![]() |
| Norbert Grzegorz Kościesza |
Norbert Grzegorz Kościesza: Pani Karolino, nigdy nie marzyłem o byciu policjantem, raczej żołnierzem. Z tą policją wyszło jakoś tak, że po przeprowadzce na Podlasie postanowiłem dostać się do wojska lub straży pożarnej. W wojsku oficjalnie nie było miejsc, a znajomości nie miałem. A na straż pożarną okazałem się za stary. Więc postanowiłem dostać się do policji i jakoś tak dość gładko poszło.
KM: Aktualnie nie pracuje Pan już w Policji. Jak wspomina Pan czas tam spędzony? Czegoś się Pan nauczył, czegoś żałuje, a może za czymś tęskni? Czy coś się dzięki niej w Panu zmieniło? Bo to, że coś by Pan w tej pracy (a może raczej w warunkach i traktowaniu) zmienił wydaje mi się oczywiste po lekturze „Psów Prewencji”.
NGK: Czas w policji uważam z jednej strony za stracony, bo przestałem się rozwijać w jakimkolwiek kierunku. Z prostych przyczyn tj. brak czasu i zmęczenie po służbie oraz z powodu niechęci przełożonych, którzy nie wszystkim pomagali w dalszym rozwoju w kierunkach stricte policyjnych lub nawet w rozwoju własnym i kształceniu się.
Poznałem ludzi dobrych i złych, z wieloma kolegami mam świetny kontakt. Ci pierwsi są kompetentnymi, świetnymi policjantami. Zaś o tych drugich osobach chciałbym zapomnieć, że w ogóle istnieli i wstyd mi, że służą oni w firmie*. Nauczyłem się wielu rzeczy, które być może w cywilu się nie przydadzą. Co się zmieniło – stałem się bardziej nerwowy i mniej ufam ludziom, zwłaszcza byłym przełożonym. Oczywiście, że chciałbym zmian w policji, o tym informowałem przełożonych, którzy udawali, że nic złego się nie dzieje. W tej formacji jest wiele nieprawidłowości, braku jakiejkolwiek logiki i wszechwładzy niekompetentnych przełożonych.
KM: Co spowodowało, że w ogóle zaczął Pan pisać i czy od razu były to książki? A może poezja nie jest Panu obca i gdzieś głęboko schowane ma Pan również wiersze?
NGK: Już dawno próbowałem swoich sił w pisaniu, były to opowieści pisane dla siebie i czasem dla znajomych z dzielnicy. Opowieści pisane były w zeszytach, które zapewne skończyły w piecu.
Później długo, długo nic nie pisałem aż do czasów założenia bloga „Życie męskim okiem”, który już nie istnieje, a prowadziłem go cztery lata. Ludzie, którzy czytali mego bloga namawiali mnie na pisanie książek. W końcu przyszedł czas aby w 2017 roku wydać pierwszą książkę "Legenda o czwartym Królu", która cieszyła się sporym powodzeniem i w tamtym roku przed Bożym Narodzeniem została wykupiona. Obecnie szykuję jej ponowne wydanie w kolorze.
Co do wierszy to raczej nie mój klimat, wydaje mi się, że twardo stąpam po ziemi, a poeta to raczej ktoś bardzo romantyczny i marzycielski z głową w chmurach.
KM: Wiele osób, a w szczególności rodziców może Pana kojarzyć z jednego powodu - ma Pan na koncie kilka książkowych pozycji dla dzieci. Co skłoniło Pana do pisania właśnie dla nich? Czy były to własne pociechy, czy może poczuł Pan w sobie zew pisarza dziecięcego ot tak bez okazji?
NGK: Z uwagi na to, że służyłem w policji nie mogłem pozwolić sobie na pisanie wszystkiego co bym zechciał. Moja twórczość nie mogła licować z „dobrym imieniem” służby. Więc logicznym wydało mi się, że będą to bajki, które sam bardzo lubię. Wyobraźnię mam większą niż niejedno dziecko, bo gdzieś w głębi sam nim nadal jestem. A także dlatego, że bajki lubią moje dzieci. Na blogu także było kilka bajek.
Zdradzę także małą tajemnicę, moje dzieci piszą listy do Mikołaja, ja te listy przechwytuję po drodze i odpisuję im jako Mikołaj. Staram się by te listy były kolorowe i opowiadały jakieś fajne śmieszne historyjki. Na podstawie tych historyjek powstała właśnie bajka "Opowieści starej puszczy".
KM: Do tej pory pisał Pan o baśniach i legendach. Co się stało, że tak diametralnie zmienił Pan styl i stworzył jakże inną pozycję, jaką są "Psy Prewencji"?
NGK: Tu ponownie trzeba wrócić do bloga sprzed lat. Pisałem go pod pseudonimem i tam opowiadałem różne historie. Niektóre dość mocne, opowiadające także o życiu codziennym policjanta. Więc po zwolnieniu mnie z policji naturalnym, było, że pokusiłem się o mocną książkę z historiami z życia wziętymi.
KM: Czym była kropla, która przepełniła czarę i dlaczego postanowił Pan spisać to, co dzieje się za ścianami komend na papier tak by powstały "Psy Prewencji"? Powiedzmy, że książka szokuje, a wielu "cywilów" nie potrafi uwierzyć, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. Pan miał odwagę to ujawnić. Nie obawiał się Pan?
NGK: Już od dawna nosiłem się z zamiarem opisania tego, co dzieje się za ścianami komend i fasadą ładnych mundurków i oficerskich uśmiechów. Kropla, która przelała czarę goryczy spadła już dawno temu. A później każda kolejna przybliżała mnie do realizacji i opisania faktów z życia mego i kolegów. To, że nie jestem już w tej formacji pozwoliło mi na szybszą realizację pomysłu i wydanie książki.
Cywil nigdy nie uwierzy jak jest naprawdę, żeby uwierzyć trzeba wejść w policyjne buty, być tam i robić to, co inni. Nie tylko ja ujawniam co się dzieje w tej firmie, są fora internetowe, które o tym piszą o patologii, jaka tam istnieje. Dużo ludzi pisze blogi pod pseudonimami… A czy ja się obawiam – dużo złego spotkało mnie od byłych przełożonych, wiem do czego są zdolni ci ludzie i wiem, że potrafią naginać fakty, przepisy i prawo na swoją korzyść. Każde ich kolejne posunięcie utwierdza mnie w moich przekonaniach co do tych osób. Mogę na to odpowiedzieć cytatem Stanisława Jerzego Leca: „I jak tu nie być optymistą. Moi wrogowie okazali się takimi świniami, jak przewidywałem.”
KM: Wiem, że planuje Pan kolejną książkę w stylu "Psów Prewencji" czyli "Folwark Komendanta". Czy ta książka będzie nawiązywała w jakiś sposób do tej pierwszej pozycji?
NGK: "Folwark komendanta" będzie nawiązywał do"Psów Prewencji" poprzez postacie bohaterów, których spotkamy nowej opowieści. Będzie także wiele nowych historii z życia codziennego funkcjonariuszy. Będą to opowieści prawdziwe zabarwione fikcją literacką. Jednak jak w przypadku "Psów Prewencji" zapewne bohaterowie pozytywni jak negatywni rozpoznają tam siebie.
KM: Na swojej stronie na Facebooku "Bookmaster - od amatora do autora" wspomniał Pan o planach i celach na ten rok. Możemy się, więc dowiedzieć, że "Folwark..." to nie jedyna pozycja, jaka ma szansę się pojawić spod Pana pióra. To również druga część "Strasznych legend hrabstwa kłodzkiego i okolic", a do tego "Dzielnica cudów" czyli powieść o swoim i nie tylko swoi m dzieciństwie z czasów PRL-u. Czy spisanie takich wspomnień świadczy o tym, że lubi Pan wracać do lat młodzieńczych? Czy ta pozycja będzie mogła trafić do każdego czytelnika, czy jednak szykuje się jakiś margines wiekowy?
NGK: Tak, są plany na wiosnę 2019 i nowe projekty, o których informuję na fanpage'u Bookmaster - od amatora do autora na FB. Moim planem jest napisanie tych trzech nowych tytułów, o których Pani wspomniała. Jednym z nich będzie Dzielnica cudów, która faktycznie jest powrotem do lat młodzieńczych, gdy nie byłem grzecznym chłopcem. Gdzie dużo się działo i nikt z moich przyjaciół nie martwił się o dzień jutrzejszy.
Ta pozycja nie będzie grzeczną książką, ale nie będzie też tak mocna, jak Psy Prewencji i Folwark komendanta, po prostu będzie inna. Nieuniknione będą wulgaryzmy, które były wtedy i są nadal najnormalniejsze w świeci. Jeśli zaś książka ma być prawdziwa to nie zabraknie także mocnych scen, brutalnych, smutnych i śmiesznych. Na pewno książka nie będzie dla dzieci raczej dla starszej młodzieży i dorosłych. Polecam przyszłą pozycję każdemu kto będzie chciał wrócić do czasów młodości oraz wszystkim, którzy lubią się pośmiać i poznać życie, jakie towarzyszyło nam w czasach PRL-u
KM: I ostatnie pytanie. Jakie plany na przyszłość Panie Norbercie? Czy "Folwark komendanta" będzie drugą i ostatnią pozycją dla czytelników dorosłych i wytrzymałych, która nawiązuje do Pana pracy w Policji? A może zechce Pan nas jeszcze czymś zaskoczyć? Czy jednak wróci Pan do pisania baśni i legend dla dzieci? W końcu te ostatnie mogą czytać tak młodzi, jak i starsi, a tematyka jakby bezpieczniejsza...
NGK: Pani Karolino "Folwark komendanta" może okazać się początkiem czegoś nowego i raczej nie będzie to ostatnia pozycja. Już przewiduję jej kontynuację, dlatego że "Folwark..." będzie jakby preludium, początkiem cyklu opowieści policyjnych, historii prawdziwych i opowiedzianych oczami byłego policjanta i jego kolegów.
Oczywiście nie zarzucę pisania baśni i legend. Dla dzieci będę pisał zawsze i wciąż mam nowe pomysły. Właśnie jedna z bajek bierze udział w konkursie, więc trzymajcie za mnie kciuki.
Jak się okazuje nawet tematyka bajek może być niebezpieczna, za to przecież miałem postępowanie dyscyplinarne. Z tego, co wiem i jakie wieści doszły do mnie, były mój komendant stwierdził, że pisanie bajek licuje jednak z dobrem munduru. Więc jak widać nie ma bezpiecznych tematów.
* - policja jako całość, służyć w firmie to inaczej służyć w policji
KM: Panie Norbercie serdecznie dziękuję za rozmowę. Życzę wielu sukcesów tak zawodowych, jak prywatnych, a także jak najwięcej książek (to troszkę z mojego punktu widzenia jako czytelnika, bo chciałabym więcej i więcej).



