oczywiście pojawia. „Zwłoki powinny być martwe” będzie można przeczytać już w maju i jestem bardzo ciekawa, jaki będzie odbiór czytelników. Mam nadzieję, że się spodoba. Najprawdopodobniej „Zwłoki” doczekają się kontynuacji i powstanie druga seria, też kryminalna. Bardzo mnie korci, żeby trochę więcej o niej poopowiadać, ale nie chcę pozbawić czytelników elementów zaskoczenia. Mam już jednak zielone światło od wydawnictwa („Oficynka”) na pokazanie okładki, więc tym się mogę pochwalić.


KM: Czy któraś z trzech wydanych do tej pory powieści jest Pani najbliższa sercu, a jeśli tak to dlaczego właśnie ona?

AP: Zawsze mam wrażenie, że ta powieść, którą właśnie skończyłam jest z jakiegoś powodu najbardziej „moja”. Może dzieje się tak ze względu na poruszany temat, środowisko, w którym osadziłam akcję, a które mnie intryguje lub ciekawi, postacie, które stworzyłam, lub jakieś wątki, które uważam za istotne. Potem następuje etap planowania kolejnej książki i fascynacji innymi tematami, technikami kryminalnymi, czy miejscami. Wydaje mi się jednak, że „Literat” zawsze pozostanie książką, do której mam duży sentyment. To mój debiut i mimo że najprawdopodobniej teraz niektóre rzeczy napisałaby trochę (zupełnie?) inaczej zawsze zostanie tą pierwszą, swoistym sprawdzianem, czy w ogóle da się przeczytać to, co napisałam.


 KM: Pani Agnieszko bardzo dziękuję za rozmowę. Gratuluję dotychczasowych sukcesów i życzę kolejnych i to co raz to większych.

AP: Dziękuję

sobota, 14 stycznia 2017

Agnieszka Pruska - "Literat"

Tytuł: Literat
Cykl: Komisarz Barnaba Uszkier ( Tom 1 )
Autor: Agnieszka Pruska 
Stron: 230
Gatunek: literatura polska, kryminał
Wydawnictwo: Oficynka
ISBN: 978-83-624-6578-1

Agnieszka Pruska i stworzony przez nią komisarz Barnaba Uszkier. Czyli kolejny cykl, który trafił w moje ręce. Pozycja ma inny, a raczej delikatniejszy ton niż ostatnie jakie czytywałam z tego gatunku. Jednak już na wstępie muszę napisać, że to iż skromniejsza nie znaczy gorsza, a spędzony przy niej czas uznaję za niezwykle udany. 

Wczesny ranek gdzieś pomiędzy Sopotem a Gdańskiem. Samotny biegacz schodzi z codziennej trasy za potrzebą. W wykopie dostrzega siedzącą postać, która okazuje się być... mumią. Na miejsce wezwany zostaje komisarz Uszkier, patolog oraz podkomisarz Więdzik. To co zastają na miejscu wprawia ich co najmniej w osłupienie.

"Anonimowe, kobiece zwłoki, zmumifikowane, wiek ofiary nieznany, wiek mumii nieznany, przyczyna śmierci nieznana, miejsce popełnienia zbrodni nieznane, brak świadków, [...] Czyli po prostu jedno wielkie nic." *

Przed Barnabą i jego zespołem ciężkie zadanie gdyż nie wiadomo za co w ogóle się zabrać i z której strony "ugryźć" sprawę. Jednak to co najgorsze to fakt, że o ile jest to pierwsza ofiara to jednak nie ostatnia, a morderca mogło by się wydawać popełnia zbrodnie doskonałe. Za każdym razem brak jest tropów, brak śladów. Setki pytań pozostaje be odpowiedzi, a każdy wydawało by się szczegół prowadzi w ślepą uliczkę. 

Jak ruszyć śledztwo do przodu nie mając kompletnie nic? Jak poradzić sobie z presją? Co kieruje mordercą i skąd u niego tak różnorakie metody zabijania? Gdzie zabija? Ile będzie ofiar? Czy komisarz wraz z zespołem trafią wreszcie na jakiś ślad i dojdzie do przełomu w śledztwie? 

Musze przyznać, że troszkę się obawiałam tej pozycji z racji jej wielkości. Przyzwyczajona do konkretnej objętości książek bałam się, że nie wiele się tam będzie działo. Jakże się jednak myliłam. Zgrabnie napisana powieść, która wciąga już od pierwszych stron - to robi wrażenie. Na plus zasługuje przedstawienie policji przez Agnieszkę. Ta jako jedna z nielicznych autorek nie owijała w bawełnę i napisała jak w rzeczywistości wygląda ich praca. Czyli raporty, papierki, narady i sprawdzanie każdego tropu. Mało tego zrobiła to na prawdę wdzięcznie i przyjemnie. Spodobało mi się dodanie też życia osobistego głównego bohatera co powoduje, że wszystko wydaje się być bardziej realne. No i sprawa rozwiązywana jest nie w tak zwane pięć minut tylko dłużej. Całość warta uwagi choć posiada kilka rzeczy do poprawki, ale w końcu to debiut i nie liczmy na ideał. Myślę, że jest to dobra pozycja zarówno tych, którzy chcą zacząć przygodę z kryminałem jak i dla tych, którzy czytają je namiętnie. Polecam

* - Cytat z "Literat" Agnieszka Pruska, str. 23/24

<Ocena: 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka