niedziela, 27 listopada 2016

Emila Kubaszak - "Żar prawdy"

Tytuł: Żar prawdy
Autor: Emilia Kubaszak

Seria: Szpunt od Antałka
Stron: 296
Gatunek: thriller psychologiczny, dramat, literatura polska
Wydawnictwo: Oficynka
ISBN: 978-83-643-0758-4

To już trzecia książka z wydawnictwa Oficynka. Trzecia, która zrobiła na mnie wrażenie. Trzecia będąca debiutem. A jak by tego było mało to trzecia z gatunku literatury polskiej, której praktycznie nie czytuję. Prawda to pojęcie względne i wiemy to chyba wszyscy. Jednak Emilia Kubaszak pokazuje nam, że jej poznanie nie zawsze nam służy. 

Bohaterkami powieści są dwie młode kobiety. Pierwsza to Anita, która jest osobą rzeczywistą, natomiast druga fikcyjna to Barbara. Obie są bardzo ważne tak dla stworzenia historii jak i dla nas- osób, które śledzą ich losy między stronami powieści.

Anita właśnie skończyła studia, ale nie jest w stanie skupić się na skończeniu pracy magisterskiej. Kiedy czas płynie, a ona tkwi w miejscu na bezproduktywnym siedzeniu i nielicznych i nic nie znaczących próbach stanięcia na nogi sięga po książkę.
Barbara, w której życiu wiele rzeczy się nie zgadza postanawia poszperać i dowiedzieć się więcej o swojej rodzinie. Zgłębiając swoje codzienne życie jest pewna, że pozna prawdę kim jest w rzeczywistości. 
Obie kobiety w dążeniu do celu przewartościowują swoje życie. Obie chcą znaleźć swoje miejsce w życiu i na świecie. 

Czy im się uda? Czy warto mając szczęśliwe życie szukać prawdy tak głęboko? Czasami zbyt głęboko? Czy poznanie prawdy zawsze daje człowiekowi szczęście? Czego będą musiały doświadczyć obie młode kobiety? Czy dadzą sobie spokój z szukaniem? A może będzie na to za późno? Czy żar prawdy nie spali w nich tego co najcenniejsze?

Czy mając szczęśliwe życie, pracę, rodzinę zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym co was ukształtowało i dlaczego? Ja nie miałam potrzeby, ale bohaterki tej historii ją miały. Jednak dążenie do prawdy czasami kosztuje człowieka wiele. Nie wyobrażam sobie życia w kłamstwie, ale czasami można pomyśleć czy warto niszczyć to co mamy. Bo co nam zostanie, gdy stracimy wiarę, nadzieję, a niejednokrotnie wspomnienia i miłość...

To co spodobało mi się w tej pozycji najbardziej to czytanie "książki w książce". Nie kojarzę bym miała okazję spotkać się z czymś takim i zrobiło to na mnie ogromne wrażenie. Ale to co chwyta za serce najbardziej to wątek poszukiwania prawdy, swojego miejsca i swojej tożsamości. Zakończenie wybrane przez Emilię Kubaszak w przypadku tej pozycji daje nam dwie możliwości. Ale sami ułożymy jak potoczą się dalsze losy obu bohaterek albo autorka ma w planach stworzyć je sama. Ja liczę na drugie rozwiązanie, bo po pierwsze jej pióro przypadło mi do gustu, a po drugie nie jestem miłośniczką tworzenia zakończeń samemu. 

Poza tym Emilia jako kolejna już osoba pod skrzydłami wydawnictwa Oficynka przekonuje mnie do czytania polskiej literatury, a to dla mnie niezwykle ważne. 

<Ocena: 10/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Oficynka

sobota, 26 listopada 2016

Steena Holmes - "Dziecko wspomnień"

Tytuł: Dziecko wspomnień
Autor: Steena Holmes

Stron: 240
Gatunek: literatura współczesna, literatura kobieca, dramat, thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 978-83-655-0626-9

Steena Holmes napisała dwie książki. Tę pierwszą pt. "Szukając Emmy" posiadam, ale nie miałam okazji jeszcze przeczytać. Tak, więc nie znałam stylu ani umiejętności autorki. Mimo to liczyłam, że książka może mieć w sobie "to coś", bo opis ciągnął mnie ku sobie wyjątkowo mocno. 

Diana i Brian są szczęśliwym małżeństwem i to od wielu lat. Oboje postawili na karierę i założenie rodziny odłożyli na bok. I choć on marzył o dziecku to nigdy na nią nie naciskał. We dwoje mają świetnie rozwijające się pozycje w firmach i jest to najmniej odpowiedni czas na dziecko. A jednak przychodzi ten dzień kiedy dowiadują się, że rodzina się powiększy. Diana jest przerażona, a Brian - zachwycony. Ona dobija się tym iż w jej rodzinie pojawiła się depresja poporodowa - obawia się, że może ją odziedziczyć i nie poradzi sobie jako matka. 

Umiejętne przeplatanie teraźniejszości z punktu widzenia Diany oraz przeszłości widzianej oczami Briana robi wrażenie i to duże. Od początku daje nam do myślenia i kombinujemy na każdy możliwy sposób co nie pasuje, co jest nie tak, co zgrzyta i trze tam gdzie powinno iść gładko, a przynajmniej inaczej. 

Bohaterzy, których stworzyła Steena są na prawdę ciekawie zarysowani, wyraziści i powodują, że książka nabiera wymiarowości. Choć bardzo niepozorna jeśli chodzi o objętość oraz skromna acz urocza ze względu na okładkę robi wrażenie...

Pomyśleć można, że historia jakich wiele. Kolejna rodzina, która staje pod ścianą by podjąć trudną decyzję o zawieszeniu kariery na rzecz rodziny. Obawy niejednej matki o to jak poradzi sobie z opieką nad maleństwem, które dodatkowo wzmożone są rodzinną tragedią. 

Jednak to jak Holmes ubrała to w słowa i jaką powieść usnuła na kanwie tak prozaicznych problemów zszokowało mnie dogłębnie. To co dostałam to chyba ostatnie czego w ogóle się spodziewałam. Wachlarz emocji, które mnie dopadły, gdy elementy puzzli zaczęły do siebie pasować i tworzyć obraz całości wstrząsnął mną. Myślałam nad wieloma rozwiązaniami, ale nie tym, które otrzymałam. I tylko żal, że pozycja nie została bardziej rozbudowana i tak szybko się skończyła. A wraz z zakończeniem książki, gdzieś między jej stronami został kawałek mojego serca. W głowie zaś został obraz tego czym jest matczyna miłość i do czego może doprowadzić. Jej pozytywne, ale niestety i negatywne strony. 

Jedno jest pewne. Obok tej powieści nie da się przejść obojętnie. Nie da się jej zapomnieć zaraz po odłożeniu. Przyznać trzeba, że coś co jest na prawdę trudne poruszone jest w niej w niezwykle eteryczny i delikatny sposób co robi chyba jeszcze większe wrażenie. Chciała bym obejrzeć film, bo historia zasługuje na ekranizację - mogło by z tego wyjść coś na prawdę ekscytującego. Polecam

<Ocena: 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Wydawnictwo Kobiece

środa, 23 listopada 2016

Praca zbiorowa - "Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Magiczne miejsca i postacie"

Tytuł: Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć. Magiczne miejsca i postacie
Stron: 80
Gatunek: kolorowanka
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-2400-0

Chyba wszyscy zauważyliśmy jak wielką popularnością cieszą się kolorowanki antystresowe. Do wyboru mamy tematyki wedle uznania. Począwszy od przedziwnych esów-floresów skończywszy na konkretnych rzeczach tj. kwiaty, zwierzęta czy budynki. Jednak również tego było mało zarówno twórcom malowanek jak i ich odbiorcom. I właśnie w ten sposób trafiła w moje ręce kolorowanka inspirowana Harry'm Potterem. A dokładniej rzecz mówiąc filmem "Fantastyczne zwierzę i jak je znaleźć", który 18 listopada wszedł do kin. 

Ja nigdy nie byłam jakąś zapaloną fanką Harry'ego. Sama dotarłam ledwo do czwartego tomu jego przygód. Podobało się, rozrywka była, ale nic poza tym. Może liczyłam, że kolorowanka to zmieni i pokaże mi jego świat z innej strony. No i właśnie to jest ten kolejny raz, kiedy czegoś oczekiwałam i się zawiodłam. Nie dostałam tego o czym myślałam, a czarno-biała galeria scen z filmu, którą można ujrzeć wewnątrz nie zrobiła na mnie wrażenia. Nie znalazła tych choćby najmniejszych drzwiczek w mojej duszy by coś zaskoczyło i zafascynowało - choćby jedna scena.

Jednak świadoma jestem, że miłośnicy Harry'ego, jego przyjaciół i magii doświadczą mieć wiele radości w towarzystwie tej pozycji. Różnorodność kadrów pokazujących budynki i postacie, ale też niezwykłe kształty i przedmioty będą nie lada gratka dla koneserów i fanów, a jedyne co może ich ograniczać to wyobraźnia i liczba kredek, flamastrów czy farb pod ręką. I choć w dalszym ciągu świat Harry'ego i magii to nie mój świat to zrelaksować mi się udało, a właśnie na to liczyłam najbardziej. Fanom fantastyki, Nowego Yorku, Harry'ego Pottera oraz miłośnikom kolorowanek polecam z całego serca!

<Ocena: 6/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

poniedziałek, 21 listopada 2016

Anna Todd i inni - "Imagines"

Tytuł: Imagines
Autor: Anna Todd i inni
Stron: 688
Gatunek: fan fiction, młodzieżowa, romans, obyczaj 
Wydawnictwo: Znak Literanova
ISBN: 978-83-240-3700-1


Nigdy nie miałam okazji czytać książki, której stała bym się główną bohaterką. Wrażenia z pierwszego razu mamy różne. Te towarzyszące mi i tej wyjątkowej pozycji przeplatały jak kolory w kalejdoskopie. Od euforii i nie tyle uśmiechu co śmiechu do znudzenia i dezaprobaty. Choć nie wszystko było świetnie to właśnie wachlarz emocji działa na ogromny plus tej książki.

Myślę, że pierwsza rzecz, która przyciąga naszą uwagę to okładka. na pierwszy rzut oka - szczególnie na zdjęciach internetowych - skromna. Niech was to proszę nie zmyli! Jest srebrna i błyszczy się wszystkimi kolorami tęczy. Szczególnie gdy czyta się w słoneczny dzień. Osobiście mnie to irytowało i przeszkadzało, ale na półce robi wrażenie. Druga sprawa to objętość. Ponad siedemset stron, które podzielone zostały na trzydzieści cztery opowiadania. I tu zaczyna się orzech do zgryzienia...
Nie wiem jak wy, ale ja do zbiorów podchodzę z mieszanymi uczuciami. Zbyt wiele razy wyniesiona na szczyt fal jak najlepszy surfer przez jedną historię nagle dostaję kubeł zimnej wody i ląduję gdzieś na dnie po przeczytaniu następnej. Nie działa to na mnie niestety motywująco. "Imagines" też miało swoje wzloty i upadki jeśli chodzi o moje osobiste odczucia, ale więcej było tych pierwszych i zabawa była przednia.

Do moich ulubieńców należeć będzie Katharina E. Tonks i jej "Nokaut". Ogromny i oszlifowany diament wśród niepozornych kamyczków. Dawka humoru, intrygująca fabuła, trochę czarnego światka i charakterni bohaterowie. Było jeszcze kilka ciekawych i wciągających no i kilka, które popsuły to wyjątkowo dobre wrażenie. To, które nie podobało mi się najbardziej to chyba "Mało prawdopodobna przyjaźń" Anny Todd. Dla mnie było po prostu nijakie - zero jakiejkolwiek reakcji na jego przeczytanie. Źle oceniam dlatego, że nawet tej negatywnej emocji nie było, po prostu nic. Część historii jest jakże realnych i naturalnych. Łapią za serducho i człowiek ma ochotę spytać: "czemu to tylko fikcja?". Inne są totalnie odjechane, wyciągnięte nie wiadomo jak i skąd (coś jak królik z kapelusza, który nagle jest w rękach magika?). 

Mieszanka wszelkich znanych ( w moim wypadku wielu nieznanych) gwiazd. Spotkania z tymi których kochamy albo wręcz przeciwnie. W zależności jak na to patrzeć to albo "stety" albo niestety pozycja stworzona z myślą o dziewczętach i kobietkach. Chłopacy i mężczyźni raczej by się tu nie odnaleźli i zabawy z czytania by nie mieli. Następne wahanie pojawia się w momencie przeczytania już kilku historii - czy aby na pewno jest to pozycja dla młodych osób? Chciała bym powiedzieć, że tak, ale chyba jednak bardziej wskazany przedział wiekowy to New Adult i w górę szczególnie jeśli lubicie rozrywkę. Osobiście znalazłam tu kilka na prawdę celnych i odnoszących się do mojej osoby cytatów. I ta myśl: "To było pisane dla mnie i o mnie!". Czasami człowiek lubi być połechtany, a co!

Kończąc i podsumowując książka warta uwagi nie tylko ze względu na wygląd. Robi wrażenie również zawartością nawet jeśli nie wszystkie opowiadania w niej zawarte są tymi z górnej półki. A więc wyobraź sobie, że... książka jest właśnie w twoich rękach, a ty w świecie na co dzień dla ciebie niedostępnym!


<Ocena 8/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

niedziela, 20 listopada 2016

Mo Hayder - "Kukła"

Tytuł: Kukła
Cykl: Detektyw Jack Caffery ( Tom 6 )
Autor: Mo Hayder

Stron: 400
Gatunek: kryminał, thriller, dramat, thriller psychologiczny
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 978-83-799-9582-0

A więc kolejna książka jednej z uwielbianych przeze mnie autorek. I tylko żal i niedosyt, że czytane nie w takiej kolejności jak trzeba - po prostu brałam co było dostępne. Ponieważ Mo ma w sobie coś co mnie przyciąga bez wahania po pierwszej pozycji sięgałam po kolejne. I choć coś zaczęło zgrzytać, a ogólne wrażenia nieco spadły w dół to jak na razie nie skreślam Hayder z listy moich ulubieńców.

W zamkniętym szpitalu psychiatrycznym dochodzi do tragicznych wydarzeń oraz niepokojących sytuacji. Wśród pacjentów zaczyna roznosić się legenda o zmorze Maude, która nawiedza ich nocą i namawia do działania wbrew ich woli. Przerażenie dopada również pracowników, którzy nagminnie rezygnują z pracy na oddziale na nocnych zmianach. Koordynator placówki CB LeGrande nie dając sobie już rady i nie wiedząc co sam ma o tym myśleć i co robić wbrew swojej szefowej kontaktuje się z policją, a o pomoc prosi detektywa Caffery'ego. Śledztwo, okazuje się być trudne i żmudne, a Jacka dodatkowo męczy niezakończona sprawa zaginionej półtorej roku temu Misty. Problemem okazuje się jednak to co Caffery wie odnośnie zaginięcia dziewczyny, a czego nie może, a raczej nie chce wyjawić. 
W trakcie śledztwa w szpitalu psychiatrycznym pojawia się wiele wątków i jeszcze więcej pytań. Każdy trop trzeba sprawdzić i zobaczyć dokąd doprowadzi.

Jednak mimo iż uwielbiam Hayder to ta książka mnie zawiodła. Miałam okazję czytać już thrillery dziejące się w szpitalu psychiatrycznym i świetnie się w nich odnalazłam. Tu miałam wrażenie, że dobry pomysł został już na wstępie zdeptany i zniszczony. Pozycja pisana jakby na siłę, niektóre wątki potraktowane bardzo pobieżnie i powierzchownie, a kontynuacja sprawy zaginięcia Misty oraz udziału "Pchły" bardzo niefortunne. Choć na dzień dzisiejszy Mo nie skreślę z listy ulubieńców, to jako jej miłośniczka stwierdzam iż jest to najsłabsza jej książka. Wierzę, że to tylko chwilowe zasłabnięcie w pisaniu i z niecierpliwością czekam na inne pozycje.

Ocena: 6/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

sobota, 29 października 2016

Karin Slaughter - "Ofiara"

Tytuł: Ofiara
Cykl: Detektyw Will Trent ( Tom 8 )
Autor: Karin Slaughter
Stron: 528
Gatunek: kryminał, thriller, thriller psychologiczny, sensacja
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-2067-5

Z twórczością Karin Slaughter zetknęłam się całkiem niedawno czytając "Moje śliczne". Powieść doskonale trafiła w mój gust i wprost zachwyciła, dlatego po kolejny utwór autorki sięgnęłam z wielką ochotą i zdecydowanie się nie zawiodłam. Może nie było tak idealnie jak w przypadku pierwszego spotkania, ale zostanę wierną fanką twórczości Karin.

Dale Harding to emerytowany policjant, którego ciało zostaje znalezione w pustym budynku. Niestety nie będzie łatwo znaleźć mordercę ponieważ mężczyzna był kobieciarzem, alkoholikiem i hazardzistą. Lista jego wrogów zawiera więcej nazwisk niż można by się było spodziewać. Mało tego miejsce gdzie go znaleziono należy do Marcusa Rippy'ego - koszykarza, który niedawno został oskarżony o brutalny gwałt. Na miejsce zostaje wezwany agent Will Trent z partnerką Faith Mitchell z Biura Śledczego Stanu Georgia. Nie mija wiele czasu jak detektyw orientuje się, że to będzie najgorsza i najtrudniejsza sprawa z jaką przyjdzie mu się zmierzyć w swojej karierze. Na miejscu zbrodni wszystkie ślady wskazują na Angie - żonę Willa. Mało tego wszystko wskazuje, że ona również nie żyje. Każda droga, w którą prowadzą ich tropy prowadzi do Marcusa i jego otoczenia. Jednak po drodze dochodzi do odkrycia co raz to nowych faktów i wydarzeń z życia wielu osób, a wszystko to nie wygląda zbyt kolorowo.
Czy może to być zbieg okoliczności? Czy tym razem uda się Trentowi wsadzić za kratki odpowiednią osobę? Czy pieniądze i sława zawsze wybronią winnego?

Choć czegoś mi w tej książce zabrakło i nie wciągnęła mnie ona tak jak "Moje śliczne" to nie dało się jej odłożyć nie przeczytanej. Świetnie przedstawieni bohaterowie, dynamiczna akcja, tempo utrzymujące się przez całą powieść, do tego ciekawe przeskoki w czasie, przeplatanie się równych wątków. A wszystko trzyma się kupy i nie sprawia wrażenia "posklejanego" na odczepnego. Na pewno pozycja zalicza się do jednej z brutalniejszych , więc nie da się jej polecić każdemu, ale jeśli przemoc jest tym czym lubisz to polubisz także twórczość Slaughter. Ja jestem zadowolona i jeśli czas pozwoli to nadrobię cały cykl z Willem Trentem oraz inne książki Karin.

<Ocena: 8/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

środa, 19 października 2016

Anna Bellon - "Uratuj mnie"

Tytuł: Uratuj mnie
Cykl: The Last Regret ( Tom 1 )
Autor: Anna Bellon
Stron: 352
Gatunek: literatura młodzieżowa, dramat, obyczaj, romans, new adult, young adult
Wydawnictwo: Znak Literanova
ISBN: 978-83-240-3668-4

Osobiście mam wrażenie, że z każdą kolejną stroną następnej młodzieżowej książki dostaję coś czego odpuścić bym sobie nie mogła. A jeśli bym to zrobiła to bym sobie tego nie darowała. Dlaczego, więc mam odkładać literaturę młodych na bok? Tylko dlatego, że mam trochę więcej lat niż ten wskazany dla czytelników przedział wiekowy? Nie mam zamiaru tego robić i czytać będę to co lubię i co mnie wciągnie.

W dniu w którym Maia uszła z życiem z wypadku a zginął jej brat zmieniło się wszystkoNie wiadomo jaki wpływ na to miała sama tragedia, a jaki decyzje i zachowanie nastolatki. Od tej pory dla dziewczyny liczy się tylko muzyka i książki. Do tych rzeczy skurczył się jej świat.

"Strach. To uczucie było moim natrętnym towarzyszem od trzydziestu siedmiu miesięcy i siedemnastu dni. Towarzyszem, który nigdy mnie nie opuszczał, jak najlepszy przyjaciel. Tyle, ze to był mój największy wróg. Z obecnością wroga da się oswoić, to brak przyjaciela jest bardziej bolesny" *

Dziewczyna pogrążyła się w żałobie, zamknęła w sobie i zerwała wszystkie kontakty - również z przyjaciółmi. Normalnie stara się zachowywać wobec rodziców chociaż i to bywa trudne. Jednak cały mur odosobnienia legł w gruzach, gdy do jej szkoły trafia Kyler. Chłopak od początku robi wszystko by dotrzeć do dziewczyny. Już przy ich pierwszym spotkaniu jest nią zafascynowany i nie rozumie czemu nastolatka ucieka przed wszystkim i wszystkimi. I udaje mu się krok po kroku, cegła po cegle obniżać fortecę. Nawet Maia zaczyna widzieć w tym plusy i zaczyna chętniej spędzać czas z chłopakiem, ale nie tylko. Ich początkowa koleżeńska relacja szybko obraca się w przyjaźń.

"Bo przyjaciele nie są tylko od pocieszania, gdy użalasz się nad sobą. Są od kopnięcia cię w tyłek, kiedy chcesz się poddać." **

Jak się jednak okazuje nie tylko dziewczyna ma tajemnice, problemy i koszmary. Kyler też walczy. I robi to nie tylko dla siebie, ale i dla matki. A od pewnego czasu doszła też troska i walka o Maię. Jednym ze sposobów w jaki radzą sobie nastolatkowie to założenie zespołu, granie i śpiew. Ich zespół "The Last Regret" - czyli po polsku "Ostatni żal" daje szansę na zmianę życia. Każdy z członków grupy w dniu kiedy ona powstaje postanawia wyznać to czego żałuje najbardziej. Padło wiele smutnych i tragicznych słów, ale pojawiła się też nadzieja.

"Nie proś życia o wieczność, proś je o to, by po prostu było. Czasem jest złe. Czasem jest wręcz beznadziejnie złe. Ale właśnie wtedy, właśnie w tedy, gdy już gorsze być nie może, może być tylko lepsze. I kiedyś będzie. Jeśli tylko będziesz o nie walczyć" ***

Każdy z nastolatków zaczyna walczyć i stawiać się swoim demonom. Postanawiają w tunelu zobaczyć światło i nie nadjeżdżającego pociągu, ale jego wylotu ku lepszemu. 

Może powinniśmy wziąć z nich przykład? I zamiast się poddawać, zamykać i dręczyć to znaleźć ten moment, gdy czujemy siłę by powiedzieć: DOŚĆ i zacząć coś od nowa. Ale pamiętajmy. Najważniejsze by mieć kogoś z kim ten krok będzie nam łatwiej wykonać. Kogoś kto podeprze, ale i kopnie. Kto pocieszy lub wyzwie jeśli będzie trzeba. Książka choć o młodzieży i dla młodzieży to ja pozwolę ją sobie polecić każdemu. Jeśli masz aktualnie ochotę na lżejszą w piśmie, ale cięższą w treści książkę to ta jest idealna.


* - Cytat z "Uratuj mnie" Anna Bellon, str. 71

** - Cytat z "Uratuj mnie" Anna Bellon, str. 143

*** - Cytat z "Uratuj mnie" Anna Bellon, str. 239

<Ocena 9/10>


 Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Znak Literanova

niedziela, 16 października 2016

Amy Harmon - "Pieśń Dawida"

Tytuł: Pieśń Dawida
Cykl: Prawo Mojżesza ( Tom 2 )
Seria: Editio Red
Autor: Amy Harmon
Stron: 312
Gatunek: literatura młodzieżowa, dramat, obyczaj, romans, literatura współczesna
Wydawnictwo: Editio
ISBN: 978-83-283-2233-2

Kiedy w moje ręce wpadła książka "Prawo Mojżesza" czułam, że to coś dla mnie. Gdy po jej przeczytaniu usłyszałam, że będzie następny tom wiedziałam, że jego też muszę zaliczyć. Gdzieś skrycie liczyłam, że poziom będzie podobny, a może troszkę lepszy. Że znów będę na emocjonalnej huśtawce. Raz będę zmierzać do niebiańskiej euforii radości, a w następnej chwili do piekielnej czeluści tragedii. Czy tak było? Niestety nie. Było tysiąc razy lepiej! To co Amy ukazała nam w drugiej części to mieszanka wybuchowa.

Dawid Taggert chłopak, który już jako nastolatek stał się impulsywnym, nadpobudliwym i agresywnym młodzieńcem. Lubiący nadużywać alkoholu i wszczynać bójki Tag pewnego dnia po próbie samobójczej trafia do szpitala psychiatrycznego. To tu poznaje Mojżesza. Tego "innego" chłopaka, którego wita bójką, a z którym w efekcie końcowym łączy go niezwykle głęboka przyjaźń. Ta historia to jego historia, ale Mo również mamy okazję tu "usłyszeć". 
Młody mężczyzna, który nie potrafi się na niczym dłużej skupić. Znalazł swój cel - klub, walki, treningi. Oddał temu całego siebie. Aż pewnego dnia pojawia się tancerka Amelie. Jak się okazuje niewidoma. Między nimi rodzi się więź, łączy ich nie tylko przyjaźń. Oboje pragną i potrzebują towarzystwa drugiego. Tyle, że nie może być idealnie. Millie, bo tak byłą nazywana przez Dawida odkrywa, że chłopak znika. Zostawił po sobie pozałatwiane sprawy, dokumenty i ... pudełko kaset z nagraniami oznaczone braille'm. Czy Tag znów postanawia uciec? Nie tłumacząc kompletnie nic i to nikomu? Nawet dziewczynie, którą pokochał i bez której życia sobie nie wyobraża? Czy był w stanie zrobić to bez powodu i to w tedy, gdy wszystko zaczynało się pięknie układać?

To co jest kanwą dla całej historii to uczucie rodzące się miedzy Dawidem a Amelie. Kasety Taga, które tworzą opowieść wyjaśniają nam jak się poznali, jak zaczynali spędzać ze sobą czas. Ukazują nam też to z czym zmagała się Millie - niewidoma, opiekująca się bratem z autyzmem. A jednak walcząca, niepoddająca się, twarda. Dziewczyna im więcej doświadczała w swoim życiu nieszczęść tym więcej w sobie odkrywała sil do walki i stawiania czoła przeciwnościom losu. Tag dorzucił jej swoim zachowaniem kolejny dramat, ale ona znów walczy. Zrobi wszystko by się dowiedzieć co się stało i dlaczego.

Choć pozycja jest dość smutna i depresyjna już od początku to zdecydowanie skradła moje serce. Czy utrzymała poziom "Praw Mojżesza"? Nie. Ona jak dla mnie go pobiła mimo, że jest całkiem inna i dobrze było by je oceniać osobno. Smutek czy radość. Zwątpienie i nadzieja. Złość lub spokój. To tylko niektóre emocje towarzyszące czytaniu tej pozycji. Żałowałam tylko tego, że w całość nie wpleciono Henry'ego - brata Amelie, bo ten chłopak skradł moje serce. Liczyłam na jego punkt widzenia, emocje i spostrzeżenia. Zabrakło tego, ale oddanie głosu Tagowi, który o nim wspominał naprawiło to chociaż w niewielkim stopniu. Jeśli jeszcze nie znasz historii Mojżesza oraz Dawida powinnaś / powinieneś to nadrobić. Chwyta za serce, pozwala się zastanowić nad wieloma rzeczami. Po prostu ma przesłanie i jest wymiarowa.

<Ocena 9/10>


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio

sobota, 15 października 2016

Amy Harmon - "Prawo Mojżesza"

Tytuł: Prawo Mojżesza
Cykl: Prawo Mojżesza ( Tom 1 )
Seria: Editio Red
Autor: Amy Harmon
Stron: 360
Gatunek: literatura młodzieżowa, dramat, obyczaj, romans, literatura współczesna
Wydawnictwo: Editio
ISBN: 978-83-283-2231-8

Nadszedł dzień kiedy sama przed sobą muszę przyznać, że zmieniają mi się priorytety. Nawet w książkach. Co raz częściej, śmielej i z większym zapałem sięgam po coś co jeszcze nie dawno ominęła bym szerokim łukiem. Tę konkretną pozycję zaliczyła bym do młodzieżówek i to tych co wywierają na człowieku na prawdę ogromne wrażenie. Ja choć książkę przeczytałam już jakiś czas temu mam ją żywo przed oczami i w myślach. Takie książki cenię i tego nie zmienię.

Podejrzewam, że wielu z nas od dziecka było innych, a jak dobrze wiemy inność boli. Bycie odmiennym to coś czego jeśli możemy to unikamy za wszelką cenę. Ale co gdy nasza odmienność jest w nas głęboko wpisana i nie radzimy sobie z nią sami a co dopiero otoczenie?
W takiej właśnie sytuacji znalazł się Mojżesz - główny bohater książki Harmon. Osiemnastolatek, bo w takim wieku go poznajemy nie miał usłanego różami życia i to od maleńkości. Został porzucony w wiklinowym koszu jak biblijny Mojżesz. Niestety tu podobieństwa się kończą. Jego matka była narkomanką, zostawiła go w pralni, a sama umiera kilka dni później. Mo nazywany dzieckiem cracku od początku ma pod górkę. Jednak gdy był mały było łatwiej, bo wzbudzał współczucie i litość, bo był uroczy i słodki. Wszystko zmienia się, gdy chłopak dorasta i zaczyna sprawiać coraz więcej problemów.
Osobą, która w niego wierzy jest babcia Mojżesza. To ona go wspiera, pomaga i próbuje wskazać mu drogę wśród jego daru czy przekleństwa - w zależności jak na to patrzymy.
Chłopak pewnego dnia trafia na farmę rodziców Georgii. Miał tam pomagać w codziennych obowiązkach. Został poznany jako energiczny i sumienny pracownik. Ale też jako oschły i nieprzenikniony kompan. Jak się okazuje Georgii to wcale nie przeraża i robi wszystko by rozbić mur, którym ogrodził się Mojżesz, by go zrozumieć. Zrobi wszystko by Mojżesz złamał własne prawa jakie dla siebie stworzył. Tyle, że chcąc zrozumieć i pomóc chłopakowi sama zaczyna tonąć...

Na okładce widzimy napis:

"Ta historia nie kończy się happy endem"

To na początku przeraża i człowiek nie jest pewny czy chce się zagłębiać w tą pozycję. Ale ja lubię rzeczy, które wyłamują się ze stereotypów. A to co daje nam Amy w tej pozycji jest na prawdę cudowne. Elementy paranormalne, które są tu tak świetnie wplecione, że zamiast psuć to dają efekt wręcz piorunujący. Podwójna narracja byśmy mieli możliwość poznania historii z punktu widzenia chłopaka i dziewczyny. Czytając tę książkę miotały mną różne uczucia. Był to śmiech, były łzy, był smutek, był i żal. Jedno jest pewne - długo nie zapomnę "Praw Mojżesza". Przeczytajcie, bo warto.

<Ocena 9/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Editio

poniedziałek, 3 października 2016

Jessica Tom - "Foodie w wielkim mieście"

Tytuł: Foodie w wielkim mieście
Autor: Jessica Tom
Stron: 382
Gatunek: literatura współczesna, literatura kobieca, obyczaj,
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-2115-3 

"Foodie..." to chyba pierwsza książka o jedzeniu na jaką się zdecydowałam. Bardzo zaciekawił mnie opis z okładki stąd moje zainteresowanie właśnie tą pozycją. Pozycja jest debiutem kulinarnej blogerki Jessici Tom. Mamy tu do czynienia z sekretami restauracji oraz ogromną ilością świetnego jedzenia. Jako, że jestem amatorką w tej dziedzinie troszkę gubiłam się w nazwach dań i to wybijało mnie z rytmu czytania.

Tia Monroe jest studentką i marzy o stażu u wymarzonej, a przy tym sławnej autorki książek kulinarnych. Niestety jej aplikacja zostaje odrzucona, a sama Tia jest z tego powodu bardzo smutna. Dziewczyna nieoczekiwanie dostaje jednak intrygującą propozycję. Najsłynniejszy nowojorski krytyk restauracyjny - Michale Saltz - proponuje jej współpracę. Ma chodzić z nim po restauracjach, próbować dań i pisać dla niego recenzje kulinarne. Problemem okazuje się to iż publikowane będą pod jego nazwiskiem, a ich współpraca ma być objęta tajemnicą. Tia z ogromną chęcią przystaje na tę propozycję nie spodziewając się ile będzie ją to kosztowało. Jak się okazuje jej życie zmienia się diametralnie - otwierają się przed nią drzwi przepychu, firmowych ciuchów i możliwość poznawania znanych osób. Jada w luksusowych restauracjach, poznaje też sławnych szefów kuchni. Dziewczyna nareszcie może korzystać z życia. Niestety zmiana ta ma swoje konsekwencje - głównie negatywne. Tia traci chłopaka, zaczyna mieć problemy na stażu. W momencie, gdy rozmawia ze znajomymi i ma ochotę podzielić się swoimi sukcesami i wrażeniami musi milczeć. Z dnia na dzień pojawia się potrzeba wymyślania nowych kłamstw, których sama dziewczyna zaczyna mieć dość. Na szczęście w pewnym momencie dociera do niej, że płaci za to zbyt wysoką cenę i chce to zmienić.

Czy kariera jest warta kłamst czy problemów w życiu prywatnym? Kiedy Tia zrozumie, że kariera to nie wszystko? Czy dziewczyna zrozumie, że popełniła błąd i postara się to zmienić i naprawić?

Książka wydawała mi się dość ciekawa jednak dość szybko okazało się, że kompletnie nie jest w moim typie, a jej czytanie nie sprawiało mi zbytniej radości. Podobało mi się wprowadzenie czytelnika w świat luksusowych restauracji czy firmowych sklepów z ciuchami znanych projektantów. Pozycja jednak jest zbyt schematyczna i przewidywalna, a tematyka dla amatorów jak ja choć wydaje się być przyjemna to okazuje się być momentami trudna i wybijająca z rytmu o czym wspomniałam na początku. Jednak dla miłośników kulinariów książka jak najbardziej godna polecenia.

<Ocena: 6/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

Erica Spindler - "Naśladowca"

Tytuł: Naśladowca
Autor: Erica Spindler
Stron: 480
Gatunek: thriller, kryminał, sensacja,
Wydawnictwo: HarperCollins Polska
ISBN: 978-83-276-2158-0 

Osobiście miałam już okazję czytać książki, a raczej książkę Erici i muszę przyznać, że choć styl ma lekki, a treść przewidywalną to jednak przyjemnie się czyta. A to, że przy okazji szybko oznacza, że jej pozycje mogą być fajnymi przerywnikami między cięższą literaturą. No i w dalszym ciągu jest to gatunek, który uwielbiam czyli thriller / kryminał. 


W 2001 roku w Illinois w miejscowości Rockfort dochodzi to zabójstwa trzech dziesięcioletnich dziewczynek. Morderca zostaje nazwany "Mordercą Śpiących Aniołów" gdyż zabójca dusi je gdy one śpią. Zbrodnie wstrząsnęły chyba każdym, ale najbardziej wszystko odbiło się na Kitt Lundgren, detektyw która w tedy prowadziła śledztwo. Stres związany z prowadzeniem śledztwa, obsesja jakiej dostała na jego punkcie oraz śmiertelna choroba jej córki Saidie bardzo źle wpłynęły na policjantkę. Popadła w alkoholizm oraz depresję. Efektem tego było to iż zawaliła śledztwo, a sama została wysłana na przymusowy urlop i terapię psychologiczną.
5 lat później... 
W 2006 roku w Illinois w miejscowości Rockfort znów pojawia się Morderca Śpiących Aniołków. Zostaje zamordowana kolejna dziewczynka. Tyle, że zbrodnia różni się od tych wcześniejszych - ofiara ma specyficznie ułożone ręce. Pojawia się pytanie czy morderca jest ten sam czy pojawił się naśladowca. Gdy Kitt się o tym dowiaduje chce przejąć śledztwo, które jednak trafia do wieloletniej pracownicy wydziału zabójstw - detektyw Catherine Mary Riggio. Kobiety od początku za sobą nie przepadają. Jednak to do Lundgren odzywa się morderca ze wskazówkami, radami i groźbami. To ona przejmuje kontrolę nad śledztwem, a MC jej pomaga. Z dnia na dzień między policjantkami nawiązuje się specyficzna więź i zamiast sobie dogryzać i dokuczać wreszcie zaczynają współpracować. Śledztwo mozolnie rusza do przodu, momentami utyka w miejscach. Wiele mylnych lub ślepych tropów powoduje, że dochodzi do kolejnych tragedii...

Ile łącznie będzie ofiar Mordercy Śpiących Aniołków? Czy współpraca Kitt i MC przyniesie wreszcie skutki? Czy zabójca już wcześniej był karany lub dopuścił się jakichkolwiek przewinień? Czy Kitt podczas śledztwa znów wpadnie w tarapaty czy może wytrwa i stanie na nogi? 

Choć bardzo szybko wpadłam na trop mordercy to i tak książka była dla mnie warta czytania i fatygi. Bardzo dynamiczna i szybka akcja nie daje czytelnikowi czasu i szans na nudę. Wytypowanie zabójcy w zasadzie nie psuje zabawy, bo reszta świetnie to wynagradza. Druga moja książka Spindler i kolejne zadowolenie. Jeśli będę miała okazję na pewno sięgnę po nią nie jeden raz. Jako, że jest wyjątkowo mało krwawa to polecam praktycznie każdemu - chyba, że ktoś nie akceptuje krzywdy, a już na pewno zabójstwa dziecka. Dla mnie na prawdę fajna książka.


<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu HarperCollins Polska

niedziela, 2 października 2016

Emma Cline - "Dziewczyny"

Tytuł: Dziewczyny
Autor: Emma Cline
Stron: 360
Gatunek: thriller psychologiczny, kryminał, dramat, literatura współczesna
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 978-83-7999-795-4

Czekałam na książkę z niecierpliwością zaintrygowana opisem jak mało kiedy. Gdy już wzięłam ją w ręce liczyłam na wiele. Chyba zbyt wiele... Głównym problemem okazał się fakt iż zasiadając do tej pozycji miałam już zarys pewnych oczekiwań. To mnie zgubiło. Pytanie czy to co zniszczyło efekt to wygórowane wyobrażenia, całkiem co innego niż się spodziewałam czy ogólnie dość kiepskie wykonanie powieści? Nie wiem, ale troszkę mnie to zasmuciło. Na szczęście nie mogę powiedzieć by było fatalnie, a jak na debiut pisarski Emmy jest jednak lepiej niż przeciętnie. Muszę po prostu zapamiętać by siadając do książki nie oczekiwać nic, a zdać się na autorkę czy autora.

Gdy poznajemy Evie Boyd jest dorosłą czterdziestokilkuletnią kobietą. Z perspektywy czasu opowiada nam swoją historię, gdy jako nastolatka dała się zwieść starszej od siebie Suzanne i trafiła w sidła sekty. Wraz z nimi cofamy się do lat 60 XX wieku do Południowej Kalifornii. To tam Evie w parku zauważa starsze od siebie dziewczyny, którymi jest zaintrygowana. W szczególności jedną, którą ma okazje spotkać niedługo potem samą. Zafascynowana charyzmatyczną koleżanką daje się jej wciągnąć w życie, które wydaje się być ideałem. Evie trafia na ranczo, zostaje odsunięta od rodziny i zmanipulowana przez nową "rodzinę".

Książka opisuje w przerażający sposób działanie sekt. To jak łatwo sięga się tam po narkotyki i manipulację psychologiczną czy przemoc. Jak z perfidią zmusza się tam ludzi, a w szczególności naiwne nastolatki do uprawiania seksu. Jednak to co trafia najbardziej to dokonywanie zbrodni z zimną krwią i bez jakichkolwiek uprzedzeń czy zahamowań.

Pozycja fikcyjna choć w ogromnym stopniu oparta na faktach. Praktycznie na każdym kroku widzimy powiązania z sektą Charlesa Mansona. Sposób werbowania, zachowanie, upodobania czy dokonywanie morderstw przedstawione w książce pokrywa się z "Rodziną" Mansona.

Niestety książka sama w sobie mnie nie przekonała. Zbyt spokojna i przede wszystkim chaotyczna. Jednak na plus daję to, że choć daleko jej do dobrej jakości literatury to na pewno szybko się jej nie zapomni. To co mi się spodobało najbardziej zaś to to, że przeczytanie pozycji może nam dać punkt zaczepienia na co uważać, gdy poznajemy nowych, ale przede wszystkim inaczej zachowujących się ludzi, a także co może nas zaniepokoić u własnych dzieci. Nie jest to oczywiście poradnik i trzeba mieć margines do poprawek, ale wszystko jest realnie opisane. Jeśli lubisz tematykę sekt, książki psychologiczne, ale dokumenty są dla Ciebie zbyt ciężkie to polecam właśnie tą książkę.

Ocena: 7/10

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

czwartek, 22 września 2016

John Norris - "Mary McGrory. Pierwsza królowa dziennikarstwa"

Tytuł: Mary McGrory. Pierwsza królowa dziennikarstwa
Autor: John Norris

Stron: 304
Gatunek: literatura współczesna, biografia
Wydawnictwo: Wydawnictwo Kobiece
ISBN: 978-83-651-7029-3

Ostatnio zdarza mi się wychodzić poza własne granice i słabości. Czytam nawet to czego rzekomo nie lubię czy też mnie nie interesuje. Co najciekawsze i co bardzo przypadło mi do gustu to fakt iż jak na razie się nie zawiodłam i wszystko co mam za sobą, a nie było regułą sprawia mi wiele radości, dostarcza niemało rozrywki i dostarczyło wiele ciekawych informacji. Co zachęciło mnie do sięgnięcia właśnie po tą pozycję? Na pewno nie fakt, że książka jest biografią. Dodatkowo nie okładka, która wydawała mi się taka nijaka. Czarno - białe zdjęcie z dodatkiem czerwonego tytułu nie zachęcało. Hasło: "Pierwsza królowa dziennikarstwa" też nie była w moim stylu, więc co? Fakt, że kobieta swoją karierę zaczynała jako... recenzentka książek! Wydało mi się to tak bliskie mojemu sercu, że musiałam poznać jej historię. Szczególnie, przyznaję iż nie znałam i nie kojarzyłam jej praktycznie w ogóle co po przeczytaniu tej pozycji uważam za wręcz niewiarygodne! 

Mary McGrory to kobieta o korzeniach irlandzko - niemieckich. Jednak od młodości utożsamiała się zdecydowanie z Irlandią. Karierę zaczynała jako recenzentka książek, ale pisała tak przewrotne, zabawne, a czasami ironiczne czy sarkastyczne teksty, że zwróciła na siebie uwagę redaktora naczelnego "The Washington Star". 1954 roku wysłał ją na przesłuchania McCarthy'ego. Jej relacje spowodowały, że nazwisko McGrory stało się sławne i rozpoznawalne. Od tego czasu nie powstrzymywała się przed komentarzami czy felietonami. Nie było szans by jakikolwiek skandal nie został okraszony jej komentarzem. Polityka stała się jej konikiem. Jeździła na kampanie prezydenckie, ale też spotykała się z najznamienitszymi postaciami na salonach - sama takie organizując. Jednak jej drugą stroną był fakt, że z całego serca i bez wahania poświęciła się wolontariatowi. Prawie rok w rok na cele charytatywne potrafiła przekazać 50 tysięcy dolarów, mało tego umiała namówić do tego innych znanych ludzi w tym Roberta i Johna Kennedych. To co zrobiła dla sierocińca Świętej Anny nie powinno być jej nigdy zapomniane. Potrafiła być "równą babką" - paliła jak smok i piła jak facet, umiała przebić się przez każdą ścianę, nie wahała się pisać tego co myśli. Byłą prowokatorką o liberalnych poglądach, otwarcie mówiła co o kim sądzi, ostra przeciwniczka wojny w Wietnamie, miała przyciągającą osobowość i atrakcyjny wygląd. Jednak jej życie prywatne było tajemnicą praktycznie dla każdego. Do końca życia bezdzietna panna - a wszystko to mimo miłości do dzieci i kulki romansów. Niczego się nie bała, dostała wiele nagród w tym Nagrodę Pulitzera w kategorii "Komentarz" czy John Chancellor Award Excellence in Journalism czyli nagroda za wybitne zasługi dla dziennikarstwa. Najsławniejsze jej słowa wypowiedziane w jednym z wywiadów to: "Nie potrafię inaczej, muszę widzieć, muszę słyszeć. Nie chcę by ktokolwiek patrzył i słuchał za mnie". Musiała być wszędzie, nie tolerowała przekazywania informacji. Jeśli czegoś nie widziała lub nie słyszała to tego nie komentowała. Kiedy zaś w 1998 roku odbierała nagrodę National Press Award powiedziała:  "Muszę wyznać, że zawsze było mi trochę szkoda ludzi, którzy nie pracują dla prasy". 

Wiele można się z tej pozycji dowiedzieć. Nie tylko o samej Mary, ale i o polityce czy sytuacji kobiet w jej czasach. Żyła długo i szczęśliwie - do końca dni pracując tak jak kochała. Zmarła mając 85 lat. Miała udar co zakończyło się problemami z porozumiewaniem - nie była w stanie pisać i mówić, a jednak to w tedy usłyszała chyba najmilsze słowa jakich mogła się spodziewać. W sierocińcu od pamiętnych czasów zajmowała się każdym dzieckiem, niejednemu pomogła uporać się z problemami. Jednym z takich dzieci był pewien chłopiec, któremu dzięki Mary udało się uporać z wadą wymowy. Gdy McGrory była w sierocińcu już po udarze chłopiec usiadł jej na kolanach, a do siostry zakonnej powiedział:

"Kiedy ja nie potrafiłem czytać i potrzebowałem pomocy, Mary Gloria miała dla mnie czas. Pomogła mi. Teraz Mary Gloria nie umie zbyt dobrze czytać i potrzebuje pomocy, więc ja jej czytam" *

* - Cytat z "Mary McGrory" John Norris - str 277

Książki nie da się szybko zapomnieć. Robi ogromne wrażenie i niesamowicie się cieszę, że zdecydowałam się po nią sięgnąć. Coś innego, coś niesamowitego, coś fascynującego. Przeczytaj nawet jeśli biografia, dziennikarstwo czy polityka to nie Twój świat. Moim nie jest ani jedno, a jednak pozycja była dla mnie balsamem dla duszy. Polecam!

<Ocena: 8/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Wydawnictwo Kobiece

sobota, 17 września 2016

Thomas Engstrom - "Na zachód od wolności"

Tytuł: Na zachód od wolności
Cykl: Ludwig Licht (Tom 1 )
Autor: Thomas Engsatrom
Stron: 296
Gatunek: thriller, sensacja, kryminał, 
Wydawnictwo: Sonia Draga
ISBN: 978-83-7999-760-2

W ostatnim czasie jest to już, któraś z kolei książka łącząca w sobie klimaty kryminalne czy też sensacyjne z polityką. Muszę przyznać, że niektóre pozycje bardzo mi się podobały i wciągały mimo iż daleko mi do jej wielbienia. Co skłoniło mnie do przeczytania tej pozycji? Najbardziej chyba to, że autor jest szwedem. Ja kocham Skandynawów za wszelkie kryminały i thrillery szczególnie te z akcją u nich. Tu choć fabuła działa się poza nią liczyłam na podobną rozrywkę. Liczyłam, liczyłam i się przeliczyłam. Nie wiem tylko czy na swoich oczekiwaniach czy "talencie" autora...

Ludwig Licht to były oficer STASI. Aktualnie próbuje prowadzić dwie swoje knajpki, ale dla CIA robi też za kogoś w stylu "przynieś, wynieś, pozamiataj" tyle, że w wersji czarnej roboty. Ma problemy z alkoholem, jest alkoholikiem typu Epsilon czyli upija się okresowo. Jest samotnikiem, nie utrzymuje kontaktu z rodziną, a raczej jedynym synem, mieszka sam w zaniedbanym mieszkanku, jada w zasadzie byle co i byle gdzie. Jest wiecznie nieświeży i wymięty. Ale ma też swoje dobre strony, które mamy okazję tu zaobserwować - jest wręcz rewelacyjnym tajnym wywiadowcą. Będąc praktycznie spisanym na starty i dotykając dna dostaje zlecenie od CIA. Jakie? Wydaje się proste. Wystarczy odnaleźć i odeskortować kobietę, która ma informacje na temat potrójnego morderstwa obywateli Ameryki dokonanego w Marrakeszu i zadzwoniła z tym do Ambasady Stanów Zjednoczonych w Berlinie. Ale dobrze wiemy, że to co łatwe często jest takie w teorii tudzież papierku. I tak zarówno Licht jak i jego podopieczna wpadają w kłopoty. Jednak powodem tego jest fakt iż, że ukrywa ona więcej niż powiedziała i niż mogło by się wydawać.

To co spodobało mi się w tej książce najbardziej to sensacyjna strona, ta polityczna niestety mnie zawiodła albo po prostu nie była w moim typie. Chociaż wykorzystanie wątku podobnego do WikiLeaks czyli wycieku danych było zabiegiem na prawdę ciekawym. Na plus dla mnie jest opis Berlina tak sprzed Muru Berlińskiego jak po jego upadku. Niestety całość mnie nie zachwyciła. Styl autora zdecydowanie mnie nie wciągał i nie porywał. I choć momentami można mieć na twarzy uśmiech to zdecydowanie nie tego spodziewałam się po książce z gatunku kryminału czy sensacji. Zabrakło mi tego czegoś - jakiejś iskry czy euforii. Nie dostałam tego, ale jeśli lubicie książki społeczno-szpiegowskie to powinniście być zadowoleni. Ja nie dostałam tego co oczekiwałam, nie był to mój świat, ale skoro ma być seria, a ja zaczęłam to nie odpuszczę. Może z następną pozycją będzie lepiej?

Ocena: 7/10


Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Sonia Draga

wtorek, 13 września 2016

Anna Borecka - "Alpinistka na autostopie. Tom 1. Przez Karpaty na Ararat"

Tytuł: Alpinistka na autostopie. Tom 1. Przez Karpaty na Ararat 
Cykl: Alpinistka na autostopie ( Tom 1 )
Autor: Anna Borecka

Stron: 256
Gatunek: podróżnicza, literatura polska
Wydawnictwo: Bernardinum
ISBN: 978-83-77823-544-6

Już jako dziecko kochałam programy przyrodnicze i podróżnicze. Dawały mi okno na nowy nieznany wcześniej świat. Gdy zaczęłam czytać filmy pozostały, ale książki wzięły górę i tak zostało do dziś. Może dlatego, że sama nie bardzo mam jak ruszyć w niektóre cudowne zakątki świata, a gdy robi się to palcem po mapie to nie wiele da się zobaczyć. Więc dlaczego nie albumy ze zdjęciami i opisami? Czemu nie pozycje z przeżyciami tak dobrymi jak i gorszymi tych, którzy mogli i zobaczyli co chcieli? Jeśli chodzi zaś o zdobywanie szczytów i alpinizm to jest to moja pierwsza z nimi przygoda.

Anna Borecka jest wdową - swoją największą miłość czyli męża straciła właśnie w górach. Nie minęło jednak wiele czasu jak pokonując swój strach i pewnego rodzaju gniew na naturę, że zabrała to co w jej życiu było najważniejsze zaczęła próbować sił we wspinaczkach. Gdy to najważniejsze "szkolenie" ma za sobą postanawia coś zmienić i tym razem w podróż rusza nie z grupą, a sama. W dodatku by zaoszczędzić porywa się na podróż autostopami tam gdzie jest jej to pisane. Książką jest czymś na kształt relacji na żywo, gdyż autorka postanawia pisać ją w czasie teraźniejszym. Zdobyła takie szczyty jak: Ukraina - Howerla, w Rumunia- Moldoveanu, w Bułgaria - Musala oraz Turcja - Wielki Ararat To co nam przy tym funduje po przez opisy jest na prawdę ciekawe choć nie jestem pewna czy wszystko chciała bym przeżyć. Z tych mniej ciekawych to otrzymanie kilkukrotnej propozycji małżeństwa czy przeżycie ataku małolatów rządnych pieniędzy. Z tych o których mogła bym pomarzyć to zobaczenie Widma Brockenu czy miejsca w drodze na Ararat gdzie dzięki śniegowi można zobaczyć gwizdy nie tylko na niebie, ale i na ziemi!

"- Patrz! Wskazuje mi ręką czarną, rozległą wyżynę. Staję obok i z wrażenia otwieram usta. - Gwiazdy na ziemi! - wołam. - Patrz! strzela palcem w niebo. - I gwiazdy na niebie! Mm... Jak cudnie! (...) - Patrz! spada gwiazda! - woła Przewodnik. Ararat! Wypowiadam w myśli życzenie. To najpiękniejszy górski dom, w jakim kiedykolwiek byłam. Hotel Wielogwiazdkowy!"*

Książka sama w sobie nie zawiera elementów od których ścierpnie nam skóra czy zjeży się włos na głowie. Na szczęście aż takich przygód Anna nie doświadczyła. Ale całość jest jak najbardziej ciekawa. Tyle tylko, że są rzeczy, które niestety bardzo mnie rozczarowały i złościły podczas czytania. Są to niektóre rozmyślania oraz wpisy zawierające nucenia autorki. Niestety, ale są to rzeczy dla mnie zbędne i wręcz irytujące. Bardzo wybijają mnie z rytmu czytania i niszczą te pozytywne wrażenia jakich można doświadczyć pod czas czytania "Alpinistki...". Komu polecam pozycję? Miłośnikom górskich wspinaczek, fanom felietonów do których momentami bardzo blisko książce oraz fanom literatury podróżniczej. 

* - Cytat z "Alpinistka na autostopie. Tom 1. Przez Karpaty na Ararat" Anna Borecka - str. 172

<Ocena: 6/10>

Za udostępnienie egzemplarza do przeczytania i zrecenzowania serdecznie dziękuję wydawnictwu Bernardinum