sobota, 19 sierpnia 2017

Anna McPartlin - "To, co nas dzieli"

Tytuł: To, co nas dzieli
Autor: Anna McPartlin
Stron: 416
Gatunek: dramat, obyczaj, literatura współczesna,
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-2838-1

To już trzecia książka Anny, która została wydana w Polsce. Również trzecia, którą przeczytałam. Pierwsza, czyli "Ostatnie dni Królika" to coś co podbiło moje serce i chyba nigdy go nie opuści. Dzięki niej po "Gdzieś tam w szczęśliwym miejscu" sięgnęłam w zasadzie bez wahania. Nie było już tak cudownie, ale nadal McPartlin miała w sobie to coś. Gdy wyszła pozycja "To, co nas dzieli" to ją również postanowiłam przeczytać. Było lepiej niż przy drugiej, ale nadal gorzej niż przy pierwszej powieści. Jednak jeśli Anna nadal będzie pisała to ja nadal będę czytała.

Poznajmy dwie kobiety - Lily Brennan oraz Eve Hayes. Mają prawie czterdzieści lat, a ich drogi rozeszły się bez mała dwadzieścia lat temu. Były najlepszymi przyjaciółkami, ale w wakacje, gdy były osiemnastolatkami wydarzyło się coś co bezpowrotnie je rozdzieliło. Nikt nawet najbliższa paczka przyjaciół, nie wie co się stało i dlaczego nierozłączne do tej pory dziewczyny zerwały ze sobą kontakt. Choć minęło tyle lat żadna nie próbowała odszukać tej drugiej. Wydawało by się, że to koniec wieloletniej przyjaźni, ale czy na pewno? 

Mija kilkadziesiąt lat, gdy Eve po ogromnych sukcesach w branży biżuteryjnej wraca do Dublina. Chce sprzedać rodzinny dom by nie przypominał o tym co straciła i spróbować osiąść w miejscu gdzie się urodziła, ale na spokojnie i z czystą kartą. Jako samotna kobieta nawiązuje romans ze swoja pierwszą miłością - Benem. Kocha go i chciała by móc z nim być, ale wie, że to nie możliwe, bo on jest żonaty. Jednak oboje to ciągną. Jednak związek ten ma swój tragiczny koniec w postaci wypadku. Oboje w nim ucierpieli jednak tylko jej będzie pisane wyjść z niego cało. Ale czy na pewno?

Lily od początku miała najlepsze wyniki w nauce nie tylko w ich grupce przyjaciół. Była i jest inteligentna. Od początku sugerowano jej studia medyczne. Ona jednak została pielęgniarką. Choć zadowolona z pracy oraz dwójki dzieci to mąż, którym jest jej miłość z dzieciństwa nie daje jej powodów do radości. Ciągle kontrolowana i pilnowana zaczyna mieć dość.

Zbieg okoliczności, przeznaczenie czy może przypadek sprawił, że drogi Eve oraz Lily znów się schodzą. Ta pierwsza po wypadku trafia do szpitala gdzie pracuje jej dawna przyjaciółka. Po niemal dwóch dekadach kobiety mają możliwość porozmawiać i wyjaśnić sobie co się w tedy tak na prawdę stało i dlaczego nie zrobiły tego w tedy. Razem z nimi odżywa grupa przyjaźni sprzed lat oraz wychodzą na jaw niejedne sekrety.

To co podoba mi się u Anny to jej umiejętność poruszana poważnych tematów z nutką ironii oraz żartu. Żeby uzyskać taki efekt i pryz okazji nie wyszła masakra trzeba wyczucia proporcji, a McPartlin ją ma. Jej powieści choć lekkie w odbiorze to skrywają na swych kartach dramaty. Chciała bym więcej książek spod jej pióra i mam na dzieję, że to dostanę, a Wy pokochacie ją razem ze mną. Polecam

<Ocena: 9/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

wtorek, 15 sierpnia 2017

Kirsty Moseley - "Chłopak, który o mnie walczył"

Tytuł: Chłopak, który o mnie walczył
Cykl: Fighting to Be Free ( Tom 2 )
Autor: Kirsty Moseley
Stron: 336
Gatunek: literatura młodzieżowa, romans, obyczaj, dramat, love story
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-2951-7

Choć mam swoje lata z literaturą stricte młodzieżową ciężko mi się rozstać. Jednym z powodów tego jest kilka autorek w tym właśnie Kirsty Moseley, która jest autorką "Chłopaka, który...". Ma ciekawy i lekki styl choć praktycznie każda jej pozycja oparta jest na dramacie jednego z bohaterów. Tu mamy do czynienia z drugim tomem przygód Ellie oraz Jamie'go.

Po burzliwym i strasznym pod względem emocjonalnym dla obojga rozstaniu, zarówno Ellie jak i Jamie próbowali ułożyć sobie życie. Dziewczyna pewna, że wyleczyła się z miłości do byłego weszła w nowy związek, który wydaje się być idealny. Jak się okazuje do czasu. A dokładniej do czasu ponownego spotkania z Jamie'm. 
W czasie, gdy ona próbuje wrócić do normalnej codzienności i uleczyć rany w sercu on jest o krok by spaść na samo dno, bo zupełnie sobie nie radzi. Zaczął robić dokładnie to czego będąc w związku obiecywał sobie nigdy nie robić. Alkohol, narkotyki, nielegalne walki czy wyścigi samochodowe. Igranie z policją i własnym życiem to jego nowy sposób na to by jakoś przeć do przodu.
Wszystko się zmienia i przewraca do góry nogami u obojga, gdy rodzice Ellie ulegają wypadkowi, a ich ścieżki ponownie się splatają. Jamie od początku był pewny, że nic i nikt nie zastąpi w jego życiu tej wyjątkowej dziewczyny. Elli była pewna, że najgorsze ma za sobą, a dziś ten przystojny i mroczny zarazem chłopak nic dla niej nie znaczy. On miał rację. Ona się przeliczyła i zaczyna rozumieć, że uczucia nie wygasły. Tliły się cały czas i wystarczyła iskra by rozpalić je na nowo.

Tyle, że same uczucia nie wystarczą by wrócić i zbudować związek od nowa. Trzeba wyjaśnić wiele spraw, zaufać sobie od nowa, uporządkować dotychczasowe sprawy. Wiele pytań i niejasności które gnębią Ellie nie pomagają w podjęciu jakiejkolwiek decyzji. A przecież dziewczyna jest zaręczona, mało tego pewna, że jej związek jest szczęśliwy. A jednak serce bije dla innego. Czy podejmie decyzję, która zaważy na całym jej przyszłym życiu? Czy Jamie zrezygnuje ze swojej mrocznej strony życia by odzyskać tę jedyną kobietę dla której w ogóle chce mu się żyć? Kto posłucha serca, a kto rozumu? Czy jest szansa, że rozsądek wygra z porywami uczuć? Czy prawdziwa miłość na prawdę jest w stanie przetrwać wszystko i czy powiedzenie "Stara miłość nie rdzewieje" ma w sobie choć ziarenko prawdy?

Jeśli chcecie się dowiedzieć jakie decyzje podejmą w swoim życiu Ellie oraz Jamie to sięgnijcie po książkę Kirsty Moseley pt. "Chłopak, który..". I choć nie ma problemów z tym by przeczytać tylko ją, bo wszystko się wyjaśnia po drodze to zachęcam także do pierwszego tomu ich przygód jak również innych książek autorki. To co spodobało mi się w tej powieści to jej nieprzewidywalność. Kirsty postarała się by czytelniczka miała problem z jednoznacznym wytypowaniem zakończenia tej pozycji. Polecam na wakacje czy odskocznie od codzienności. Pozycja na wieczór może dwa.

<Ocena: 7/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

sobota, 24 czerwca 2017

Mons Kallentoft - "Duchy wiatru"

Tytuł: Duchy wiatru
Cykl: Komisarz Malin Fors (tom 7)
Autor: Mons Kallentoft
Stron: 304
Gatunek: Thriller, kryminał, kryminał skandynawski
Wydawnictwo: Dom Wydawniczy Rebis
ISBN: 978-83-781-8587-1

Przyszedł, więc czas na kolejny tom o przygodach stworzonej przez Kallentofta komisarz Malin Fors. To nie była jedna z tych książek, w których zakochałam się od pierwszej strony. Raczej się od niej męczyłam. Styl autora nie sprzyjał szybkiemu czytaniu, czasami mnie zniechęcał, a jednak miał w sobie coś co powodowało, że brnęłam dalej, a po pierwszej powieści już czekałam na kolejną. I tak oto mam za sobą 8 tomów (wiem, że tu pisze 7, ale nawet mi zdarza się przeczytać coś nie po kolei). 

Malin Fors jest komisarzem policji. Zmaga się z demonami. W jej przypadku jest to uzależnienie od alkoholu. Ma okresy gdy udaje jej się żyć bez niego, ale bywają momenty, gdy głos zachęcający jest zbyt głośny i w tedy się łamie. Najgorsze, że obawia się iż córka popełni jej błędy - również lubi wypić. Jednak Tove wciąż szuka swojego miejsca na ziemi. Nie wie tak na prawdę co chce robić ani gdzie. Na razie pracuje w domu spokojnej starości w Linkopingu. Choć z początku nie była przekonana to musiała przyznać sama przed sobą, że podoba jej się tam i łatwo nawiązała kontakty ze staruszkami w lepszym stanie psychicznym. Oni sami też chętnie z tego korzystają, bo wielu z nich nie ma rodziny, która mogła by ich odwiedzić, a części rodzina znać nie chce. Najbliższy kontakt nastolatka nawiązuje z Konradem Karlssonem. Jest w ogromnym szoku, gdy pewnego dnia zaglądając do niego do pokoju widzi go nieżywego. I nie zmarł on śmiercią naturalną. Pierwszy wniosek to samobójstwo - staruszek powiesił się na kablu od dzwonka do wzywania pielęgniarek. Jednak nikt w to nie może uwierzyć, bo nie wykazywał on żadnych oznak depresji czy chęci odebrania sobie życia. Był pogodnym i radosnym człowiekiem mimo częściowego paraliżu po udarze. Jak się okazuje podejrzenia, że Konrad nie byłby skłonny do samobójstwa szybko się potwierdzają. Sekcja zwłok potwierdza, że mężczyzna został zamordowany. Sprawa trafia w ręce policji, a dokładniej do matki Tove czyli Malin Fors. Wszczęte śledztwo jest pełne niejasności oraz znaków zapytania. Wielu podejrzanych, ale praktycznie zero dowodów. W trakcie śledztwa na jaw wychodzi fakt jak złe warunki maja pracownicy w domu spokojnej starości. Personel jest przemęczony i choć robi wszystko by pensjonariusze byli zadowoleni i mieli wszystko to jest ich po prostu za mało. A płaca za tak ciężką pracę też nie zachęca do większego poświęcenia...

Kolejny tom cyklu, który jest na prawdę ciekawy i wciągający choć odnoszę tym razem wrażenie, że lekko niedopracowany. Jak by autor nie wyciągnął z wybranego tematu wszystkiego co można by uzyskać. Kallentoft w dalszym ciągu stawia na przeplataną narracje - pierwszoosobową oraz trzecioosobową. Jest też narracja zmarłego i oczywiście psychologiczne rozmyślenia wyjęte bezpośrednio z głów bohaterów. Do tego poetycki język, który niektórych starszy innych uwodzi. Polecam ogromnie autora i jego książki także drugą serię pisaną na spółkę z Markusem Luttermanem. A dziś powiem, że Monsa Kallentofta można traktować jak zieloną herbatę. Ją można po pierwszym łyku pokochać lub znienawidzić. Tak samo jest z autorem. Po pierwszych stronach albo zostanie Twoim ulubieńcem albo wrogiem. Przekonaj się sam.

<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Rebis

Konkurs - "Podróże ze śmiercią" część II - WYNIKI!

Tak jak była mowa dziś czyli 24 czerwca 2017 roku ogłaszam zwycięzcę konkursu "Podróże ze śmiercią" część II




Książkę Maxa Bilskiego pt. "Sezon na śmierć" ufundowaną przez wydawnictwo Videograf
otrzymuje:

Unknown - proszę o kontakt, gdyż nie ma podanego adresu e-mail


Czekam 7 dni na kontakt - w razie jego braku podam kolejnego wygranego!

środa, 14 czerwca 2017

Lauren Fern Watt - "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem"

Tytuł: Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem
Autor: Lauren Fern Watt
Stron: 208
Gatunek: biografia, obyczaj, na faktach
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-2936-4


Uwielbiam książki, których bohaterami są zwierzęta. Nasi przyjaciele mniejsi - jak ich nazywamy, choć nie zawsze odnosi się to do realiów - często są dla nas wsparciem i oparciem, konfesjonałem i spowiednikiem, są przyjaciółmi, którym powierzamy wszystko. Ale coś w zamian. Musimy być świadomi, że w momencie, gdy przygarniamy jakiegoś czworonoga jesteśmy za niego odpowiedzialni. Od pierwszego dnia u nas do jego śmierci.

"Kiedy człowiek zaprasza psa do swojego życia, musi być gotowy na cierpienie po jego odejściu. Dzień pożegnania jest najsmutniejszym dniem, mimo to warto mieć psa.  Uczyć się od niego bezwarunkowej miłości." * 

Ten cytat z książki odniosłam bym także do innych zwierząt. 
Koty - choć robią to w innym stylu i może nie zawsze bezinteresownie, ale co z tego?
Konie - tak potężne, a jednak tak delikatne dla człowieka.

Każdy z nas od dziecka marzy o tym żeby mieć jakiegokolwiek zwierzaka. Tak często zaczynamy od chomików czy świnek morskich. I gdy nadchodzi ten dzień, gdy możemy wraz z rodziną albo samemu wchodząc w dorosłość zadecydować o nowym i ważnym członku rodziny dociera do nas jeden fakt. Dopiero teraz czujesz się kompletna/-y. Zaczynasz rozumieć, że pewna część serca i duszy czekała na tego konkretnego mieszkańca. Dla jednego psa, dla drugiego kota, a dla jeszcze innego węża. Każdy trafi na ten dzień i takiego przyjaciela. Poczuje to sercem, duchem i ciałem.

"Gizelle zjawiła się w moim życiu pewnego letniego dnia w Tennesee. Sześć lat temu, gdy moi rodzice byli jeszcze razem, zanim zamieszkałam w Nowym Jorku i zaczęłam biegać. I szybko stała się kimś więcej niż moja najlepszą przyjaciółką" **

Miłość od pierwszego wejrzenia, przytulenia i psiego pocałunku. Tak zaczęła się przygoda życia zarówno dla suczki mastifa angielskiego oraz dziewiętnastoletniej w tedy Lauren Watt. To, że obie na siebie trafiły było po części szczęściem, a po części odkupieniem win przez matkę dziewczyny. Ta od zawsze miała ogromne pokłady uczuć wobec każdego zwierzęcia, a jej córka zdecydowanie to po niej odziedziczyła. Jako, że były już dwa psy w domu - chihuahua Yoda oraz buldoga angielskiego Bertha to sama Lauren nie była przekonana do kupna następnego psa. Poza tym wiedziała, że choć jej tato również kochał zwierzęta to miał chyba najwięcej rozsądku. Ale matka dziewczyny się tym nie przejmowała. Jako osoba mająca problemy z alkoholem miewała okresy, gdy chciała zrekompensować jej zachowanie, a raczej jego brak. Czemu nie miał by to być szczeniak dla córki, która kocha zwierzęta? Chyba ani sama Lauren ani nikt z rodziny nie przewidywał tego jaka więź narodzi się miedzy dziewczyną, a wybraną przez nią Gizelle. 

Ta historia to nie tylko opowieść o rodzącej się przyjaźni między człowiekiem, a psem. To nie tylko walka o jak najdłuższy czas jaki można spędzić u boku czworonoga wiedząc, że nie będzie on żył tyle co my. To nie tylko ukazanie co może nam dać towarzystwo zwierzęcia. To także obraz jak niepozorna dziewczyna nabiera wiary w siebie i swoje możliwości. Wspierana nie tylko przez rodzinę, ale i ... psa! Ale to też walka. Walka o matkę uzależnioną od alkoholu oraz leków, walka o relację z nią, o to by odsunąć na bok nienawiść, a próbować wskrzesić w sobie miłość do niej. Próba zrozumienia jej położenia, a w tym ponownie pomaga... pies.

I choć zakończenie jest takie jakiego nie znoszę, nie cierpię i nienawidzę to wiedziałam, że tak będzie. A mając psa świadoma jestem, że kiedyś zmagać będę się z tym samym. A mając już kota wiem, że na ten dzień przygotować się nie da. To się stanie, ale pustka pozostaje i nic oraz nikt jej nie wypełni...

* - Cytat z "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem" Lauren Fern Watt, str. 183
** - Cytat z "Gizelle. Moje życie z bardzo dużym psem" Lauren Fern Watt, str. 11

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

niedziela, 11 czerwca 2017

Anna Badkhen - "Wędrówka z Ablem"

Tytuł: Wędrówka z Ablem
Autor: Anna Badkhen

Stron: 392
Gatunek: reportaż, literatura współczesna, literatura faktu, podróżnicza
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 978-83-65506-08-5

Anna Badkhen jest dziennikarką. "Wędrówka z Ablem" to jej trzecia książka, a druga którą miałam okazję przeczytać. Nie pisze typowych książek podróżniczych. Anna posługuje się pięknym językiem. Barwnym, plastycznym czy wręcz poetyckim językiem. Myślałam, że zrobiła to tylko z "Czterema porami...", a jednak tu otrzymujemy bardzo podobną barwę powieści. Mimo takiego stylu jej pozycje są rzetelne, a przy tym wciągają.

W dwa tysiące trzynastym roku wyjechała do Mali. Tym razem Anna postanowiła towarzyszyć Fulanom w rocznym cyklu wypasu bydła. Ten cykl jest ściśle powiązany z ruchem gwiazd na niebie oraz porami roku. Wskaźnikiem kiedy wyruszyć jest pogoda. Tylko co zrobić gdy klimat się zmienia i to co kiedyś było zsynchronizowane jak w zegarku teraz praktycznie się nie sprawdza? Susza zbiera ogromne żniwa. Jej ofiarami są ludzie oraz zwierzęta, a straty ogromne. Mimo to nie poddają się i żyją tak jak do tej pory. Nauczeni wędrówek, ze stopami, które wyczuwają bicie serca sawanny idą przed siebie. Na przekór naturze i na przekór losowi. A Anna chce im towarzyszyć, chce być częścią ich życia i kultury. Jest świadkiem ich radości i szczęścia, ale też trudów i trosk. Widzi z czym muszą się zmagać. 

O samej treści nie będę się tym razem rozpisywać. Mam ochotę ten jeden raz pozachwycać się stylem pisania, a nie samym tekstem, który swoja drogą jest na prawdę ciekawy i jakże inny od tych standardowych i typowych reportaży. Anna Badkhen ma niezwykły dar pisania realistycznych rzeczy w niezwykle subtelny i uroczy sposób. U niej nędza i głód przedstawiane są w sposób delikatny. Odnosimy wrażenie, że poprzez tą metodę uwypukla problemy jeszcze bardziej, jeszcze głębiej trafia w serce czytelnika. Informacje jakie przekazuje nam autorka to nie tylko suche fakty historyczne, ale także wątki obyczajowe. A to powoduje, że angażujemy się w historię zawartą na stronach powieści i czujemy się jak byśmy towarzyszyli Annie oraz Fulanom w ich wędrówce. Z ogromną radością będę sięgać po kolejne książki Badkhen. A jeśli Ty lubisz reportaże lub chcesz zacząć z nimi przygodę to polecam. Te mają swoją duszę.

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Wydawnictwo Kobiece

sobota, 10 czerwca 2017

Dariusz Kaliński - "Czerwona zaraza"

Tytuł: Czerwona zaraza. Jak na prawdę wyglądało wyzwolenie Polski?
Autor: Dariusz Kaliński
Seria: Ciekawostki historyczne
Stron: 304
Gatunek: literatura polska, literatura wojenna, 
Wydawnictwo: Znak Horyzonty
ISBN: 978-83-240-4194-7


Jeszcze do niedawna wszystko co miało jakikolwiek związek z historią omijałam szerokim łukiem. Tylko pojedyncze pozycje z czasów szkolnych, które zrobiły na mnie wrażenie pozostały w sercu i myślach. Wszystko zmieniło się gdy natrafiłam na serię "Ciekawostki historyczne". Nagle zaczęłam szukać i z niecierpliwością czekać na kolejne pozycje - historyczne!

Jak do tej pory każda jedna książka z tego cyklu dawała mi informacje o jakich nie wiedziałam, wiadomości o których nikt nie raczył wspomnieć na lekcjach historii. A dla mnie są to fakty bardzo ważne. Często takie których pominięcie to wręcz grzech.  

"Czerwona zaraza" to już szósta książka, ale piąta którą mam okazję poznać. Tym razem dostajemy dużą dawkę wiedzy na temat wyzwolenia Polski spod okupacji niemieckiej przez Armię Czerwoną. Każdy Polak, jak jeden czekali na nich z niecierpliwością i wiarą, że na reszcie będzie lepiej. Chyba nikt nie pomyślał, że Niemcy to jednak wcale nie najgorsze co nas spotkało. 

Sam tytuł książki nawiązuje do wiersza ppor. Józefa Szczepańskiego pseud. "Ziutek". Kawałek jego wiersza zacytowany jest nawet na samym początku. Zarówno ten wiersz jak i książka przesiąknięta jest żalem i pewnego rodzaju złością. Każdy z rozdziałów na które podzielona jest pozycja umacnia nas w wyborze tego, a nie innego tytułu. 

Gdy czerwonoarmiści wkroczyli do Polski była radość, bo nareszcie Niemcy zostali przegonieni. Były łzy szczęścia oraz witanie krasnoarmiejców. Dzielenie się tym co kto jeszcze posiadał. Ale nie długo, bo zasłona z oczu spadła naprawdę szybko. Czerwonoarmiści okazali się bezwzględni. Okradali ze wszystkiego co się nadawało. Na wsiach był to żywy inwentarz, w miastach najpopularniejsza była biżuteria, "czasy" czyli zegarki oraz ubrania i buty. Grozili by oddać, gdy ktoś bronił dobytku - mordowali. Przemoc seksualna to przemoc najczęstsza. Niezliczona jest ilość kobiet, dzieci ( i nie tylko), które doświadczyły gwałtów i przemocy fizycznej. To rozdział, który szokuje i pozostaje w głowie na długo. Ciężko zapomnieć fragment gdzie wysokiej rangi oficer gwałci trzyletnie dziecko. Jak to nazwać? Bo okrucieństwo to dla mnie za delikatne słowo. Większość zgwałconych ginęła na skutek obrażeń, część popełniała samobójstwo nie radząc sobie z następstwami tak fizycznymi jak psychicznymi. Dochodziło również do demontażu przemysłu i grabieży wsi. Dyktowane to było rozkazami "z góry". Rosyjskie obozy pracy gdzie wysyłano Polaków by pracą przyczynili się do zwycięstwa. Ile osób przepłaciło to życiem nie wiadomo tak na prawdę do dziś.

"Jeśli dokonać obliczeń na dzień dzisiejszy. nie uwzględniając ziem przyłączonych, wartość strat wynosi nawet 54 miliardy dolarów [...] Dla porównania wartość nominalnego legendarnego "długu Gierka" w 1990 roku wynosiła 46,1 miliarda dolarów." *

Ciężko oceniać tę książkę. To nie jest ot taka sobie powieść, której damy ocenę, bo dobrze bądź źle napisana, bo ciekawa czy nie. To dotyka głębiej, powoduje, że my młodzi, którzy nie znamy tych czasów zaczynamy rozumieć co musieli przeżywać w tedy inni. Tylko czy faktycznie to zrozumiemy? Ja mogę się tylko domyślać i choć zabrzmi to pewnie źle to cieszę się, że nie dane mi było tego przeżyć. Że jedyna wiedza to ta słowna. Czytana lub przekazywana ustnie przez pradziadków czy dziadków. Przykro mi, że coś takiego w ogóle się działo, ale tego nie zmienię. Cieszę się natomiast, że mogę się o tym dowiadywać i zdobywać informacje. Książka warta przeczytania przez każdego. Zacznij, a zrozumiesz dlaczego tak mówię...

* - Cytat z "Czerwona zaraza" Dariusz Kaliński, str. 154

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję portalowi Ciekawostki Historyczne oraz wydawnictwu Znak Horyzonty

Agnieszka Pruska - "Żeglarz"

Tytuł: Żeglarz
Cykl: Komisarz Barnaba Uszkier ( Tom 3 )
Seria: ABC
Autor: Agnieszka Pruska 
Stron: 548
Gatunek: literatura polska, kryminał
Wydawnictwo: Oficynka
ISBN: 978-83-643-0782-9

Moje trzecie spotkanie z powieścią Agnieszki Pruskiej. Seria o komisarzu Barnabie zdecydowanie przypadła mi do gustu z jednego powodu. Nareszcie ktoś postanowił przedstawić pracę policji realnie, a nie jako bajkę. Pokazuje nam krok po kroku jak wygląda śledztwo, które niestety składa się z ogromnej ilości przesłuchań - żeby było mało kolorowo to takich co nic nie wnoszą - oraz stos papierów i raportów. Szczerze powiem, że jako miłośniczka kryminałów i osoba, która ma ich za sobą więcej niż dużo nie znalazłam książki, która brała by pod uwagę takie aspekty pracy policjanta. 

Podczas regat o Puchar Obrońców Westerplatte w marinie znaleziono zwłoki byłego żeglarza. Śledztwo przejmuje Barnaba Uszkier wraz ze swoją ekipą. Jako, że sprawa obejmuje środowisko trójmiasta to korzystają też z pomocy innych. Pierwszym krokiem policjantów jest w ogóle poznanie tożsamości ofiary co następuje bardzo szybko.Okazuje się być nią niejaki Jan Kuśmierski. Zaczynają więc rozmowy. Z rodziną, przyjaciółmi, znajomymi czy byłymi kobietami. I tak po kilkudziesięciu takich spotkaniach i rozmowach okazuje się, że zamordowany był... chodzącym ideałem. Z nikim nie miał na tak zwanym pieńku, ale też nikomu się nie zwierzał, nikt nie wie dlaczego Kuśmierski zarzucił ukochane przez siebie żagle, a mimo to bywał na regatach i ważniejszych zawodach. A fakt, że zwłoki znaleziono w wodzie nie pomaga, bo ślady praktycznie przepadły.  I tym sposobem policjanci stoją w miejscu...

"Napadnięty i ogłuszony nie wiadomo gdzie, nie wiadomo po jakim czasie zamordowany, a następnie wrzucony do wody. Też nie wiadomo gdzie" *

"Równie dobrze mógł się z kimś umówić w nieznanym nam celu w nieznanym nam miejscu i dostać po łbie" **

Jak więc ruszyć ze śledztwem, gdy nic nie chce drgnąć, ofiara jest ideałem, a śladów tyle co kot napłakał? Uszkier i jego ekipa znajdzie na to sposób. Będą drążyć, pytać, sprawdzać. Jednak czy uda im się rozwikłać tą sprawę i czy ofiara będzie tylko jedna to już musicie sprawdzić sami.

Oczywiście pojawia się tu jeszcze wątek prywatny Barnaby z poprzedniej części. Uszkier będzie prowadził własne śledztwo w sprawie nieślubnego syna - czy faktycznie takiego ma?

Jest wiele rzeczy za które mam ochotę podziękować pani Agnieszce. Tak jak wspomniałam czytam ogromne ilości kryminałów, ale żaden autor nie wpadł na pomysł przedstawienie realnej pracy policji. Wiem, że czytelnikowi który po tym gatunku spodziewa się dynamiki i akcji nie będzie się to podobało, bo książka na tym trochę traci, ale osobiście wolę spokojny realizm niż dynamiczną fikcję. Poza tym autorka postawiła na jeszcze coś - ukazanie czytelnikowi historii i architektury Gdańska. Ja nigdy tam nie byłam, ale dzięki opisom i internetowi sporo się dowiedziałam i zobaczyłam. Gratuluję i podziwiam autorkę za przeprowadzony research w środowisku żeglarskim czy policyjnym. Już czekam na kolejną część z Uszkierem, a na razie planuję przeczytać "Zwłoki..." pani Agnieszki. Polecam gorąco.

* - cytat z "Żeglarz" Agnieszka Pruska, str. 28
** - cytat z "Żeglarz" Agnieszka Pruska, str. 134

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka

czwartek, 8 czerwca 2017

Kirsty Moseley - "Nic do stracenia. Wreszcie wolni"

Tytuł: Nic do stracenia. Początek
Cykl: Guarded Hearts (Tom 2)
Autor: Kirsty Moseley
Stron: 464
Gatunek: romans, obyczaj, literatura współczesna, młodzieżowa, new adult, dramat
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-2959-3

Kirsty mimo iż pisze książki młodzieżowe to została jedną z moich ulubienic. "Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno" czyli debiut Moseley zdecydowanie przekonał mnie do autorki. I choć każda kolejna historia ma w sobie coś z poprzedniej, jakby kanwa była jedna to każda ma w sobie to coś. "Nic do stracenia" to drugi już cykl autorki, który składa się z więcej niż jednej książki. Obie zapowiadały się ciekawie, ale czy utrzymały poziom?

Anabelle Spencer ma zaledwie 20 lat, ale przejścia o jakie nie posądził by jej nikt - do póki jej nie pozna. Jest nerwowa, wystraszona, nie toleruje nawet własnych rodziców. Ma za sobą porwanie, przetrzymywanie i znęcanie fizyczne oraz psychiczne. Lada dzień ma się odbyć proces jej prześladowcy i mordercy jej pierwszego chłopaka. O jej ochronę dbają ochroniarze asystujący i ten jeden spędzający z nią wyjątkowo dużo czasu. A ten czas wymaga kontaktu nie tylko słownego. Co ciekawe Anna od pierwszego dnia zaufała Asthonowi, otwarła się i choć niejednokrotnie wykorzystała go dla własnego widzimisię to zaczyna przyznawać przed samą sobą, że nie traktuje go już tylko jako ochroniarza czy przyjaciela. Mimo, że obiecała kochać zamordowanego Jacka to jej serce reaguje na agenta Taylora za każdym razem, gdy go widzi, słyszy czy... dotyka.
Wszystko się komplikuje w momencie, gdy ojciec Anabelle zostaje wybrany na prezydenta. Dziewczyna nie ma już szans na życie w ukryciu, bycie anonimową i ukrywanie się. Ochrona zostaje wzmożona, Ashton nie odstępuje jej na krok, a ona ciągle myśli, że to w związku z wyborami, a nie Carterem Thomasem. 
Nadchodzi jednak dzień kiedy Taylor wraz z ojcem Anny muszą jej powiedzieć skąd ochrona i dlaczego jest ona tak ważna. 

Co zrobi Anna z uczuciami do Ashtona? Czy pozwoli na rozwinięcie się znajomości czy wręcz przeciwnie i postanowi ja zakończyć? O co prócz serca Anabell będzie musiał walczyć agent SWAT? Czy pisane im będzie żyć razem i czy w ogóle przeżyją?

Historia brzmi ciekawie i tak też się zapowiadała. Nie liczyłam na nic wielkiego skoro to młodzieżówka - choć pod tym względem zostałam zaskoczona nie raz. Niestety drugi tom Guarded Hearts został zniszczony przez zbyt wybujałą wyobraźnie Kristy. Coś co mogło być ciekawe, momentami wzruszające zostało obrócone w komedię, która nawet śmieszna niestety nawet nie była śmieszna. Ale jedno jest pewne - ja daje Moseley jeszcze jedną szansę. Bo już wyszła druga część kolejnego cyklu, więc zobaczę na co stać Kirtsy właśnie tam. Powieści Kirsty jak jedna nadają się na letnie wypady, weekendy czy chwilkę odrealnienia. Choć każda z nich ma elementy dramatu i to niejednokrotnie któreś z bohaterów zmaga się z traumatycznymi przeżyciami to książki są lekkie, napisane łatwym językiem i zdecydowanie szybkie do czytania. Bohaterowie praktycznie każdej powieści są sympatyczni i do polubienia - tu mniej polubiłam Anabelle za jej egoizm i wykorzystywanie Asthona, ale może dzięki temu oni okazali się bardziej ludzcy, bo mają jednak jakieś wady. Zachęcam do zapoznania się jako przerywnik od cięższej literatury.


<Ocena: 8/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

Konkurs - "Podróże ze śmiercią" część 2



Kochani już dziś do oddania w ramach konkursu mam "Sezon na śmierć" Maxa Bilskiego. 
Fundatorem nagrody jest wydawnictwo Videograf


Konkurs trwa od 9 czerwca do 22 czerwca 2017 roku.
Już 22 czerwca 2017 roku ogłoszę wyniki!


Aby wziąć udział w konkursie wystarczy: 

  • Odpowiedzieć na jedno pytanie:
  • Która przeczytana książka wystraszyła Cię najbardziej i dlaczego?
 Mile widziane również:

  • Podanie swojego adresu e-mail (aby ułatwić mi kontakt w razie wygranej)
  • Udostępnienie informację o konkursie

Regulamin:
1. Organizatorem konkursu jest właścicielka bloga:    ŚWIAT MIĘDZY STRONAMI
2. Sponsorem nagrody jest wydawnictwo Videograf
3. Aby wziąć udział w konkursie należy odpowiedzieć na pytanie konkursowe:  "Która przeczytana książka wystraszyła Cię najbardziej i dlaczego?"
4. Konkurs trwa od 9 czerwca 2017 roku do 22 czerwca 2017 do godz. 23.59
5. Zwycięzca zostanie wyłoniony poprzez najciekawszą odpowiedź. W razie sytuacji gdzie spodoba mi się więcej niż jedna odpowiedź  zwycięzca zostanie wyłoniony drogą losowania 24 czerwca 2017 roku - spośród upodobanych odpowiedzi.
6. Nagrodą jest jeden egzemplarz książki "Sezon na śmierć'' Maxa Bilskiego. Jest to siódmy tom serii "Przygód ze śmiercią", ale drugi utrzymany w klimacie thrillera.
7. W konkursie mogą brać udział osoby posiadające blogi oraz anonimowy uczestnicy, którzy podpiszą się imieniem/nickiem.
8. Konkurs skierowany do osób zamieszkałych tylko i wyłącznie w Polsce.
9. Na kontakt mailowy od zwycięzcy czekam 7 dni. Po upływie tego czasu - nagroda przepada i ląduje w rękach kolejnej wskazanej przeze mnie osoby. Jeśli potencjalny zwycięzca wcześniej zapoda swój adres mailowy - wtedy ja się z nim skontaktuję.
10. Konkurs nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.)


Dorota Gąsiorowska - "Antykwariat spełnionych marzeń"

Tytuł: Antykwariat spełnionych marzeń
Autor: Dorota Gąsiorowska
Stron: 416
Gatunek: literatura polska, literatura współczesna, literatura kobieca, obyczaj, 
Wydawnictwo: Między Słowami
ISBN: 978-83-240-3757-5

Z Dorotą Gąsiorowską do czynienia nie miałam. Po części dlatego, że nie nie moje klimaty, a po części wstyd przyznać, ale jako Polka zdecydowanie omijam polską literaturę. Dlaczego, więc tym razem złamałam obie swoje "zasady"? Bo ostatnio robię to często, a sporadycznie wychodzę na tym źle. Postanowiłam, więc łamać własne reguły dla zasady - by poznać coś nowego i być może poważnie na tym skorzystać. No i jeszcze jedno! Akcja toczy się w antykwariacie, a tam są książki, dużo książek...

Emilia pracuje w wymarzonym miejscu - w antykwariacie. Jako miłośniczka książek nie mogła znaleźć lepszej pracy i jako jedna z niewielu dzień zaczyna z uśmiechem i radością. Pomaga jej w tym charakter. Dziewczyna jest spokojna, skryta i nieśmiała. Momentami wręcz staroświecka. Ale ma swoje marzenia, które chciała by pewnego dnia spełnić, a na razie przelewa je na papier. Książka, którą w ten sposób napisała czeka na krok Emilki. Może kiedyś odważy się ją wydać? 
Na razie młoda kobieta nawet o tym nie myśli. Jednak pod czas wyjazdu nad morze do ojca spełnia się marzenie o szczęściu. To tam poznaje tajemniczego Szymona. Praktycznie od początku między nimi iskrzy i ciągnie ich do siebie. Ale nie od dziś wiemy, że życie to nie bajka i trzeba mieć szczęście by ułożyło się "i żyli długo i szczęśliwie...". Na drodze ich szczęścia pojawiają się chmury. Jedną z nich jest jedyna przyjaciółka Emilii. Jak by tego było mało dziewczyna zaczyna odkrywać różne tajemnice sprzed lat. A praktycznie każda z nich dotyczy kogoś jej bliskiego.
Do Polski wraca także Sara - Żydówka uratowana pod czas wojny przez Zosię - opiekunkę Emilki oraz żona Franciszka, z którym dziewczyna pracuje. Kobieta chce w Polsce rozprawić się z demonami przeszłości, a oparcie i przyjaźń dostaje właśnie od Emilii. 

Choć książka wydaje się być leniwa i spokojna to schowanych jest w niej naprawdę wiele wątków.  Wielokrotnie Dorota porusza niełatwe tematy i robi to w naprawdę piękny sposób. Poza tym często wykorzystywany aromat kawy z kardamonem... Zrobić sobie kubek i nie odchodzić od książki aż się skończy - jedno albo drugie. Troszeczkę drażniła mnie postać Emilki. Zbyt delikatna, spłoszona jak łania w lesie, taka jakby niezdecydowana? A może raczej ciepłe kluski? No dla mnie było trochę na nie, ale inni mogą ją pokochać - niech tak zostanie. Co zatem urzekło mnie najbardziej? Historia przyjaźni, tej prawdziwej, trwającej lata. Głębokiej i wyjątkowej relacji gdzie z równym uczuciem się bierze jak daje. Wspiera jak stawia do pionu. I kilka wspaniałych tego przykładów Dorota umieściła na stronach "Antykwariatu...". Książkę polecam wszystkim, którzy kochają spokojne powieści z nutą miłości. Nie jest to pozycja, którą się zapomni zaraz po odłożeniu - ona otula jak pierzynka, dodaje otuchy i ciepła. Ja chętnie zapoznam się jeszcze z czymś pióra Gąsiorowskiej.


<Ocena 8/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

niedziela, 4 czerwca 2017

Laurelin Paige - "Pierwszy dotyk"

Tytuł: Pierwszy dotyk
Cykl: First and Last (Tom 1)
Autor: Laurelin Paige
Stron: 544
Gatunek:  dramat, erotyka, romans, thriller
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 978-83-655-0658-0

No to kolejna pozycja z gatunku erotyki została przeze mnie zaliczona. Książka przy której Grey wypada słodko i niewinnie. I choć w dalszym ciągu nie jest to dla mnie literatura idealna to muszę przyznać, że ta i tak jest jedną z lepszych pozycji jakie czytałam jeśli chodzi o erotykę. Laurelin zdecydowanie pokazała tutaj moc i charakter swojego pióra.

Można by powiedzieć, że Emily jest kobietą jakich wiele. Ale można też dodać, że ma swoje tajemnice, sekrety i specyficzne zamiłowania. Tymi ostatnimi jeszcze niedawno dzieliła się z przyjaciółką. Jednak ich drogi się rozeszły, a każda z nich wybrała inne życie. Aż pewnego dnia Em otrzymuje niepokojącą wiadomość. Na jej poczcie głosowej nagrywa się Amber. I choć wiadomość od niej wydaje się być wesoła i beztroska to Emily aż za dobrze zna słowo kod, które używały w kryzysowych sytuacjach. To właśnie ono pada podczas nagrania głosowego Amber. Mimo, że ich kontakty ostatnio były praktycznie znikome to Em nie namyśla się długo. Jest zdeterminowana by znaleźć przyjaciółkę i dowiedzieć się co się stało. 
W trakcie tych poszukiwań na drodze kobiety staje Reeve Sallis - hotelarz i miliarder. Ma opinię playboya, a na Emily spada obowiązek albo przyjemność uwiedzenia mężczyzny. Tylko po to by dowiedzieć się co stało się z przyjaciółką. Problemem okazuje się fakt, że dziewczyna zaczyna niebezpiecznie przywiązywać się do tego faceta. A dobrze wie, że to nie jest przyjaciel...

Książka tak na prawdę wciąga i intryguje od pierwszych stron. Autorka w znakomity sposób ukazała bohaterów. Są żywi i wymiarowi, mają charaktery i konkretne osobowości. Ulokowała też sporo mroku, ale zrównoważyła to odrobiną romansu. Podziękowania dla autorki za to, że sceny łóżkowe to nie jest główny temat książki i postawiła też na inne wątki, które świetnie skomponowała. Kolejna sprawa, że czytając nie raz i nie dwa, ale na prawdę wiele razy odnosimy wrażenie jak byśmy się przenieśli w świat typowy dla thrillerów. No i rewelacyjne zakończenie, które zdecydowanie zachęca do przeczytania kolejnej części!

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Wydawnictwo Kobiece

sobota, 3 czerwca 2017

H. M. Ward - "Zranieni"

Tytuł: Zranieni
Cykl: Zranieni (Tom 1)
Seria: Editio Red
Autor: H. M. Ward
Stron: 204
Gatunek: literatura młodzieżowa, dramat, obyczaj, romans, literatura współczesna, new adult, 
Wydawnictwo: Editio
ISBN: 978-83-283-3088-7

To jedna z tych pozycji, których okładka mnie odepchnęła, a nie zachęciła by po nią sięgnąć. Ale jak to mówią - nie oceniaj książki po okładce. Dodatkowo grubość, a raczej jej brak. Ja uwielbiam książkę, która trochę waży, a stron ma znaczącą ilość. Tu było skromniutko. Ale jak widać nic nie stanęło na przeszkodzie by poznać losy bohaterów stworzonych przez panią Ward.

Sidney jest studentką, ale jest też wystraszoną i zagubioną dziewczyną po przejściach przed którymi nadal ucieka. Peter jest wykładowcą, którego życie również nie oszczędziło i z czego efektami zmaga się do dziś. Los chciał, ze drogi obojga się krzyżują i to w niecodzienny sposób. Sid zaproszona na podwójną randkę (w jej przypadku w ciemno) siada przy stoliku niesamowicie przystojnego nieznajomego pewna, że umówiona jest właśnie z nim. Szybko jednak okazuje się, że była to pomyłka, a prawdziwa randka kończy się katastrofą. Życie jednak ma inne plany i jeszcze tego samego wieczoru Sidney natyka się na Przystojniaka, a spotkanie kończy się u niego w domu. Miała być kawa, wyszło coś więcej. Jednak nie tyle na ile ona liczyła. Oboje pewni, że to koniec - żegnają się i tyle.
Następnego dnia ona jak zwykle idzie na studia gdzie przy okazji pracuje jako asystentka wykładowcy. Załamana jest od samego rana gdy dowiaduje się, że profesor, któremu asystowała i któremu tak wiele zawdzięczała nie żyje i ma zostać oddelegowana do nowego doktora. Smutna, ale i zaciekawiona rusza na wykład. Jakie jest jej zdumienie, gdy jej nowym przełożonym okazuje się Przystojniak z restauracji i ... nieudanej nocy! On również jest niemniej zaskoczony. Oboje wiedzą, że nie da się zapomnieć o tym co było, a już od pierwszych minut ich spotkania między nimi nie tylko zaiskrzyło, ale pojawiła się mocna nić zrozumienia i bezpieczeństwa.

Świadomi tego, że nie maja szans na jakikolwiek związek, bo relacja wykładowca- student jest zabroniona starają się robić wszystko by żyć na stopie przyjacielskiej. Jednak pasja do tańca oraz założenie na uczelni kółka tanecznego sfinansowanego przez Petera nie pomaga...

Jakie decyzje podejmą zarówno Peter jak i Sidney? Co się stało w jego życiu, a co w jej, że oboje zmagają się z cierpieniem? Na co zdecydują się bohaterowie? Na próbę stworzenia związku czy może jednak rozejście się w dwie różne strony?

Tak jak wspomniałam na początku książka ma niepozorną objętość co niestety daje się odczuć czytając, bo wszystko dzieje się szybko i nie ma czasu na dłuższe zastanowienie się nad czymkolwiek. Troszkę to psuje radość czytania. Ja akurat nie miałam okazji czytać niczego o relacji wykładowca-studentka, więc była to mimo wszystko fajna odskocznia. Książka mimo schowanych dramatów wyjątkowo lekka i przyjemna w czytaniu. Tak na prawdę na kilka godzin. I choć nie jest to pozycja najwyższych lotów to czekam na kolejną część, bo ciekawa jestem dalszych losów bohaterów. No i to co podbiło moje serce to humor. Autorka stworzyła bohaterom tyle niefortunnych sytuacji, że ciężko nie uśmiechnąć się podczas czytania. Pozycja zdecydowanie jako odskocznia od codzienności. Jeśli liczycie na coś głębszego to raczej nie tutaj.


<Ocena 7/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio

czwartek, 1 czerwca 2017

Rafał Urbanelis - "Poza trasą"

Tytuł: Poza trasą
Autor: Rafał Urbanelis

Stron: 304
Gatunek: podróżnicza, narciarstwo, literatura faktu
Wydawnictwo: Sine Qua Non (SQN)
ISBN: 978-83-792047-578

Skąd pomysł na przeczytanie właśnie tej książki skoro narty na nogach miałam raz w wieku lat kilku i to takie małe plastikowe? Nie wiem, ale podejrzewam. Mam swoje hobby i swoje koniki, a nie gardzę poznaniem takich zamiłowań innych osób. Kiedy dodamy do tego fakt, że poznanie jest poprzez książkę i to napisaną z pasją i sercem to tylko czytać. I choć miałam obawy, bo nie znam się w ogóle to dałam szansę sobie i pozycji.

Rafał Urbanelis miłością do nart zaraził się od mamy i to zaledwie w wieku pięciu lat. Pierwsze kroki stawiał standardowo czyli jazda po trasach. To dziesięć lat temu zasmakował w heliskiingu*. Miał okazję zjechać z drugiego co do wielkości szczytu Alp - Dufourspitze. I tak od tamtej pory zwiedził ponad 40 krajów. W każdym z nich miał okazję zjechać poza trasą, założyć pierwszą kreskę** (nie, zdecydowanie nic nie wciągał ;). To Rafał uświadomił mi, że jazda poza trasowa to nie jest jeden rodzaj jazdy. To wiele sposobów jazdy - heliski, freetouring, kiteskiing czy skijoering. 
Poza tym autor podzielił książkę na nietypowe rozdziały. Każdy z nich to historia nie tylko jego przygód na stokach, ale również przyjaźnie lub bliższe znajomości jakie nawiązywał praktycznie na każdej z wypraw.

"Na szczęście jednak samotne podróże na narty wcale nie oznaczają samotnej jazdy na nartach. I tak naprawdę podczas moich samotnych narciarskich podróży zaledwie kilka razy zdarzyły mi się zjazdy w pojedynkę"***

Mamy możliwość zobaczyć, że narciarstwo to nie tylko narty, śnieg i góry. To także wysiłek i strach, niejednokrotnie walka z naturą, która nie zawsze jest przyjazna. Ale są też nagrody. Adrenalina, endorfiny, wolność i radość. Pokonywanie ograniczeń, z których najważniejsze to zdrowie i pieniądze. 
Gdy zapoznawałam się z książką już na kilku pierwszych stronach byłam przerażona. Ja się nie znam, a słowa na pewno nie dla amatora czyli dla mnie! Ale Rafał pomyślał i na końcu daje nam słowniczek tych określeń, które dla mnie brzmiały jak z innego świata. I już po chwili czytanie było dla mnie nie mniejszą przyjemnością jak dla niego zjazd ze szczytu. Nigdy nie pomyślała bym, że książka o narciarstwie zrobi na mnie aż tak pozytywne i przyjemne wrażenie. 
Czytanie tej książki to była wspaniała przygoda i chętnie poczytała bym jeszcze czegoś w takich klimatach.

* - narciarstwo poza trasowe, w którym używa się helikoptera jako środka umożliwiającego dostanie się na górę i zjazd.
** - zjazd w nietkniętym przez nikogo śniegu, zjazd po stoku gdzie od ostatniego opadu białego puchu nie było nikogo innego.
***- Cytat z "Poza trasą" Rafał Urbanelis, str. 14


<Ocena: 9/10>

A ja za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję księgarni Tania Książka