sobota, 25 marca 2017

Tony Parsons - "Rzeźnik"

Tytuł: Rzeźnik
Cykl: Detektyw Max Wolfe (Tom 2)
Autor: Tony Parsons
Stron: 320
Gatunek:  kryminał, sensacja, thriller
Wydawnictwo: Albatros
ISBN: 978-83-798-5937-5

Drugi tom kryminalnej serii z detektywem Wolfem w roli głównej. Osobiście nie miałam okazji czytać tego pierwszego i trochę żałuję, ale zawsze jest czas by to nadrobić - mam na dzieję. Nim zdecydowałam się na przeczytanie "Rzeźnika" sprawdziłam czy i co ewentualnie autor ma na swoim koncie. Jak się okazało sporo choć w klimatach innych niż seria z Maxem. 

Nowy Rok w Londynie. Na zastrzeżonym osiedlu zostaje zamordowana szczęśliwa rodzina. Jednak nie wszyscy padają ofiarami. Najmłodsza pociecha znika - nie wiadomo czy chłopczyk został porwany, uciekł czy został zabity i zabrany z miejsca masakry. Jednak to co szokuje najbardziej to narzędzie zbrodni - pistolet do ogłuszania bydła przed ubojem. Detektyw wraz z ekipą szukają na dwa fronty. Sprawdzają rodzinę, która wydaje się być szczęśliwą, zamożną i bez problemów, a także szukają starszych spraw, w których użyto tego samego narzędzie zbrodni. Szybko trafiają na człowieka, którego przed wielu laty nazwano Rzeźnikiem. Tyle, że odsiedział on już swoja karę, a aktualnie zmaga się ze śmiertelną chorobą. Czy możliwe jest by próbował mordować ponownie? A jeśli tak to z jakiego powodu?

"Świat jest rynsztokiem wypełnionym tym, czego chcą ludzie"*

Wolfe zaczyna szukać i grzebać o co tak na prawdę chodzi. Kto chciał zniszczyć sielankę tej rodziny? Im głębiej wnika tym więcej szokujących odkryć dokonuje. Bo jak się okazuje nawet ta najszczęśliwsza z pozoru rodzina potrafi skrywać sekrety i to nie koniecznie pozytywne...

Nie będę Wam więcej zdradzać jeśli chodzi o treść, bo książka jest zwięzła i dynamiczna. Szkoda zdradzać więcej skoro można wszystko odkryć poświęcając powieści raptem kilka godzin - pozycja czyta się niezwykle szybko i przyjemnie. Osobiście bardzo polubiłam stworzonego przez Tony'ego detektywa - osoba niezwykle pozytywna, opiekuńcza względem swojej córeczki, kochająca zwierzęta - ciężko przejść obok obojętnie. Treść książki również zasługuje na pozytywną ocenę, bo jest niezwykle płynna, wartka i intrygująca. 

Nie mam możliwości porównania czy autor względem pierwszej części się rozwinął czy niestety nie, ale mając do dyspozycji tylko drugi tom wrażenia mam na prawdę pozytywne i zachęcam do zapoznania się z piórem Tony'ego. Ja chętnie nadrobię braki pierwszego tomu i z niecierpliwością czekam na trzeci.

* - Cytat z "Rzeźnik" Tony Parsons, str 243

<Ocena: 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję portalowi Kostnica

niedziela, 19 marca 2017

Przemek Corso - "Miasto złodziei"

Tytuł: Miasto złodziei
Cykl: Archeolog Robert Karcz (Tom 2)
Seria: Z Mustangiem
Autor: Przemek Corso
Stron: 347
Gatunek: literatura podróżnicza, literatura polska, literatura przygodowa, literatura historyczna, kryminał, sensacja,
Wydawnictwo: Bernardinum
ISBN: 978-83-782-3849-2

Drugie spotkanie z piórem Pana Przemka.  Muszę przyznać, że już podczas czytania jego pierwszej książki pt. "Podziemne miasto" nieźle się bawiłam. Jeśli tuż przed zapoznaniem się z Corso ktoś powiedział by mi, że polubię książki przygodowe, a co lepsze z ewidentnymi wątkami historycznymi to otwarcie bym się roześmiała. Przecież to dwie rzeczy, które omijam szerokim łukiem...

Robert Karcz - archeolog w teoretycznym zawieszeniu. Oficjalnie przyjął posadę nauczyciela historii w legnickim gimnazjum by uspokoić starszą siostrę. Nieoficjalnie nie jest w stanie wyłączyć instynktu poszukiwania i zaglądania tam gdzie nie powinien. Jest przykładem, który nie musi szukać przygód, bo same go znajdują. Niestety kłopotów też za specjalnie szukać nie musi, bo one namiętnie do niego wracają. To, że jest w Polsce, a nie na przykład w Egipcie skąd ostatnio ratowała go Pyśka zupełnie w niczym nie przeszkadza. Tym razem Karcz już w Nowy Rok będąc w górach  ma okazję stanąć oko w oko z niebezpieczeństwem. Jednak jak się okazuje największe niebezpieczeństwo ponownie czeka go w wydawało by się spokojnej Legnicy. Z noworocznego wypadu wraca z psem, którego nazywa Hassan (kto czytał pierwszy tom domyśli się skąd takie, a nie inne imię). W momencie kiedy Robert wychodzi z nim na spacer wpada w kolejne tarapaty. Najpierw zostaje napadnięty, a potem niby przypadkiem pomaga mu tajemniczy pan Devraux. Jak by tego było mało w szkole zaczyna pracować nowy młody bibliotekarz z dość podobnym historycznym bzikiem. Uczeń Karcza z którym ten ma na prawdę dobry kontakt zapoznaje ich ze sobą i tu problemy zaczynają się piętrzyć. Oczywiście jak zawsze Robert wszystko skrupulatnie próbuje ukryć przed siostrą, a jego niezastąpiona w pomocy przyjaciółka Zuza w dalszym ciągu ratuje mu cztery litery.

"Im bliżej znała Roberta Karcza, tym bardziej marzyła o mapie ze skarbem i wielkim odkryciu. To było w jego stylu. Pasowało do niego. W odróżnieniu od jej znajomych miał nosa. Wiedział gdzie o czego szukać. Był jak świnia na polu trufli"*


Jak to się mówi głównym problemem nie tylko Karcza, ale i niejednokrotnie nas samych jest umiejętność wyczucia która z poznanych przez nas osób jest naszym sojusznikiem, a która wrogiem. A jak to zrobić, gdy jest się w mieście zaledwie od kilku miesięcy, zna się kilka osób i nie jest się zbytnio towarzyskim? A wrogiem może okazać się każdy. Nawet ktoś komuś bliski...

Co było powodem kolejnych kłopotów nauczyciela? Legenda o Złotym Pociągu. Kto z nas o niej nie słyszał? A czy ktoś myślał nad wyprawą by go poszukać? By się dowiedzieć czy to mit czy prawda? Kto nie szukał informacji o Złotym Konwoju, o niewyobrażalnej ilości złota ukrytej gdzieś na południu Polski przez nazistów? No to my sobie szukamy - głównie w sieci, bibliotekach etc. , myślimy i analizujemy, a Karcz postanowił działać. Niestety nie tylko on, a wiadomo, że dwoje na jeden nawet duży pociąg to już tłok.

Przemek Corso z książki na książkę szykuje swojemu bohaterowi coraz trudniejsze przeprawy, w które wciąga już nie tylko jego, ale i pozostałych na prawdę świetnie przedstawionych bohaterów. Drugi tom w przeciwieństwie do pierwszego jest dużo bardziej dynamiczny i spójny. Choć mnie osobiście podoba się fakt, że pierwsza część była spokojniejsza i wprowadzała nas wyważonymi krokami w życie i przygody archeologa to zdecydowanie energia, która wręcz tryska z "Miasta złodziei" mnie pochłonęła. Czekam z ogromną niecierpliwością na kolejne tomy i liczę, że na trzech się nie skończy, bo będzie mi bardzo brakowało przygód polskiego Indiany Jonesa!

* - Cytat z "Miasto złodziei" Przemek Corso, str. 61


<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum

niedziela, 12 marca 2017

Noah Hawley - "Przed katastrofą"

Tytuł: Przed katastrofą
Autor: Noah Hawley

Stron: 389
Gatunek: kryminał, thriller, dramat, thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 978-83-799-9898-2

To co mnie zainteresowało to opis książki. Katastrofa lotnicza którąś ktoś przeżywa brzmi intrygująco. Kiedy już trzymałam tę pozycję w rękach i na obwolucie przeczytałam, że autor napisał i wyprodukował tak uwielbiany przeze mnie serial "Kości" to już wiedziałam, że jedno jest pewne - książki bez przeczytania nie wypuszczę.

Scott Buroughs tak na prawdę zbiegiem okoliczności i łutem szczęścia dostaje się na pokład prywatnego samolotu. Z lotniska Martha's Vineyard wraz z dziesięcioma innymi osobami mają odbyć krótki, bo zaledwie półgodzinny lot do Nowego Jorku. Chyba nikt nie przypuszczał, że ten lot potrwa krócej, bo osiemnaście minut i to nie dlatego, że lecieli tak szybko...

Po nieco ponad kwadransie samolot znika z radaru i z nieznanych przyczyn wpada do oceanu. Z całej załogi przeżywa Scott, który ratuje czteroletniego JJ. Syna prezesa potężnej sieci telewizyjnej. Czy możliwe jest by zwykły człowiek przeżył katastrofę lotniczą, uratował dziecko i przepłynął kilkanaście kilometrów w zimnej wodzie oceanu? A jednak tak.

W trakcie śledztwa toczonego w sprawie tejże katastrofy Scott dowiaduje się, że ktoś mógł czyhać na życie jednego z obecnych na pokładzie ludzi - Bena Kiplinga. Jakie w takim układzie jest prawdopodobieństwo, że upadek samolotu do oceanu to nie był wypadek tylko zamach?

Wielu ludzi chce się dowiedzieć co tak na prawdę się stało. Do pracy przystępuje FBI, Narodowa Rada Bezpieczeństwa Transportu, Federalna Administracja Lotnictwa oraz Biuro do spraw Kontroli Aktywów Zagranicznych Departamentu Skarbu. Jednak tymi co najbardziej grzebią, dociekają i mieszają są... media. 

Nie od dziś wiemy, że media to osobny świat. Przede wszystkim inny. Rządzi się swoimi prawami, a nie jednokrotnie rządzi też ludźmi. To właśnie ta książka ukazuje nam do czego zdolna jest tak zwana czwarta władza. 

Ludzie zaczynają zadawać sobie pytania. Kto w tej historii jest bohaterem, a kto winowajcą? Czy to możliwe, że przez przypadek zginęło tak wiele wpływowych osób? Do jakiego stopnia środki masowego przekazu są w stanie manipulować ludźmi?

Książka jak dla mnie koło thrillera nawet nie leżała. Więc ta etykietka jak dla mnie jest tu zbędna i nie na miejscu. Bardziej umiejscowiła bym ją jako psychologię, jako rozważania na temat tego co dobre i złe. Tego co wypada lub wręcz przeciwnie. Ukazuje nam stan duszy i umysłu głównego bohatera, jego walkę z samym sobą i resztą świata, a na pewno mediami.

Zakończenie troszkę mnie rozczarowało, książki nie umiem wsadzić jednoznacznie do konkretnego gatunku, ale całość zrobiła na mnie na prawdę pozytywne wrażenie. Momentami na twarzy pojawił się uśmiech, bo było kilka sytuacji czy tekstów przy których ciężko było nie unieść kącików ust w górę. Osobiście polecam pozycję z ręką na sercu. Mi podobała się bardzo i zdecydowanie dostałam to na co liczyłam, a nawet więcej.

Ocena: 10/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

Remigiusz Rączka, Sebastian Nowak - "Zasmakuj w Sienkiewiczu"

Tytuł: Zasmakuj w Sienkiewiczu
Autor: Remigiusz Rączka, Sebastian Nowak

Stron: 192
Gatunek: książka kucharska, 
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 978-83-811-0014-4

Książki kucharskie nie są mi obce chociaż zdecydowanie częściej korzystam z przepisów rodzinnych lub od znajomych. Jeśli tylko mam spokój to uwielbiam spędzać czas w kuchni przy naczyniach i kuchence. Jednak bardzo wyraźnie odgradzam od siebie gotowanie od pieczenia. To drugie ani nie jest przeze mnie lubiane ani tym bardziej mi nie wychodzi. Skąd pomysł na to by zajrzeć akurat do tej pozycji? A stąd, że uwielbiam Pana Remigiusza. Nałogowo oglądam jego program pt. "Rączka gotuje" i nie mogła bym sobie darować by nie mieć tej pozycji. 

To co kryje się na kartach tej przepięknie wydanej książki to kuchnia staropolska. Proste, zdrowe i już mogę potwierdzić, że smaczne przepisy. Znalazłam tam coś co jeszcze dziś będąc u babci na wsi często robię czyli - podpłomyki. Jest to chyba ostatnia rzecz, której bym się spodziewała, a dzięki temu, że jednak są to uśmiech na twarzy jest bezcenny. Aż żałuję, że nie dysponuję w domu piecem, bo z kuchenki to już zupełnie nie to samo. Co poza tym? Potrawy z grzybów, kilka słodkich deserów i wiele przepisów opierających się na dziczyźnie. Myślę, że każdy znajdzie tu jakiś przepis, który skradnie jego serce, żołądek i kubki smakowe.

Całość jest o tyle interesująca, że okraszona jest naprawdę fajnymi ciekawostkami oraz zdjęciami nie tylko potraw, ale samego Remigiusza. Ciężko dodać tu coś więcej prócz tego byście nabyli i gotowali wraz z Rączką tak jak ja. Nie zawiedziecie się, i dzień zakończycie nie tylko z uśmiechem na twarzy, ale i pełnym brzuszkiem!

Ocena: 10/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

sobota, 11 marca 2017

dr. Carin Bondar - "Dziki seks"

Tytuł: Dziki seks
Autor: Dr. Carin Bondar
Stron: 368
Gatunek: literatura popularnonaukowa, erotyka, dokument, zoologia, przyroda, seksuologia, BDSM, 
Wydawnictwo: Znak Literanova
ISBN: 978-83-240-3730-8


Zwierzęta, ich zachowanie i w ogóle ich świat fascynowały mnie od malucha. Książki popularnonaukowe konkurują u mnie z tymi fabularnymi jeśli chodzi o miejsce na regale. I choć głównie są to albumy czy leksykony o inne też u mnie nie trudno. Na "Dziki seks" trafiłam dzięki wydawnictwu. Co mnie skusiło? Przede wszystkim urocza okładka i intrygujący tytuł. Ale również opis z tyłu, który zdradza jakże niewielką ilość tego co w środku.

Dr. Carin Bondar znana jest miłośnikom fauny przede wszystkim z kanału Discovery Channel. Co znakomita biolożka funduje nam w tej książce? Opowieści z dziedziny uwodzenia i seksu ze świata zwierząt. Co wyróżnia tę pozycję na tle innych? Chyba lekkość stylu, błyskotliwość i poczucie humoru autorki oraz kreatywność w przekazywaniu faktów. 


" ... ślimaki morskie [...] chociaż przekłucie czoła partnera w czasie seksu może w pierwszej chwili wydawać się absurdalne ( i nadaje zupełnie nowe znaczenie zdaniu: "Nie dzisiaj, kochanie, boli mnie głowa"), w istocie w niezwykły sposób demonstruje potęgę ewolucji."*

Choć ciężko to wszystko spamiętać to trzeba przyznać, że na prawdę w fascynujący sposób otwiera nam drzwi do erotycznej części życia zwierząt. Jest to zdecydowanie najsłabiej odkryta dziedzina, gdyż ciężko obserwować życie intymne zwierząt. Z kim lub czym mamy tu do czynienia? Z czułymi kochankami, seryjnymi podrywaczami, niewiernymi partnerami czy kanibalistycznymi samicami. 

Autorka podzieliła książkę na trzy mniej więcej równe objętościowo części. Spotkanie - bo do tanga trzeba dwojga, seks - przyjemność i zabawa, ale czy na pewno? oraz następstwa - jak daleko zwierzętom do kołysanek i ciepłych kocyków. Każda z nich pokazuje nam plusy i minusy oraz wady i zalety. 

Mamy tu historie zarówno zabawne jak i okrutne. Te ze świata kręgowców oraz bezkręgowców. Ssaków, ptaków czy owadów. Możemy zobaczyć jak różnorodny jest ich świat mimo, że seks sprowadza się do jednego - rozmnażanie by przedłużyć byt gatunkowi.

Ja wiele z zawartych tu informacji znałam, ale nie wszystkie. Jako, że autorka opisała świat zwierząt tak ciekawie, a momentami  również zabawnie, że nie przeszkadzał mi zbytnio fakt, że spora część zawartych tu faktów nie była dla mnie nowością.

Książka idealna dla tych, który kochają świat fauny. Dla tych, którzy lubią odkrywać świat zwierząt. Ja chętnie zapoznała bym się z innymi pozycjami doktor Bondar.  Polecam

* - Cytat z "Dziki seks" dr. Carin Bondar, str. 182


<Ocena 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

Agnieszka Pruska - "Hobbysta"

Tytuł: Hobbysta
Cykl: Komisarz Barnaba Uszkier ( Tom 2 )
Seria: ABC
Autor: Agnieszka Pruska 
Stron: 362
Gatunek: literatura polska, kryminał
Wydawnictwo: Oficynka
ISBN: 978-83-643-0752-2

Agnieszk Pruska jest członkinią Oliwksiego Klubu Kryminały. Podobnie jak stworzony przez nią Barnaba ćwiczy aikido. Jest nie tylko pisarką, ale i felietonistką. Recenzuje książki dla portalu Zbrodnia w Bibliotece. "Hobbysta" to drugi tom przygód stworzonego przez nią komisarza Uszkiera. Pierwszy pt. "Literat", który wydawał mi się tak niepozorny zrobił na mnie nie tylko duże, ale i pozytywne wrażenie. Stąd też bez większych wątpliwości sięgnęłam po kolejną część. 

Barnaba właśnie zakończył swoje wakacje z rodziną. Żona i synowie jeszcze zostali jeszcze na wsi nieopodal jeziora Krosino. Tam Janek i Marek z nudów zaczynają się bawić w policjantów i szukać zbrodni. Szperając to tu to tam znajdują coś co uznają za miejsce oraz narzędzie zbrodni. Kto by pomyślał, że to nie jest kwestia dziecięcej wyobraźni?
W tym samym czasie niedaleko na poligonie wojskowym zostają znalezione zwłoki mężczyzny. Ponieważ prawdopodobnie pochodzi on z Gdańska to śledztwo wspólnie prowadzą miejscowi policjanci oraz komisarz Uszkier ze swoją ekipą. 
I tak krok po kroku, przesłuchanie za przesłuchaniem, rozmowa za rozmową śledczy brną w sprawę coraz głębiej.

Nie będę Wam streszczać czy opisywać treści książki, bo lepiej się z nią zapoznać czytając. Jednak ostrzec muszę, że nie jest to typowy dynamiczny kryminał jakich wiele. To co uwiodło mnie w powieściach Agnieszki to podejście do pracy policjantów. Chyba pierwszy raz na swojej drodze czytelniczej trafiłam na pozycje tak wiernie odzwierciedlające żmudną pracę śledczych. To nie jest jeden dowód, dwie rozmowy i koniec sprawy. To godziny ślęczenia nad pisaniem raportów. Dni zastanawiania się co dalej, gdy napotkamy na ślepą uliczkę. Analizowanie jednych i tych samych słów pod wieloma kątami. Obserwacja reakcji przesłuchiwanych ludzi. To wszystko pozwala nam poznać pracę kryminalnych od tak zwanej kuchni. Dlatego nie znajdziecie tu wartkiej akcji, dynamicznych pościgów czy ekscytujących wyczynów policji w kilka godzin. Nie. To realia. Prawda z jaką zmagają się policjanci na co dzień i mamy możliwość się z tym zmierzyć. Zobaczyć jak to wygląda na prawdę. 

Warto czasami spojrzeć na kryminał od innej strony. Nie przez pryzmat typowego czytelnika. Tylko bez mała okiem policjanta, którego praca jak się okazuje nie zawsze pełna jest akcji, pościgów czy dynamiki. Niejednokrotnie to zmarnowane godziny pracy, przesłuchania prowadzące donikąd, dowody, które nie mają nic wspólnego z pracą czy cenny czas zmarnowany nie na szukanie sprawców, a sprawdzanie podsuniętych często wymyślonych informacji przez rzekomych świadków.

Agnieszka Pruska w niezwykle ciekawy sposób pokazuje nam jak wygląda praca policjantów. I mimo, że jej książki wydają się być spokojne i raczej płyną jak krople deszczu po szybie niż rwą jak górski potok to ciężko je odłożyć bez poznania tego co dalej. To co spodobało mi się najbardziej to to jak umiejętnie potrafi namieszać czytelnikowi w głowie do tego stopnia, że w pewnym momencie przestaje mieć podejrzanego, bo nie jest w stanie go wytypować. Dla mnie ta książka jak i wcześniejsza zasługują na to by poświęcić im czas. Już nie mogę się doczekać trzeciego tomu pt. "Żeglarza". Zachęcam do zapoznania się z przygodami komisarza Barnaby i jego teamu.

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka

sobota, 4 marca 2017

Penelope Douglas - "Dręczyciel"

Tytuł: Dręczyciel
Cykl: Fall Away (Tom 1 )
Autor: Penelope Douglas

Stron: 328
Gatunek: literatura młodzieżowa, dramat, obyczaj, romans, literatura współczesna, new adult, 
Wydawnictwo: Septem
ISBN: 978-83-283-2252-3

Autorka w ciekawy sposób ukazuje nam świat nastolatków, który z dnia na dzień zmienia się o 180 stopni. W jaki sposób i dlaczego?

Podejrzewam, że każdy z nas ma co najmniej jednego przyjaciela. Niektórzy mają to szczęście, że mają ich kilku. Prawdą jest też, że są ludzie, którzy tej jakże potrzebnej osoby w życiu nie mają. Jedni tę relację pielęgnują i to nawet bardziej niż miłość, a drudzy liczą, że skoro łączy nas "to coś" to utrzyma się sama. 
Jedno jest pewne wielu z nas przekonanych jest, że nie ma czegoś takiego jak przyjaźń damsko-męska. Co ja uważam na ten temat? Nie wiem. To już wywód na rozprawkę. A jednak niektórym się udaje i taką relację nawiązują i utrzymują. Tak jest tu, ale do czasu.

Tatum i Jareda połączyła ta wyjątkowa więź już jako dzieci. Wiedzą o sobie wszystko, wspierali się w najgorszych momentach. On był dla niej podporą, gdy jej życie legło w gruzach po przedwczesnej śmierci mamy. Ona wspierała go, gdy jego matka alkoholiczka nie poświęcała mu uwagi, a ojciec po prostu odszedł w siną dal. Wszystko układało się idealnie jak to w przyjaźni. 
I w końcu nadchodzi ten dzień. Coś się nagle zmienia. Coś pęka. Przyjaciel zmienia się we wroga. Zamiast wspierać zaczyna dręczyć. Mają czternaście lat, a on wraca z wakacji u ojca. Coś poszło nie tak...

"Wczoraj trwa wiecznie. Jutro nigdy nie nadejdzie"*

Tate, która do tej pory ceniła Jareda zaczyna go unikać. Zastraszana, gnębiona i zmieniona przez niego w pośmiewisko wyjeżdża na rok do Francji. Gdy wraca jest odmieniona i zaczyna walczyć. Choć nadal nie wie co się dzieje odpiera ataki, nie daje się pomiatać. Z uniesiona głową, jako młoda kobieta postanowiła nie unikać swojego prześladowcy tylko stanąć z nim twarzą w twarz.

"Płakałam przez ciebie już niezliczoną ilość razy - uniosłam ku niemu powoli środkowy

palec i zapytałam.
- Wiesz co to jest?- poklepałam środkowym palcem kąt mego oka.
- To ja, ocierająca ostatnią łzę, jaką dostaniesz."**


Wszystko układało by się w miarę dobrze gdyby nie fakt, że najlepsza przyjaciółka Tatum - K.C. mimo świadomości co dziewczyna przeszła przez Jareda zaczyna się z nim spotykać. Sama Tate odbiera to jako podwójny cios. Jako jeden z najgorszych ataków ze strony chłopaka, ale też niezrozumienie przez najbliższą osobę jaka jej została. 

Jednak kilka rozmów, które udaje jej się usłyszeć powoduje, że dziewczyna chcę poznać prawdę. Postanawia zamiast oceniać bez wiedzy zorientować się co tak na prawdę stało się 3 lata temu. To co jej pomaga to zajęcia w szkole i monolog, który miała przygotować. Choć złamała w tedy zasady i ten, który wybrała nie był z książki to udało jej się osiągnąć częściowy cel...

Dlaczego Jared tak bardzo się zmienił? Co ten chłopak tak na prawdę ukrywa? Czy Tatum odkryje jego mroczną tajemnicę? Co zrobi dziewczyna by ruszyć sercem kolegi i by ten zaczął mówić? Jak cienka jest granica między nienawiścią, a miłością? 

"Każdy z nas jest Aniołem z jednym skrzydłem. Jeśli chcemy pofrunąć, musimy mocno się objąć"***

Osobiście jestem zdania, że nic nie jest nam dane lekką ręką. Wszystko trzeba zdobywać i o to walczyć. Tak jest również z przyjaźnią. To, że mamy kogoś bliskiego sercu nie znaczy, że bez dbania i walki będzie on obok nas zawsze. Druga sprawa to to jak często pochopnie kogoś oceniamy. Nie zastanawiamy się nad zmianą zachowania innej osoby, nad tym dlaczego tak się stało i nie próbujemy tego wyjaśnić. Oceniamy i dajemy sobie spokój. A może warto się zatrzymać, schować dumę i spróbować porozmawiać?

Książka zdecydowanie jest dla młodszych czytelników, ale podoba mi się jej przesłanie. Daje do myślenia, zmusza nas do zastanowienia nad niektórymi aspektami w życiu. I choć język i styl pozostawiają wiele do życzenia to powieść warta jest uwagi. Są momenty, które psują całość, ale są też takie, które wynagradzają całość. To co mnie uwiodło to monolog Tatum i na tym poprzestanę. Przeczytajcie

* - cytat z "Dręczyciel" Penelope Douglas, str. 155
** - cytat z "Dręczyciel" Penelope Douglas, str. 22
*** - aforyzm

<Ocena 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Helion

piątek, 3 marca 2017

Kirsty Moseley - "Chłopak, który chciał zacząć od nowa"

Tytuł: Chłopak, który chciał zacząć od nowa
Cykl: Fighting to Be Free ( Tom 1 )
Autor: Kirsty Moseley
Stron: 384
Gatunek: literatura młodzieżowa, romans, obyczaj, dramat, love story
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-2576-2

Druga książka pióra Kirsty, którą czytam i która w pewien sposób mnie ujęła. Nic zniewalającego czy porywającego, ale jako że jestem miłośniczką zupełnie innych gatunków tj. thrillerów czy kryminałów to nie oczekujmy cudów. A jednak Moseley potrafi mnie do siebie przekonać i to bez większych problemów.

Jamie ma dwadzieścia jeden lat i właśnie wyszedł z poprawczaka. Przystojny chłopak po przejściach. Z bliznami nie tylko na ciele, ale i duszy. Twardy, uparty i waleczny. Ale przede wszystkim ma serce, którego jeszcze nie zamienił w twardy głaz. Chce zacząć swoje życie od nowa, zerwać z przestępczością, z którą związał się za młodu. Choć już pierwszego dnia za murami plany biorą w łeb, chłopak robi wszystko by to zmienić. Udaje się, a pomaga mu w tym wyjście do klubu, a dokładnie to co, a raczej kogo tam spotyka.

Siedemnastoletnia Ellie właśnie rozstała się z Milsem z którym była w związku ponad dwa lata. Dziewczyna jest nie tylko śliczna, ale też mądra. Potrafi być zadziorna i asertywna. Jednak jej największymi zaletami są wrażliwość i empatia. Na co dzień jednak niepewna swoich zalet i umiejętności czuje się zagubiona. Bez problemu daje się wyciągnąć przyjaciółce do klubu, gdzie za sprawą niefortunnego zdarzenia zmienia się całe jej życie.

Jamie i Ellie. Ona i on. Dwa różne światy. Dwie jakże inne historie. 

Jedna noc. Jeden klub. Jedno spotkanie...
Nastolatka jest pewna, że właśnie ma za sobą przygodę na jedną noc i to praktycznie w dzień, a raczej noc kiedy zerwała ze swoim chłopakiem. Chyba nikt się tego po niej nie spodziewał - nawet ona sama. Ale jeszcze bardziej zaskoczona jest tym, że między nią, a młodym mężczyzną rodzi się przyjaźń i zrozumienie. A to i tak nie tylko... 
Chłopak jest w szoku, bo już lata temu obiecał sobie, że ostatnie na czym by mu zależało to związek.  Że nigdy nie będzie czuł potrzeby bycia z kimś drugim. Że nie da się omotać żadnej dziewczynie. Nie dotrzymuje swojej obietnicy.  A ta którą obdarza uczuciami nie jest mu dłużna. 

Jak się okazuje angażują się oboje. On jest dla niej kimś o kim nawet nie marzyła, daje jej wiarę w siebie i marzenia. Ona dla niego jest rodziną i kołem ratunkowym. 
Ellie pragnie po prostu być u jego boku, czuć jego dotyk i otaczać się jego miłością oraz bliskością . Jamie chce tego samego, ale jest też boleśnie świadomy, że ona jest kimś więcej. Że bez niej by zginął, a już na pewno o nic nie walczył. To niewiarygodne jak szybko oboje zaczynają snuć razem plany dotyczące przyszłości - ich wspólnej przyszłości. Podróże, mieszkanie, rodzina...

Problem w tym, że on ma swoje tajemnice i przeszłość, o których ona nie wie. Jednak nie da się w nieskończoność ukrywać prawdy i to przed kimś kogo się kocha i z kim chce się spędzić życie.

Czy Jamie pokona demony z przeszłości i zacznie wszystko od nowa? Czy będzie mu pisane związać się z Ellie? Co zrobi dziewczyna, gdy pozna przeszłość chłopaka i czy w ogóle ją pozna? Jak potoczą się losy obojga i czy będą wspólne czy wręcz przeciwnie?

Z jednej strony Kirsty funduje nam klasyczny słodki i uroczy romans nastolatków. Z drugiej wplata w to historię niejednokrotnie dramatyczną, która wzrusza i intryguje. 

To co spodobało mi się najbardziej to zakończenie, które raz że wprowadza nas do drugiej planowanej części, a dwa daje do myślenia i pozostaje w myślach na dłużej - Co jesteśmy w stanie poświęcić dla innych? I jaką walkę jesteśmy w stanie dla kogoś stoczyć? 

"Jeśli coś kochasz puść to wolno. Jeśli wróci, jest Twoje. Jeśli nie, nigdy Twoje nie było"*

W każdym razie jeśli lubisz romantyczne historie, wątki z odrobiną tragedii, a przy tym chcesz by pozycja była niezobowiązująca choć pozostała w głowie troszkę dłużej niż jeden wieczór to myślę, że będzie to dobry i trafiony wybór. Polecam

* - Cytat z "Mały Książę" Antoine de Saint-Exupery

<Ocena: 8/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

Faye Kellerman - "Bestia"

Tytuł: Bestia
Cykl: Peter Decker i Rina Lazarus ( Tom 21)
Autor: Faye Kellerman

Stron: 448
Gatunek: kryminał, thriller, sensacja
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-2135-1

Moje kolejne już spotkanie z Faye i jej powieściami. Bardzo polubiłam stworzonego przez nią detektywa Deckera. Myślę też, że pewną dawkę mojej sympatii skradli też: jego podopieczny Gabe oraz żona Rina. Stąd też bez większego zastanowienia sięgam po każdą kolejną jej pozycję z nimi w roli głównej.

Tym razem Peter i jego ekipa zostali wezwani do mieszkania starszego już milionera Hobarta Penny'ego. Powodem są dziwne dźwięki, które stamtąd dochodzą. Samym mężczyzną mało kto się przejmował gdyż od zawsze był samotnikiem i praktycznie nikt go nie widywał. Prędzej kilka osób, które u niego bywały dostarczając zakupy czy zaglądając z jakimiś usługami. Na miejscu okazuje się jednak, że nie tylko mieszkańcy budynku, ale sami policjanci będą w niemałym szoku. Prócz rozkładających się zwłok Hobarta po mieszkaniu przechadzał się rozwścieczony... kot. I to nie byle jaki, a wprost z pieleszy dżungli. Piękny soczyście pomarańczowy tygrys z lśniącymi pręgami w kolorze hebanu. Bardzo szybko okazuje się jednak, że "mruczek" nie miał zupełnie nic wspólnego ze śmiercią swojego pana i nawet po śmierci nie zrobił mu żadnej krzywdy. Po niedługim czasie widać, że posiadanie w domu samicy tygrysa bengalskiego to jeszcze nie wszystko czym zaskoczy Deckera pan Penny. Podczas dokładnego przeszukiwania ekipa Petera znajdzie jeszcze jadowite pająki, niebezpieczne węże oraz ryby. A w lodówkach z pokarmem do karmienia tego całego zoo kolekcja ludzkich palców... 

Pytanie brzmi kto i dlaczego zabił prawie dziewięćdziesięcioletniego mężczyznę w momencie, gdy pewnie nie zostało mu już zbyt dużo czasu do pozostania na tym świecie? Kim tak na prawdę był Hobart Penny? Czy prawdą jest to, że w całym tym zoo to on był najgroźniejszym drapieżnikiem? 

W między czasie w domu Deckera z kłopotami mierzy się Gabe - jego podopieczny. Kto czytał wcześniejszą pozycję pt. "Zabawy z bronią" ten wie o co chodzi, a kto nie, nie wiele się dowie, bo wspomnień jest mało, a raczej dążenie w przód. Historia ma swój urok, ale Faye dużo lepiej radzi sobie ze stroną kryminalną niż obyczajową co powoduje, że mimo sympatii do chłopaka przy fragmentach z nim w roli głównej zaczyna dopadać mnie nuda, a to niestety wpływa na ocenę powieści.

Mimo  to muszę przyznać, że pozycja godna jest uwagi i czyta się naprawdę szybko i płynnie. Podoba mi się fakt, że Kellerman nie koloryzuje tylko opisuje wszystko tak jak jest. Więc nie ma możliwości by zabójstwo było piękne, a rozkładające się zwłoki pachniały wanilią i wyglądały jak bóstwo. Szacunek i życzę sobie więcej czegoś takiego.

Niech Was też nie zrazi fakt, że jest to tom 21 serii. Sama czytam raptem od 18, a poza tym w Polsce wydana jest zaledwie część cyklu i to niekoniecznie po kolei. Jeśli przymkniemy oko na Gabe'a to całość nie wymaga czytania tomów chronologicznie. Miłośnikom książek do szybkiego czytania i nie wymagających wkładania wielkiego wysiłku przy skupianiu się na niej pozycja zdecydowanie przypadnie do gustu. Polecam

<Ocena: 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

sobota, 25 lutego 2017

Przemysław Piotrowski - "Droga do piekła"

Tytuł: Droga do piekła
Autor: Przemysław Piotrowski
Stron: 344
Gatunek: groza, horror, fantastyka, literatura polska, kryminał, thriller, sensacja
Wydawnictwo: Videograf
ISBN: 978-83-78305500-7


Autor zadebiutował zaledwie trochę ponad rok temu. Jego książka "Kod Himmlera" została przyjęta na prawdę dobrze. Ja nie miałam okazji jej czytać. Chociaż po tej pozycji mam ochotę to wydaje mi się, że tematyka nie będzie moja. A co dostałam tutaj?

John Pilar jest z pochodzenia polakiem. Aktualnie mieszka w Nowym Jorku i wiedzie dość szczęśliwe  życie. Ma trójkę dzieci i żonę, rzucił wojsko by być z rodziną, a zaczął prowadzić siłownie. Niestety nie cieszy się tym wszystkim zbyt długo. Pewnego dnia wracając z pracy zastaje w domu zamordowane dzieci i ledwo żywą żonę, która również umiera. John zostaje oskarżony za morderstwo bliskich i skazany na karę śmierci mimo, że nie wiele rzeczy wskazuje na winę Pilara. Gdy dochodzi do egzekucji i kat wstrzykuje mu śmiertelną truciznę okazuje się, że to nie koniec jego podróży. John budzi się w innym miejscu, a to co go otacza prócz gęstej mgły to ohydny zapach siarki...

"Kiedyś piekłem nazywał Afganistan, Irak czy Syrię, ale tak na prawdę nie zdawał sobie sprawy z potęgi tego słowa. Ale jeśli od tysięcy lat ludzie wierzą w Boga, to muszą także w Szatana"*

Lucas Pilar jest młodszym bratem Johna i byłym policjantem. Od początku nie wierzy w jego winę. Kiedy zaś przygotowując pogrzeb okazuje się, że zamiast trumny z ciałem dostaje urnę z prochami jest już praktycznie pewien, że coś jest nie tak. W końcu John od początku mówił, że chce być pochowany w wojskowym mundurze i z flagą. Mimo problemów z alkoholem Lucas w dalszym ciągu ufa swojej intuicji, więc zaczyna grzebać. Wciąga w to wszystko młodą dziennikarkę Rose Parker, która rządna jest sukcesów zawodowych. Dla ciekawego i mocnego tematu zrobi wszystko, a udowodnienie, że naczelnik więzienia nie jest krystalicznie czysty może być właśnie tego typu tematem.

Okazuje się jednak, że cała sprawa nie jest taka prosta, a z każdym dniem Lucas i Rose zagłębiają się w świat niewyobrażalnej przemocy, brutalności, okrucieństwa i pierwotnego zła... Sam naczelnik zaś jest jednym z wielu pionków w całej grze.

Czy uda im się oczyścić Johna z zarzutów? Do czego dokopią się poszukując prawdy? Kto w to wszystko jest wplątany i czy piekło istnieje naprawdę? 

Musze przyznać, że książka mnie zaskoczyła mimo, że po pewnym czasie zaczęłam podejrzewać o co może chodzić. Bardzo spodobało mi się zakończenie. Mimo, że momentami pozycja była wulgarna i na prawdę mocna - szczególnie jeśli chodzi o przedstawienie piekła. Ale powiedzmy sobie szczerze... Jeśli autor chciał  pokazać nam piekło to nie bardzo miał wybór by pokazać nam je inaczej. W końcu jeśli ono istnieje to jest karą za grzechy, a to nie może być ani miłe, ani łatwe ani tym bardziej przyjemne...

Dynamika oraz ciekawa fabuła robią wrażenie jednak książka na pewno nie jest dla ludzi o słabych nerwach i żołądkach oraz tych, którzy nie tolerują przemocy. Dla mnie pozycja warta uwagi i nie żałuję, że po nią sięgnęłam. 

* - Cytat z "Droga do piekła" Przemysław Piotrowski, str. 186


<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Videograf

Sebastian Fitzek, Michael Tsokos - "Odcięci"

Tytuł: Odcięci
Autor: Sebastian Fitzek, Michael Tsokos
Stron: 368
Gatunek: Thriller, kryminał, thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Amber
ISBN: 978-83-241-6031-0

Z Sebastianem miałam okazję spotkać się już kilkukrotnie i na pewno nie zakończę z nim przygód do póki będzie pisał. Z Tsokosem spotkałam się po raz drugi i zdecydowanie nie ostatni. Ci Panowie prócz talentu mają dodatkowo "to coś" co powoduje, że czytając przenosimy się do innego świata - nie koniecznie lepszego...


"Chodzi o sądy, które silniej karzą przestępców podatkowych niż pedofilów. O psychologów, którzy zalecają przepustki dla gwałcicieli, jak tylko odkryją jakąś traumę w ich dzieciństwie, podczas gdy mnie za moje nielegalne kasyna, najchętniej zamknęli by do izolatki."*

Właśnie ten konkretny cytat wprowadza nas w to co Sebastian i Michael ukryli na stronach tej powieści...

Paul Herzweld pracuje w Federalnym Urzędzie Kryminalnym. Jest profesorem medycyny sądowej, ekspertem jeśli chodzi o ekstremalne przypadki. Potrafi odczytywać wskazówki, dowody i ślady nawet z najbardziej bestialsko okaleczonych ofiar. Jednak chyba nawet on nie spodziewał się tego co go spotka w ciągu najbliższych kilku godzin. 

Podczas sekcji zwłok zmasakrowanej kobiety znajduje w jej głowie kapsułkę, a w niej numer telefonu. Wszystko było by do opanowania, gdyby nie fakt, że należy on do... jego córki. Komórka jest wyłączona i działa tylko poczta głosowa. Zostawiona na niej wiadomość nie pozostawia złudzeń, że Hannah jest w poważnym niebezpieczeństwie i zginie jeśli Paul powiadomi policję. Ma czekać na wskazówki i informacje...

W tym samym czasie na odludnej wyspie Helgoland młoda rysowniczka komiksów Linda szuka schronienia. Chce odetchnąć, odpocząć i się uspokoić. Niestety nie jest jej to pisane, bo na plaży znajduje zwłoki mężczyzny, a obok telefon z nieodebranymi połączeniami z jednego numeru telefonu...

Paul próbuje się dodzwonić do córki, Linda postanawia oddzwonić na wyświetlający się na komórce numer. I tak losy lekarza i dziewczyny się splatają, a tego co ich czeka pewnie nigdy nie zapomną...

Kto i dlaczego porwał córkę Herzwelda? Ile osób zginie nim Paul do niej dotrze? Czy dziewczyna przeżyje? Do czego zmuszona zostanie Linda? Czym zawinił lekarz, że ktoś zagraża najbliższej mu osobie?

"I proszę się nie martwić. Nie popełniłem oszustwa podatkowego tylko zabiłem człowieka. To co może mi się stać?"**

Tak sobie myślę, że te dwa cytaty z książki są tak strasznie prawdziwe, że to aż boli. Łatwiej i lepiej jest zabić lub skrzywdzić niż ukraść czy oszukać. To co ukazali tu Sebastian i Michael robi wrażenie, ale też niestety przez swoją realność rani i trafia w czuły punkt - szczególnie poszkodowanych. Zasiadając do tej książki odkryjecie słabe punkty sądownictwa ogólnie. Chyba każdy z nas świadom jest, że kary nie są adekwatne do popełnionego czynu i tu zostaje to ukazane. 

Osobiście polecam tę książkę każdemu kto nie boi się brutalnych opisów i krwi. Miłośnikom mocnych wrażeń, ale i o mocnych nerwach.

* - Cytat z "Odcięci" Sebastian Fitzek, Michael Tsokos, str. 260
** - Cytat z "Odcięci" Sebastian Fitzek, Michael Tsokos, str. 345

<Ocena: 9/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Amber

środa, 22 lutego 2017

Wywiad z Agnieszką Pruską

Agnieszka Pruska - zdjęcie Ireneusz Skąpski
Karolina Marek: Pani Agnieszko co zapoczątkowało Pani przygodę z pisarstwem?

Agnieszka Pruska: Nie planowałam tego jako dziecko, fascynowały mnie zupełnie inne zawody i nie mogę powiedzieć, że zawsze chciałam zostać autorką. Na to, że piszę wpłynęło po pierwsze to, że czytam i to dosyć sporo, a przekrój tematyczny i gatunkowy moich lektur jest całkiem spory. Być może dla części czytelników i autorów pisanie i czytanie, to niezwiązane ze sobą czynności, ale według mnie, żeby pisać, trzeba najpierw czytać. Od dziecka byłam namiętnym czytelnikiem, oczywiście w zależności od wieku były to różne książki, ale nie pamiętam okresu, w którym bym nie czytała. Albo by mi nie czytano, bo oczywiście zanim mogłam robić to sama, musiałam liczyć na najbliższych. Byłam w tej dobrej sytuacji, że nigdy mi nie odmawiali. Kolejnym powodem była chęć sprawdzenia, czy ja też bym potrafiła napisać coś sensownego, dobrze opowiedzieć jakąś historię. Do tego doszło zainteresowanie nie tylko kryminałami, ale również kryminologią, kryminalistyką czy medycyną sądową, co zdefiniowało gatunek. Jednak to nie kryminał był pierwszy, za „pióro” chwyciłam, czyli siadłam do komputera, żeby napisać książkę na życzenie córki. To powieść przygodowa ze smokami, magią i światem alternatywnym w roli głównej. Na razie leży sobie w „szufladzie”, ale jest szansa, że się to zmieni. Kryminały zaczęłam pisać po tej „wprawce”.


KM: Co wpłynęło na fakt, że pisze pani właśnie kryminały, a nie na przykład romanse jak wydawało by się przystało na kobietę?


AP: Tak, jak wspomniałam praktycznie od zawsze interesowała mnie swoista gra dobrego ze złym, czyli policjanta (detektywa, prokuratora itd.) z przestępcą, motywy działania tych ostatnich, wykorzystanie techniki w pracy policji a także świat przedstawiony w kryminałach. W związku tym czytam całkiem sporo książek związanych z tą tematyką, a nie powieści obyczajowych lub romansów. Szczerze mówiąc romansu chyba nie przeczytałam żadnego, to nie mój gatunek. Do wymyślenia fabuły „Literata” bezpośrednio przyczyniło się to, że uświadomiłam sobie, na jak wiele sposobów można popełnić morderstwo. Ilość kombinacji zawierających elementy chociażby takie, jak: motyw, postać, miejsce, czas, przyczyna, narzędzie zbrodni, stróże prawa, czy wiek ofiary jest naprawdę olbrzymia. W moim przypadku pisanie kryminałów pozwala mi na sprawdzenie, czy potrafię połączyć wszystkie wątki i logicznie uzasadnić postępowanie przestępcy w wymyślonej przeze mnie fabule, to trochę tak jak rozwiązywanie krzyżówki. Dodatkowym bonusem jest poznawanie nowych tematów i zagadnień, na które trafiam przy planowaniu powieści i przeprowadzaniu research`u. Kryminał policyjny wymaga trzymania się realiów, a te trzeba sprawdzić. 


KM: Osobiście miałam okazję przeczytać Pani pierwszą powieść pt. "Literat" i zacząć drugą pt. "Hobbysta". Już na wstępie zostałam pozytywnie zaskoczona. Skąd pomysł akurat na imię Barnaba dla głównego bohatera i czy przy tworzeniu jego przygód inspirowała się Pani czymś lub kimś czy może poszła pani na tak zwany żywioł?

AP: Obdarowując swojego bohatera takim imieniem nie przypuszczałam, że będzie budziło tyle pytań . Tak ma na imię kolega mojej córki, bardzo mi się ono podoba, na dodatek jest dosyć rzadko spotykane, stąd wybór. Jeżeli chodzi o samą postać nadkomisarza, to w momencie, kiedy zaczął powstawać „Literat” byłam po przeczytaniu serii kryminałów skandynawskich. Dosyć mrocznych, z bohaterami mającymi problemy praktycznie ze wszystkim. W ramach pewnego protestu (aczkolwiek bardzo lubię Harry’ego Hole ‘a) powstał Barnaba Uszkier. Drugim powodem było to, że chciałam skupić się na pracy policji, a nie na problemach osobistych bohaterów. Oczywiście, żaden człowiek nie żyje tylko i wyłącznie pracą, ale nie chciałam, aby kłótnie z żoną, alkoholizm lub problemy z dorastającymi dziećmi przysłoniły element kryminalny, by nie zepchnęły go na drugi plan. Wymyślając fabuły do kolejnych powieści nie opieram się na znanych mi wydarzeniach, chociaż na pewno jakieś elementy z rzeczywistości są w nich zawarte. W końcu na naszą wyobraźnię wpływa to, co widzimy i słyszymy.


KM: Nie musimy szukać daleko i głęboko, bo już na okładce "Literata" widzimy informację, że zarówno komisarz jak i Pani uprawiacie aikido. Czy prócz tego Uszkier ma jeszcze jakieś wspólne z Panią cechy?

AP: Bardzo wygodnie jest obdarzyć bohatera jakimiś swoimi umiejętnościami, bo wtedy wie się, o czym się pisze. Uszkier trenuje aikido, a nie karate, a ja mogę dosyć realnie opisać sceny walki, w których stosuje techniki aikido. Muszę jednak przyznać, że są to jedne z trudniejszych opisów, ponieważ ja widzę ruch, wiem, jak zrobić jakąś technikę, a opowiedzenie tego za pomocą słów jest zdecydowanie trudniejsze, tym bardziej, że są to sceny dynamiczne. Gdyby nadkomisarz trenował karate, musiałabym jego poczynania z kimś konsultować. Uszkier ma jeszcze dwie moje cechy: lubi czytać i lubi piwo. I na tym koniec, nie jestem zwolenniczką robienia z bohatera alter ego autora. Jest przecież tyle ciekawszych cech i umiejętności.


KM: Choć Pani powieści mają wielu bohaterów tym głównym jest komisarz. Czy fakt, że łączy Panią i Barnabę miłość do aikido powoduje, że to właśnie z nim utożsamia się Pani najbardziej czy może jednak z innym bohaterem?

AP: Uszkier nie jest samotnym łowcą i pracuje w zespole, poza tym współpracuje z technikami, lekarzem sądowym i psychologiem. Najczęściej jest to stały zespół ludzi, którzy dobrze się rozumieją i… lubią. Dzięki umiejętności współpracy z powodzeniem rozwiązują większość spraw. Jednak nie zawsze jest tak sielsko, czasem trafia się ktoś, kto nie do końca pasuje do zgranej już ekipy. Ludzie są różni, policjanci też i w kolejnej książce z Uszkierem w roli głównej będzie można coś takiego zaobserwować. Nadkomisarz powstał jako pierwsza postać, poza tym to na nim opiera się fabuła i… trenuje aikido. Jest mi najbliższy, chociaż w każdym z bohaterów jest coś, za co ich lubię, nawet jeżeli czasem denerwują mnie, bo chcieliby żyć własnym życiem i muszę ich pilnować, żeby mi w książce nie namieszali. Własnym życiem, nie słuchając mnie zupełnie, chciałby żyć aspirant Bukowski, to chyba wynika z charakteru tej postaci.


KM: Jako że polubiłam Barnabę już od pierwszej pozycji i postanowiłam śledzić dalsze jego losy wiem, że prócz "Literata" i "Hobbysty" jest jeszcze trzeci tom "Żeglarz" - który swoja drogą też posiadam. Czy planuje Pani dalsze części z komisarzem Uszkierem? A może spróbuje Pani swoich sił z innym gatunkiem lub stworzy inną serię bądź pojedyncze historie?

Autorka okładki - Anna Damasiewicz
AP: W tej chwili kończę (jestem w trakcie pierwszej korekty) czwartą powieść, której bohaterem jest nadkomisarz Barnaba Uszkier. Akcja toczy się w Gdańsku a treść jest bardzo związana z tym miastem i jego historią. Jak zwykle na tym etapie wykańczania książki już mi się „rodzą” pomysły na następną część, ale na razie tylko je spisuję. Nieodmiennie pozostaję wierna kryminałowi, ale niedługo ukaże się książka zupełnie inna niż te z Uszkierem w roli głównej. W odróżnieniu o „Literata”, „Hobbysty” czy „Żeglarza” nie jest to kryminał policyjny, chociaż trup się oczywiście pojawia. „Zwłoki powinny być martwe” będzie można przeczytać już w maju i jestem bardzo ciekawa, jaki będzie odbiór czytelników. Mam nadzieję, że się spodoba. Najprawdopodobniej „Zwłoki” doczekają się kontynuacji i powstanie druga seria, też kryminalna. Bardzo mnie korci, żeby trochę więcej o niej poopowiadać, ale nie chcę pozbawić czytelników elementów zaskoczenia. Mam już jednak zielone światło od wydawnictwa („Oficynka”) na pokazanie okładki, więc tym się mogę pochwalić.


KM: Czy któraś z trzech wydanych do tej pory powieści jest Pani najbliższa sercu, a jeśli tak to dlaczego właśnie ona?

AP: Zawsze mam wrażenie, że ta powieść, którą właśnie skończyłam jest z jakiegoś powodu najbardziej „moja”. Może dzieje się tak ze względu na poruszany temat, środowisko, w którym osadziłam akcję, a które mnie intryguje lub ciekawi, postacie, które stworzyłam, lub jakieś wątki, które uważam za istotne. Potem następuje etap planowania kolejnej książki i fascynacji innymi tematami, technikami kryminalnymi, czy miejscami. Wydaje mi się jednak, że „Literat” zawsze pozostanie książką, do której mam duży sentyment. To mój debiut i mimo że najprawdopodobniej teraz niektóre rzeczy napisałaby trochę (zupełnie?) inaczej zawsze zostanie tą pierwszą, swoistym sprawdzianem, czy w ogóle da się przeczytać to, co napisałam.


 KM: Pani Agnieszko bardzo dziękuję za rozmowę. Gratuluję dotychczasowych sukcesów i życzę kolejnych i to co raz to większych.

AP: Dziękuję