Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mons Kallentoft. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mons Kallentoft. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 lipca 2018

Mons Kallentoft - "Łowcy ognia"

Tytuł: Łowcy ognia
Cykl: Komisarz Malin Fors (tom 9)

Autor: Mons Kallentoft
Stron: 320
Gatunek: Thriller, kryminał, kryminał skandynawski
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
ISBN: 978-83-806-2041-4

Jak sobie pomyślę, że to już jedenaste moje spotkanie z Kallentoftem i dziewiąte z komisarz Fors to nie chce mi się w to wierzyć. Czuję, jak bym tę przygodę zaczęła niedawno, a już na pewno chcę by trwała. Wiem, że czeka na mnie co najmniej "Zapach diabła", ale niedługo pojawi się też  "Bambi". Więc o to, co niedługo martwić się nie muszę, ale to tylko dwie pozycje, a co później? 

Jest wczesny wrześniowy ranek, gdy od strony Linköpingu unosi się chmura dymu i odór spalenizny. To płonie fabryka farb. W tym czasie Malin stoi jak wmurowana i patrzy na zwęglone zwłoki kobiety w lesie. Nie wie, jak do nich dotarła, ani co robiła w tym lesie. Zaledwie dzień wcześniej w kontenerze na śmieci znaleziono zwłoki ciałko małego chłopca. Został zamordowany ciosem w głowę. Pochodził z rozbitej rodziny, a czas często spędzał sam. Okazuje się, że szczególnie wieczorami i nocami lubił chodzić do lasu. Miał zaledwie dziewięć lat i Malin nie rozumie, jak takie małe dziecko mogło zostawać samo bez opieki. Gdy dowiaduje się, dlaczego tak jest - jego matka jest alkoholiczką, a ojciec nie żyje -  zaczyna się u niej wewnętrzna walka, bo sama przez lata zaniedbywała rodzinę, a szczególnie córkę właśnie przez nadużywanie alkoholu. Choć nic na to nie wskazuje, to Fors czuje, że sprawa spalonej kobiety oraz zamordowanego chłopca się łączą. Coś musi łączyć tych dwoje i dla Malin liczy się tylko to by to odkryć. Jeśli znajdzie początek nitki to trafi do kłębka. Jak zwykle pomagają jej w tym niezastąpieni kompani z pracy - Zeke, Karin, Johan i Elin. Tyle że po ostatnich wydarzeniach myśli komisarz krążą gdzieś jeszcze. Panicznie martwi się o Daniela, z którym na reszcie odważyła się stworzyć związek. Choć czuje, że zaczyna być nadopiekuńcza, nie potrafi inaczej.

Czy Malin i reszcie uda się rozwikłać tę sprawę? Czy morderstwa kobiety i chłopczyka faktycznie się łączą? Czy komisarz Fors odpuści Danielowi i przestanie być wobec niego nadopiekuńcza? A może pod wpływem wielu emocji znów zajrzy do kieliszka?

Wiele pytań, wiele wątków i jakże mało odpowiedzi czy wskazówek. To klasyczny sposób na zwabienie czytelnika, który stosuje Kallentoft. Do tego język, którym się posługuje. Czytając, mogłoby się zdawać, zwykły kryminał dostajemy język z wyższej półki. Lekko melancholijny, wymiarowy. Trwały zabieg Monsa, czyli wypowiedzi osób, które zginęły. Ja się zakochałam. Prawdą jest, że nie od pierwszej strony, pierwszej czytanej książki. Trzeba się wczytać, wejść w świat, jaki tworzy autor. Potem ciężko bez niego żyć.


<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Rebis

wtorek, 12 czerwca 2018

Mons Kallentoft, Markus Lutteman - "Leon"

Tytuł: Leon
Cykl: Zack Herry ( tom 2)
Seria: Herkules
Autor: Mons Kallentoft, Markus Lutteman
Stron: 340
Gatunek: Thriller, thriller psychologiczny, kryminał, dramat, kryminał skandynawski
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
ISBN 978-83-806-2040-7

Monsa Kallentofta znam już bardzo dobrze za sprawą cyklu o komisarz Malin Fors, którą swoją drogą bardzo lubię i cenię. Jeśli chodzi zaś o Markusa Luttemana, to jest to moje drugie z nim spotkanie dzięki Zackowi Herry'emu. Sam Mons był dla mnie ciężki przy czytaniu pierwszej jego powieści. Potem po prostu pokochałam jego styl i wchłaniałam każdą kolejną część. Pisząc w duecie Kallentoft oraz Lutteman dają coś świeżego i żywszego, choć nadal specyficznego za sprawą tego pierwszego. Prawdą jest jednak to, że ja ich raczej dość nie będę miała. Chyba że się bardzo posypią w pomysłach, stylu czy współpracy, a bardzo bym tego nie chciała.

Zack Herry to młodziutki inspektor szwedzkiej policji kryminalnej. Jednak jak na osobę pracującą w tym zawodzie jego życie nie jest zbyt kryształowe. Ma problemy z narkotykami i to z dnia na dzień poważniejsze. Nadchodzi w końcu dzień, gdy zażywa je nawet w pracy. To co go prześladuje to dzieciństwo. Demony przeszłości nie dają mu spokoju, a on sam nie potrafi się z nimi uporać. Do tej pory praca nieznacznie mu pomagała, ale ostatnio nawet ona nie daje mu ukojenia. Jest zima, w Szwecji panują spore mrozy. Pewien mężczyzna podczas próby swojego drona dokonuje makabrycznego odkrycia. Na szczycie fabrycznego komina ktoś pozostawił okaleczone zwłoki dwunastoletniego chłopca. Wygląda to tak jakby nieznany sprawca urządzał polowanie na dzieci. Przewaga sprawcy - drapieżnika nad bezradnością ofiary w dwojakim tego słowa znaczeniu. Jak się okazuje jeśli sprawa nie zostanie szybko rozwiązana to nie trzeba będzie długo czekać aż dojdzie do kolejnego morderstwa. Sprawą zajmuję się sztokholmska jednostka do zadań specjalnych gdzie pracuje Zack. To on i jego koleżanka będą między innymi prowadzić to śledztwo. Herry'emu jest jednak coraz trudniej się na nim skupić, a błędy mogą kosztować życie nie tylko kolejne dziecko...

Do pisania książek przez duety tudzież trio podchodzę z rezerwą. Po części dlatego, że nigdy nie wiem co może wyjść spod pióra różnych osób tworzących jedną historię - wyjdą wszelkie niespójności i słabe strony autorów, z drugiej może się okazać, że zostaniemy mile zaskoczeni. Dlatego rezerwa jest dobra, ale spróbować też warto. W końcu nikt nikomu książki na siłę nie każe czytać. Ja Kallentofta znam od strony genialnego pisarza, więc o tą część się nie bałam. Liczyłam, że połowiczny sukces będzie. Lutteman okazał się być godnym kompanem w pisaniu w parze. Dwa tomy za mną, z ręką na sercu piszę, że drugi lepszy, choć pierwszemu nie mam nic do zarzucenia. Czekam na kolejne, bo czuję że będzie jeszcze lepiej. No i ciekawi mnie, w którą stronę pójdzie Zack. Wybierze dobrą drogę czy wręcz przeciwnie i się stoczy...

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Rebis

sobota, 24 czerwca 2017

Mons Kallentoft - "Duchy wiatru"

Tytuł: Duchy wiatru
Cykl: Komisarz Malin Fors (tom 7)
Autor: Mons Kallentoft
Stron: 304
Gatunek: Thriller, kryminał, kryminał skandynawski
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
ISBN: 978-83-781-8587-1

Przyszedł, więc czas na kolejny tom o przygodach stworzonej przez Kallentofta komisarz Malin Fors. To nie była jedna z tych książek, w których zakochałam się od pierwszej strony. Raczej się od niej męczyłam. Styl autora nie sprzyjał szybkiemu czytaniu, czasami mnie zniechęcał, a jednak miał w sobie coś co powodowało, że brnęłam dalej, a po pierwszej powieści już czekałam na kolejną. I tak oto mam za sobą 8 tomów (wiem, że tu pisze 7, ale nawet mi zdarza się przeczytać coś nie po kolei). 

Malin Fors jest komisarzem policji. Zmaga się z demonami. W jej przypadku jest to uzależnienie od alkoholu. Ma okresy gdy udaje jej się żyć bez niego, ale bywają momenty, gdy głos zachęcający jest zbyt głośny i w tedy się łamie. Najgorsze, że obawia się iż córka popełni jej błędy - również lubi wypić. Jednak Tove wciąż szuka swojego miejsca na ziemi. Nie wie tak na prawdę co chce robić ani gdzie. Na razie pracuje w domu spokojnej starości w Linkopingu. Choć z początku nie była przekonana to musiała przyznać sama przed sobą, że podoba jej się tam i łatwo nawiązała kontakty ze staruszkami w lepszym stanie psychicznym. Oni sami też chętnie z tego korzystają, bo wielu z nich nie ma rodziny, która mogła by ich odwiedzić, a części rodzina znać nie chce. Najbliższy kontakt nastolatka nawiązuje z Konradem Karlssonem. Jest w ogromnym szoku, gdy pewnego dnia zaglądając do niego do pokoju widzi go nieżywego. I nie zmarł on śmiercią naturalną. Pierwszy wniosek to samobójstwo - staruszek powiesił się na kablu od dzwonka do wzywania pielęgniarek. Jednak nikt w to nie może uwierzyć, bo nie wykazywał on żadnych oznak depresji czy chęci odebrania sobie życia. Był pogodnym i radosnym człowiekiem mimo częściowego paraliżu po udarze. Jak się okazuje podejrzenia, że Konrad nie byłby skłonny do samobójstwa szybko się potwierdzają. Sekcja zwłok potwierdza, że mężczyzna został zamordowany. Sprawa trafia w ręce policji, a dokładniej do matki Tove czyli Malin Fors. Wszczęte śledztwo jest pełne niejasności oraz znaków zapytania. Wielu podejrzanych, ale praktycznie zero dowodów. W trakcie śledztwa na jaw wychodzi fakt jak złe warunki maja pracownicy w domu spokojnej starości. Personel jest przemęczony i choć robi wszystko by pensjonariusze byli zadowoleni i mieli wszystko to jest ich po prostu za mało. A płaca za tak ciężką pracę też nie zachęca do większego poświęcenia...

Kolejny tom cyklu, który jest na prawdę ciekawy i wciągający choć odnoszę tym razem wrażenie, że lekko niedopracowany. Jak by autor nie wyciągnął z wybranego tematu wszystkiego co można by uzyskać. Kallentoft w dalszym ciągu stawia na przeplataną narracje - pierwszoosobową oraz trzecioosobową. Jest też narracja zmarłego i oczywiście psychologiczne rozmyślenia wyjęte bezpośrednio z głów bohaterów. Do tego poetycki język, który niektórych starszy innych uwodzi. Polecam ogromnie autora i jego książki także drugą serię pisaną na spółkę z Markusem Luttermanem. A dziś powiem, że Monsa Kallentofta można traktować jak zieloną herbatę. Ją można po pierwszym łyku pokochać lub znienawidzić. Tak samo jest z autorem. Po pierwszych stronach albo zostanie Twoim ulubieńcem albo wrogiem. Przekonaj się sam.

<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Rebis

sobota, 4 lutego 2017

Mons Kallentoft - "Wodne anioły"

Tytuł: Wodne anioły
Cykl: Komisarz Malin Fors (tom 6)
Autor: Mons Kallentoft
Stron: 432
Gatunek: Thriller, kryminał, kryminał skandynawski, thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
ISBN: 978-83-781-8427-0

To już moje ósme spotkanie z Kallentoftem, a siódme z wymyśloną przez niego komisarz Malin Fors. Polubiłam go od pierwszej książki jaka trafiła w moje ręce. I choć nie czytałam jej po kolei jak powinnam to szybko poukładałam wszystko jak należy. Nigdy jego powieści nie uważałam za pozycje łatwe. Zawsze czytywałam je dłużej niż standardowe, ale wiedziałam, że warto. A te kilka godzin czy dni w tą czy w tamtą to co za różnica, gdy odkłada się pozycję na półkę z u śmiechem na twarzy i pewnego rodzaju niedosytem, że to już koniec.

Pierwsze tomy przygód Malin inspirowane były porami roku, gdzie autor dodał tę specyficzną i nieistniejącą piątą. Dalsze losy oparte są na żywiołach. W tym konkretnym przypadku stajemy w szranki z wodą i jej aniołami. Aniołami śmierci. 

Malin Fors jest komisarzem policji w Linkopingu. Dzielnie idzie przez życie i pracę choć sama zmaga się z wieloma demonami. Jednym z nich jest alkohol z którym ma problemy. Chociaż nie, bo to za mało powiedziane. Malin jest alkoholiczką i wreszcie przyznała to nawet sama przed sobą. Ale walczy choć niejednokrotnie przewagę nad nią mają kłopoty i problemy. 
Pewnego dnia komisarz zostaje wezwana do domu gdzie zostają znalezione zwłoki. Zabici to małżeństwo Cecilia i Patrick Andergren. Zostają zastrzeleni z bliskiej odległości podczas kąpieli w jackuzzi. Wygląda to tak jak by znali mordercę lub byli zbyt zaskoczeni by zareagować. Dobrze im się wiodło, oboje pracowali, a niedawno adoptowali córkę. To właśnie małej Elli szuka nie tylko policja, ale i cała Szwecja. Dziewczynka zaginęła i nikt nie wie gdzie jest i czy w ogóle żyje. 
Im głębiej komisarz Fors i jej ekipa wchodzi w śledztwo tym więcej znaków zapytania się pojawia, a Malin zmusza to niejednokrotnie do zastanowienia się nad sobą, swoim życiem i zachowaniem. Znów odzywają się demony z którymi trzeba walczyć, a walka ta będzie zdecydowanie nierówna i wyjątkowo bolesna.
Mało tego grzebiąc w sprawie pewnego rodzaju podejrzenia i niezgodności zaczynają dotyczyć także koleżanki z pracy Malin - Karin Johannison.

Dokąd doprowadzi komisarz to śledztwo? Czy uda jej się zapanować nad swoim życiem? Czy podejrzenia wobec Karin są słuszne? Czy przyjaźń między kobietami - Johannison i Fors - przetrwa? Czy złapią winnego morderstwa? Czy będzie więcej ofiar? Czego jeszcze dowiedzą się śledczy z Linkopingu?

Mons Kallentof ma specyficzne pióro. Wiele osób polegnie na kilku pierwszych stronach. Myślałam, że sama to zrobię pryz pierwszej pozycji,a le nie zrobiłam i jestem z tego zadowolona. To co podoba mi się najbardziej to mieszanie świata żywych i umarłych. Co kilkanaście stron autor wrzuca nam wyznania osób już martwych i robi to naprawdę w dobrym stylu. Sama stworzona przez niego komisarz potrafi rozmawiać i porozumiewać się z duchami choć w tej części wyjątkowo autor to uciszył. To co może się nie spodobać to poświęcenie dużej ilości prywatnemu życiu Malin co odciąga od czysto kryminalnej strony książki. Narracja jest przelatana. Trzecioosobowa miesza się z pierwszoosobową, gdy poznajemy myśli i rozterki bohaterów - to też potrafi wybić z rytmu. Sama akcja powieści jest dość powolna i senna. Mnie jednak wyjątkowo wciąga. Nie wiem komu ja polecić, bo ciężko to zrobić w konkretnym kierunku. Nie jest to ani typowy i charakterystyczny kryminał, ani powieść obyczajowa. Ani temu do książki psychologicznej ani do sensacyjnej. Myślę, że każdy znajdzie tu coś dla siebie jeśli przełamie się i przetrwa oraz przywyknie do specyfiki autora.

<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Rebis

wtorek, 12 lipca 2016

Mons Kallentoft - "Ziemna burza"

Tytuł: Ziemna burza
Cykl: Komisarz Malin Fors (tom 8)
Autor: Mons Kallentoft
Stron: 304
Gatunek: Thriller, kryminał, kryminał skandynawski
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
ISBN: 978-83-781-8762-2

Kallentofta znam już od kilku lat. Do tej pory przeczytałam całą serię o Malin Fors z cyklu pór roku. Jeśli chodzi o żywioły to niestety, ale nie miałam okazji zapoznać się z dwiema wcześniejszymi. Jednak na pewno je nadrobię, bo uwielbiam autora i klimat jaki stwarza w swoich powieściach. Mrok, ale i zastosowanie wypowiedzi umarłych zdecydowanie przypadły mi do gustu.

Komisarz Malin Fors nie jest typową policjantką. To samotna kobieta, którą zostawił mąż, której córka wyjechała gdzieś do dżungli by pomagać innym, a ona sama zmaga się z bycie  niepijącą alkoholiczką. Wydawało by się, że wszystko co najgorsze dotyka właśnie jej, ale jest twarda i jak umie tak sobie radzi. Malin wraz ze swoją ekipą zostaje wezwana na miejsce nietypowej zbrodni. Ciało młodego mężczyzny jest całkowicie nagie, a na ciele nie widać żadnych obrarzeń prócz opuchlizny w okolicach ust. Jak się okazuje ofiara to lewicowiec, który się rzekomo nawrócił, ale kogo by nie spytać nikt w to nawrócenie nie wierzy. Mija zaledwie kilka godzin od tego zdarzenia, a zostaje zgłoszone uprowadzenie nastolatki, która znów walczyła po przeciwnej stronie co pierwsza ofiara. Najgorsze jest jednak to, że zostaje ona żywcem zakopana w czymś na kształt trumny. Wężyk doprowadzajej wodę, którą pije łapczywie, ale która się kończy, nie może się ruszyć, obrócić, wyprostować. Czuje zapach ziemi, chodzące i pełzające robaki, a nie jest w stanie z tym zrobić kompletnie nic. Czeka, a gdzieś koło niej tyka zegar...
W tym samym czasie sprawca prowadzi z policją grę. To daje im wskazówki, to się z nich śmieje, a oni nie potrafią posunąć się do przodu. Zbyt dużo tropów tj. rasizm, religie, uchodźcy, terroryści samobójcy. Gdzie się nie obejrzą tam są powiązania i mogą byc podejrzani. Pojawia się jednak trzecia ofiara i śledztwo rusza z kopyta. To właśnie na tym etapie Malin uzmysłowi sobie, że ma dla kogo żyć i że jest ktoś kto chętnie będzie jej w tym życiu towarzyszył.

Jak dla mnie książki Monsa są rewelacyjne. Mroczne, tajemnicze, nastrojowe i klimatyczne. Dla niejednej osoby będą za mało dynamiczne, zbyt spokojne i powolne. Zgodzę się, bo sama takich nei lubię, ale on mną zawładną i wiem, że tu nie przeszkadza mi kompletnie nic. Do póki poziom który był w ksiażkach, które czytałam zostanie utrzymany to ja z nich nie zrezygnuję i będę czytać do ostatniej storny każdą kolejną. A ponieważ nie są zbyt krwawe i drastyczne to polecam każdemu!

<Ocena: 10/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Rebis

wtorek, 29 grudnia 2015

Mons Kallentoft, Markus Lutteman - "Na imię mi Zack"

Tytuł: Na imię mi Zack
Cykl: Zack Herry (Tom 1)
Seria: Herkules
Autor: Mons Kallentoft, Markus Lutteman
Stron: 388
Gatunek: Thriller, thriller psychologiczny, kryminał, dramat, kryminał skandynawski
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
ISBN 978-83-7818-581-9

Mons miałam okazję poznać już spory czas temu dzięki jego serii o komisarz Malin Fors. Niesamowicie się w nią wciągnęłam, a na wyjątkową pochwałę z mojej strony zasługuje styl Kallentofta. Gdy usłyszałam o nowej powieści, nowym cyklu i na dodatek tworzonych przez duet od razu włączyła się myśl - MUSZĘ PRZECZYTAĆ! Dlaczego? Bo uwielbiam Mons, a nie znam Markusa, a lubię poznawać nowych autorów i przede wszystkim od zawsze fascynował mnie fakt pisania w duecie! Intrygującą kwestią była i jest dla mnie umiejętność tworzenia przez dwie osoby lub więcej - często sobie obce! - jednej spójnej i niesamowitej historii! Co stworzyli Kallentoft i Lutteman? Czy zostałam pochłonięta przez ich dzieło tak jak przez solówkę o Malin? Zobaczmy...

Zack ma zaledwie dwadzieścia siedem lat. Od dłuższego czasu prowadzi podwójne życie. W dzień jest policjantem- nadkomisarzem, który za zamiłowaniem poświęca się pracy z Jednostce do Zadań Specjalnych. W nocy imprezuje, pije i bierze narkotyki - kokainę. Mimo, że jest świadomy tego, że długo tak żyć nie da rady to nie potrafi tego zmienić. Nałogi oraz tragiczne wspomnienia z dzieciństwa spychają go na samo dno. Jak by tego było mało po piętach depczą mu śledczy z Wydziału Spraw Wewnętrznych, a jego przełożony podejrzewa, że Zack ma większe problemy niż chciałby przyznać nawet przed samym sobą. Herry razem ze swoją grupą pracuj nad poczwórnym i brutalnym morderstwem Azjatek. Już na początku śledztwa kobietę, którą przesłuchują na wstępie ktoś wyrzuca przed szpitalem. Została potwornie okaleczona, a obrażenia wskazują na atak psów, ale czy to możliwe?Kto jest winny makabrycznej zbrodni i znęcaniu? Co powoduje taką osobą, a może osobami? Czy to wyjątkowa nienawiść do kobiet? Rasizm?A może nielegalny handel ludźmi? Czy zginie ktoś jeszcze nim uda się doprowadzić śledztwo do końca? Czy Zack zrozumie po jak bardzo cienkim lodzie stąpa prowadzą takie, a nie inne życie?

W moje i mam na dzieje, że również Wasze ręce trafiła (do niektórych miejmy nadzieję jeszcze trafi) rewelacyjna książka - pierwszy tom cyklu "Herkules". Wierzę , że tak jak mi spodobała bądź spodoba się ona w tym samym stopniu. Na ogromną pochwałę zasługują stworzeni przez autorów bohaterowie! Zack mimo, że jest rewelacyjnym policjantem to jednak troszkę daleko mu do ideału. A reszta jest po prostu z krwi i kości - nie są sztuczni, mają swoje osobowości, mają swoje JA. Poza tym tempo i napięcie robią wrażenie, a efektem tego jest szybkie i przyjemne czytanie. Poleciła bym pozycję każdemu, ale ostrzegam, że są w niej dość krwawe i drastyczne momenty - jestem świadoma, że w przeciwieństwie do mnie nie każdy toleruje takie klimaty. Stąd piszę jak jest, a i tak zachęcam by przeczytać - przynajmniej tych, którym nic nie jest straszne!

<Ocena: 10/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Rebis

wtorek, 4 listopada 2014

Mons Kallentoft – „Jesienna sonata”

Skandynawskie klimaty już dawno zagościły w literaturze przeze mnie czytanej. Na pytanie czy warto otworzyć im swoje drzwi, odpowiadam stanowcze: „TAK”. I tym sposobem przedstawiam trzeci tom przygód komisarz Malin Fors.
Witamy w Linköping w strugach ulewnego jesiennego deszczu. Wszystkim ta pogoda daje się we znaki. Komisarz Fors znów zmaga się ze swoimi demonami, problemami, alkoholizmem, rozstaniem z mężem. A do tego śledztwo w sprawie zwłok znajdujących się w fosie przy zamku Skogsa. Martwym mężczyzną okazuje się być Jerry Petersson – znany biznesmen i adwokat, który kupił posiadłość za grube pieniądze. Dlaczego, więc teraz leży martwy na własnym terenie? Kto mógł by chcieć jego śmierci? Jak to bywa w kryminałach Monsa nic nie jest takim jak się wydaje, nic nie jest proste i jednoznaczne, a komisarz nie spocznie do póki nie dotrze do prawdy.
Kallentoft jest moim kryminalnym ulubieńcem. Jego wielowątkowe powieści z tajemniczym klimatem oraz specyficznym przedstawieniem bohaterów od strony ich psychiki wciąga, przeraża, przyspiesza bicie naszego serca i doprowadza o zawroty głowy. Myślę, że o to właśnie chodzi w kryminałach, więc zapraszam do zapoznania się z całą serią kryminałów skandynawskim z Malin Fors – mile widziane czytanie chronologiczne!
<Ocena: 8/10>

Mons Kallentoft – „Zło budzi się wiosną”

I tak o to zajrzałam do następnej części z komisarz Malin Fors w roli głównej.
A więc witamy w jej świecie pełnym przemocy – a dokładniej do małej miejscowości Linköping. Mamy wiosnę… Wszystko się budzi do życia, ludzie wychodzą na pierwsze promienie słońca, pachną kwiaty a w tle śpiewają ptaszki. Tym razem pan Kallentoft ukazuje nam Malin, która właśnie wraz z wiosną zaczęła poważną walkę z alkoholizmem, pokazuje nam jak stara się naprawić kontakty z najbliższymi, a w tle niebezpieczna sytuacja Szwecji. I tak o to piękny słoneczny dzień i wybuch w centrum miasta. Giną dwie sześcioletnie dziewczynki. Wszyscy postawieni na nogi w tym komisarz Fors i jej ekipa. I co dalej? Sięgnijcie a się dowiecie!
Rewelacyjnym chwytem w tej książce jest dodanie jako głównego narratora zmarłych dziewczynek, które giną na początku powieści. Dzięki temu czujemy niepokój i że nic co byśmy chcieli poukładać w całość nie jest oczywiste. Ja uwielbiam takie zabiegi, ale wiem, że jest wiele osób których tego nie lubi. Mimo to w całości daje to naprawdę świetne efekty. Z całego serca polecam cała serię z komisarz Malin Fors – ale czytajcie po kolei, bo dużo to ułatwia!
<Ocena: 9/10>

Mons Kallentoft – „Piąta pora roku”

Serię z komisarz Malin Fors co prawda zaczęłam nie po kolei, ale na szczęście jest to typ książek gdzie niespecjalnie nam to przeszkadza chyba, żę musimy mieć poukładane życie prywatne komisarz. Tylko jedna sprawa toczy się przez wszystkie tomy serii, a mianowicie sprawa Marii Murvall.
Właśnie w „Piątej porze roku” wracamy do sprawy Marii z konkretem. Dowiemy się co  przydarzyło się jej i innym kobietom. Kto potraktował je tak bestialsko i nieludzko. Kto nie poznał jeszcze komisarz Malin powiem tylko, że jest uparta, dociekliwa, ma zmysł i intuicję, której pozazdrościł by nie jeden policjant, ale nie jest ideałem. Ma problemy z alkoholem, z rodziną, ze sobą… Jest ludzka i albo się ją kocha albo nienawidzi.
Specyfiką Kallentofta jest wprowadzenie do książki narratora w postaci ducha – daje to naprawdę ciekawy efekt. Fabuła nie jest jakaś bardzo dynamiczna, ale tajemnicza i wciągająca. Jest jeden mankament pisania pana Monsa – chodzi o styl momentami zbyt filozoficzny i ciężki, zbyt dużo przenośni. A sama tematyka? Dla ludzi, którzy dysponują popapraną ciekawością, bo ciężko czytać ją komuś „normalnemu” ;)
<Ocena: 7/10>